Zaprojektował kilka ważnych obiektów użyteczności publicznej w Łodzi nie mając „papierów” na architekta. Z przyczyn politycznych nie mógł obronić dyplomu na PWSSP, ale nie przeszkodziło mu to pracować na tej uczelni. Legenda polskich sił pancernych, którego nazwisko pojawiło się w grze komputerowej World of Tanks. Edmund R. Orlik- projektant, którego bogatą biografią można by obdarzyć kilka życiorysów.

 

Edmund Roman Orlik przyszedł na świat 26 stycznia 1918 roku w Rogoźnie Wielkopolskim jako pogrobowiec. Jego ojciec, Jan był lotnikiem i zginął na wojnie kilka miesięcy przed narodzinami syna. Wydawać się mogło, że mundur jest mu niejako przeznaczony. Tuż po zdaniu egzaminu maturalnego w rogozieńskim gimnazjum im. Przemysława, wczesną jesienią 1935 roku zgłosił się na ochotnika do Szkoły Podchorążych Broni Pancernych w Modlinie gdzie odbył roczną służbę wojskową. Po odbyciu szkolenia podjął studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, jednak zmuszony był przerwać naukę. Sam po latach pisał, że edukację uniemożliwiły „wybuch wojny i wcześniejsze do niej przygotowania (ćwiczenia wojskowe w Batalionie Broni Pancernej w Poznaniu)”.

Orlik został zmobilizowany 25 sierpnia 1939 roku. Przydzielono go do 71 dywizjonu pancernego, wchodzącego w skład Wielkopolskiej Brygady Kawalerii Armii Poznań, gdzie był dowódcą tankietki TKS. Szlak bojowy przyszłego architekta wyznaczają zwycięskie potyczki pod Brochowem i Pocieszkami czy bitwa pod Sierakowem. Za każdym razem wykazywał się nie tylko odwagą i poświęceniem, ale i ponadprzeciętnymi talentami militarnymi. Liczba 13 zniszczonych niemieckich czołgów mówi sama za siebie. Ostatecznie Wielkopolska Brygada Kawalerii, a z nią podchorąży Orlik wraz ze swą TKS-ką, przebiła się do Warszawy
i wzięła udział w obronie stolicy. W obliczu kapitulacji na rozkaz dowódcy załoga tankietki zniszczyła pojazd, aby stał się bezużyteczny dla Niemców. 

Po klęsce wrześniowej pracował w prywatnych przedsiębiorstwach inżyniersko-budowlanych, najpierw w Poznaniu, a następnie pod Krakowem, nieopodal Lwowa i w Warszawie. Stolicę opuścił w 1944 roku. Wraz z rodziną osiadł w Łodzi pracując jako kierownik robót budowlanych oraz kierownik Oddziału Inwestycji Głównego Instytutu Włókiennictwa.
W 1949 roku został projektantem w Centralnym Biurze Projektów Architektonicznych i Budowlanych (późniejszym „Miastoprojekcie-Łódź”), gdzie po dwóch latach awansował i objął kierownictwo zespołu projektowego. Równocześnie podjął studia w Zakładzie Architektury na Wydziale Plastyki Przestrzennej świeżo utworzonej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych. Po latach z dumą przyznawał, że absolutorium uzyskał jako prymus w 1951 roku. Potwierdza to imponujący indeks studenta Orlika, wypełniony ocenami „bardzo dobrymi” od takich wybitnych wykładowców jak Alfons Gravier, Stefan Wegner, Radosław Hans czy sam Władysław Strzemiński. O dziwo, jedną z nielicznych niższych ocen otrzymał od swojego przyszłego współpracownika, Eugeniusza Budlewskiego, który ocenił wiedzę z zakresu historii architektury polskiej jako „zaledwie” dobrą. Pomimo ponadprzeciętnych wyników, nie uzyskał nigdy tytułu magistra. „Pracy dyplomowej nie podejmowałem z powodów wymagających zbyt szerokiego omówienia” – wyznał po latach. Możemy domyślać się, że owe „powody” miały stricte polityczny charakter. Stalinizm i okres walki o sztukę socrealistyczną nie był sprzyjającym okresem dla jednostek pokroju Orlika. Jednocześnie brak dyplomu oraz „niewłaściwy” życiorys nie przeszkodziły w tym, by od października 1951 roku powierzyć mu stanowisko asystenta na nowo utworzonym Wydziale Architektury Wnętrz. Doprawdy, kadra PWSSP musiała wysoko cenić umiejętności Edmunda Orlika.

