Blok mieszkalny. Na pierwszy rzut oka zwykły, prosty budynek, nierobiący na nikim większego wrażenia. Zabudowane są nimi całe osiedla, z których w dzisiejszych czasach nie jesteśmy zadowoleni. Wielu z nas zastanawia się, dlaczego właściwie powstały bloki i osiedla mieszkaniowe, według znacznej grupy osób, tak bardzo szpecące krajobraz miejski. Po części muszę się z tym zgodzić. O łódzkich blokach słyszałam wiele opinii, na przykład, że nie ma innego miasta w Europie tak zabudowanego blokami jak Łódź. I z tym zupełnie się nie zgadzam. Każde, dosłownie każde rozwijające się ekonomicznie miasto europejskie na początku i w połowie dwudziestego wieku powiększyło swoje terytorium
o funkcjonalistyczne dzielnice mieszkaniowe. Świetnym przykładem jest Amsterdam, który zupełnie nie kojarzy się
z tego typu zabudową, a jednak, oprócz wspaniałego architektonicznie centrum miasta, które rozwijało się od siedemnastego do dziewiętnastego wieku zgodnie z tradycyjnymi wzorcami urbanistycznymi, znajduje się tam mnóstwo dzielnic – blokowisk, takich jak Landlust czy Osdorp. Niewielu z nas ma świadomość, że za tak prostą mieszkalną bryłą jak blok kryje się niezwykle ciekawa historia. Dlaczego architekci i urbaniści dwudziestego wieku odeszli od sprawdzonych wzorców urbanistycznych na rzecz zupełnie nowych, niesprawdzonych, czasem wydających się utopijnymi i dlaczego powstały bloki? Na te pytania postaram się tutaj odpowiedzieć.

Żeby odpowiedzieć na powyższe pytania, należy cofnąć się końca dziewiętnastego wieku i początku dwudziestego, kiedy Łódź była przemysłową kapitalistyczną potęgą.1 Poprzez szybki rozwój przemysłu, znaczna część ludności wiejskiej przeprowadziła się do miasta, ponieważ łatwo było znaleźć tam zatrudnienie. Niestety bogactwo fabrykantów łódzkich nie było wprost proporcjonalne do zamożności klasy robotniczej ani warunków w jakich przyszło im mieszkać. Mieszkania były zazwyczaj jedno- i dwuizbowe. Co wydaje się teraz szokujące, w lokalach jednopokojowych mieszkało średnio 3,83 osoby. Mieszkania te były jedynie schronieniem, odgrodzeniem od warunków zewnętrznych, ale o komforcie nie było tam mowy. O niebo lepiej sytuacja wyglądała w większych mieszkaniach. W sześcioizbowych i większych lokalach na jeden pokój przypadała mniej niż jedna osoba.1 Mowa tu przede wszystkim o ogromnych rozmiarów mieszkaniach w kamienicach frontowych. Sytuację można sobie łatwo wyobrazić, np. odwiedzając lokal ‘6 dzielnica’ przy Piotrkowskiej 102 na piętrze. Jednak, klasa robotnicza mieszkała zazwyczaj w wąskich oficynach na tyłach kamienic, które były usytuowane po obu stronach typowego łódzkiego podwórka o kształcie mocno wydłużonego prostokąta. Z powodu powstałego tam wąskiego podwórka – studni,
a przez co braku dopływu światła słonecznego do mieszkań, lokale w oficynach były ciemne, wilgotne, trudno było wysuszyć na przykład pranie. Bez wątpienia nie były to najlepsze warunki do mieszkania.

W okresie powojennym władza ludowa zaczęła przywiązywać większą wagę do jakości mieszkań i ich odpowiedniej liczby. Lokale, które miasto otrzymało w 1945 roku były w znacznym stopniu zdewastowane i marnej jakości.2
W związku z tym, rosnącą liczbą ludności oraz ideą wyprowadzenia rodzin z ciasnych suteren, potrzebna była duża liczba nowych mieszkań, które można było relatywnie szybko zbudować. Zaczęto budować obiekty dla ludzi, dla klasy robotniczej, żeby poprawić ich komfort życia, co wcześniej nie było praktykowane. Według mnie, był to przełom
w urbanistyce widoczny w całej Europie. Przy projektowaniu starszych, historycznych budynków, zgodnie
z tradycyjnymi wzorcami urbanistycznymi, jedynie aspekt estetyczny był brany pod uwagę. Nie brano pod uwagę ustawienia budynków względem stron świata, ile światła dociera do mieszkań, co było głównym problemem tego typu zabudowy. Dbano o to, jak wygląda obiekt oraz jak prezentuje się ulica i miasto. Według wcześniejszych wzorców, dużą wagę przykładano do ogółu, nie do jednostki, na czym cierpieli ludzie.

