Stare Polesie ewoluuje - z miejsca zaniedbanego transformuje się w żywą, miejską przestrzeń. Mimo że osiedle doświadcza postępującej odnowy społecznej, wciąż mierzy się z problemami, które wymagają uwagi i wsparcia.  Rozmowa z Szymonem Iwanowskim i Agnieszką Reiske, założycielami stowarzyszenia Społecznie Zaangażowani, rzuca światło na zmiany, jakie zaszły i na wyzwania z jakimi przyjdzie się zmierzyć aktywistom i lokalnej społeczności kształtującym wspólnie swoją wizję dzielnicy i miasta. 

 

 



Klaudia Juzyszyn: Jak Stare Polesie zmieniło się odkąd tu zamieszkaliście i zaczęliście działać społecznie?

Szymon Iwanowski: Kiedy zamieszkaliśmy na Starym Polesiu w 2007 roku, to było osiedle zaniedbane, zarówno infrastrukturalnie, jak i społecznie. To bardzo zmieniło się na lepsze. Oczywiście do wszystkiego możemy dodać jakieś ,,ale’’. Pominiemy to teraz, bo szkoda bić pianę. Więc co się zmieniło? Na przykład przestrzenie publiczne, a szczególnie ulice. Od ponad dekady zachodzi też zmiana w samej społeczności Starego Polesia. W 2007 roku na każdym rogu i w każdej bramie stał taki sfatygowany pan. Nawet zdarzyło się nam zażartować, że każda kamienica na Starym Polesiu ma takiego własnego pana, który prosi o dwa złote, nierzadko na alkohol. Później okazało się, że niektóre miały nawet dwóch. Ja się tu czułem zawsze bezpiecznie, ale to był stały koloryt. Teraz tych panów jest mniej. Może nie byli tacy wiekowi, ale styl życia, jaki prowadzili, miał wpływ na jego długość. Wprowadziło się więcej młodych ludzi, także z dziećmi. Zajmują ich już inne sprawy. Rzadziej dotyczy problem alkoholizmu. Część młodych wyjechała. Społeczność jest zróżnicowana wiekowo. Dużo już się zmieniło i nadal zmienia. Nie mówimy oczywiście o tych nowopowstających, pozamykanych osiedlach na zachodzie Starego Polesia. Z tymi, wiadomo, nie mamy żadnego kontaktu. Oni sobie żyją na zamkniętym osiedlu i jest im tam świetnie. Natomiast tutaj, w starych kamienicach, pojawia się naprawdę sporo nowych osób. Widać społeczną zmianę.

 

Ogrodek spoleczny w MSpot 2021

Ogródek społeczny w Miejscu spotkań, 2021., fot archiwum SSZ

 



Szymon Matuszewski: A co jest niezmiennie takie samo jak te szesnaście lat temu?

S.I.: Enklawy kibolskie występujące punktowo, na przykład na ulicach 6 Sierpnia czy Pogonowskiego, gdzie wiadomo, że może być niemiło. Poza tym, zrobiło się tu spokojniej.



K.J.: Co jest przyczyną tej zmiany społecznej na Starym Polesiu w trakcie ostatnich kilkunastu lat?

S.I.: Nie jest to z pewnością efekt gentryfikacji, której tu jeszcze nie widzimy. Pewnie dlatego, że Starego Polesia w zasadzie nie dotyka Gminny Program Rewitalizacji Łodzi. Występuje jedynie punktowo, na ulicy Gdańskiej, Mielczarskiego czy Legionów. W pozostałych częściach osiedla widać pewne ożywienie spowodowane realizacją programu Zielone Polesie.

 

 

Trzeba o siebie dbać, bo są liczne przykłady osób, które zatraciły się w pomocy i to się bardzo odbiło na ich zdrowiu




Marcin Polak: W 2016 roku Urząd Miasta przedstawił pierwszy projekt rewitalizacji, obejmujący 55 kwartałów, z pominięciem zachodniego fragmentu centralnej części miasta, czyli Starego Polesia. Następnie podejmowaliśmy starania, aby również uwzględnić tę część miasta w planach rewitalizacyjnych. Jakie znaczenie miało włączenie Starego Polesia do obszaru objętego rewitalizacją dla planowanych społecznych zmian, o których wspominasz?


