Rozmowa z Joanną Szumacher, 25.11.2017

 

Eliza Gaust: Skąd u Ciebie fascynacja gramofonem Bambino?

Joanna Szumacher: Generalnie interesuje mnie sprzęt grający, a gramofon Bambino zafascynował mnie przez fakt, że był produkowany tu, w Łodzi. Wybrałam to miasto na miejsce zamieszkania i lubię poznawać jego historię. Poza tym, sama mam w domu gramofon Unitra Fonica. Jakiś czas temu popsuł się i najpierw próbowałam go naprawić własnymi siłami, ale kupiłam złą igłę, bo nie wiedziałam o tym sprzęcie zbyt wiele. W końcu trzeba było dać go do naprawy. Zaczęłam szukać i trafiłam do pana, który zajmuje się gramofonami. Od tamtego momentu sporo na ten temat przeczytałam. Dowiedziałam się między innymi, że Zakłady Radiowe Fonica istniały w Łodzi i produkowały jeden z najbardziej kultowych gramofonów w Polsce, czyli Bambino.

 

W ramach przygotowań do swojego projektu szukałaś kolekcjonerów gramofonów Bambino i rozmawiałaś z nimi. Jak do nich docierałaś?

Wymyśliłam sobie, że w książce, oprócz zdjęć, które robiłam w różnych miejscach w Łodzi i nie tylko, znajdą się też fotografie gramofonów. Potem trochę się z tego pomysłu wycofałam. Ale rzeczywiście, miałam moment, kiedy na aukcjach internetowych przeglądałam oferty od ludzi, którzy wystawiają na sprzedaż gramofony Bambino. Odwiedziłam parę takich osób, przy okazji robiąc zdjęcia ich gramofonom. Raz trafiłam na pana, który zajmował się tym sprzętem. Poszłam do niego na osiedle Manhattan. Całe jego mieszkanie na ostatnim piętrze bloku zastawione było starym sprzętem i różnymi bibelotami, ale też zdjęciami aktorek z lat 60. i 70. Widać było, że wciąż żyje tamtymi latami. Pokazał mi swój gramofon i opowiadał o nim z wielką estymą.

 

Dużo jest w Łodzi takich kolekcjonerów?

Kolekcjonerów może nie, ale osób, które posiadają gramofon Bambino jest sporo. Ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego, że mają w domu wartościową rzecz. Gramofon Bambino jest kawałkiem historii Łodzi. Swego czasu był sprzętem kultowym, później został wyparty przez inne, nowsze sprzęty grające. Czasem ktoś pozbywa się takiego gramofonu w całkiem niezłym stanie za bezcen. Raz przez ogłoszenie trafiłam na pewną starszą panią, która chciała sprzedać Bambino. Zaczęłam jej opowiadać o tym gramofonie i przekonywać ją, żeby go zatrzymała. Koniec końców stwierdziła, że może faktycznie wstrzyma się z jego sprzedażą, bo to przecież antyk. 

MG 1879
fot. Anka Zagrodzka

 

Jedną z części projektu „Bambino”, który zrealizowałaś w ramach stypendium artystycznego Prezydent Miasta Łodzi, jest napisane przez Ciebie opowiadanie o Łukaszu – młodym chłopaku, który przyjeżdża z małej wsi do Łodzi. Dobrze oddałaś klimat miasta z lat 70. Nie jesteś rodowitą łodzianką, nie pamiętasz tamtych czasów. Skąd ten wybór?

Fascynuje mnie historia Łodzi, a lata 70. to jej specyficzny moment. Czas głębokiej komuny, ale i rozkwitu przemysłu. Łódź z tamtych lat jest mi znana tylko ze zdjęć i wygląda na nich fantastycznie. Szczególnie Piotrkowska – z wszystkimi małymi sklepikami i świecącymi w nocy neonami. Jeszcze do lat 80. w Łodzi funkcjonował piękny zabytkowy dworzec Łódź Kaliska, dopiero w latach 90. zastąpiony budynkiem, który istnieje do dziś. W latach 70. mieściło się na tym dworcu kino „Dworcowe”, przeznaczone dla oczekujących na pociągi pasażerów. Nie jestem historyczką, ale odkrywanie historii tego miasta sprawia mi wielką radość. Bohater mojego opowiadania przybywa do Łodzi, jak wiele osób w tamtym czasie, w poszukiwaniu lepszego życia.

MG 1878
fot. Anka Zagrodzka

 

Druga część projektu „Bambino” to muzyka nagrana na kartce dźwiękowej. Wybór takiego nośnika nie jest przypadkowy?

Te płyty zostały wyprodukowane ręcznie przez Sebastiana Buczka – właściciela wydawnictwa Altanova Press. Sebastian samodzielnie produkuje płyty z różnych tworzyw, na przykład z wosku. A poza tym jest artystą, robiącym ciekawe performensy, którego mam nadzieję zaprosić do Galerii W Y. Wybór pocztówki dźwiękowej do mojego projektu miał oczywiście związek z Bambino. Na tym sprzęcie często odtwarzane były, popularne wówczas, kartki dźwiękowe. To bezpośrednie nawiązanie do gramofonu Bambino i tamtych czasów. Sebastian powiedział, że skoro tak dobrze wyszło nam – mi i Pawłowi Cieślakowi – poprzednie słuchowisko „Kopyta zła” i pojawiła się tam nośna piosenka, to może warto, żebym teraz nagrała kawałek nawiązujący do mojego opowiadania. Piosenka „Mija” nie odwołuje się do lat 70. formą, jest całkowicie współczesna. Można ją odsłuchać tu 

Zależało mi, żeby ani historia, ani muzyka nie były retro. Akcja opowiadania rozgrywa się w latach 70., ale całość jest osadzona we współczesności.   

