Słyszymy dynamiczny, bitowy wstęp, by po kilku chwilach całość była, przede wszystkim, chwytliwą piosenką. Taniec i melodia - prawie tak, jak życzyliby sobie tego nasi dziadkowie. Jak ujawnić naturę fenomenu kryjącego się pod niejasną nazwą Xeno & Oaklander? W czym streszcza się ich urok? Dlaczego właśnie oni? Co przesądza o wyjątkowości duetu, który za kilka dni odwiedzi Łódź?


Piosenki Xeno & Oaklander posiadają duszę, są pełne nieokreślonego blasku. Minimalistyczne i doskonale wpadające w ucho. Potrafią być przebojowe, obywając się bez zbędnej nachalności, bez jałowych ozdobników. W XO wszystko zostaje podane w doskonałych proporcjach. Równie istotny jak perfekcyjny bit, jest wewnętrzny klimat. Zawiera się w muzyce XO jednako melancholia, jak i swojego typu pogoda. Bez fatalizmu, ale także bez ckliwości. Aura jakże odmienna od wszechobecnych na scenie electro, negatywnych ekspozycji. 
Siła XO tkwi w kontrapunkcie mocnego bitu i ascetycznej, łagodnej ekspresji. Kiedy większość muzyki klubowej pożąda coraz większej bombastyczności, Liz Wendelbo i Sean Mcbride proponują stonowaną równowagę.  Gdy wokół, w pop kulturze każdy ściga się o prymat „najostrzejszego”, gdy w czasach fluktuującej tożsamości, każdy udaje kogoś innego, XO obywają się bez zbytecznego gwałtu czy tanich pretensji.  Zdobywają się na dystans. W ich kompozycjach wszystko zdaje się być na miejscu. Xeno & Oaklander to doskonałe proporcje, estetyczna adekwatność i złote podziały. Electro bity na 4/4 plus minimalistyczny ład. Proste, lecz jednocześnie wyrafinowane, nie narzucające się, pełne wdzięku harmonie. Melodie, które chwytają. Żadnego pseudo baroku, zero zbędnych akceleracji. 

 

Liz i Sean: zróbmy to sami

Na fotografiach ukazujących duet w wyszukanym, minimalistycznym decorum, jak także tych chwytających ich w sytuacji live, widzimy mnóstwo elektronicznego sprzętu. Klasycznych syntezatorów, automatów perkusyjnych  - fachowo wybranych legendarnych modeli, jak i ultra nowych systemów modularnych. Pełna dynamika, szlachetna produkcja Xeno & Oaklander  to zasługa totalnego analogowego specjalisty Seana McBride (znanego również jako Martial Canterel) . To co wydobywa ze sprzętu, posiada w sobie magię. Nie trzeba być profesjonalistą aby dostrzec (usłyszeć!) klasę.  Całość brzmi niezwykle klarownie, dźwięk dociera do nas wprost z instrumentu, nie z komputera. Precyzja i szacunek dla medium pozwalają obejść się bez presetów oraz półplaybacku, tak charakterystycznego dla wielu produktów sceny electro. Inaczej niż znaczna większość aktualnych muzyków, Xeno & Oaklander  nie biorą ze sobą w trasę zwyczajowych powerbooków ze świecącym jabłkiem. To, co słyszymy na koncertach, jest zagrane stuprocentowo na żywo…

Źródła twórczości XO to pewien typ erudycji i auto świadomości. Artyści posiadający w bagażu całą przeszłość sztuki nowoczesnego i post nowoczesnego świata, operują w postmodernistycznym, post realnym świecie

Druga połowa grupy to posiadająca wszelkie atuty Miss Liz Wendelbo - pół Francuzka, pół Norweżka, artystka konceptualna i fotografik, a z wykształcenia  filmowiec. Jej śpiew, wdzięk i głos stanowią znak rozpoznawczy i przymiot sine qua non Xeno & Oaklander. Liz i Sean spotkali się na Brooklynie w NYC. Od 2004 roku zaczęli tworzyć muzykę w opuszczonej hali fabrycznej blisko East River. Skompletowali set analogowych instrumentów (po części już zabytkowych) i połączyli swoje wszechstronne kompetencje.  Muzyka, sztuki wizualne, film, grafika i fotografika  - to wszystko łączy w sobie Xeno & Oaklander.  Wizualia pełnią bardzo istotną rolę. Od starannych zdjęć, po grafikę opatrującą każde wydawnictwo. Permanentnie pojawiają się w Xeno & Oaklander odniesienia do klasyki kina europejskiego.  Czasem tytułami nawiązują wprost do konkretnych obrazów, np. Vice et Vertue. Wyczuwalna jest aura filmów z lat 1960., epoki nowej fali; XO interesują się dziełami mistrzów, jak i tymi zupełnie  zapomnianymi. Adekwatne do muzyki XO byłyby, prawdopodobnie, wieloznaczne sceny niektórych filmów Alain Robbe Grilleta lub architektoniczne, uporządkowane kadry z klasycznej tetralogii Michelangelo Antonioniego. Należałoby je jednak pozbawić oślepiającego słońca…  

 

XENO AND OAKLANDER PIX 5


Klawiatury, kable i blackboxy

Analogowy sound, klawiatury stylowych syntezatorów, okablowane systemy modularne, jak i cały wizerunek duetu, kojarzyć mógłby się ze stylizacjami vintage. Imitacją innej ery. Widoczny na zdjęciach aparatus posiada jednak cel i funkcję. Muzyka Xeno & Oaklander nie trąci retro, brzmi świeżo i ultra aktualnie.  Szlachetne brzmienie realnych instrumentów zostanie natychmiast rozpoznane, nie trzeba być nawet profesjonalistą. 

Duet Xeno & Oaklander pochodzi z USA, ich kolejne płyty firmują amerykańskie wytwórnie, takie jak chociażby specjalistyczne: Wierd, Ghostly International czy Dais Records. Korzenie ich „downbeat” popu tkwią jednak na wskroś w Europie. XO - zarówno w brzmieniu jak i ogólnym klimacie - czerpie z bezliku kontynentalnej muzyki ostatnich dekad XX wieku. Oczywiście ze szczególnym naciskiem na lata 80. Słyszymy tu post punk, electro wave, new romantic, aż po elementy shoegaze lat 90. Oprócz całej znanej klasyki synth pop dostrzec można nawet echa My Bloody Valentine czy grup z 4AD, ba, nawet pamiętnego Curve.

Styl. Forma. Szyk

Xeno and Oaklander  to doskonała zgodność sfery wizualnej, zespolonej z super muzyką. Wzajemna gra elementów audiowizualnych zawiodła duet  do cenionych instytucji art worldu. Pojawiali się zarówno w niezależnych klubach, squatach jak i w Museum Of Modern Art w San Francisco, na Miami Art Basel czy w Kunsthalle w Zurychu. Oboje stanowią modelową parę uświadomionych teoretycznie artystów, biegle poruszających się w idiomach sztuki nowoczesnej. Cechuje ich kompletna świadomość tworzywa, mechanizmów reprodukcji oraz kreacji spektaklu. Duet posiadł niemal całkowitą kontrolę, świadomość przedstawienia i mise-en-scène. Efektem refleksji, eksperymentów jest coś, co streścić można: mniej znaczy o wiele więcej. Artyści świadomi języka performance, Liz i Sean powołują się na fascynację brechtowskim Verfremdungseffekt – mechanizmem alienacji aktanta w obliczu odgrywanej roli. Takie odczucie towarzyszyć może conocnej (specjalnością XO są długie trasy koncertowe) reprodukcji sensów, póz, słów i muzyki wreszcie. Do takiej sytuacji nawiązuje ich video Marble, ujawniające warsztat i tworzywo, eksponujące strukturę i set up rejestracji tytułowego videoklipu.

 

 

Sean McBride pochodzi ze stanu Maryland na Wschodnim Wybrzeżu USA, Liz Wendelbo ma francuskie korzenie. Część piosenek XO śpiewana jest po francusku. Miss Wandeblo często powołuje się na chanson francaise. Rozpoznać to można chociażby w atmosferze najnowszego albumu Hypnos. Nie chodzi tu raczej o popularne chansons epoki egzystencjalizmu, wykonywane kiedyś przez Juliette Greco czy Barbarę (Monique Andrée Serf). Inspiracją są przede wszystkim lata 1960. i czasy post ye-ye. Zwłaszcza napisane przez Serge Gainsbourga evergreeny, śpiewane przez Jane Birkin czy Brigitte Bardot. Największą influencją, na która powołuje się Liz, jest jednak bezwzględnie osobowość i styl Francoise Hardy. 


