Zapytaliśmy łódzkich społeczników i ludzi kultury o rady dla Pani Prezydent oraz urzędników – o to, jak powinno wyglądać miasto w nowej popandemicznej rzeczywistości.
 

___________________________________  

 

W trosce o zdrowie mieszkańców Łodzi / dr hab. inż. arch. Małgorzata Hanzl

 

Zagrożenie naszego zdrowia i życia i zdrowia naszych bliskich stało się powodem, dla którego godzimy się na ograniczenia, które bezpośrednio i nieraz dotkliwie wpływają na nasze codzienne funkcjonowanie. Należałoby jednak rozważać zagrożenia oraz możliwości ochrony przed nimi w nieco dłuższej perspektywie i przedsięwziąć środki, które mogą pozwolić, że się przed nimi skutecznie obronimy. Jeśli ograniczać nasze lęki wyłącznie do tych wynikających z potrzeby ochrony przed konsekwencjami zarażenia wirusem COVID 19, to w pierwszej kolejności trzeba zwrócić uwagę na potrzebę większej niż dotąd promocji zdrowia publicznego. 

Dla skutecznego zapobiegania pandemii potrzebne jest wyeliminowanie chorób współistniejących – takich jak otyłość i pozostałe choroby, którym jej obecność sprzyja – w tym cukrzyca oraz choroby układu krwionośnego. Otyłość jest w dużej mierze konsekwencją siedzącego trybu życia, a uwarunkowanie środowiskowe odgrywają ważną rolę w jego zmianie. Dla jej zapobieganie trzeba tak projektować środowisko miejskie aby tworzyć rozwiązania sprzyjające mobilności, która bazuje na sile naszych mieści – czyli pozwalające na wygodne chodzenie i jeżdżenie rowerami. Kolejna grupa schorzeń o charakterze przewlekłym, które zwiększają ryzyko niebezpiecznych powikłań przy obecnej epidemii to rak i choroby układu oddechowego. Dla tych zagrożeń czynnikiem sprzyjającym jest zanieczyszczenie środowiska; stąd też należy dokładać wszelkich starań aby je minimalizować. To tylko kilka przykładów. W ich świetle widać wyraźnie jak ważne stają się rozwiązania promujące indywidualną mobilność oraz tzw. zielona infrastruktura.

Jeśli rozważać dalej kolejne bezpośrednie konsekwencje obecnej pandemii, to aby uniknąć zagrożenia zarażeniem, w tym w szczególności przez osoby starsze, konieczne jest zapewnienie odpowiednich odległości na chodnikach. W centrum Łodzi jest to w tej chwili całkowicie niemożliwe, przejścia zastawione są parkującymi autami, a chodniki zbyt wąskie. Przechodnie, z których część lekceważy obowiązek noszenia masek lub też czynią to w sposób niezgodny z ich przeznaczeniem, np. na szyi, mijają się w odległości około pół metra lub nawet mniejszej. W tej sytuacji nasze miasto ma wszelkie szanse stać się epicentrum epidemii. Absolutnie konieczne jest poszerzenie chodników i dodanie pasów dla bezpiecznej jazdy rowerami, tym bardziej że nieliczni kierowcy wobec braku korków na ulicach rozwijają całkiem nieprzepisowe prędkości. 

 

IMG 9526

 

Pozostając w domach bardziej niż dotychczas potrzebujemy możliwości relaksu i rekreacji w pobliżu naszego miejsca zamieszkania. Zyskujemy je dzięki obecności zieleni. W mieście jest ona dostępna dzięki terenom zieleni publicznej – parkom i skwerom – ale także dzięki zieleni przyulicznej. Utrzymanie i tworzenie nowych przestrzeni zielonych powinno być w tym momencie priorytetem dla władz miasta; te miejsca pozwalają nam zachować zarówno zdrowie fizyczne jak i psychiczne, narażone w sytuacji izolacji. Rola zieleni miejskiej nie ogranicza się wyłącznie do kwestii zdrowia czy estetyki, pełnią one również ważną funkcję wspierając wsiąkanie wody do gruntu i zapobiegając tworzeniu miejskiej wyspy ciepła w okresie letnim.

 

Małgorzata Hanzl pracuje jako adiunkt w Instytucie Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej. Habilitację otrzymała na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, gdzie również wykłada. Stypendystka Fulbrighta w SENSEable City Laboratory, MIT, Cambridge MA. Jest autorką wielu publikacji, a także pełni rolę edytora, recenzenta i doradcy w ramach działalności kilku komitetów naukowych. Aktywnie działa w międzynarodowej organizacji zrzeszającej planistów miast International Society of City and Regional Planners (ISOCARP), gdzie jako członek Zarządu odpowiada za publikacje.

 

___________________________________   

 

Łódź odNowa? / Jarek Ogrodowski

 

Epidemia Covid19 spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Społeczeństwo, a więc też i samorządy, nie było na nią przygotowane i musimy teraz, na szybko, dostosowywać się do zmieniających się warunków. Ale jedno jest pewne – nie będzie już tak, jak dawniej.

Epidemia i spowodowany przez nią wielopoziomowy kryzys (bo nie tylko o gospodarkę przecież tu chodzi) wymusza konieczność podjęcia decyzji co do tego jak zarządzać miastem w nowej rzeczywistości i jak (i czy w ogóle) osłonić jego mieszkańców, czyli nas wszystkich, przed jego efektami. Scenariusz „business as usual” jest oczywiście kuszący, ale na dłuższą metę niemożliwy do utrzymania, choćby z powodu drastycznego ograniczenia przychodów do miejskiej kasy. Dlatego też musimy zastanowić się co dalej – i odrzucić narastającą pokusę, aby ciąć te wydatki, które są mało medialne, ale za to niezbędne do przeżycia i funkcjonowania przez jednostki najbardziej narażone na skutki kryzysu.

