Umiar i powściągliwość. po prostu: korrekt!

Bon ton – prawdopodobnie każdy wie, co to jest. Nawet jeśli chcesz go ignorować, na pewno coś o nim wiesz. Każdy bywał pouczany przez ciocię, łapiącą za brudne ręce. Prawie każdy w dzieciństwie poczuł kiedyś karcący wzrok. Wszyscy doświadczyli jakiegoś strofowania.

Powaga tematu i jego miejsce w krwioobiegu otaczającej zbiorowości bywają zmienne. W ostatnich dwóch dekadach transformacji w naszym miejscu mało kto zwracał uwagę na savoir-vivre. Akcentowanie jego wartości jest przywilejem stabilnych społeczności. Posiadających standard poczucia bezpieczeństwa, a także społecznego zaufania. Cokolwiek by nie powiedzieć, jakkolwiek by tego nie weryfikować, nie możemy i długo nie będziemy mogli mówić o Polsce jako kraju wzajemnego zaufania.

Ściśle określone kiedyś formuły zaręczyn, a nawet określone sposoby ich zerwania i zwrotu pierścionka mogą wydać się odległe o lata świetlne. Ze wszech miar korzystne jest analizowanie ich elementów. Targ wokół posagu a majątku pana młodego jest uniwersalny także dziś, jedynie bardziej zawoalowany i inaczej nazywany. Poznawać, analizować, porównywać wielość gatunków savoir-vivre – to niewyczerpane źródło wrażeń. Paralelne do realnego życia uniwersum wskazówek, rad jest terenem nieskończonych uciech. Być fanem manier nie oznacza oczywiście żadnego zobowiązania! Uwielbiam poradniki galanterii, elegancji i towarzyskiej ogłady. Nie ma nic zabawniejszego od tomów sugestii i wskazówek. To doskonała lektura! Podziwiam i kolekcjonuję te atrakcje. Konfrontowanie wiedzy o obyczajach w odległych stronach globu z tymi najbliższymi, podstawowymi, uznanymi za obowiązujące tutaj, może stać się niewyczerpanym hobby. Podziwiasz tu chęć uporządkowania i naprawy świata. Większość tekstów nosi znamiona prawdziwej pasji. W szeroko pojętym piśmiennictwie bywa to dziedzina lekceważona, odmawia się jej wartości „wyższej literatury”. Oczywiście te woluminy posiadają różną wartość. Reprezentują różny styl i są tworzone lepiej lub gorzej. Poziom perswazji także ulega modyfikacjom. Oprócz pięknie brzmiących porad, ich strony wypełniają także zawstydzające anegdoty, podane jako ostrzeżenia opisy potknięć i porażek.

Z mieszaniną troski i rozbawienia oglądam „prehistoryczny” lecz niezapomniany Kodeks Towarzyski Boziewicza. Jego miejsce w historii polskich obciążeń jest niepodważalne. Dlaczego nie wiedzieć o Dworzaninie Łukasza Górnickiego lub zapominać jeszcze wcześniejszy wiersz Słoty (ok. 1415) O zachowaniu się przy stole? Lekcje historii ojczystej literatury obejmowały Rozmowę mistrza Polikarpa ze Śmiercią, ale i tak bardziej poruszało zdanie: panny na to się trzymajcie; małe kęsy przed się krajcie.

W Polsce drugiej połowy XX wieku absolutnie heavy żelazną pozycją było (i nadal pozostaje) ABC Dobrego Wychowania. Tom autorstwa Ireny Gumowskiej zasłużył na swoje niepoślednie miejsce w panteonie rzeczonej literatury. Od pierwszego wydania pozycja cieszyła się niesłabnącą popularnością. Każde wznowienie przynosiło dziesiątki uaktualnień, opatrywanych nowymi zdjęciami, ilustrującymi przemiany w modzie, obyczaju, krajowym stylu, peerelowskiej ulicy.

AB02

Potępiane zawsze i wszędzie polskie zapatrzenie we francuszczyznę przynosi kolejne dreszcze. Czymś niesłychanie fascynującym jest savoir-vivre ou mourir obowiązujący dekadenta końca XIX wieku! Szkic wymarzonej postaci dandysa głosi, że powinien on żyć, jakby towarzyszyło mu lustrzane odbicie, w którym widzi swój ideał. Jak gdyby w najdrobniejszym detalu egzystencji asystowała mu nieustannie wymagająca publiczność. Ma pamiętać o tym śpiąc, dokonując ablucji, konwersując, czytając czy też spacerując po parku. Recepty dla dzisiejszych inkarnacji bohaterów diuka Des Esseintes oparte są na dziesiątkach przekazów z belle epoque. Archetyp skonstruowanej przez J.K. Huysmansa postaci oraz przykłady wielu sławnych spadkobierców Baudelaire’a wciąż posiadają niezwykłą siłę przyciągania. Pamiętne postaci opisane w tomach W poszukiwaniu straconego czasu, biografia autora Portretu Doriana Greya – wszystkie stanowią nieopisane źródło inspiracji! Na odkrycie „z prawdziwego zdarzenia” czekają Narkotyki. Niemyte Dusze Witkacego – znakomity i niekonwencjonalny savoir-vivre dla kogoś, kto chce żyć i przeżyć w naszym kraju. 

AB06

 

Proszę pana, - jak żyć? Dziad, dziadu i dziadostwo

W poruszaniu się po polskich bezdrożach pomocne okazałyby się krótkie i komunikatywne wskazówki zachowania dla żołnierzy US Army w obcych, egzotycznych krajach. Jeżeli istnieją zasady, jeżeli życzymy sobie ich obowiązywania, to wierność zasadom w powikłanym, zmutowanym otoczeniu jest wyzwaniem karkołomnym. Czy jakaś godność ma szansę przetrwać w tak kostropatej rzeczywistości? To wyjątkowo trudne na mieliźnie, gdzie wciąż musisz omijać kałuże, błoto oraz miotające się wokół jednostki. Chochoły dotknięte powszechnymi tu mentalnymi krzywiznami. Gdy prawie wszystko wokół jest zupełnym zaprzeczeniem „normalności”, możesz próbować double life. Możesz usiłować stanąć w rozkroku, raz na jakiś czas uciekać do odległych Arkadii, gdzie cieszyć się będziesz tymczasową iluzją „zwykłego” życia.

Jak zachować cenny przymiot (skarb?) w tej rzeczywistości? Jak przetrwać, gdy każdy ruch w zwulgaryzowanej przestrzeni gwałci twoje poczucie „przyzwoitości”? Jak pielęgnować czy też respektować savoir-vivre, gdy bardziej potrzebne są tutaj umiejętności savoir survivre – praktyczny miejski survival?

Jak odnieść się do obowiązującej normy, jeśli jest ona w istocie prostackim, wstecznym nakazem i wszystko podpowiada, aby ją zwalczać? Opresyjna natura polskiej praktyki społecznej nigdy nie akcentowała potrzeby żadnego savoir-vivre par excellence. Mówiło się o „obowiązujących zasadach”. Wszędzie obowiązywał kompromis między oficjalnymi powinnościami a prywatną praktyką. Prawdziwym nowotworem znaczeniowym było pojęcie „polska racja stanu”. Charakterystyczny i nieśmiertelny jest nadal uzus łączący rozmaite, często inkoherentne elementy obowiązków „prawdziwego Polaka”.

