Już w najbliższą niedzielę (16.11) odbędą się wybory samorządowe, w ramach których wybieramy również Rady Osiedli. W tym roku to o tyle ważna informacja, że po raz pierwszy w Łodzi partyzanci miejscy albo społecznicy 2.0 albo po prostu ludzie, którym zależy na okolicy samodzielnie i w sposób zorganizowany próbują „sięgać po władzę” właśnie na tym szczeblu.

Rady Osiedli mają dosyć ograniczone kompetencje (link do BIP-u z zadaniami RO) i nie niosą ze sobą praktycznie żadnych przywilejów, dość wspomnieć, że jedynie przewodniczącemu i innym członkom RO pełniącym funkcje może zostać przyznana dieta nie przekraczająca 5% (słownie: pięciu procent) wysokości diety Przewodniczącego Rady Miasta. (odpowiedni BIP). Jednak często partie traktują RO jako szkółkę dla swoich działaczy, którzy później być może dostaną szansę sprawdzenia się na prawdziwym politycznym froncie, stąd też pojawiające się listy partyjne (kolejny BIP do przejrzenia) i czasami całkiem spora konkurencja o miejsca w Radzie.

Te wybory są wyjątkowe, ponieważ dotychczas w Łodzi aktywni społecznie działacze albo startowali w wyborach do Rady Miasta z końcowych miejsc list partyjnych, albo wybierali działanie z ramienia trzeciego sektora,  formalnie nie decydując się na udział w strukturach władzy. Skutek jest taki, że „stara władza” w Łodzi może czuć się bezpieczna
– obywatelska nowa fala jej w tym roku nie zagraża, przynajmniej na poziomach, które cokolwiek znaczą z punktu widzenia sprawowania władzy.

Tymczasem na poziomie „jednostek pomocniczych” już jest szansa, że społecznicy będą mogli wpływać na najbliższą okolicę w sposób systemowy i niezależny od partyjnych interesów. Oto swoje listy zawiązały co najmniej dwa komitety powstałe oddolnie, bez partyjnych pieniędzy i struktur: „Odnowa Teofilowa i Wielkopolska” oraz „Współ-dzielnia staropoleska”, grupy działające lokalnie od dłuższego czasu, które doskonale wykorzystały narzędzie dane obywatelom dwa lata temu przez władze miasta –  budżet obywatelski –  i zmobilizowały mieszkańców najbliższej okolicy, by pomóc im zdobyć to, czego chcieli sami mieszkańcy. Na Starym Polesiu jest już nowe boisko na Pogonce, za rok będą Ogrody Karskiego, a to tylko niektóre z „wygranych” projektów, a projekty BO to tylko niektóre z działań realizowanych przez ludzi tworzących Współ-dzielnię przez ostatnie 4 lata.

Ludzie w polskich miastach wreszcie zaczynają dostrzegać, że w rozwoju nie liczy się wyłącznie PKB, że ważne jest również to, by jak najwięcej ludzi żyło w godnych warunkach – by nie trzeba było wozić dzieci do szkoły na drugi koniec miasta, by do parku czy placu zabaw można było dotrzeć pieszo, by za oknem nie mieć wyłącznie brzydoty i hałasu. To teraz jest moment, żeby rozejrzeć się po okolicy i sprawdzić, czy i u Was nie powstały oddolne ruchy, którym zależy na tym, by mieć miejsce. Pamiętajcie,  komisje wyborcze w głosowaniu do Rad Osiedli mogą być w innych lokalach niż komisje organizujące „prawdziwe” wybory samorządowe. Sprawdźcie, gdzie jest wasz lokal wyborczy, sprawdźcie, kto kandyduje w  okolicy i idźcie wybrać swoje Rady Osiedli.  Nie trzeba być zameldowanym na osiedlu, w którym się głosuje, wystarczy tu mieszkać. I nam zaufać.

 

 

Maciej Urbański

Kandydat do Rady Osiedla Stare Polesie

Współ-dzielnia staropoleska