Niestety, na razie polityka władz miasta zdaje się wskazywać na właśnie ten scenariusz. Obcięto pieniądze na walkę z przemocą w rodzinie, na ochronę zdrowia psychicznego, na program zapobiegania ciąż wśród nastolatek i wiele podobnych, równie istotnych rzeczy. Jednocześnie bez problemów kontynuujemy wielkie, choć w nowych warunkach zbędne inwestycje, takie jak budowa Orientarium czy rozbudowa kolejnego miejskiego stadionu, mimo że nie wiemy kiedy i czy w ogóle w dającej się przewidzieć przyszłości będziemy mogli z nich korzystać w zaplanowany w biznesplanie sposób. Aby jednak wyjść naprzeciw nowym wyzwaniom, władze miasta powinny przyjrzeć się zupełnie innym dziedzinom miejskiego życia i przemodelować swoje myślenie na ich temat.

 

Po pierwsze – gospodarka mieszkaniowa

Łódź nadal jest jednym z największych kamieniczników w Polsce. W miejskim zasobie komunalnym znajdują się dziesiątki tysięcy mieszkań, a ich mieszkańcy najczęściej sytuują się wśród biedniejszej części populacji miasta. Nie ma żadnej wątpliwości, że to właśnie w nich kryzys uderzy najmocniej – najemnych pracowników, bardzo często pracujących na umowach śmieciowych, często na czarno. To oni już za chwilę, jeśli nie teraz, będą mieli problem z terminowym płaceniem czynszu i opłat eksploatacyjnych. Miasto powinno na bieżąco monitorować i reagować widząc zwiększające się zadłużenie czynszowe, zanim urośnie ono do rozmiarów uniemożliwiających jego spłatę, a samych dłużników popchnie w ramiona parabanków i lichwy w postaci pożyczek-chwilówek. Rozważyć należy czasową obniżkę czynszów bądź wręcz „wakacji” czynszowych dla osób które utraciły pracę, bądź też obniżono im pensję, a planowana przez władze miasta podwyżka cen wody powinna zostać bezwzględnie zastopowana. 

 

Po drugie – sprawnie działające usługi publiczne

Czas epidemii i kryzysu po niej jest momentem, w którym miasto musi działać sprawnie, a jakość oferowanych mieszkańcom usług nie może spadać. Potrzebujemy jak powietrza sprawnego transportu publicznego, potrzebujemy dobrze wyposażonych przychodni, szpitali i placówek edukacji. Nie możemy oszczędzać na tych wydatkach, ponieważ są one naszymi poduszkami bezpieczeństwa i polisą na przyszłość. Sprawnie działający transport publiczny z kolei pozwoli ograniczyć wykluczenie transportowe i nie będzie kolejną barierą stawianą przed ludźmi, którzy utracili pracę. 

 

Po trzecie – czyste powietrze i woda

Epidemia przyszła do nas wczesną wiosną, „przykrywając” inne tematy, w tym tematy ekologiczne. Nie znaczy to jednak, że one zniknęły, przeciwnie. Notujemy prawdopodobnie największą suszę w historii pomiarów w Polsce, a Łódź znajduje się w jej epicentrum. Problem kopciuchów i toksycznego powietrza również sam się nie rozwiązał – nadal plasujemy się bardzo wysoko na liście miast w których ciężko oddychać. Nie wolno nam rezygnować z likwidacji pieców węglowych, nie wolno nam też wycinać, kosić i zabudowywać wszystkiego, co jeszcze nie zostało zabetonowane. Musimy kompletnie zmienić nasze podejście do otaczającego nas środowiska i to nie kiedyś, po epidemii, ale właśnie teraz. Musimy egzekwować miejski zakaz koszenia trawników, musimy zatrzymać wyprzedaż miejskich działek na których znajdują się tereny zielone, musimy dofinansować i przyspieszyć likwidację kopciuchów. Nie mamy na to stu lat, mamy na to kilkanaście miesięcy.

 

100702525 674008086721145 1657965192820031488 n

 

Po czwarte i ostatnie – koniec misiów, którymi otwieramy oczy niedowiarkom

Epidemia jest doskonałym momentem, abyśmy przemyśleli, czego potrzebujemy, a czego nie. Już wiemy, że zmieniły się zachowania ludzi, że odchodzi w przeszłość masowa turystyka, a rozrywka i spędzanie wolnego czasu przenosi się do bardziej kameralnych i prywatnych miejsc. Powinniśmy zrezygnować z organizowania wielkiej wystawy ogrodniczej, jaką jest Expo Horticultural, bo nie mamy żadnej gwarancji, że nawet po uwolnieniu możliwości swobodnego podróżowania będzie tylu chętnych do jej odwiedzenia, co przed epidemią. Powinniśmy zrezygnować z budowania Orientarium, bo już wiadomo, że nie jesteśmy i nie będziemy w stanie przyciągnąć takiej publiczności, jaką zakładał master plan, jeszcze przed epidemią określany przez wielu jako optymistyczny, a wręcz nierealny. Przykład wrocławskiego ogrodu zoologicznego który stanął na krawędzi bankructwa jest aż nadto wymowny. 

Epidemia i kryzys roku 2020 jest największym wyzwaniem, przed jakim stanęło nasze społeczeństwo co najmniej od roku 1989. Na razie jeszcze nie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, ale konsekwencje tych wydarzeń będą wpływały na nasze życie przez najbliższą dekadę i dalej. Możemy fatalistycznie poddać się temu i próbować utrzymać resztki dawnego stylu życia, ale możemy też wykorzystać tę okazję do przemyślenia i zmiany sposobu, w jaki żyjemy. Jeśli nie zrobimy tego sami, wymuszą to na nas warunki. Nie możemy sobie pozwolić na to, aby czekać z założonymi rękami i dać się potem postawić pod ścianą, musimy działać i planować już teraz.