S.I.: W moim odczuciu część ulic została wyremontowana właśnie dlatego, że wywalczyliśmy, aby kwartały rewitalizacji zostały przesunięte do ulicy Żeligowskiego. Pamiętam jednak argumenty że granice strefy rewitalizacji zostały ustalone na ulicy Żeromskiego, bo dalej, na zachód, były już tylko śladowe ilości miejskich kamienic. Jak widać zmiana przestrzeni wspólnych, publicznych również może ożywić osiedle.

Na Starym Polesiu jedna na sześć kamienic wówczas była miejska. Z perspektywy czasu uważam, że nasze działania, dążące do objęcia części dzielnicy programem rewitalizacji  były dobre i potrzebne, a pozytywna zmiana jaka tu zachodzi, jest także wynikiem czujności i zwrócenia uwagi na problem wykluczania Starego Polesia. Dzięki wymuszeniu zmiany w programie rewitalizacji spora część kamienic Starego Polesia ma dziś odnowione elewacje. Istnieje też możliwość występowania o środki na remonty prywatnych kamienic.

 

ściana po wyburzonej kamienicy, dużo grafitti

fot. Szymon Matuszewski

 

 


M.P.: Kto miał wpływ na zmiany w dzielnicy? Urząd Miasta, społecznicy, a może prywatne podmioty? Kto jeszcze stoi za tą zmianą?

Agnieszka Reiske.: Większy wpływ na zasiedlenie miał raczej wykup przez prywatnych właścicieli niż czyszczenie przez miasto.

S.I.: Agresywne sprzątania były szczątkowe. Znamy jednego właściciela, który miał dwie kamienice na Starym Polesiu i czyścił je w taki typowy, brutalny, warszawski sposób. Odcinał wodę, gaz i prąd, wymuszając opuszczenie lokalu. Moim zdaniem to niechlubny wyjątek. Nie słyszałem o wielu takich przypadkach. Zwykle na Starym Polesiu ludzie wykupywali mieszkania i zakładali wspólnoty mieszkaniowe. Nadal funkcjonuje sporo takich wspólnot, w których szczątkowe udziały ma Urząd Miasta. Ten chętnie pozbywa się mieszkań na Starym Polesiu. Jeśli są tu deweloperzy, którzy działają, to nie na zasadzie totalnego czyszczenia kamienic czy kwartałów.

Zmiana, którą widzimy, zachodzi od półtorej dekady. Dziesięć  lat temu zawiązała się Współ- Dzielnia Staropoleska. Jej inicjatorami było nasze stowarzyszenie, Teatr Pinokio, klubokawiarnia Kogle Mogle, Ty Marcinie, Teatr Chorea, Szkoła Podstawowa nr 26 z jej dyrektorem Michałem Różańskim i Natalią Pacochą. Gazeta Wyborcza w bodaj 2015 roku napisała artykuł o Starym Polesiu nazywając je osiedlem aktywnych mieszkańców. Myślę, że program Zielone Polesie również nieprzypadkowo powstał akurat w tym miejscu Łodzi - widać tu było ferment społeczno-kulturalny. W pewnym momencie zrobiła się moda na Stare Polesia. I bardzo nas to cieszy.

 

 

Bieda na Starym Polesiu ma twarz seniora i seniorki




K.J.: A z jakimi problemami mieszkańcy mierzą się teraz najczęściej?

S.I.: Dzięki temu, że prowadzimy świetlicę dla dzieciaków mamy przegląd sytuacji społeczno-ekonomicznej mieszkańców. Na podstawie tych obserwacji jesteśmy głęboko przekonani, że program 500+ coś zmienił na lepsze. Przewija się u nas naprawdę sporo dzieciaków, więc widzimy mnóstwo problemów: nadal są to uzależnienia, najczęściej alkoholizm, rozbite rodziny, agresja i przemoc, ale bieda to nie jest główny problem tutejszych dzieci. Bieda na Starym Polesiu ma twarz seniora i seniorki. Widzimy to, gdy przychodzą do lodówki społecznej ustawionej przy wejściu do siedziby naszego Stowarzyszenia. Opowiadają historie, przy których serce się kraje. Czasem przychodzą sprzedać przedmioty w zasadzie niesprzedawalne albo zapytać o jedzenie w lodówce społecznej. Dzieciaków to nie dotyczy.

