PREMIERA TELEDYSKU „JESTEM KRÓLEM MIŁOŚCI” ŁUKASZA Z BAŁUT 

  

 

Rozmowa z Łukaszem z Bałut 

 

Eliza Gaust: Łukasz, kiedy powstał utwór „Jestem królem miłości”?

Łukasz z Bałut: Ten utwór powstał jakiś czas temu, w 2012 roku. Ale cały czas wprowadzałem w nim poprawki i nie mogłem się zdecydować, czego chcę, więc ostatecznie jest on w pewnym sensie nowy. Ja nie jestem człowiekiem, który wchodzi do studia i od razu nagrywa. Ja muszę sam wszystko spróbować odegrać, jak się uda to się uda, a jak nie to nie. Nagrywam to kilka razy, coś mi się zmienia, a potem jest jeszcze opcja kręcenia gałkami, na której się totalnie nie znam, więc ciężko jest mi osiągnąć brzmieniowy konsensus ze sobą. Poza tym, preferuję głównie akustyczne granie, najprostszą energię. Ten utwór powstał tak, że partię głównej gitary nagrałem kiedyś na dyktafon i już nigdy nie umiałem jej w ten sposób odtworzyć i później dograłem inne ścieżki i wokal i tak wyszło.

 

A dlaczego premiera teledysku jest dopiero teraz?

Czekałem tyle z premierą utworu i zrobieniem teledysku, bo zawsze myślałem, że wydam płytę, a obecnie jestem na takim etapie, że wydaje mi się, że już nigdy żadnej płyty nie wydam.

 

No właśnie, dlaczego nie ma płyty Łukasza z Bałut?

Bo ja nawet nie gram. Po prostu od czasu do czasu robię jakąś muzykę, a teledyski to są często zamknięte kompozycje, na przykład teledyski do utworów, które powstają na potrzeby teledysków. Ale to też nie jest tak, że to jest po prostu udźwiękowienie jakiegoś filmu. Próbujemy grać z Piotrkiem Jachułą i bardzo nam się to podoba, ale wydaję mi się, że jesteśmy zbyt delikatni. Ludzie musieliby trochę ochłonąć, żeby nas w ogóle usłyszeć… Ponadto idzie to wolno, nie mamy nawet sprawnych instrumentów...

 

No ale przecież masz materiał na płytę…

Wiesz co, jakieś piosenki są, ale nie ma aranżacji tych piosenek, bo każda ma ich tak naprawdę wiele. To nie jest materiał na płytę.

 

A co Cię teraz bardziej zajmuje, niż nagrywanie piosenek?

To już mówiłem kiedyś Marcinowi Polakowi w wywiadzie dla MIEJ MIEJSCE przy okazji premiery mojego filmu, że jednak chyba filmy, tudzież sztuka wideo, którą uprawiam, ale o której nikt nic nie wie. I serial internetowy Gorzej Być Nie Może.

 

A jak powstał klip, którego premiera już niedługo?

Ten klip powstał przy okazji pracy nad wizualizacją do spektaklu Iwony Koneckiej, ponieważ wtedy mieliśmy odpowiednie warunki, żeby mógł powstać. To ona zagrała główną i jedyną rolę, za co serdecznie jej dziękuję. I trochę już tęsknię, żeby znów z nią pracować. Zdjęcia powstały w październiku, później je montowałem, natomiast już teraz mi się wydaje, że ten klip mógłby być lepszy. Mnie wiele rzeczy blokuje, nie chcę ich wypuszczać, bo wiem, że mogą być lepsze, ale z drugiej strony też wiem, że kiedyś tego mogę nie zrobić, bo będę już na całkiem innym etapie życiowym, tak jak z tą płytą, którą być może powinienem wydać kiedyś już…

 

Teraz powinieneś ją wydać… Bo potem już tym bardziej tego nie zrobisz.

Nie no, już jej nie wydałem.

 

Czas tej płyty już przeminął?

Tak, myślę, że czas tej płyty już przeminął, jestem prawie tego pewien. Ale zrobiłem tak, żeby nie przeminął też czas tego wideo, bo ten utwór długo czekał na uzupełnienie i skoro on się nie pojawił na płycie, a sam już pojawił się nagrany w warunkach domowych, to chciałem, żeby to gdzieś miało szansę się rozejść. Powstało wideo, które mogłoby być lepsze, ale w zasadzie też wiem, że chcę je pokazać, daję sobie ostatnio przyzwolenie. Nie uważam, że spuszczam z tonu, tylko wiem też, że przy własnym finansowaniu wszystkich rzeczy, nie ma innego wyjścia. Sorry, gdybym miał na ten klip budżet 200 zł, to on byłby lepszy, gdybym miał 1000, to już w ogóle inna sprawa. A ja jestem biedny, a nie mogę sobie jako artysta pozwolić na nicnierobienie. Chciałem to zaznaczyć, że to jest świetny klip
z zerowym budżetem, zrealizowany przy okazji czegoś innego, dzięki wsparciu Iwony.

 

12696377 10208286116380756 436987974 o

 

A data premiery, 14 lutego, jest znacząca?

Ja nie obchodzę w zasadzie żadnych świąt, ani też nie jestem kierowany żadnymi społecznymi popędami. Ale tak sobie pomyślałem, że skoro utwór ma tytuł „Jestem królem miłości”, to będzie fajnie pokazać go w Walentynki.

 

Łukasz, a czy miłość jest ważna w Twoim życiu?

Wiesz co, jest ważna, ale nie tak jak kiedyś albo przynajmniej teraz ma zupełnie inny wymiar, nie jest siłą napędową. Na pewno nie poświęciłbym dla miłości swojego szczęścia.

 

Może stałeś się cynikiem?...

Nie. Uważam, że jest to ważna siła, ale ona, tak samo jak potrafi dawać, tak samo potrafi odbierać. Miłość jest energią, z którą należy postępować niezwykle ostrożnie.

 

Dziękuje za rozmowę

 

Eliza Gaust.
Absolwentka kulturoznawstwa na UŁ, koordynatorka wydarzeń kulturalnych, obecnie pracująca w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana.