Czyli najokazalsza fortuna przemysłowej Łodzi.

Nie ma chyba łodzianina, który chociaż raz w życiu nie odwiedził Manufaktury – pozornie „tylko” centrum handlowego, ale unikatowego na skalę europejską, które powstało w zrewitalizowanym kompleksie przemysłowym Izraela Poznańskiego. Niewielu pamięta niestety o twórcy pięknych budynków z cegły. Mamy też wytworny łódzki Luwr i kilka innych pałaców,
które na co dzień służą łodzianom. Zapraszam do lektury o rodzie Poznańskich – najbogatszej żydowskiej rodziny w Łodzi.

Skromne początki

Izrael urodził się w 1833 roku w Aleksandrowie (Łódzkim), był synem Kalmana, lokalnego kramarza. Kupiec nie widział jednak perspektyw w Aleksandrowie i rok później wraz z rodziną przeniósł się do niewielkiej wówczas jeszcze Łodzi. Zbudował piętrową kamienicę na Starym Mieście przy ulicy Podrzecznej 24! Izrael skończył szkołę elementarną przy Placu Wolności. Ojciec sprzedał synowi swój skład sukna i sklep na Starym Mieście, a w posagu jego żona, Leonia Hertz, wniosła sklep w Warszawie oraz niezwykle cenne dla Izraela kontakty handlowe w stolicy. Zaczynając swoje dorosłe życie, miał majątek o równowartości 2150 rubli.

Zanim został właścicielem składu, Poznański pomagał ojcu, jeżdżąc rozklekotanym wózkiem ciągniętym przez psy, zbierając po posesjach stare szmaty. Szybko stał się właścicielem niewielkiego zakładu tkackiego, oprócz tego pracował w przedsiębiorstwie Scheiblera, zdobywając doświadczenie i pieniądze, których przebiegłemu Niemcowi nie brakowało w czasach „głodu bawełnianego”.

Błyskawiczny rozwój

Początkowo Poznański planował zostać kupcem – w 1865 roku wstąpił do Zgromadzenia Kupców m. Łodzi. Wówczas też kupił trzy kamienice przy Rynku Starego Miasta. W 1862 roku zniesiony został rewir żydowski, stąd młody przedsiębiorca mógł inwestować poza obszarem staromiejskim. Początkowo jego ciekawość wzbudziły tereny doliny rzeki Łódki na wschód od Starego Miasta, jednak konkurencja w postaci Biedermannów i Anstadtów skłoniła go do zainteresowania się działkami na zachód od Starego Miasta, gdzie konsekwentnie skupował działki od miejscowych rolników. 

 

Rynk Starego Miasta - dawniej


Pierwsze parcele nabył w 1871 roku, a już w następnym roku powstała pierwsza parterowa tkalnia. Dzięki wysokim zyskom fabrykant mógł dynamicznie rozbudowywać swój zakład. W rezultacie w skład kompleksu wchodziły: przędzalnia bawełny, tkalnia, bielnik tkanin, apretura, farbiarnia i drukarnia tkanin. W trakcie budowy drugiego budynku fabrycznego – czteropiętrowej przędzalni usytuowanej wzdłuż ulicy Ogrodowej, Izrael Poznański zdecydował się zakupić nieruchomość położoną w bezpośrednim sąsiedztwie fabryki, ograniczoną ulicami Ogrodową, Zachodnią i korytem rzeki Łódki, gdzie w późniejszym czasie miała powstać jego wspaniała rezydencja.

ulica Ogrodowa - stare zdjęcie


Przemysłowiec zabiegał o dostęp do rynków zagranicznych – wziął udział w Wystawie Wszechświatowej w Paryżu w 1879, gdzie został nagrodzony brązowym medalem, co było niewątpliwym sukcesem debiutującego przedsiębiorstwa. Towary Poznańskiego były często tandetne i tanie, jednak zapewniło to sukces na chłonnym i niewymagającym rynku rosyjskim. Fabrykant miał nawet swoje własne oczyszczalnie bawełny w Azji Środkowej – stamtąd pochodził surowiec wykorzystywany w jego kombinacie. Firma posiadała własne sklepy w całej Rosji – od Warszawy po Moskwę, Petersburg, Charków i Tbilisi.

Co ciekawe, Poznański nie ograniczał się jedynie do włókiennictwa. Założył fabrykę krochmalu, mleczarnię i wytwórnię beczek
w Nieznanowicach (powiat włoszczowski). 

Smutny koniec 

W 1889 roku, wzorem innych przedsiębiorstw, firma została przekształcona w spółkę akcyjną pod nazwą Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Bawełnianych I.K. Poznańskiego. 200 akcji zostało podzielonych głównie między rodzinę – Izrael (który został wybrany dożywotnim prezesem zarządu spółki) zatrzymał 156, po cztery akcje dostali czterej synowie i dwaj zięciowie. Reszta należała do innych fabrykantów, np. Szai Rosenblatta czy Zygmunta Jarocińskiego, ale również wybitnych łodzian tamtego okresu – jak byłego prezydenta Andrzeja Rosickiego czy filantropa Hermana Konstadta. 

Bram do fabryki, ulica Ogrodowa - stare zdjęcie 


Przemysłowiec zmarł w 1900 roku, pozostawiając synom gigantyczne przedsiębiorstwo i wielki majątek o wartości 11 milionów rubli (zaczynał z 2150 rublami). Dyrektorem został najstarszy syn, Ignacy. U progu I wojny światowej majątek firmy szacowano na 30 milionów rubli, a zakłady zatrudniały ponad 7000 ludzi. Według legendy, kiedy umierał, sąsiednie ulice wyłożono słomianymi matami, aby uliczny hałas nie przeszkadzał konającemu magnatowi.

Niestety, w okresie międzywojennym sytuacja finansowa spółki znacznie się pogorszyła (podobnie jak innych łódzkich fabryk),
a zadłużenie we włoskim Banca Commerciale Italiana znacznie wzrosło. Na domiar złego zaczęli umierać kolejni synowie założyciela spółki, a w rezultacie zarząd nad fabryką przejęli Włosi. Większość rodziny Poznańskich wyemigrowała z Polski jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, dzięki czemu udało im się przetrwać Holocaust. 

Po wojnie zakłady zostały upaństwowione, otrzymały imię Juliana Marchlewskiego (który w nich zresztą pracował), znane potem jako POLTEX. W 1989 roku, podobnie jak większość łódzkich fabryk, zostały postawione w stan likwidacji. 
CDN.

KOSMA NYKIEL
Uczeń III klasy I LO im. Kopernika w Łodzi, brązowy medalista IX Międzynarodowej Olimpiady Geograficznej iGeo 2012.
Prywatnie fotograf, miłośnik Łodzi, członek Towarzystwa Opieki nad Zabytkami.
Interesuje się historią sztuki i urbanistyką.