A.R.: Ubóstwo widać jeszcze tam, gdzie są osoby z niepełnosprawnościami. Niektórzy mają jakąś pomoc, pielęgniarkę czy opiekunkę socjalną, która do nich przychodzi, jednak zwykle osamotnienie i różne inne trudności dotykają ich najbardziej. Na przykład nie są w stanie opuścić samodzielnie domu. Z obserwacji wynika, że najwięcej wyizolowanych osób jest po osiemdziesiątce.

 

Czerwcowka Staropoleska 2016a

Czerwcówka Staropoleska 2016, fot archiwum SSZ




M.P.: Czy prowadzicie zajęcia dla seniorów i seniorek? Jak można wesprzeć ich aktywizację?

S.I.: Tym od zawsze u nas w Miejscu Spotkań zajmowała się Oksana Hałatyn-Burda z Fundacji „W Człowieku Widzieć Brata”, która w połowie 2023 roku przeniosła się na ulicę Pomorską 11, do Centrum Aktywności Lokalnej o profilu senioralnym. Boryka się z różnymi trudnościami, jak wszystkie organizacje pracujące z seniorami. Grażyna Busse i Magda Poulain z Fundacji 2035 od paru lat głośno mówią, że programy społeczne trafiają do seniorów i seniorek, którzy już są aktywni. Największą trudnością w pracy z seniorami jest dotarcie do tych, którzy z różnych powodów nie wychodzą z domu i są osamotnieni. Są różne pomysły na rozwiązanie tego problemu. Oksana od dwóch czy trzech lat stawia na projekty międzypokoleniowe, łączące osoby w różnym wieku. Liczy na to, że dzieci zaangażowane w projekt przyciągną również swoich dziadków czy babcie.

 

 

Uważam, że osiągnęlibyśmy większy efekt zmiany społecznej, gdyby pieniądze wyrzucone na wszystkie błyskotki poszły na sprzątanie miasta




K.J.: Co Waszym zdaniem zmieniło się na lepsze w mieście?

S.I.: Przechodziliście ulicą  Strzelców Kaniowskich od Zielonej do 6 Sierpnia? To jest chyba pierwszy woonerf w Łodzi z przestrzenią przyjazną do życia. Tam nie ma mowy, żeby samochód się rozpędził. Odcinek od Zielonej do Więckowskiego pod tym względem to katastrofa. Na placyku wysokie ławki, wokół bawią się dzieciaki, a obok długa, prosta jezdnia. Codziennie zdarza się jeden czy dwóch wariatów, którzy pędzą na tej prostej, ile fabryka dała. To jest kwestia nieodległej przyszłości, gdy dojdzie do jakiegoś wypadku. Ale na odcinku od Zielonej do 6 Sierpnia już nikt się nie rozpędzi. Kształt ulicy na to nie pozwala. Urząd Miasta Łodzi uczy się, choć niestety powoli.

A.R.: Biblioteki bardzo się pozmieniały, stały się centrami aktywności. Chociaż nie wszędzie. Głównie w centrum miasta. Na obrzeżach, gdzie pieniądze nie dotarły, biblioteki nie były jeszcze remontowane.

S.I.: Zatrzymam się jeszcze  przy kwestii czystości miasta. Uważam, że osiągnęlibyśmy większy efekt zmiany społecznej, gdyby pieniądze wyrzucone na wszystkie błyskotki poszły na sprzątanie miasta. Zmianą byłoby, gdyby mieszkańcy zobaczyli, że odcinek ich ulicy jest codziennie sprzątany. Na świecie są tysiące rozwiązań pozwalających na utrzymywania czystości. Tylko trzeba zauważyć tę potrzebę. Niewiarygodne, że tak fundamentalna potrzeba jak czystość nie została rozpoznana.

 

Koncert na podworzu MSpot 2020 organizator Poleski Osrodek Kultury Marcin Zabrocki


Koncert na podworzu MSpot 2020 organizator Poleski Osrodek Kultury Marcin Zabrocki 1

 
Koncert na podwórzu MSpot, 2020 - organizator Poleski Ośrodek Kultury, Marcin Zabrocki, fot archiwum SSZ

 



K.J.: Dlaczego ludzie wyjeżdżają z Łodzi? Co mogłoby ich tutaj zatrzymać?