W łódzkim Miastoprojekcie młody projektant stworzył szeregu obiektów użyteczności publicznej- szpital ginekologiczno-położniczy, dom matki i dziecka, kilka szkół i żłobków oraz biblioteki. Czytelnie autorstwa Orlika powstały w Sieradzu i Wieluniu. Najważniejsze były jednak realizacje wzniesione w Łodzi dla miejscowego Uniwersytetu.

Jeszcze w 1949 roku Orlik opracował projekt biblioteki uniwersyteckiej. Niestety, konieczność przeprojektowania modernistycznej bryły w duchu realizmu socjalistycznego, a następnie braki materiałowe, zahamowały realizację. Ostatecznie budowę biblioteki, która w międzyczasie ponownie przybrała modernistyczną formę, rozpoczęto w 1955 roku. Jeszcze na etapie konstrukcji budziła ona uznanie środowiska architektonicznego. Brodzący w błocie na placu budowy pracownicy redakcji miesięcznika „Architektura” byli zachwyceni tym, co prezentował im Orlik. Dosłownie zaniemówili z wrażenia bowiem w prowadzonej ewidencji zapisali tylko jedno zdanie: „Jak najszybciej opublikować i upowszechnić cenne doświadczenia tej budowy”. Gdy w 1960 roku nastąpiło uroczyste otwarcie gmachu, jednogłośnie uznano ją za  najnowocześniejszą bibliotekę w kraju. Podkreślano zaletę jaką był przejrzysty układ komunikacyjny oraz nowoczesne wyposażenie. Fachowcy zachwycali się zastosowanym pionierskim systemem prefabrykacji, a miłośnicy sztuk pięknych- wnętrzami, które upiększały prace autorstwa Stanisława Fijałkowskiego, Antoniego Starczewskiego czy Lecha Kunke. Nie wszyscy byli jednak zadowoleni. Wśród użytkowników obiektu pojawiło się nieliczne, lecz nader głośne grono malkontentów. Ich utyskiwania dotyczyły „zbyt dużych okien” i „za ciężkich stolików”, a także tego, że „krzesła w starej bibliotece były wygodniejsze”. Niektórzy przekraczali granice absurdu i z rozrzewnieniem wspominali ciasnotę dawnej siedziby konkludując, że nowa biblioteka jest zbyt duża i zbyt przestronna. 

Ilustracja budynek

Sam Orlik musiał jednak być zadowolony ze swego dzieła, skoro pisał o BUL-e jako o „pozytywnym osiągnięciu okresu, w którym powstała”. Z przekąsem komentował jedynie fakt zmiany lokalizacji, w wyniku którego budynek przewidziany jako pierzeja placu został usytuowany bokiem do ważnej ulicy, „typowo dla łódzkich gmachów publicznych”.  Bez wątpienia pesymizmem napawała jednak Orlika ogólna sytuacja budownictwa akademickiego w Łodzi. Na łamach „Architektury” zawarł gorzką konkluzję, że „Łódź to niestety nie Kraków, ani Warszawa, to nawet nie Lublin […] Łódź po prostu nie wierzy w swoje możliwości. Łódź nie podchwyciła jeszcze szansy, jaką jej dała Polska Ludowa”.

Połowa lat 50. XX wieku to szczególny okres w historii polskiej architektury powojennej. Socrealistyczna doktryna, narzucana odgórnie projektantom we wcześniejszych latach, traciła na znaczeniu, by ostatecznie zostać uznaną za błędną w 1956 roku.
W tym samym czasie Orlik został mianowany przez Komitet Urbanistyki i Architektury do zorganizowania Wojewódzkiej Pracowni Urbanistycznej przy Państwowej Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Łodzi. Nieco później z ministerialnego nadania został kierownikiem zarządu Inwestycji Szkół Wyższych. Pełnione funkcje były pochodną dokonań na niwie architektury- licznych projektów budynków użyteczności publicznej i opracowywanych wspólnie z Budlewskim planów zagospodarowania przestrzennego.

Na początku lat 60. Orlik opracowuje projekty kolejnych gmachów uniwersyteckich- Wydziału Biologii UŁ oraz Studium Język Polskiego dla Obcokrajowców. Szczególnie interesująco prezentował się drugi z nich, ukończony w 1963 roku. Rozczłonkowana kompozycja zróżnicowanych brył uwarunkowana została odmiennym przeznaczeniem każdej z nich. Przepruty dużymi oknami prostopadłościan mieszczący sale dydaktyczne sąsiadował z monolitem auli, a całość zamykał smukły wieżowiec domu akademickiego unoszący się ponad horyzontalnie zorientowaną partią socjalną. Co ciekawe, autor projektu opisując przebieg realizacji podkreślał głównie konieczność pokonywania kolejnych problemów. Sama budowa trwała zaledwie 13 miesięcy, przy czym 3 miesiące przypadły na zimę stulecia. W międzyczasie Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego wprowadziło restrykcje finansowe, wobec czego zredukowano planowane elementy wystroju architektonicznego i plastycznego. Mimo trudności i konieczności wykonania projektu „w trybie awaryjnym”, realizacja Orlika została oceniona nader pozytywnie.

W 1964 roku Edmund Orlik przeżył zawał serca i postanowił znacząco ograniczyć aktywność zawodową. Przeprowadził się na Dolny Śląsk, gdzie podjął pracę we Wrocławskim Zjednoczeniu Budowlanym. Postanowił także, po kilkunastu latach projektowania, zdobyć wymagany tytuł inżyniera architekta. Egzamin złożony na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej w lutym 1966 roku był formalnością. Tematem pracy dyplomowej był plan zagospodarowania Dzielnicy Wyższych Uczelni w Łodzi. Promotor pracy, profesor Władysław Czerny, nie miał wątpliwości, że dotychczasowy dorobek i doświadczenie Orlika w pełni uprawniają go do legitymowania się tytułem architekta. Równie wysoko ocenił sam projekt stanowiący „krytyczne opracowanie dotychczasowych zamierzeń realizacyjnych i ujęcie ich w nową jednolitą kompozycję funkcjonalną i plastyczną”.

W kolejnych latach był zatrudniony jako główny specjalista w Miastoprojekcie-Wrocław, a także w pracowni badawczo-projektowej Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej. Pracę na uczelni porzucił jednak po zaledwie roku. Utrzymując się z prac zleconych przygotowywał się do napisania rozprawy doktorskiej. Plany uległy zmianie w 1970 roku, gdy decyzją Ministra Kultury i Sztuki powołano Orlika na stanowisko zastępcy dyrektora, następnie dyrektora w Dyrekcji Budowy Państwowego Teatru Ziemi Opolskiej. Osiadł na stałe w Opolu, gdzie od 1977 był zatrudniony jako inspektor wojewódzki Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej. Dwa lata później przeszedł na emeryturę, jednak nie dane było mu się długo cieszyć zasłużonym spokojem. Zmarł nagle 8 kwietnia 1982 roku.

  

Błażej Ciarkowski - absolwent architektury na Politechnice Łódzkiej i historii sztuki na Uniwersytecie Łódzkim. Doktor nauk technicznych w specjalności architektura i urbanistyka. Zainteresowania badawcze koncentruje na powojennej architekturze polskiej, wzajemnych relacjach architektury i polityki, konserwacji zabytków i ochronie dziedzictwa ruchu modernistycznego.

 

ilustracje: GRA-FIKA