 

Jarek Ogrodowski – miejski aktywista i społecznik, w roku 2013 brał udział w kampanii edukacyjno-informacyjnej pierwszego Budżetu Obywatelskiego w Łodzi realizowanej przez Fundację Fenomen i Stowarzyszenie Topografie. Ekspert w zakresie partycypacji społecznej i rewitalizacji.

___________________________________   

 

Miejska przyroda w czasie kryzysu / Grupa Społecznych Opiekunów Drzew - Łódź

 

W latach 1981 - 2010 średnie opadów w marcu i kwietniu wynosiły odpowiednio 37,8 oraz 34,2 mm. W tym roku spadło w marcu 21,4 mm, zaś w kwietniu – 4,1 mm. Szczęśliwie maj przyniósł obfitsze deszcze. Przyroda nieco odetchnęła, ale nie zmienia to ogólnej sytuacji – mamy kryzys, a Łódź w najbliższych latach mierzyć się będzie z zapowiadanym pustynnieniem na zmianę z gwałtownymi opadami.  

Ponieważ mamy kryzys nie tylko klimatyczny, ale i (nadchodzący) gospodarczy, wydatki powinniśmy planować racjonalnie i oszczędnie, pamiętając jednak, że każda nieuzasadniona oszczędność czyniona na miejskiej przyrodzie w nieodległej perspektywie oznaczać będzie jej śmierć. 

Cóż więc robić? Tak realizować „zielone” zadania, by inwestycje przynosiły jak największe korzyści ekosystemowe, a utrzymanie generowało najmniejsze koszty. O co chodzi? Zapraszamy na spacer. 

Zaczynamy od parków Sienkiewicza i Moniuszki, właśnie niemałym kosztem zrewaloryzowanych. W miejsce dotychczas istniejących trawników posadzono tysiące krzewów, bylin, roślin cebulowych (za dużo i za gęsto), które będą wymagały regularnego podlewania, pielenia, przycinania, żeby park dobrze się prezentował. A to będzie kosztować. Notabene, w parku Sienkiewicza między małymi krzewami już wyrastają setki siewek klonu, mimo wyłożenia ziemi hektarami włókniny. Niby jest tam (przedziwnie wyeksponowany) system nawadniający (trudno powiedzieć czy działa), ale warto zapytać, czy podczas suszy stosowanie nawadniania całego parku jest moralne? Nie będzie wody w kranach, ale podlejemy rośliny parkowe? Może warto projektować tak, aby park mógł „bronić się sam”? Zresztą bronił się jakoś do czasu przebudowy, a potem istniejące trawniki koncertowo zdewastowano, a wysiana trawa nie chce rosnąć...

 

IMG 0323IMG 0310

 

Dobrego z kolei przykładu dostarcza park Julianowski, który pokazuje, jak pięknie przyroda miejska sobie radzi, gdy jej nie przeszkadzać (dzięki mądremu zarządzaniu). Nie zgrabiono tu liści na zimę, ograniczono koszenie i już po jednym sezonie widać, że ściółka z rozkładających się liści „robi dobrą robotę”: jest wilgoć, są owady, rośliny rosną bujnie mimo suchej wiosny.

Zieleń może rozwiązać wiele problemów współczesnego miasta, musi być jednak traktowana jako spójny system powiązanych ze sobą dużych i małych form, a nie przypadkowo rozmieszczone parki czy skwery. Na połączonych przestrzeniach pielęgnacja zieleni to mniejsze koszty (np. mniej podlewania), a przyroda zwielokrotnia usługi ekosystemowe. W obliczu nadchodzącego kryzysu miasto powinno rezerwować i chronić przed zabudową miejsca, które pozwolą stopniowo rozbudowywać system zieleni miejskiej w oparciu o koncepcję Błękitno-Zielonej Sieci. 

Po gwałtownych ulewach dzisiaj większość wody z utwardzonych powierzchni miasta „ucieka”, a zieleń miejska nie zatrzymuje jej w ilości niezbędnej do funkcjonowania. Tracimy wodę, za którą nie trzeba płacić. Miasto musi posiadać zdolność do kompleksowego opóźniania odprowadzania wody podczas dużych opadów. Dla radzenia sobie z podtopieniami, ale zarazem i suszą, należy zamienić Łódź w miasto-gąbkę. Powinny być wprowadzane różnorodne rozwiązania oparte na przyrodzie, jak np. powierzchnie wchłaniające czy retencjonujące wodę ze sztucznymi lub naturalnymi wgłębieniami, ogrody deszczowe, skwery deszczowe, sztuczne mokradła. 

W działaniach na rzecz łagodzenia negatywnego wpływu zmian klimatu powinny być stosowane rozwiązania wykorzystujące naturalne procesy występujące w przyrodzie (np. pnącza na ścianach, zielone dachy, zielone pasy wiatrochłonne, retencja wód opadowych). Jedynie tego typu rozwiązania zapewniają równocześnie korzyści ekologiczne, ekonomiczne (obniżają koszty funkcjonowania miasta) i społeczne.

Moglibyśmy jeszcze tak długo, rozwiązania są gotowe. Aby je zastosować, trzeba jednak chcieć. One się na wielu płaszczyznach opłacają i będą opłacać coraz bardziej, wraz z postępowaniem zmian klimatu. Wiele z tych pomysłów zgłaszają mieszkańcy, są one jednak realizowane zbyt wolno i często w karykaturalnej postaci. Wystarczy ich posłuchać, a przede wszystkim przyrody, która podpowiada rozwiązania. 

Na koniec zaś przypomnimy, że historia człowieka liczy – nieostrożnie szacując – 2 miliony lat, drzewa zaś zasiedlają Ziemię od 400 milionów lat. Każde wycięte drzewo (duże i zdrowe) to w obecnej sytuacji działanie na szkodę mieszkańców. Czasem warto zrobić krok wstecz i po prostu przestać robić coś, co się robi głupio. Przyroda miejska (i wraz z nią my) odetchnie. 

