Trans-Antarktyczna wyprawa Ernesta Shackletona okrzyknięta została największą historią survivalu wszech czasów. A pionierski trawers gór Południowej Georgii, często zapominany finał tej niezwykłej odysei, był najbardziej kluczowym i ryzykownym jej elementem. Sto lat później historia Shackletona wciąż inspiruje. Rozmowa z Maksymilianem Rębiszem, który podąża śladami sir Ernesta, żeby na własnej skórze doświadczyć trudnych warunków polarnych podróży. I choć jego cel leży daleko od antarktycznych wysp, bo w polskich Tatrach, trawers Południowej Georgii odtworzony został wiernie - Maks zabrał na wyprawę historyczny strój, ekwipunek i racje żywnościowe przygotowane według stuletnich receptur...

 

 

Gabriela Benkol Gamrowska - Jak poznałeś historię Ernesta Shackletona?

Maksymilian Rębisz - Pamiętam, jak pięć lat temu, pewnego słonecznego czerwcowego popołudnia, mój tata przyniósł mi niepozorną, zakurzoną książkę o intrygującym tytule "Nie prowadziła ich Gwiazda Polarna". Od lektury tejże powieści i od wczesnej fascynacji dawnymi podróżami zaczęła się moja polarna pasja. Z każdym dniem odkrywałem, że historie wielkich odkrywców są nie tylko wspaniałą lekcją geografii, ale że można z nich wyciągnąć także wiele wartości aktualnych w wielu dziedzinach życia: przywództwo, autorytet, codzienna motywacja. Człowiekiem, który łączył te wszystkie aspekty był polarnik nieprzeciętny, Ernest Henry Shackleton, najlepszy lider wszech czasów.  człowiek z plecakiem patrzy na śnieg i góry

 

Co lubisz robić na co dzień? 

Uwielbiam pisać, fotografować i przemawiać publicznie. Lubię uczyć się języków obcych. Chciałbym w przyszłości połączyć różne pasje, żeby inspirować ludzi i zachęcać ich do efektywnego wykorzystywania danego nam czasu. 

 

Czy miałeś wcześniej styczność ze wspinaczką? Jeździłeś w góry?

Polarna pasja była od zawsze połączona z odkrywaniem świata na własną rękę. Aktywnie wędruję po górach, jeżdżę na nartach biegowych, chodziłem na ściankę wspinaczkową. Ruch i aktywność fizyczna są praktyczną stroną polarnego stylu życia. I to właśnie w Tatrach zrodził się pomysł, żeby uczynić je scenerią do polskiej rekonstrukcji pionierskich wypraw.

mężczyzna w okularach w górach 

Czy interesujesz się historią w szerszym stopniu?

Tak, historia zawsze mnie fascynowała. Pokazywała, że na przestrzeni dziejów wiele było osób z pasją, otwartych na świat i jego tajemnice. Szczególnie pasjonuje mnie starożytny Rzym i XIX wiek, zarówno jeśli chodzi o ewolucję literatury, języka, zwyczajów czy nauki. 

 

Jak Twoja rodzina zareagowała na wiadomość, że wyruszasz w góry samodzielnie, zimą, w ciężkim stroju, a na dodatek będąc osobą niepełnoletnią?

Kiedy przedstawiłem projekt rodzinie, pojawił się moment niepewności. Jednak bezpieczeństwo od początku było najważniejszym aspektem rekonstrukcji, co skutecznie zmniejszyło obawy. Mimo że tylko ja nosiłem historyczny strój, byliśmy na szlaku we dwójkę, a przez pewien czas nawet we trójkę. Tak samo jak Shackleton na Południowej Georgii. Wyprawa nie była więc wyprawą samotną. Ale samodzielne podróżowanie w ogóle uważam za piękne i uczące doświadczenie, wiele wyniosłem z samotnej wędrówki po Bieszczadach. Myślę, że wtedy człowiek może bardziej docenić naturę, dostosować się do jej rytmu i zrozumieć jej znaczenie. mężczyzna w stroju dawnego wspinacza górskiego

 

A jak reszta Twojego otoczenia zareagowała na Shackleton Mountain Challenge?

Mimo że na początku pomysł wydawał się niektórym co najmniej szalony, wszyscy gorąco mnie wspierali i trzymali kciuki. W zamian mogłem podzielić się z nimi kawałkiem polarnej historii i osobistymi przemyśleniami. 

 

Współpracujesz z ludźmi o podobnej pasji m.in. z Wielkiej Brytanii, prawda? Jak do tego doszło?

Jestem członkiem brytyjskiej grupy zrzeszającej miłośników polarnej eksploracji. Miałem przyjemność poznać tam wiele niesamowitych osób, w tym wciąż żyjących potomków załogi Shackletona. Otrzymałem tam niesamowite wsparcie mentalne, merytoryczne i praktyczne – kluczowe elementy stroju. Wszystkich zainteresowanych gorąco zachęcam do dołączenia do Grupy!

 

Czy planujesz kolejną wycieczkę? 

Tak, chciałbym kontynuować przygodę z rekonstrukcją! Tym razem skupię się na tradycyjnej norweskiej szkole polarnictwa (drewniane sanie i narty) i na postaciach Roalda Amundsena i Fridtjofa Nansena, wyruszając na płaskowyż Hardangervidda. wspinaczka w górach

 

Jeśli mógłbyś przedstawić się w dwóch słowach, to brzmiałoby to...

Idealistyczny realista.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Maksymilian Rębisz - rekonstruktor wypraw polarnych, początkujący pisarz i podróżnik. Miłośnik literatury marynistycznej, detektywistycznej i obyczajowej XIX wieku. Stara się łączyć tradycję z nowoczesnością, wykorzystując polarne historie do przekazywania ponadczasowych wartości wciąż dziś aktualnych.

 

Gabriela Benkol Gamrowska – wiceprezes łódzkiej Fundacji „Obszar Wspólny”, organizator spotkań podróżniczych Jak śliwka w kompas. Weekendami studiuje psychologię w Warszawie, a na co dzień mieszka w Łodzi na Bałutach z kotem Miałczusiem. Śpiewa i stara się grać na trąbce (teraz jeszcze na basie) w zespole HTC. 

  

Czy Tatry wytrzymały konkurencję gór Południowej Georgii? Jak wyglądały polarne podróże w ubiegłym stuleciu? Posłuchaj o dwóch wyprawach połączonych w jedną historię, zobacz archiwalne fotografie i dotknij repliki polarnego stroju - tego wieczoru duch eksploracji będzie wciąż żywy. Przekonamy się na spotkaniu 26.04.2018 r. godz. 18.00, KLUB DOM

 

Fundacja „Obszar Wspólny” działa od niedawna. Poszerza zakres interakcji łódzko-ludzkich, buduje wspólnotę wokół wydarzeń kulturalnych, koncertów, spotkań oraz wystaw. Link do strony