AB19

W XXI wieku Polacy są nadal naśladowcami tego, co wydaje się im „lepsze”, „z zagranicy”. Do władzy powrócili dzisiaj ludzie, których wiosna życia przypadała na lata dawnego systemu. Mają u boku lojalnych młokosów (ci niecierpliwie czekają już na swoją kolej), lecz to oni nadal definiują status quo. Dla nich i dla ich żon ideałem dobrych manier i klasy był serial Dynastia albo popołudniówki z Bold and Beautiful. Nauki o zasadach „innego świata” rodacy pobierali też z westernów i amerykańskich filmów gangsterskich. Życie w kapitalizmie, według „nowonarodzonych” po 1989 roku, wygląda jak wyścigi rydwanów na Circus Maximus. Są święcie przekonani, że dążenie do celu wymaga ofiar wśród bliźnich. Twój urząd to folwark, twierdza, a władza i stanowisko pochodzą „od Boga”. Niszcz ludzi, zjadaj ich, wypluwaj, bez skrupułów dobijaj pokonanych i szydź ze słabszych. Żałosne krajowe obyczaje, te zaniżone wzory współżycia i nieustanne godzenie się na „mniejsze zło”. To wszystko mieści się w kategorii Wielkiego Pozoru, streszczającej realną egzystencję w PRL; IV, V, dziesiątej i piętnastej RP.

Współczesny substytut savoir-vivre dla drugiej strony to hasło żyj i daj żyć innym, afirmacja rozwiązań koncyliacyjnych oraz n a k a z o w a poprawność. Importowane regulacje dają niewielkie oparcie, brak im poczucia ładu i stabilności. Pomagają trwać w czymś na kształt oazy bezpieczeństwa w wszechobecnym krwiożerczym klinczu. Na szczęście w dobie aktualnej należy pogodzić się z istnieniem równoległych wymiarów. Coś, co kiedyś wydawało się nie do pomyślenia – równoważność i niezależność wielu stylów życia, pracy, rozrywki wypoczynku, jest dziś faktem. Technologia i media nie dają się okiełznać. Funkcją tych przemian staje się obecność zupełnie niepowiązanych ze sobą, niezależnych wobec siebie sposobów rozumienia savoir-vivre. 

AB08

 

Czy punk ma być brudny w tym kompletnie brudnym kraju?

Takie nieszczęsne pytanie zadawałem sobie kiedyś, dyskutując intensywnie w gronie przyjaciół. Normalnemu (jakże wiele nieporozumień w tym małym przymiotniku!) człowiekowi, wszystko każe odrzucać kostyczne normy, które ex cathedra próbują definiować każdy fragment istnienia. Oficjalne nakazy, jak wyglądać w każdej chwili życia, co jeść, co mówić, z miejsca proszą się o krytykę. Sugestie, co czuć i jak zachować się podczas pogrzebu bliskiej osoby, kłócą się z tobą, rażą. Kpić z przepisów na to, jak wyrażać swoje uczucia, jak demonstrować radość i żal – zdawało się / zdaje się obowiązkiem. Któż nie ma na koncie celowych prowokacji, szyderstw i jawnych rozbojów, dokonywanych na niewinnym bon ton?

Lata praktyki prowadzą do niezbyt wyszukanych konkluzji. Coraz dotkliwiej dają o sobie znać niemożliwe do zniwelowania dychotomie – między postawą wolnego ducha, antyautorytaryzmem, potrzebą siebie a elementarną potrzebą egzystencji wolnej od permanentnego konfliktu wszystkich ze wszystkimi. Co do realnych zasad, zawsze pełne były ewidentnych illogizmów. Wszelkie przepisy, służące regulacji stosunków międzyludzkich, zawsze były wdzięcznym (i łatwym) celem do ataku. Jaka jest prawdziwa natura kodeksów? Czy mają one realne uzasadnienie w aktualnym świecie? Czy istnieje coś szczególnego, co jednych predestynuje do tworzenia i głoszenia pryncypiów, drugich zobowiązuje do ich respektowania, a innych kieruje ku niszczeniu i wykraczaniu przeciwko nim?

AB10

 

Diogenes. Tu i teraz?