 

Małgorzata Godlewska, Marek Kubacki, Szymon Iwanowski  – Społeczni Opiekunowie Drzew - Łódź, grupa skupia mieszkańców, którym zależy na zadbanej zieleni wysokiej w Łodzi. 

 

___________________________________   

 

PR nie zastąpi odpowiedzialnego zarządzania miastem  / Urszula Niziołek-Janiak

 

W obliczu ewidentnego kryzysu, spowodowanego nawarstwieniem skutków ekstremalnego plądrowania środowiska (zmiany klimatu, zanieczyszczone powietrze, deficyty wody) i pierwszą pandemią, która dotknęła też nasz kraj, nie wyobrażam sobie funkcjonowania miast bez radykalnej zmiany priorytetów. Dodatkowo sytuację pogarsza fatalna sytuacja finansowa samorządów  spowodowana złym zarządzaniem i zadłużaniem oraz polityką rządu, przerzucającego koszty realizacji swoich obietnic wyborczych na samorządy i obciążającego je kolejnymi zadaniami bez zapewnienia ich finansowania. A to na samorządach spoczywa największa odpowiedzialność, gdy państwo zawodzi w taki wielu najważniejszych dziedzinach i pogarsza sytuację!

Naprawdę nie zazdroszczę prezydentce zadłużonej po uszy Łodzi, utrzymującej rozdęte inwestycje z poprzednich lat, mającej przed sobą na dodatek gros rewitalizacji, stojących przed nią wyzwań. Ale też nie widzę, by obecna sytuacja spowodowała szerszą refleksję, że miasta muszą dokonać radykalnych zmian by zatrzymać mieszkańców i by… przetrwać. Konieczne jest do tego myślenie strategiczne i systemowe, nie da się, jak dotąd tylko reagować na bieżące „małe katastrofy”. 

Do planowania i prowadzenia miasta dla ludzi bezwzględnie konieczna jest współpraca z nimi – PARTYCYPACJA SPOŁECZNA i WSPÓŁDECYDOWANIE będą kluczowe i nie wolno na tym oszczędzać! Należy natychmiast budować system współpracy z lokalnymi społecznościami – przy planowaniu, realizacji zadań, nadzorze nad ich przebiegiem. Da to wymierne efekty, także finansowe – zwiększy trafność decyzji, dopasowanie formy i zakresu inwestycji do FAKTYCZNYCH POTRZEB.

Dlatego już teraz władze Łodzi muszą skupić się na wieloletnim, elastycznym PRZEPLANOWANIU działań i wydatków. Pandemia przewartościowała wiele dotychczasowych planów np. wyścig o inwestycje biurowe może okazać się ślepą uliczką, gdy gros firm odkryje, że praca zdalna jest efektywna i daje oszczędności. Konieczne jest SKUPIENIE FINANSOWANIA NA DZIEDZINACH KLUCZOWYCH z uwzględnianiem nadrzędnych wartości:

- poprawy jakości środowiska,

- zwiększania ilości zieleni,

- likwidacji wysp ciepła,

- zatrzymywania wód opadowych i ich wykorzystaniu,

- zmniejszania emisji.

 

Cięcie wydatków nie może dotykać najważniejszych dziedzin ani odbywać się kosztem ww. wartości. Należy przestać marnować pieniądze! Skupić się na DBANIU O TO, CO JUŻ JEST – czyli na podstawach gospodarnego zarządzania, a ciąć to, co generuje koszty, a nie dostarcza najważniejszych usług społecznych. Trzeba ZREDUKOWAĆ OUTSOURCING usług publicznych – wbrew pozorom da to oszczędności poprzez zwiększenie skuteczności nadzoru i elastyczność wykonywania zadań. 

Wprowadzenie INFORMATYCZNYCH NARZĘDZI DO „POZIOMEGO” ZARZĄDZANIA miastem to także znaczące oszczędności poprzez zwiększenie efektywności działań urzędu. Smart city to nie gadżet PR-owy! 

Trudno będzie sprywatyzować lotnisko, orientarium, stadiony czy EC1 – ale warto próbować. Należy połączyć ŁSI, ZWiK i GOŚ w JEDNĄ MIEJSKĄ SPÓŁKĘ oraz przekazać zarządzanie fachowcom, nie działaczom partyjnym. 

Duży potencjał oszczędności widzę też w GOSPODARCE ODPADAMI (badania, technologie, odzysk i przetwarzanie) oraz ZARZĄDZANIU ENERGIĄ. Na miejscu prezydentki Zdanowskiej natychmiast powołałabym pełnomocnika ds. energii i inwestowałabym w badania, technologie i rozwiązania w tej dziedzinie. Dlaczego to Śląsk, a nie Łódź ma opierać rozwój gospodarczy o przedsięwzięcia proekologiczne i proklimatyczne?

Mam nadzieję, że władze Łodzi dostrzegą wreszcie lokalny kapitał – uczelni, twórców, łódzkich firm i potencjału mieszkanek i mieszkańców. I że skupią się na współpracy z nimi i stworzą system wzajemnego wsparcia zamiast chwalenia się płaceniem wielkim firmom doradczym i importowanymi imprezami. ŁÓDZKIE PIENIĄDZE muszą ZOSTAWAĆ W ŁODZI!

Trendy na rynku nieruchomości pokazują, że polskie rodziny nie czują się już w skupiskach ludzkich bezpiecznie, a dostęp do usług oferowanych na poziomie oferowanym obecnie przez miasto w sytuacji kryzysowej traci na znaczeniu. Stąd widoczna ucieczka z miast osób zasobnych, które stać na zakup domu jednorodzinnego, co jest dodatkowym zagrożeniem dla budżetów miast. Z drugiej strony, by zatrzymać zasobnych podatników, trzeba mieć atrakcyjne tereny na budownictwo willowe, zabezpieczając jednocześnie środowisko przed dewastacją. Konieczne jest do tego znacząca zmiana w polityce sprzedażowej miasta i można to zrobić!