A.R.: Moja niedawna rozmowa dotyczyła kwestii zatrudnienia. W Łodzi jest mało atrakcyjnych ofert i możliwości rozwoju.

 



K.J.: Czyli Warszawa jednak wysysa?

A.R.: Nie wiem czy akurat Warszawa. Inne miasta też. Po prostu w Łodzi trudno rozwijać się zawodowo.




K.J.: Co sprawia, że ktoś dalej wykonuje pracę aktywistyczną, a inni rezygnują?

S.I.: Muszą być jakiekolwiek wyniki tej pracy. Gdybym przez te jedenaście lat, odkąd powstali Społecznie Zaangażowani, angażował się wyłącznie w protesty, to też dawno bym siedział w domu, oglądając Facebook i zajadając popcorn. Trzeba robić pozytywne rzeczy.

 Miejsce Spotkan w 2017

Miejsce Spotkan w 2023


 Miejsce spotkań w 2016 r. i w 2023, fot archiwum SSZ




K.J.: To jest wasz sposób na zadbanie o dobrostan psychiczny?

S.I.: Zdecydowanie. Trzeba o siebie dbać, bo są liczne przykłady osób, które zatraciły się w pomocy i to się bardzo odbiło na ich zdrowiu.

 

20230621 135901

 Agnieszka Reiske, Szymon Iwanowski,  fot. Klaudia Juzyszyn




K.J.: Czy jest jeszcze coś, co pozwala wam przetrwać tę walkę z wiatrakami?

S.I.: Nasza logika działania jest taka, że angażujemy się wyłącznie w rzeczy, które nas przekonują. Nie rzucamy się na każdą kasę projektową, byle ją mieć, tylko zarządzamy swoimi siłami i motywacją. Chyba dość mądrze. Piszemy projekty i angażujemy się w projekty, wyłącznie gdy mamy przekonanie, że mają one sens. Czasem nie wypalają, jak w przypadku zaangażowania w dom wielopokoleniowy, ale przyznajemy się do tego.

 

 

Łódzki urząd miasta się uczy i wprowadza programy wieloletnie. Powolutku, ale trochę rzeczy w ciągu ostatnich 15 lat w Łodzi się zmieniło

 



K.J.: Jak się nie wypalać pracując społecznie?

A.R.: Wyjeżdżać na długie wakacje (śmiech). To jest też kwestia nastawienia i dopuszczania, że coś się może nie udać. Podejście na początku musi być takie - walczę, ale wiem, że mogę przegrać. Należy zadać sobie pytanie: czy mogę wziąć to na siebie? Nie traktować jako osobistą porażkę, tylko pracę z systemem. Albo coś się uda zmienić, albo nie.

S.I.: Gdy planuje się działania społeczne, trzeba o nich myśleć w perspektywie wieloletniej. Nie możemy liczyć na spektakularne efekty w ciągu jednego roku. To sposób na skuteczność i na przeciwdziałanie wypaleniu. Łódzki urząd miasta się uczy i wprowadza programy wieloletnie. Powolutku, ale trochę rzeczy w ciągu ostatnich 15 lat w Łodzi się zmieniło.

 

Czerwcowka Staropoleska 2016b
Czerwcówka Staropoleska 2016, fot archiwum SSZ





K.J.: Co teraz zajmuje najwięcej waszego czasu i uwagi?

S.I.: Najintensywniej zajmujemy się czterema sprawami. Od czerwca 2015 roku prowadzimy świetlicę środowiskową. Świetlica jest częścią społecznego domu kultury Miejsce Spotkań. To drugi ważny obszar naszych działań. Trzecia to wsparcie dla uchodźców i uchodźczyń z Ukrainy. Na ulicy Tuwima 17a w Willi Ottona Gehliga Marta Molfar koordynuje prace miejsca spotkań i integracji dla osób uchodźczych z Ukrainy. Czwarta, moje oczko w głowie, to Mapa Drzew Łodzi. Projekt inwentaryzacji i ochrony drzew miejskich prowadzimy od 2021 roku.

