Ten krótki manifest powstał jako odpowiedź na inny manifest, na manifest ważny i mam nadzieję przełomowy.

Czytając Manifest Wolnej Kultury, który postuluje zmiany w zarządzaniu kulturą Łodzi, pomyślałem, że można go będzie zrealizować tylko wtedy, kiedy zbiorą się wokół tego zadania artyści, ludzie kultury, aktywiści i wszyscy ci, którzy nie z urzędniczego obowiązku, a ze zwykłej potrzeby uczestniczą w wydarzeniach kulturalnych Łodzi. Pomyślałem, że tych ludzi powinny charakteryzować pewne cechy, a może przymioty, które niektórzy z nich już posiadają w pełni, inni tylko w niewielkim stopniu, a jeszcze inni nie mają o nich pojęcia. Powinniśmy przestrzegać pewnych zasad, co wielu z nas robi na co dzień, jeśli chcemy walczyć o wprowadzenie tych zasad w szerokim obiegu miejskiej kultury. Zatem oto uwagi o tym, czym moim zdaniem powinien być Manifest Wolnej Kultury oraz kim powinni być ci, którzy za nim stoją:

- to powinien być manifest dumny; manifest kultury dumnej i twórców pewnych swojej wartości, wartości swoich dzieł, 

- powinien być napisany przez osoby, które nie czują się petentami wobec władzy, ale twórcami, od których władza powinna czerpać inspirację, a jeśli tego nie robi, tym gorzej dla niej,

- to powinien być manifest twórców i artystów, którzy nie kładą uszu po sobie, a mówią władzy, co o niej myślą, a jeśli trzeba czekają aż ona sama przeminie,

- to musi być manifest osób które gotowe są coś poświęcić, poświęcić uścisk ręki urzędnika miejskiego, poświęcić spokój stałej dotacji, poświęcić kredyt na nowy samochód, to musi być manifest ludzi gotowych na wyrzeczenia,

- to musi być manifest ludzi, którzy rozumieją, że władza jest zazwyczaj mało wyedukowana, zawsze zaborcza i zawsze chciwa władzy, bez względu na opcję, z której się wywodzi, 

- to musi być manifest ludzi zawsze, podkreślam zawsze gotowych czuć głęboki, destrukcyjny, wstrząsający i wstrętny wstyd za własną władzę i polityków, bo tylko te uczucia pozwalają patrzeć na nich sprawiedliwie i krytycznie,

- to powinien być manifest ludzi, którzy potrafią patrzeć na siebie w taki sam sposób,

- to powinien być manifest artystów, którym nieobce są różne formy oporu i buntu, ludzi, którzy potrafią napisać ogromny grant o dotację i napisać na murze „ten a ten polityk jest głupi” i narysować obok tego dupę z uszami,

- to powinien być manifest ludzi gotowych do samoograniczenia, do rezygnacji z pieniędzy i dotacji na rzecz innego artysty, mądrzejszego twórcy, lepszego dyrektora; to powinien być manifest ludzi skromnych,

- to powinien być manifest ludzi którzy się nawzajem szanują, doceniają i lubią, którzy się spotykają na wydarzeniach artystycznych, żeby o nich dyskutować,

- to powinien być manifest ludzi którzy nie dają się podzielić i skłócić, którzy rozumieją, że zawsze będzie im razem do siebie bliżej niż do jakiejkolwiek władzy, pod jakąkolwiek postacią, 

- to musi być manifest ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że jeszcze przez długi czas władza urzędników nie będzie stała po ich stornie, że jeszcze długo, długo będzie to władza mająca swoje wobec nich plany, a zatem, że jeszcze długo, długo nie zaznamy spokoju i na to trzeba się przygotować w formie walki partyzanckiej.  

 

___________________________________   

Michał Lachman pracuje w Zakładzie Angielskiego Dramatu, Teatru i Filmu Uniwersytetu Łódzkiego. Zajmuje się historią i teorią współczesnego teatru i dramatu brytyjskiego. Jest autorem książek Brzytwą po oczach. Młodzi doświadczeni w angielskim i irlandzkim dramacie lat dziewięćdziesiątych (Kraków 2007) oraz Performing Character in Contemporary Irish Drama (Palgrave 2018). Zredagował antologię współczesnego dramatu irlandzkiego: Polityka, historia, tożsamość (Kraków 2009) oraz zbiór utworów Franka McGuinnessa Wspomnijcie synów Ulsteru i inne sztuki (Warszawa 2012). Przełożył m.in. Analizę piękna Williama Hogartha (Gdańsk 2008) i Korzenie teatru Eli Rozika (Warszawa 2011). Tłumaczył też dramaty Billy’ego Roche’a, Christiny Reid i Franka McGuinnessa.  Prowadzi stronę „Łódź w Kulturze”, na której publikuje swoje recenzje teatralne.