Należy więc inwestować nie w beton i asfalt, lecz w to, co może być atutem miast. Łódź musi stać się miastem KRÓTKICH ODLEGŁOŚCI. Myślące perspektywicznie władze innych wielkich miast szukają rozwiązań zapewniających pogodzenie bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej z kontaktami społecznymi i usługami środowiskowymi. Poszerzają chodniki i rozwijają transport rowerowy. Planują dostęp do dobrego żłobka, lekarza, fryzjera i domu kultury blisko domu – w dystansie pieszym lub rowerowym, by nie pogarszać warunków zdrowotnych w mieście wzmożonym ruchem samochodowym. 

 

IMG 244


Wiedzą, jak ważna jest JAKOŚĆ USŁUG. Zapewniają narzędzia do wysokiej jakości EDUKACJI, w tym zdalnej (każdemu zależy, by jego dziecko miało godną przyszłość), sprawność systemu reagowania na sytuacje kryzysowe np. organizację opieki zdrowotnej, dostaw żywności do sklepu i do klienta. Pandemia pokazała, jak ważna jest POMOC OSOBOM STARSZYM i mniej sprawnym!

Konieczne jest inwestowanie w POPRAWĘ WARUNKÓW MIESZKANIOWYCH gminnego zasobu – banki coraz ostrożniej udzielają kredytów, a traktowanie pracowników w „tarczach antykryzysowych” pokazało, że zatrudnienie i dochody pozwalające spłacać kredyty bywają kruche jak szkło. Trzeba też obniżać koszty utrzymania mieszkań np. poprzez INWESTOWANIE W OZE. Prawdopodobnie okresy pracy i nauki zdalnej będą się powtarzać i rodziny będą musiały godzić mniejsze dochody z utrzymaniem większego mieszkania.

 

Urszula Niziołek-Janiak – społeczniczka zaangażowana w działania Tak dla Łodzi, Energii Miast i Pieszej Polski. Była radna Rady Miejskiej w Łodzi, inicjatorka m. in. rewitalizacji, budżetu obywatelskiego i zazieleniania miasta.

 

___________________________________   

  

Jak najwięcej za jak najmniej / Marcin Polak


Zastanawiam się, co mogą zrobić urzędnicy, żeby ułatwić nam życie w tym trudnym czasie. Np. zezwolić, by dostawcy restauracji parkowali samochody na Piotrkowskiej. Gdzie indziej jedzenie dostarcza się na rowerach czy skuterach, ale to przecież frajerstwo. My sprzyjamy przedsiębiorcom. A że przy okazji parkują inni, to też nie problem, zapewne w ważnej potrzebie. Sami dostawcy parkują już nawet prostopadle – to też dobrze, jest więcej miejsca dla kolejnych samochodów. Na reprezentacyjnej ulicy miasta…

IMG 9967

 

IMG 0083


Jarek Ogrodowski w swoim ostatnim tekście stwierdził, że wyścigu miast przeganiają nas Lublin, Bydgoszcz i Szczecin. Nieprawda, my jesteśmy lepsi. Przecież w innych miastach wybrane ulice oddaje się pieszym, np. w Bydgoszczy, a w takim Wiedniu czy Mediolanie – prawie całe centrum. Wiedeń, przygotowując się do zmian klimatycznych, zamienia ulicę w... park :) Nie w zielony parking, tylko park dla mieszkańców. Tam wiedzą, że to konieczne do obniżenia temperatury. Ale oni widocznie nie kochają przedsiębiorców. Wszystko tam padnie, bo nie będzie można zrobić dostaw samochodami. A tak na serio, jak to wszystko się skończy, nie będzie tak łatwo wrócić do normalności, która i tak była średnia. Straż Miejska nie radziła sobie z autami na reprezentacyjnej ulicy, a ZDiT z zezwoleniami, wydawanymi chyba każdemu robotnikowi pracującemu na budowach przy Piotrkowskiej. 

Wobec kryzysu klimatycznego ograniczenie ruchu samochodowego stanie się jeszcze pilniejszym zadaniem do wykonania. Musimy myśleć o redystrybucji przestrzeni na rzecz transportu publicznego, pieszego i rowerowego. Wreszcie przestrzeń musi zostać podzielona sprawiedliwiej, a obecność pieszych, rowerzystów i zieleni musi zostać w niej uwzględniona. Musimy stworzyć trasy rowerowe w całym mieście (WHO zaleca poruszanie się rowerem), poszerzyć chodniki dla pieszych, zwęzić lub zamknąć ulice, a kierowcy muszą jeździć wolniej. Powinniśmy zmniejszyć (a nie zwiększyć) liczbę miejsc parkingowych, aby powstrzymać kierowców przed wjazdem do centrum. To już się dzieje w innych miastach. Nawet jeśli coś się robiło w latach 70., to nie znaczy, że teraz powinniśmy dalej dążyć do tych standardów. Ja nie proszę o zmiany mocno wybiegające w przyszłość, tylko o takie, które są już wdrażane w innych miastach. Proszę sobie sprawdzić...

 

IMG 0308

 

Siedzimy w domach, ale to nie oznacza, że problemy znikną. Jeśli w czasie pandemii, kiedy od zachowania odpowiedniego dystansu zależy zdrowie, nie można oddać chodników pieszym, to już nie wiem kiedy to będzie możliwe... A przecież problemy będą się nawarstwiać, tylko czy zauważą je nasi urzędnicy... Śmiem wątpić. Wszyscy doskonale wiemy, jak to wygląda. Potrzeba lat pracy społeczników, a czasami mediów, żeby urzędnicy łaskawie zauważyli problem. My mówimy, działamy, potem może urzędnicy próbują coś zrobić, po czym okazuje się, że ich działania to działania pozorowane. Weźmy np. problem suszy i tak banalną sprawę jak zaprzestanie koszenia trawy. Od ilu lat się o tym mówi? Wydawało się, że w tamtym roku coś w końcu dotarło do urzędników. Tylko nam się tak wydawało.  Koszono nawet beton. W tym roku w końcu wydano odpowiednie rozporządzenie, zobaczymy co z tego wyniknie. Skoro jesteśmy przy zieleni. Sam od lat postulowałem powołanie ogrodnika miasta i to się w końcu udało. Tylko gdzie jest ten ogrodnik i czym się zajmuje? Ktoś, coś? Znowu jesteśmy na głównej ulicy miasta. Gdzie są drzewa, które uschły już jakiś czas temu? Miały być dawno wymienione...