Dynamika i permanentna przemiana, które są zasadami w tym, najlepszym ze wszystkich świecie, obowiązują także tutaj. Aktualne przyśpieszenie tylko pozornie wymywa jakikolwiek sens manier. Savoir-vivre atakowany bywa jako szkoła obłudy i mówienia nieprawdy. Przeciwległym krańcem jest werydycyzm, praktykowany zazwyczaj w okresie dojrzewania. Dziś w obowiązującym standardzie zawiera się zaprzeczenie. Kwestionowanie dla sportu. Pseudorebelia bez celu i reprodukowanie „rewolucyjnych” sloganów sprzed lat. Normą w otaczającej nas mass kulturze są masy „jednostek”, święcie przekonanych o swojej wyjątkowości i oryginalności. Komercyjnie promuje się „indywidualność”. W rezultacie, gdzie nie spojrzysz, gołym okiem widzisz generacje idiotów dumnych z bycia „niepowtarzalnymi” idiotami. Zrozumiałe dla każdego jest pokazanie środkowego palca, digitus infamis – gest znany już w czasach starożytnego Rzymu, dziś nazywany „fuckiem”. Wydaje się powszechnie akceptowany, jako uniwersalny komunikat dezaprobaty. Zamiast katalogu innych póz, ekscesów itd. obowiązkowo pojawić może się pytanie: czy i gdzie znajduje się granica, ostateczne nienaruszalne tabu? Raczej panuje tu zgodność: dawno temu padło już ostatnie tabu, albo jesteśmy właśnie o krok.  Czyżby? 

AB14

 

Skandal! Skandal dożylnie!

Ekshibicjonizm, otwarty show dla maluczkich. Poufałość ze wszystkimi, niepohamowane zainteresowanie cudzą prywatnością, uznawano kiedyś za coś przynależnego plebsowi i nizinom. Nikt nie zaprzeczy, że w aktualnej rzeczywistości stanowi to zasadę. Ktoś się „obnaża”, inni go słuchają lub „podglądają”. Perpetualny obieg. Wszystkim wydaje się to zupełnie naturalne i że było tak zawsze. Przełamywać powierzchowne konwenanse dla samej potrzeby prowokacji jest działaniem na skróty. Ich źródła i tak pozostają nienaruszone. Truizm: nie ma mowy o łamaniu czegokolwiek, gdy nie ma się nawet świadomości istnienia tego, co mogłoby być łamane. Gdy „transgresja” staje się normą, zew przekory nakazuje wystąpienie także przeciwko niej. Dająca się dostrzec reakcja konserwatyzmu, tradycjonalizmu wydaje jednak się równie krucha i jałowa, co nonsensowne dążenie do dalszego „postępu” i gwałcenia dawno już zgwałconych norm.

AB13

 

Anioł zagłady

Nie ma uniwersalnych recept. Konfrontacja wygłaszanych haseł i namacalnej rzeczywistości jest niezbędna. Savoir-vivre zawsze funkcjonuje na zasadzie utopijnego „projektu”. Jest czymś na kształt życzenia. Jest lustrem pragnień. Savoir-vivre to zwierciadło, w którym chętnie byśmy siebie widzieli. Realna i adekwatna zdaje się odpowiedź płynąca z klasycznego kina. Louis Buñuel w większości swoich filmów genialnie pastwi się nad regułami, martwymi absurdami obowiązujących norm. W opisach filmów niejako mechanicznie pojawiają się terminy: „burżuazja”, „mieszczaństwo”, „drobnomieszczaństwo” etc. Użycie słowa kołtun natychmiast otwiera zestaw kolejnych znaczeń.
Genialny Hiszpan nie był obciążony, powszechnie wówczas obowiązującym, sztucznym współczuciem czy też „uwielbieniem” dla „upośledzonych” mas. Przygląda się wszystkim bez nonsensownej litości. Każda warstwa, każda społeczność, od arystokracji po niziny, produkuje swoje własne lub zapożycza określone modele opresyjnych hierarchii, rytuałów itd. Ciosy Buñuela nie chybiają i są niezwykle efektowne. Pierwszy kontakt z filmami typu Los Olvidados lub El angel exterminador skutecznie destruuje wszelkie iluzje podpierania się wytrychem klasy społecznej. Fałszywa świadomość, więzienie norm społecznych są powszechne i wszechmocne. W tej refleksji nie ma niewinnych. Wybaczcie proszę, ale zaskorupienie w „klasowym ujęciu mechanizmu dziejów” jest dziś tylko tymczasową modną regresją. Nie Karol Marks, nie pokolenia jego wyznawców i uczniów, to Bracia Marx mają rację i są nadal sto razy bardziej na miejscu!