 

Warsztaty wakacyjne w MSpot 2020

 

Warsztaty wakacyjne w 2018

  Warsztaty wakacyjne w 2018, fot archiwum SSZ




K.J.: O czym marzycie, a jeszcze nie jest to do końca możliwe teraz?

A.R.: Pójść na urlop (śmiech). Marzy nam się prowadzenie kawiarni społecznej, ale to na razie niemożliwe. Trzeba kogoś zatrudnić dodatkowo, spełnić pewne warunki, żeby było biznesowo opłacalne.

S.I.: Od trzech lat zabiegamy o wyremontowanie podwórza, bo nawierzchnia urąga wszelkim standardom, ale to są już tak duże kwoty, że możemy startować tylko w programach ministerialnych, a tam notorycznie przegrywamy z Filharmonią Krakowską, Muzeum Narodowym w Warszawie i Wawelem.

A.R.: Ale tylko troszkę! (śmiech)

S.I.: No tak (śmiech). Będziemy dalej składać projekty. Może za dziesiątym razem się uda.

 

20230621 135828

 od lewej: Szymon Matuszewski, Klaudia Juzyszyn, Agnieszka Reiske, Szymon Iwanowski,  fot. Marcin Polak

 

 


Rozmowa powstała w ramach cyklu warsztatów aktywistycznych w Miej Miejsce, we wsparciu Katedry Badań Kulturowych Uniwersytetu Łódzkiego. W warsztatach udział wzięły osoby należące do Koła Badań Kulturowych Uniwersytetu Łódzkiego. W ramach spotkań osoby studenckie rozmawiały z łódzkimi społecznikami i społecznicami: Stowarzyszeniem Społecznie Zaangażowani, Fundacją Fenomen i Fundacją Łódzki Szlak Kobiet. Szczególne podziękowania członkowie i członkinie Koła składają dziekan Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Łódzkiego, Prof. dr. hab. Joannie Jabłkowskiej, kierowniczce Katedry Badań Kulturowych w roku akademickim 2022/23, dr hab. Agnieszce Rejniak-Majewskiej oraz opiekunowi Koła, dr Łukaszowi Biskupskiemu.

 

__________________

  

Społecznie Zaangażowani - stowarzyszenie niedawno obchodziło 11 urodziny (rejestracja w 2013). Zaczynaliśmy od działań lokalnych, współpracując ściśle z SP26 na Pogonce, Teatrem Pinokio i klubokawiarnią Kogle Mogle (ktoś ją jeszcze pamięta? :) Systematycznie, naturalnie, rok po roku rozwijaliśmy zakres i zasięg działań. Obecnie skupiamy się na trzech dziedzinach aktywności: 1. prowadzeniu miejsc aktywności lokalnej, 2. realizowaniu projektów partycypacyjnych i rewitalizacyjnych (budowaniu dobrego wizerunku Starego Polesia) oraz 3. edukacji i zaangażowaniu w sprawy przyrody miejskiej. Od 2015 roku prowadzimy społeczny dom kultury Miejsce Spotkań na Starym Polesiu, od września 2022 - Centrum Spilno UNICEF Łódź. Od 2021 roku koordynujemy proces społecznej inwentaryzacji drzew pod nazwą Mapa Drzew Łodzi. 

 

__________________

  

Klaudia Juzyszyn – kulturoznawczyni i historyczka sztuki. Asystentka merytoryczna m.in. wystaw Misterium Światła. Sztuka średniowieczna na Pomorzu oraz Ukryte znaczenia. Sztuka na Pomorzu w XVI i XVII wieku (Muzeum Narodowe w Szczecinie). Z zamiłowania społecznica, wolontariuszka oraz genealożka. Współzałożycielka i przewodnicząca Koła Badań Kulturowych Uniwersytetu Łódzkiego (2022-2023).

 

Szymon Matuszewski - dziennikarz, kulturoznawca, kasjer. Współprowadzący kanału popularnonaukowego Farma Rzepy na platformie YouTube. Współzałożyciel i przewodniczący Koła Badań Kulturowych Uniwersytetu Łódzkiego (2022-2023).

 

 

Patronite