Prezydentka Zdanowska rozpoczęła wielkie cięcia w budżecie. Chyba jednak trochę na oślep. Cięcia programów walki ze smogiem? Słabych, bo słabych, ale jednak. Póki co, nie mamy nawet najprostszej rzeczy, której od lat domagają się społecznicy, czyli informacji o zanieczyszczeniu wyświetlanej na przystankach. W takim Krakowie nie ma już ani jednego pieca opalanego węglem, u nas nie zaczęliśmy od najprostszych rozwiązań. Wycięto pieniądze na utrzymanie ulic. Jak myślicie, skąd się bierze smog w kwietniu, kiedy w dzień jest 20 stopni? Patrz wyżej oraz m.in. z tego niesprzątanego syfu, który zalega na ulicach. Cięcia budżetów klas sportowych, których utrzymanie kosztuje grosze w porównaniu z budową stadionu? Przeciwdziałanie przemocy domowej, kiedy trwa budowa orientarium? A co tam panie w kulturze? Żadnego z artystów nie zostawimy samego, ale obcinamy stypendia, podczas gdy w innych miastach ruszają kolejne nabory i programy zakupu prac. Obcinamy granty na wkłady własne? Super. W ogóle jest super, pozdrawiam tych wszystkich, którzy nie chcieli się podpisać pod Manifestem Wolnej Kultury Łodzi, bojąc się o swoje granty... Widzicie jak to działa, tzn. raczej jak nie działa, przy całej mojej sympatii do kolejnych dziennikarzy zarządzających kulturą. PS. Podobno cięcia w stypendiach oraz grantach zostały cofnięte. Ludzie kultury i sztuki dziękują za wsparcie…

Jeśli jesteśmy przy dziennikarzach – w zmianie obecnego porządku większą rolę powinny pełnić media. Jak widzę w mediach kolejne teksty w stylu: powstaną parkingi, wiemy gdzie, budowa stadionu, zobacz na kolejnych slajdach postęp prac... to krew mnie zalewa. Olejcie klikbajty, zacznijcie zadawać pytania, czy akurat te inwestycje są nam potrzebne. Inwestycje owszem, one dają pracę, napędzają gospodarkę, tylko mądre. Zmiany? Koniecznie! Bierzmy przykład z dobrze zarządzanych miast, np. Berlina. Zmiany, które są tam wdrażane na głównych ulicach, wynikają z dokładnych analiz i planów, a wprowadzane są w życie za pomocą rozwiązań bardzo tanich, prowizorycznych i dających się łatwo zmieniać. W naszym przypadku takie zmiany najczęściej są realizowane, kiedy ktoś zginie, chociaż jedna ofiara to zazwyczaj za mało... A przecież wystarczy trochę farby i dobrej woli, żeby ocalić kilka istnień ludzkich (link). Jak najwięcej za jak najmniej.

 

IMG 9981
chodnik przed UMŁ


Ponownie wracając na Piotrkowską – wszyscy wiemy dlaczego delikatnie mówiąc podupadła „najdłuższa ulica handlowa Europy", po prostu straciła handel. Centra handlowe są jak wielkie odkurzacze, które wysysają z miast to, co mają najcenniejszego – teraz jest moment, w którym to można zmienić. Wobec niepewnej przyszłości galerii handlowych i fali wycofywania się z nich najemców menedżer ulicy Piotrkowskiej już powinien prowadzić rozmowy z H&M, Empikiem i Zarą. Nie jestem fanem tych firm, ale ich pojawienie się na Piotrkowskiej pomoże większości.

Przede wszystkim marzę o mądrych urzędnikach i politykach, takich którzy dużo widzą. Weźmy przykład pierwszy z brzegu. Każdy zauważa, że przy mniejszym ruchu część kierowców jeździ znacznie szybciej. Słyszeliście wypowiedź któregoś urzędnika czy radnego na ten temat?


Na końcu daję plusa za darmowe ogródki dla restauratorów, testy na obecność koronawirusa dla pracowników przedszkoli oraz punkty za szczepienia przy przyjęciu do przedszkoli. 
Proszę o więcej.

 

Marcin Polak  – artysta i kurator poruszający się na styku działań artystycznych i społecznych. Inicjator działań z cyklu „Zawód Artysty”, mających wpłynąć na zmianę polityki kulturalnej. Założyciel i redaktor portalu „Miej Miejsce“ o tematyce społeczno-kulturalnej. Współprowadzi latającą „Galerię Czynną“. W swoich projektach porusza ważne problemy społeczne i polityczne, starając się inicjować dialog między społeczeństwem a instytucjami oraz elitami. Absolwent PWSFTViT w Łodzi . Stypendysta MKiDN. W 2016 został odznaczony honorową odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej“.


