DSCF0073 GGM GIL 3000px3DSCF9906 GGM GIL 3000px4DSCF9914 GGM GIL 3000px3DSCF0117 GGM GIL 3000px2DSCF9989 GGM GIL 3000pxDSCF9978 GGM GIL 3000pxDSCF0366 GGM GIL 3000pxDSCF0346 GGM GIL 3000px3DSCF0046 GGM GIL 3000px

 

 

„Im bardziej obkrawasz tym większa się staje"

 

Krzysztof Gil: Do tej pory w swojej praktyce poruszałem poważne wątki historyczne związane z historią Romów, wykluczeniem i niepamięcią. Ta instalacja jest nawet nie tyle odwróceniem tej perspektywy, co raczej próbą przyjrzenia się temu od czego zawsze uciekałem, a co siłą rzeczy tworzy społeczne narracje i co pozwala zrozumieć jak konstruują one prawdy. Pokazujemy tu to, co słysząc określenie „Cygan”, zapośredniczając obrazy z historii sztuki, literatury i popkultury, widzimy. Dziwność, niesamowitość, orient. Wyssane z palca wyobrażenia, klisze i stereotypy. I to one są tak naprawdę egzotyką, która ociera się o groteskę, jak w przypadku anegdoty o Izabeli Czartoryskiej, która uparła się żeby zagrać Cygankę w napisanej specjalnie dla niej sztuce, czy wyimaginowanej Biblii Cygańskiej Juliana Tuwima. Ania w tekście kuratorskim pisze, że ta wystawa jest jak wnętrze namiotu podróżującej z cyrkiem Cyganki, która używa własnej inności jak teatralnego rekwizytu. I w tym sensie interesowała nas cygańskość jako performence, bo Romowie od zawsze wróżą, śpiewają i występują na scenie, utowarawiając swój własny mit - mit który jednocześnie koduje zbiorowe lęki i uprzedzenia, ale interesował nas też performence, który jednocześnie pozwala się czytać jako mocno subwersywna strategia przetrwania.

Ania Batko: Ważnym odniesieniem była też cyganeria – artyści, którzy utożsamiali się z figurą Cygana – traktując ją bardzo naskórkowo jako część romantycznego etosu, wcielenie marzeń o niczym nieograniczonej wolności. Aranżacja inspirowana jest zresztą historią warszawskiego cygana, XIX wiecznego poety, który zamiast jechać na wieś, wysypał w swoim mieszczańskim salonie ziemię, zasadził rośliny, a potem leżąc na szezlongu, popijając wino rozprawiał o ucisku pańszczyźnianym i hipokryzji mieszczaństwa.

KG: Ten szezlong jest też jednocześnie kozetką u psychoanalityka, która pozwala odbierać całą przestrzeń jako grę podświadomości i nieświadomości, co odnosi się też do tego, co o wróżeniu mówiła Papusza – twierdziła, że wróżenie wymaga nie tylko natchnienia, ale też współodczuwania typowego dla psychoterapeuty. Inna sprawa, że Romowie od zawsze trudnili się wróżbiarstwem, przepowiadali przyszłość, ale też ją w pewnym sensie stwarzali, o ile bowiem narracje historyczne od zawsze są domeną uprzywilejowanych białych, o tyle przyszłość jawi się jako przestrzeń wolności. Stąd też czarnoskóra i wielkooka lalka, wróżka która zbiera i zapośredniczą wyobrażenia związane z demonami cudzego strachu. Nawiązuje do upiornych lalek – przedstawień Romów w muzeach etnograficznych, które oglądałem jeszcze jako dziecko, ale też do św. Sary, egipskiej niewolnicy i pierwszej chrześcijanki, która przez Romów uważana jest za ich świętą, nawet jeśli legenda o tym, że Romowie przywędrowali do Europy z Egiptu jest tylko zachodnim wymysłem. Fascynują mnie właśnie takie zapętlające się mechanizmy zawłaszczenia, ale też przebijająca przez nie hybrydyczna tożsamość. Lalka równie dobrze może też być Babą Siudą – wcieleniem słowiańskiej kapłanki z osmoloną od ognia twarzą, którą w ludowej tradycji wielkanocnej reprezentuje przebrany za kobietę mężczyzna z pomalowaną na czarno twarzą. Baba Siuda prowadzona przez Cygana, kolejnego przebierańca, chodzi od domu do domu i brudzi domowników sadzą.

AB: Do przepowiadania przyszłości odnosi się też wosk. Wróżeniu często towarzyszyły, tzw. bengoro, obiekty, które przez Nieromów traktowane były jako magiczne, podczas gdy w rzeczywistości pełniły one funkcję parateatralnych rekwizytów. Figurki przypominające diabełki albo trupki zwykle lepiono z wosku, dodawano do nich włosy, kurze oczy albo pazury, koraliki i kości. Większość czerniono węglem. Podczas wróżenia niepostrzeżenie wrzucano je do szklanki albo do wnętrza rozbitego jajka. Miały budzić strach, ale też skłaniać tych którym wróżono do zapłaty. Do odczynienia złego uroku, który tak naprawdę był tylko odbiciem zabobonnych wierzeń. Uosobione bengoro to temat jednego z obrazów: pokryta włosami postać wynurza się trochę jak Wenus z wody, obok rośnie bieluń dziędzierzawa, nazywany też czarcim albo właśnie cygańskim zielem, zresztą czarować to po romsku „dawać ziele”, a wokół latają papugi, co z kolei koduje nie tylko określenie „kolorowy ptak”, ale też przywołuje romską baśń o tym, że Romowie byli kiedyś ptakami i to dlatego są wolni jak ptaki.

KG: Wracając do wosku, to wosk był jednym z materiałów, którym posługiwała się w swoich badaniach nad romską rasą Eva Justin. Częścią instalacji jest zdjęcie pochodzące ze zbiorów Bundesarchiv dokumentujące badania w nazistowskim instytucie higieny rasowej i biologii demograficznej. Na fotografii jest akurat inna badaczka, Sophie Ehrhardt, która ściąga formę z twarzy niezidentyfikowanego Roma, później ten odlew posłuży jej do wykonania woskowej figury i stanie się częścią quasi-antropologicznej galerii. Sam też ściągnąłem odcisk ze swojej twarzy i te odciski, które są spojrzeniem od wewnątrz wiszą obok tej fotografii. Wyglądają jak takie abstrakcyjne płaty mięsa zawieszone na brudnej i osmolonej ścianie. Zresztą brud, podobnie jak ogień jest bardzo symptomatyczny nie tylko w kontekście Zagłady, ale też cygańskości w ogóle. Cyganki malował m.in. Siemiradzki, który czernił twarze białych modelek ubierając je w mieszczańskie, ale też ocierające się o jakąś wizję oswojonej egzotyki, stroje. Do tego odnosi się obraz „Łatwopalna”, portret rzucającej złe spojrzenia Cyganki, ale też palonej na stosie czarownicy, który inspirowany był operą Verdiego „Azucena”. Najsłynniejszą arią Azuceny, Cyganki, której matka posądzona o czary spłonęła na stosie i która w ten sam stos pomyłkowo wrzuca własne dziecko, są „Buchające płomienie”.

AB: Z drugiej strony ten obraz jest też próbą odczarowaniahistorii i melodramatycznych konwencji przypisanych „cygańskości”. Wewnątrz płomieni ukryte jest hasło z reklamy mydła Palmolive. Młodej dziewczynie ze śnieżnobiałą skórą wróży śniada Cyganka, a napis nad nimi głosi: „Future is your own making”. W tym sensie czarownica jest hybrydą, która nie tyle pożycza co kradnie historie, wątki, motywy i produkuje z nich własne znaczenia. Zresztą od początku, też dlatego że określenie cygan według słownikowej definicji to synonim słowa złodziej, zawłaszczenie miało być główną metodą nasze pracy. 

KG: Nawet tytuł jest pożyczony. „Im bardziej obkrawasz tym większa się staje” to romska zagadka. Rozwiązaniem zagadki jest dziura i właściwie cała instalacja działa jak taka królicza dziura, którą wszyscy już widzieliśmy, tyle tylko, że wcześniej nie za bardzo wiedzieliśmy co widzimy.

 

Instalacja jest częścią projektu „Wołają na mnie Cygan choć tak się nie nazywam” organizowanego przez Gdańską Galerię Miejską.

 

****

Krzysztof Gil: studiował grafikę na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, w 2018 r. obronił doktorat na macierzystej uczelni. Obecnie wykładowca na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego im Komisji Narodowej w Krakowie. Zajmuje się rysunkiem, malarstwem, instalacją, grafiką warsztatową. Swoje prace prezentował w instytucjach i galeriach takich jak: European Roma Institute for Arts and Culture – ERIAC (Berlin),  BWA Wrocław, BWA Tarnów, Galeria Szara Kamienica (Kraków), MWW Muzeum Sztuki Współczesnej Wrocław, le e’trangere galeria sztuki Londyn, Akedemie der Kunst Berlin.

 

****

Ania Batko: historyczka i krytyczka sztuki. Doktorantka w Instytucie Sztuki PAN w Warszawie. Kuratorka wystaw, m.in.: „Dead Meat" (2015) w Karlin Studios/ Futura w Pradze, „Wróble ćwierkają po grecku" (2016/2017) w Fundacji Razem Pamoja, i „Jaremianka. Zostaje w tym teatrze Podoba mi się tu" (2018/2019) w Cricotece. Współpracowała m.in. z Galerią Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, Polskim Instytutem Kultury w Londynie i Muzeum Tatrzańskim im dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem. 

 ****

Zdjęcia: Bartosz Górka