Zmiany przyniosła architektura funkcjonalistyczna, która miała na celu poprawienie warunków w jakich żyli ludzie, zapewniając im odpowiednią ilość światła i przestrzeni, co, bez wątpienia, widoczne jest w dzielnicach mieszkaniowych Łodzi, np. na Nowym Rokiciu. Koncept osiedli i bloków mieszkalnych sięga do dziewiętnastowiecznych idealistycznych, choć czasem utopijnych założeń. Pierwszym pomysłem, który został przełożony na swój sposób na łódzką rzeczywistość była koncepcja miasta – ogrodu autorstwa Ebenezera Howarda, polegająca na pierścieniowym układzie z centrum miasta w środku otoczonym pierścieniem zabudowy mieszkaniowej, a następnie obszarami przemysłowymi, przedzielonymi ogrodami i parkami.3 Pierwsza idea połączona jest z innym aspektem, architektura i urbanistyka zaczęła odwoływać się do założeń CIAM, według którego miasto powinno być podzielone na dzielnice ze względu na funkcje, np. dzielnica mieszkalna, rekreacyjna, itd.4 Dobrym przykładem utopijnej interpretacji założeń jest Plan Voisin autorstwa Le Corbusiera, który ukazuje właśnie taki podział na funkcje, lecz niestety, budynki były zbyt monumentalne i zbyt przytłaczające dla człowieka. Natomiast racjonalną interpretacją założeń CIAM i miasta – ogrodu jest na przykład osiedle Landlust w Amsterdamie zbudowane tuż przed Drugą Wojną Światową, gdzie dominują budynki czterokondygnacyjne, dzięki czemu człowiek nie czuje się przytłoczony. Na szczęście, łódzkie osiedla budowane zostały w podobnym, racjonalnym stylu. Architekci od tamtego momentu zaczęli przywiązywać największą wagę nie do walorów estetycznych budynków – bloków, ale do usytuowania ich odpowiednio względem stron świata oraz zapewnieniu ludziom większej ilości przestrzeni, światła i terenów zielonych w najbliższym otoczeniu.

Powstanie bloków wiąże się więc z ciekawą historią, ale niestety nie wszystko poszło tak jak powinno, jak to zwykle bywa z eksperymentami. Duże, w większości nieużytkowane, przestrzenie między blokami sprzyjają wzrostowi przestępczości. Co więcej, bloki początkowo miały na celu integrację sąsiadów, lecz stały się anonimowe. Ogrody między blokami są za duże i zbyt otwarte na ulice, aby ludzie mogli się integrować i czuć swobodnie. Ponadto, łódzkie osiedla wyglądają jednolicie. Trudno znaleźć blok, którego szukamy w nieznanej nam okolicy, a to, że obiekty zostały pomalowane na różne kolory i wzory, nie do końca rozwiązuje problem. Jednak, bloki mieszkalne powstały, aby zapewnić ludziom dobre warunki mieszkalne, co wcześniej było nierealne do osiągnięcia dla klasy robotniczej i o tym należy pamiętać. Wiadomo, potrzeby ludzkie zmieniają się z czasem, dlatego prosty blok to idea, która nie przetrwała. Praktykowane są inne rozwiązania urbanistyczne, bardziej nawiązujące do tradycyjnych, ale, ze względu na historię
i okoliczności powstania prostych bloków mieszkalnych, uważam, że należy o nich myśleć trochę inaczej, wziąć pod uwagę kontekst historyczny, po co tak naprawdę powstały, a dopiero na końcu krytykować.

1 Łódź w 20-leciu PRL, Łódź, 1964, 25

2 Łódź w 20-leciu PRL, Łódź, 1964, 30

3 K. Tauszyński, Wstęp do Projektowania Architektonicznego, Warszawa, 1985

4 R. Pistor, A City in Progress. Physical Planning in Amsterdam, Amsterdam, 1994

 

Joanna Kręgiel -Studentka Heritage&Architecture na Delft University of Technology, absolwentka Architektury
i Urbanistyki na Politechnice Łódzkiej, miłośniczka malarstwa holenderskiego i architektury pofabrycznej.