___________________________________

 

Smog lubi się z koronawirusem / Łódź Bez Smogu

 

Jako społeczeństwo zostaliśmy postawieni w nowej rzeczywistości, zarówno globalnie, jak i lokalnie. Zmianie uległ nasz tryb życia, pracy, kształcenia, życie towarzyskie i kulturalne. Zmianie musi ulec też nasze myślenie o „normalności” do jakiej chcielibyśmy wrócić po pandemii. Inicjatywa społeczna Łódź Bez Smogu zrzesza mieszkańców o szerokim spojrzeniu na problemy naszego miasta oraz konieczność wdrożenia zdecydowanych i odważnych zmian. Lata, w których średnioroczne stężenia rakotwórczego benzo(a)pirenu przekraczają kilkukrotnie bezpieczne dla zdrowia poziomy, to nie normalność. Zakorkowane ulice przepełnione samochodami z wyciętymi filtrami DPF, to nie jest normalność. Konieczność ogrzewania węglem kamienic stojących wzdłuż ulicy Piotrkowskiej, reprezentacyjnej atrakcji turystycznej miasta, nie jest normalnością. Wycinki tysięcy łódzkich drzew, przeciw którym nieustanie zmuszeni są protestować mieszkańcy, nie są normalnością. 

 

99425624 907917966301961 294350760383086592 n2

 

W dobie obecnego kryzysu epidemiologicznego i wodnego oraz zbliżającego się wielkimi krokami kryzysu klimatycznego, nie możemy pozwolić na powielanie błędów przeszłości i powrót do wadliwego modelu gospodarczo-społecznego. Godnym pożałowania stała się decyzja władz Łodzi o wycofaniu środków na dotacje do wymiany źródeł ogrzewania, pod pretekstem poszukiwania oszczędności w budżecie.  Niezrozumiała jest również decyzja o wycofaniu się z termomodernizacji placówek oświaty, które są niezastąpionym elementem w walce o poprawę jakości powietrza. Opublikowano wiele badań naukowych potwierdzających powiązanie pomiędzy wysokimi stężeniami pyłów zawieszonych a zwiększoną śmiertelnością z powodu zakażenia COVID-19. Udowodniono również możliwość przemieszczania się wirusa na cząstkach pyłu na znaczne odległości. Zatem mówienie o walce z wirusem przy jednoczesnym zahamowaniu likwidacji źródeł emisji zanieczyszczeń jest nieodpowiedzialne i nierozsądne.

Oszczędności można szukać w rezygnacji z rozbudowanego aparatu promocji miasta w mediach, które w sytuacji kryzysu zdrowotnego jest potrzebą znikomej wagi. Należy skupić się natomiast na inwestycjach prośrodowiskowych i prozdrowotnych. Apelujemy o skierowanie środków na wymianę wszystkich bezklasowych kotłów i pieców w zasobie komunalnym oraz przystąpienie do redystrybucji środków w ramach programu Czyste Powietrze. Wnioskujemy o jak najszybsze rozbudowanie sieci ciepłowniczej i gazowniczej we współpracy z Veolia Energia Łódź oraz PGNiG. Łódź musi przeznaczać większą część środków w sektorze transportu na rozwój komunikacji zbiorowej, rowerowej, pieszej, remont i rozbudowę torowisk, dróg rowerowych i chodników. W końcu apelujemy o zaprzestanie wycinania starych, dużych drzew na terenie miasta i dostosowanie projektów inwestycyjnych umożliwiających zachowanie jak największej ich liczby. 

W ostatnich doniesieniach medialnych przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała otwarcie, że Europejski Zielony Ład będzie motorem do wyjścia z kryzysu i stworzenia nowej rzeczywistości opartej na zdrowym środowisku, sprawiedliwości społecznej i przemyśle czystych  technologii. Łódź nie może wyłamywać się z tego trendu. Mamy przed sobą ogromną szansę wdrażania zmian i tworzenia nowoczesnego, zdrowego i bezpiecznego miasta.

 

Łódź Bez Smogu to apartyjna inicjatywa społeczna stawiająca sobie za cel działania na rzecz ochrony powietrza na terenie Łodzi i województwa łódzkiego. Jesteśmy członkiem Polskiego Alarmu Smogowego zrzeszającego społeczne grupy antysmogowe w całym kraju.

 

___________________________________   

 

W brutalnym świecie tworzyć subtelności / Agnieszka Cytacka

 

Jestem z pokolenia, które zostało wychowane na micie słowa „solidarność”. Mimo że jego semantyka od wielu lat rozpada się na moich oczach na coraz drobniejsze kawałki, ciągle wierzę w ludzką przyzwoitość i współodpowiedzialność za światy, które tworzymy. A jaki jest ten nasz lokalny mikro wszechświat, który ukazał się naszym oczom w czasach zarazy? Oględnie mówiąc, mało solidarny. 

Najbardziej po raz kolejny obrywa się tym, którzy z różnych powodów nie upominają się z impetem o swoje. A właśnie o takich powinniśmy troszczyć się szczególnie. O ludzi pracujących w zawodach pożytku publicznego: pracowników służby zdrowia, edukacji czy kultury. O tych, którzy wykonują pracę u podstaw, bo wierzą w dobro wspólne. Tak się składa, że najgorzej opłacani pracownicy tych sektorów to kobiety – nauczycielki, przedszkolanki, pielęgniarki, animatorki kultury. Co zadziwiające, to zawody, których istotą jest dbanie o życie i jego jakość. Co przykre, kiedy nadszedł czas kryzysu, na tych skrajnie niedofinansowanych sektorach zaczęto ciąć bez mrugnięcia okiem. 

Szczególnie bolesne dla mnie są cięcia w kulturze. A to nią zajmują się ludzie o szczególnej wrażliwości, wyobraźni, inteligencji, energii, rzadko spotykanej empatii i czułości do świata oraz odwadze cywilnej i niezłomności. Ci, którym zależy.

Nie chcę po raz enty cytować Churchilla, ale czego Państwo bronią przed Covidem? Panuje przekonanie, że artyści to lekkoduchy, ale kto ma na tyle odwagi i hartu ducha, by w brutalnym świecie tworzyć subtelności.