Less is much more

Najnowsze kompozycje Xeno & Oaklander  zawierają także coś bliskiego twórczości Johna Foxxa z okresu The Garden. Liz Wendelbo mówi, że ma to związek z poszukiwaniem synestezji i sensualnością, jakie chciałaby zawrzeć w muzyce. Jak niegdyś Foxx, XO nawiązują tu do nieokreślonej tęsknoty za europejskim antykiem.  Klasycznymi proporcjami, architektonicznym porządkiem i czymś nieuchwytnym, co kieruje w ową stronę kolejne pokolenia twórców. Wydany w tym roku album Hypnos zawiera chłód i wyrafinowanie w wersji pure. Modelowe, ascetyczne proporcje między harmonią i ekspresją. Czysty szyk, bez powierzchownej ekstazy czy radykalnej bessy nastroju. Perfekcyjna równowaga high technologii i nieudawanych afektów.  

 

 

Źródła twórczości XO to pewien typ erudycji i auto świadomości. Artyści posiadający w bagażu całą przeszłość sztuki nowoczesnego i post nowoczesnego świata, operują w postmodernistycznym, post realnym świecie. Próbują zachować szczerość, ochronić jedność tworzywa i sztuki. Z pietyzmem pielęgnują tożsamość i kreują wysokiej jakości rzecz. Nie czują się w obowiązku dowodzić nikomu nadzwyczajnej  „awangardowości” ani „nowatorstwa”.  
Powstałemu w 2004 roku, Xeno & Oaklander, kilka lat zajęło zajęcie poczesnej pozycji na scenie minimal wave synth. Doskonale przyjęte albumy usankcjonowały wysoki status duetu. Opozycje siły wyrazu i ładnych melodii okazały się frapujące. Od względnie surowych, eksperymentujących Vigils i Sentinelle, do wielowarstwowych, pełnowymiarowych produkcji: Par Avion; Topiary  i ostatniego sukcesu Hypnos - każdy album  przypieczętowywał wyjątkową pozycję XO w świecie dzisiejszej muzyki alternatywnej. 
Chociaż Liz and Sean pozornie wpisują się w schemat synth elektronicznego duo: śpiewająca dziewczyna  i syntezatorowy specjalista, w skupieniu obsługujący elektronikę - efekt ich kombinacji wygląda zgoła odmiennie. Xeno and Oaklander nie muszą z nikim rywalizować. Odnaleźli swój własny język, zawierający tropy zapoznane, jak także wielką dozę niepowtarzalności. W swoim minimalizmie osiągają maksimum. Blask i mrok, kontrasty, motoryczny bit,konstytuują melancholijne piosenki dla nowej ery, ery wszystkiego “post”.   Mimo dominującej wszędzie chronicznej zmienności, pozostają sobą. Są na miejscu. Nie sposób odmówić im konsekwencji oraz dobrego smaku. Otrzymujemy Xeno & Oaklander jako zespół już uznany, uznawany nawet za klasyczny.

 ___________________________________  

Najnowszy album Xeno & Oaklander - Hypnos, Dais Records 2019


Xeno & Oaklander wystąpi wraz z duetem Void Vision w klubie DOM w Łodzi w niedziele 2 czerwca o godz. 20. Bilety 30zł.

  ___________________________________  

 

Wiktor Skok – mieszkający w Łodzi czynny uczestnik kultury industrialnej. Muzyk, artysta wizualny, publicysta, didżej, promotor, kurator projektów muzycznych i plastycznych. Łączy aktywności kuratorskie z własną twórczością. Nie rozdziela praktyki i teoretycznej refleksji. Eksploruje możliwości różnych mediów, platform komunikacji i ekspresji. Autor grafik, plakatów, ulotek, logotypów, video etc. Sztuki wizualne łączy zazwyczaj z muzyką / hałasem. Od pierwszej połowy lat osiemdziesiątych obecny na scenie punk/hardcore. Uznawany za filar krajowej sceny industrialnej i eksperymentalnej. Od 1989 roku współorganizator cyklu koncertów Wunder Wave, wydawca punkzine’a Zygoma (1988-1993). Założyciel i wokalista grupy Jude (od 1993), autor zine’a Plus Ultra (od 1999). Współtwórca łódzkiego klubu Dom (od 2011). Absolwent filmoznawstwa w Katedrze Mediów i Kultury Audiowizualnej Uniwersytetu Łódzkiego (2003) i Studiów Kuratorskich w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego (2006). Terenem penetracji obrał elementy najnowszej historii, ikonosferę systemów totalitarnych i współczesny śmietnik kulturowy. Niweluje dystans między sztuką, ideologią i propagandą. Wszystkie jego działania i realizacje składają się na posiadającą kilka wspólnych mianowników całość.