 

No właśnie – opowiadaniu, które dzieje się w latach 70., towarzyszą, zrobione przez Ciebie, współczesne fotografie i to wszystko dobrze ze sobą koresponduje. Całość wydana jest w formie art booka. Chciałaś stworzyć projekt, na które składają się różne, ale spójne ze sobą, formy?

Tak, zależało mi na tym, żeby całość była spójna. Zdjęcia, które znalazły się w książce, robiłam w różnych miejscach – w Łodzi, ale także pod Łodzią, na przykład w Gałkówku. Chciałam, żeby oddawały klimat opowiadania i tego, o co tak naprawdę mi chodziło. To nie jest tylko historia o gramofonie, nie chciałam skupiać się konkretnie na nim. Gramofon Bambino jest tam przemycony, nie znajduje się w centrum opowiadania.

73010025 


W przygotowaniu jest także słuchowisko. Zakładasz jego wykonania na żywo, jak miało to miejsce w przypadku koncertów z „Kopytami zła”?

Pierwotnie, kiedy ubiegałam się o stypendium artystyczne Prezydent Miasta Łodzi, założyłam, że słuchowisko będzie miało także formę odtworzenia na żywo. Opowiadanie czyta Patryk Pietrzak z zespołu Ted Nemeth i spróbujemy je, chociaż fragmentarycznie, pokazać na żywo. Na pewno nie w takiej formie, jaką miały „Kopyta zła”, ale bardziej statycznej. W planach mamy występ z Bambino w Łodzi i w Warszawie.

 

Działasz na różnych obszarach sztuki – sama robisz muzykę, wideo, zdjęcia, ale też piszesz teksty. Czy któraś z tych dziedzin jest dla Ciebie szczególnie ważna, czy nie chcesz wybierać i lubisz łączyć różne formy?

Zdecydowanie to drugie. To nie jest tak, że ja sobie super radzę w każdym z tych obszarów osobno. Ale jeśli umiem trochę tego i trochę tamtego, to można to razem połączyć w jakąś całość [śmiech]. A poza tym, to są tylko narzędzia, jakich używam w celu uzyskania efektu, który mam w głowie. Zawsze współpracuję też z innymi osobami, które wnoszą dużo od siebie. Jeśli chodzi o realizację „Bambino”, to ogromne podziękowania należą się Patrykowi Pietrzakowi i Pawłowi Cieślakowi, który pięknie przepuścił moją piosenkę przez maszyny w swoim studiu oraz Kamilowi Łazikowskiemu.

 

Od roku prowadzisz też, razem z Łukaszem Brodą, galerię W Y w Łodzi. Przez ten czas udało wam się zrealizować różne działania i zaprosić wielu ciekawych artystów…

Tak, działamy już rok i myślę, że biorąc pod uwagę brak jakiegokolwiek dofinansowania, galeria funkcjonuje całkiem nieźle. Bardzo się cieszę, że przychodzą do nas ludzie, których sama nie znam. Zawsze mnie to fascynuje – skąd oni wiedzą, że jest taka galeria [śmiech]. Przychodzi sporo młodych osób, co jest bardzo fajne i daje nam napęd do działania. Nie chcemy działać tylko w zamkniętym środowisku artystycznym, dlatego cieszy nas zainteresowanie nowych odbiorców sztuki.

IMG 0726


Zainteresowanie jest bardzo duże i intensywnie działacie, ale prowadzenie galerii bez żadnego dofinansowania nie jest chyba łatwe?

Oczywiście, mamy różne problemy. Związane z miejscem, które jest za małe, ale nie stać nas na wynajem większego, bo sami za wszystko płacimy. Przy jakimś wsparciu finansowym na pewno inaczej by to wyglądało. Sama stoję na stanowisku, że artystom trzeba płacić i boli mnie, że jako galeria nie jesteśmy w stanie tego robić. Gratyfikujemy artystów z tego, co publiczność wrzuci do puszki podczas koncertu. Ale mimo wszystko galeria działa i rozwijamy się.

 

Co w najbliższym czasie będzie się działo w Galerii W Y?

Już 30. listopada, o godz. 18.00, zapraszamy na czytanie performatywne “W stronę Wirtualnego Feministycznego Uniwersytetu”, a potem na 20.30 do Domu Mody Limanka (ul. Stefana Jaracza 36A/8). Całość kuratoruje Tomek Pawłowski.
link

 

Link do odsłuchuczyta: Patryk Pietrzak

 

Eliza Gaust - Absolwentka kulturoznawstwa na UŁ, koordynatorka wydarzeń kulturalnych, obecnie pracująca w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana.

 

Joanna Szumacher - artystka sztuk wizualnych, właścicielka galerii W Y i wytwórni –Super–, autorka słuchowiska Kopyta zła, organizatorka koncertów, członkini zespołów Smutne Kobiety i Beton.