AB12

 

Wiedzieć jest lepiej niż nie wiedzieć

Poradniki, leksykony, wspaniała literatura klasy B! Dlaczego to wszystko? Cóż niezwykłego w takich lekturach? Nic, bo nie o „niezwykłość” tu chodzi. Plaisir – wydaje się najuczciwszym pretekstem. Czysta przyjemność poznania i zabawy tekstem..

Rubryki dotyczące dobrego smaku, porady obyczajowe, listy i odpowiedzi w pismach internetowych i kolorowych magazynach bez przerwy dostosowują się do całej dynamiki życia. Są stale uaktualniane, często groteskowo „łykają” aberracje „nowoczesności”. Nie posiadają jednak tej jakości, wywołującej całe mnóstwo ekscytacji. Książkowego constans – tak ma być i podana zasada obowiązuje sine qua non. Sankcja ostateczności może wywołać nostalgię, żal lub ulgę. Te tomy katalizują całe miriady odczuć i reakcji! Przewagę maja oczywiście książki z zamkniętej epoki. Prawdziwe skarbnice kuriozów. Zapomnianych, lecz nadal atrakcyjnych fragmentów. W tradycyjnych podręcznikach hierarchiczne stosunki pomiędzy płciami jawią się jako oczywiste. Życzysz sobie je dekonstruować i rewidować? – Dlaczego nie? Ale chyba nie po to, aby demaskować patriarchalną naturę przepuszczania kobiety w drzwiach

AB15

Życzyć można świadomego poruszania się w labiryncie. Umiejętnego posługiwania się normami i zwyczajami. Niedoceniona literatura pomaga błyskawicznie zorientować się w tym, kto może uchodzić za magister elegantiarum, a kto jest tylko pozorantem. Coś ujmującego, oglądać fashion victims, nie inaczej wyglądają uzurpatorzy, których pełne są media. Naśladownictwo tego, co uznaje się za „lepsze”, nie zawsze jest trafnym wyborem. Poradnik zatytułowany Jak się ubrać leży w zasięgu ręki, w tytułowej obietnicy będzie chyba bezsilny…Da jednak dużą radość oraz, z całą rewerencją, zmotywuje. Poradniki obycia, makijażu, chodu, postawy, gestu fascynują bawią, uczą i p o m a g a j ą . Byłbym w niezgodzie z samym sobą, gdybym Wam ich nie polecił.

                                                                                                    

Wiktor Skok – mieszkający w Łodzi czynny uczestnik kultury industrialnej. Muzyk, artysta wizualny, publicysta, didżej, promotor, kurator projektów muzycznych i plastycznych. Łączy aktywności kuratorskie z własną twórczością. Nie rozdziela praktyki i teoretycznej refleksji. Eksploruje możliwości różnych mediów, platform komunikacji i ekspresji. Autor grafik, plakatów, ulotek, logotypów, video etc. Sztuki wizualne łączy zazwyczaj z muzyką / hałasem. Od pierwszej połowy lat osiemdziesiątych obecny na scenie punk/hardcore. Uznawany za filar krajowej sceny industrialnej i eksperymentalnej. Od 1989 roku współorganizator cyklu koncertów Wunder Wave, wydawca punkzine’a Zygoma (1988-1993). Założyciel i wokalista grupy Jude (od 1993), autor zine’a Plus Ultra (od 1999). Współtwórca łódzkiego klubu Dom (od 2011). Absolwent filmoznawstwa w Katedrze Mediów i Kultury Audiowizualnej Uniwersytetu Łódzkiego (2003) i Studiów Kuratorskich w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego (2006). Terenem penetracji obrał elementy najnowszej historii, ikonosferę systemów totalitarnych i współczesny śmietnik kulturowy. Niweluje dystans między sztuką, ideologią i propagandą. Wszystkie jego działania i realizacje składają się na posiadającą kilka wspólnych mianowników całość.