Jest taka piękna scena w serialu „Nowy Papież” w reżyserii Paolo Sorrentino, kiedy na audiencję do Jana Pawła III przybywa Sharon Stone. Papież, powołując się na geniusz swego gościa wynikający z ponadprzeciętnej inteligencji, prosi aktorkę o radę, na co jeszcze powinien zwrócić uwagę. Stone odpowiada pytaniem: czemu Watykan żyje w otoczeniu dzieł XVI-wiecznych artystów, których finansował, a nie zamawia prac od współczesnych twórców. 

Ja zadaję to samo pytanie.

 

Agnieszka Cytacka – absolwentka filologii polskiej i kulturoznawstwa przez lata zajmująca się animacją i promocją wydarzeń kulturalnych w Łodzi. Koordynatorka cyklu „Mała Literacka - spotkania wielkiego formatu", autorka projektu „Łodzianki. Atlas Piękna". Obecnie głównie fotografuje, uwieczniając świat i ludzi w kadrach.

 

___________________________________   

  

Czym obdarował nas Koronawirus / Katarzyna Stańczak

  

SARS-CoV-2 zaskoczył cały świat. Jak się okazuje po kilku miesiącach pandemii – dotknął praktycznie każdego z nas. Wywołał zamieszanie, przerażenie i niepokój. Zadał powszechne pytanie: „czy poradzimy sobie z wirusem?”, „jak radzimy sobie z wirusem?”, w końcu: „jak będzie wyglądał świat po pandemii?”

Obecna pandemia jest pierwszą, która wybuchła w czasie tak daleko rozwiniętej globalizacji. W związku z czym od pierwszych jej dni mogliśmy śledzić statystyki zachorowań z całego globu, analizować reakcje poszczególnych Państw na walkę z wirusem, odbywać wirtualne wizyty na wystawach w muzeach światowych, oglądać koncerty on-line, zarejestrowane spektakle. W zasadzie żyć nie umierać (o ile udało nam się uniknąć kontaktu z wirusem). 

Uśpieni przez zalewającą nas papkę informacyjno-kulturalno-memową przepłynęliśmy przez pandemię. Bo w zasadzie do dziś nie wiadomo, czy jesteśmy tuż przed szczytem zachorowań, już po czy w szczyt będzie w lipcu. „Jesteśmy na etapie pomiędzy wygaszaniem a wchodzeniem w trend wzrostowy” – te słowa chyba najlepiej obrazują odpowiedź na pytanie „jak radzimy sobie z wirusem”.

A „czy poradzimy sobie z wirusem?”. Oczywiście, że tak. To nie pierwsza pandemia którą musi zwalczyć ludzkość. Tylko jak osobiście poradzić sobie z tym, jak z wirusem radzą sobie rządzący? Zamykanie Państwa w czasie kiedy zachorowań jest stosunkowo mało – tylko po to, żeby otworzyć je wtedy kiedy zachorowań jest niewyobrażalnie więcej. Reorganizacja budżetów (głównie tych związanych wydatkami na kulturę), w celu ratowania przedsiębiorstw, które wcześniej się pozamykało. Dlaczego nie najpierw opracowanie procedur nakładających konieczność stosowania zaostrzonych zasad higieny? Dlaczego lockdown, a potem „jakoś to będzie?”. Pandemia pokazała, że możemy liczyć tylko na siebie. Nastąpił wysyp publicznych zrzutek, które łatają dziury potrzeb obnażonych przez wirusa. I niezależnie od atrakcyjnej narracji o tarczach antykryzysowych 2.0, 3.0 etc. prezentowanej podczas licznych konferencji – pomoc potrzebującym najczęściej przychodzi z działań oddolnych.

A co ze środowiskiem? Resrtykcje obejmujące transport oraz produkcję przemysłową przyczyniły się do spadku produkcji CO2. Może w przyszłości zrezygnujemy z niepotrzebnych podróży i będziemy korzystać tylko z tych zasadnych? Ale w obliczu śmiertelnego wirusa wiadomo, że ważniejsze jest życie niż ochrona środowiska. W związku z tym zużywamy tony plastikowych rękawiczek, maseczek, przyłbic. Ale świat przedpandemiczy nie nauczył nas jak się ze śmieciami obchodzić – w związku czym smutno unoszą się na wietrze najpierw na pustych, a teraz na powoli zapełniających się ulicach. Znowu nadprodukujemy plastik – bo wszystko zapakowane osobno jest bezpieczniejsze w kontakcie z zarażoną osobą. 

Wszyscy zaczęliśmy działać pod presją strachu – przed zakażeniem, chorobą bliskich, utratą pracy, zleceń, konieczną izolacją. A podejmowane przez  naszych lokalnych polityków działania mające na celu opanowanie tego strachu, często okazywały się ładnie zapakowaną wydmuszką. Czynsz za lokal miejski w Łodzi za 1 zł? – ale tylko wtedy kiedy spełniasz szereg wymagań, również finansowych. Jednym słowem kiedy jesteś „na czysto” ze wszystkimi innymi opłatami – nawet tymi ,które należały się w miesiącu ogłoszenia pandemii. Granty na kulturę? Tak, owszem, wyniki ogłoszone w połowie marca, finansowanie zatrzymane – w związku z tym brak możliwości jakichkolwiek działań, nawet takich które podczas pandemii pozwoliły zająć głowę czym innym niż ten przeklęty strach. Do dnia dzisiejszegonie ma możliwości zapoznania się z kartami ocen w konkursach grantowych, poniważ te nie zostały JESZCZE! opublikowane...

Koronawirus obnażył ciemną stronę globalizacji o której zapewne wiedzieliśmy, ale może nie chcieliśmy myśleć. 

Koronawirus dał też czas, zatrzymanie – i tylko taka jest jego wymierna korzyść. 

 

Katarzyna Stańczak – architektka. Oprócz pasji do projektowania zarażona przez Macieja Łuczaka miłością do sztuki. Prowadzi biuro architektoniczne RWSL oraz działa w Pracowni Portretu – galerii sztuki współczesnej.

 

___________________________________   

ilustracja: GRA-FIKA