Trudno nie zauważyć zmian w mieście. Zmienia się centrum, zmieniają się także osiedla. O ile w centrum są to zmiany na lepsze, o tyle na osiedlach są to zmiany na gorsze - powodują powolną ich degradację. Owe zmiany – które w mniemaniu organów zarządzających są ulepszeniami –przeprowadza się chaotycznie, niekompleksowo, bez uwzględnienia realnych potrzeb mieszkańców i dobra wspólnoty (i nie mam tu na myśli tylko wspólnoty mieszkaniowej). Nie wspominając o kwestiach estetyki... Czyli „wolnoć Tomku w swoim domku“ cytując klasyka i klasyczną sytuację w Polsce.



Podstawowym problemem jest niejasny sposób zarządzania i podejmowania decyzji - najprostszy przykład to podział administracyjny, część dróg i chodników należy do miasta, część do administracji. Co wcale nie znaczy, że te administrowane przed miasto są czystsze i odwrotnie.
Grodzenie bloków mało estetycznymi płotami, które nie wiadomo czemu ma służyć. Podniesieniu prestiżu? Zabezpieczeniem przed kradzieżami? Utrzymaniem porządku? Ochroną przed psami załatwiającymi się na trawnikach? Koncepcji mam wiele, ale żadnia nie uzasadnia obecności tych płotów. Odnoszę wrażenie, że to jakiś dziwny, bezmyślnie kopiowany przez administracje trend - grodzimy bloki tak jak grodzone są apartamentowce, daje to pozorne poczucie bezpieczeństwa, a w rzeczywistości tylko zakłóca przestrzeń i komunikację.

 

płot ogradzający trawnikpłot ogradzający chodnikpłot ogradzający trawnikpłot ogradzający chodnik
Trawniki, które są przy ulicy to już przeszłość, większość została rozjechana przez wszechobecne samochody. Rozumiem, że kiedy budowano osiedla tych było mniej lub wcale, ale to co dzieje się w tej kwestii jest totalną paranoją - niektórzy mieszkańcy mają po 3 - 4 samochody, nie dziwne, że brakuje miejsc parkingowych. Oprócz trawników anektowane są kolejne miejsca, które kiedyś nazywaliśmy przestrzenią publiczną, miejsca PO placach zabaw i skwerach. Podkreślam PO, bo one już nie istnieją, a kiedyś były praktycznie przy każdym bloku. 

 

samochody na osiedlowym placu i ulicy

parking na dawnym placu zabaw

parking na dawnym placu zabaw

samochody na rozjeżdżonym trawniku

 

Przy jednym z bloków na Osiedlu Młodych parkingi są dwa, do tego samochody parkują na ulicy pod blokiem i na ulicach w szczycie bloku, ale dla części mieszkańców to wciąż za mało. Chcą powiększyć trawnik kosztem skweru na którym rośnie około piętnastu drzew!
Najbardziej przerażające jest to jak podejmuje się tak ważne decyzje: wiesza się ogłoszenia na tablicy ogłoszeń, ale te np. mogą zerwać zwolennicy powstania parkingu, którzy później  pojawią się w tajemnicy na zebraniu i kilkoma głosami wszystko przegłosują nie licząc się z resztą mieszkańców. O tak ważnych kwestiach administracja  powinna powiadomić telefonicznie wszystkich mieszkańców albo wysłać zawiadomienia. Takie decyzje powinny być podejmowane w demokratyczny sposób! Interesujące jest też to, że urząd może wydać zgodę na wycięcie tylu drzew nie licząc się z opinią społeczną. 

 

drzewa na osiedlowym skwerze

skwer, który za chwilę będzie parkingiem

skwer, który za chwilę będzie parkingiem


Wobec powyższych problemów i zaniedbań kwestia estetyki w przestrzeni publicznej schodzi na dalszy plan, ale wszyscy wiemy jak wyglądają elewacje bloków i osiedlowych pawilonów. Zastanówmy się nad tym, kto za to odpowiada. Żyjemy w chaosie decyzyjnym, w konsekwencji estetycznym – mam dziwne przeczucie, że na poziomie minilokalnym, na osiedlach wygląda to tak, że przychodzi do ADM przykładowy pan Sławek, który ma fantazję postawić płotek, bo „będzie ładnie“ lub pani Krysia z ADM decyduje, żeby przemalować fasadę bloku na przysłowiową pisatcję, bo jest „promocja“ na ten kolor.

 

piach na osiedlowym placu

niezidentyfikowany obiekt na dawnym placu zabaw

niezidentyfikowany obiekt na dawnym placu zabaw

samochody przed osiedlowym pawilonem

Tyle się mówi o rewitalizacji miasta, a to co się dzieje na osiedlach to jeden wielki skandal, nie rewitalizacja tylko degradacja! Wygląda to tak, jakby urzędnicy w ogóle nie mieli żadnej kontroli nad tym co się dzieje na osiedlach, to właściwie takie „państwa w państwie“. 

Wspólnie z redakcjami łódzkich mediów chcielibyśmy rozpocząć dyskusję o osiedlach, w dzisiejszej Gazecie Wyborczej reportaż Sandry Kmieciak o Osiedlu Młodych „Osiedla w Łodzi i ich największe grzechy. Grodzenie! Rozjeżdżanie! I inne zakazy!"