Relacja z Dożynek Adrianny Gołębiewskiej w ramach Galerii Czynnej
Niedziela. Jedna z ostatnich, kiedy słoneczne promienie przez cienką warstwę parawanów płaszczy przebijają się, by ogrzewać łopatki. Ten moment szczególny aż prosił się o gloryfikację, zalotnie puszczał oczko, piszczał jak szczeniak domagający się spaceru, wyciągał za rękę z ciasnych klatek mieszkań. Z betonu wprost na zielone łąki.
By na nich – oszukiwać się jeszcze przez chwilę, że wrzesień się nie skończył, udawać, że świadomości nie gryzie fakt, iż ze słońcem już do późna nie będzie dane tańczyć. Na zaproszenie Adrianny Gołębiewskiej wziąć, w ramach Galerii Czynnej, udział w Dożynkach.
Rodzinne Ogródki Działkowe im. Wł. Reymonta – które to stały się sceną dla tejże hecy – to przestrzeń jakby szyta na miarę pod te rytuały. Jeśli nie jesteście właścicielami jednego z tamtejszych skrawków gleby, pewnie nigdy tam nie byliście. Jeśli próbowaliście, mogło być ciężko – siatki, bramy i kłódki dzielnie strzegą bowiem ułudy wyobcowania. Dobrze było mieć więc pretekst do wkroczenia na ten teren na co dzień nieuchwytny, dostać wymówkę dla przechytrzenia na chwilę ogrodzeń i kluczy, aby na zapas najeść się substytutów sielanki.
Sielanki podanej na dwudziestu talerzach – trochę jak na tacy, bo wystarczyło jedynie wyciągnąć rękę, trochę pod górkę, bo smakowanie osiągalne było tylko dzięki pośredniczącej mocy smartfona. To on jako pierwszy otwierał furtki, umożliwiał pożeranie rozsianych po alejkach QR kodów, które w efekcie stawały się przepustkami do podróży wśród labiryntów z trawy i osobliwości. Choć w ręku dzierżyło się mapę ostemplowaną małymi okruszkami drogowskazów i tak przychodziło błądzić wśród żywopłotów. Było to jednak kluczenie wdzięczne, niczym po Schulzowskich nadprogramowych przestrzeniach, które co chwilę pęcznieją i kwitną.
Dożynki były smakiem kończącego się lata, oglądaniem pocztówek z wakacji, które kruszeją w czasie przeszłym. Powidokiem dziecięcych podchodów. Powrotem na miejsce zdarzeń, by z beztroską uczestniczyć w wydarzeniach, w których nie brało się udziału; wypożyczaniem roztańczonych wspomnień, których nie dane było samemu posiąść. Błądzeniem wśród traw, wolnostojących wanien, rzeźbionych altanek, pastelowych kwiatów. Gubieniem się pośród trzasków, które gdy tylko okażą się zbyt nachalne wyłączyć można jednym gestem.
Ale zamiast ukrócać, lepiej wpaść było w ten wir stukotów i zapętleń, wdychać pulsacje i wibrowania, ciepłymi drgnieniami napełniać sobie brzuchy. Bo choć działki zwyczajowo osnute są miękkim świergotem ptaków, przetykanym drobnymi drzazgami rozmów o pieleniu grządek, Gołębiewska kreowane przez siebie święto wzbogaciła anomaliami w postaci transowych aktów taneczno-teatralno-akustycznych. Na pozór były one nieprzystające zupełnie jak rzucające poblaski instalacje z płyt cd – jedne z tysięcy kuriozalnych, ale na swój sposób słodkich obiektów artystycznych dzierganych przez działkowiczów. Z drugiej – choć kontrastowe i szorstkie, tworzyły z unikatowym i cudacznym anturażem działek idealną parę. Nagle odpalane ekstatyczne dźwiękowe pętle same zmuszały dłonie i kolana do hipnotycznych pląsów.
Z betonu wprost na zielone łąki – kolejne z wcieleń Galerii Czynnej, tym razem w wydaniu sanatoryjno-bukolikowym, z transowym łonem natury, cyfrową technologią skrzyżowaną z drżeniem starej taśmy, starczymi okolicznościami przyrody stającymi się placem zabaw dla dziecięcych figli. Niedziela artystyczna, naturalno-sztuczna, kradziona i własna, udawana i tak przecież prawdziwa, przeszło-przyszła, iluzoryczna, a jednak namacalna. Niedziela uświęcona. Niedziela bierna. Niedziela Czynna.
Weź teraz telefon, zeskanuj z kodów qr mozaiki, obok których przeszedłeś kursorem, jak my krążyliśmy w niedzielę szlakiem chodnikowych płyt. I jak śliwka w słodki kompot wskocz, do tych tańców, co choć za ekranem tylko, to tkanki wprawią w drgania. Jakbyś tam - sam, z nami i z nimi - był.
_
Małgorzata Pawlak (rocznik 94) – absolwentka twórczego pisania na Uniwersytecie Łódzkim, obecnie kontynuująca naukę na II stopniu kulturoznawstwa. Zajmuje się tworzeniem kolaży, działaniami interdyscyplinarnymi oraz słowną żonglerką, najczęściej w myśl zasady, że największa i najwspanialsza jest sztuka przerysowania. Obecnie kontynuująca naukę na II stopniu kulturoznawstwa oraz Wydziale Sztuk Wizualnych łódzkiej ASP.

ziemi

zakręty

wschód

walc ogrodnika

tablice ogłoszeń

zakłócenia radiowe

tańczone pszczołom

plony

pachta

ognisko

komary

karmniki dla ptaków

hamak

grill

furtkom

dyskoteka

dokąd odlatują ptaki podczas burzy

płyty CD jako straszak na ptaki

brama główna

kurioza

rower

szklarnia
Ziemi- muzyka: Derek Piotr Crofut, występuje: Mikołaj Klejbach
Zakręty- muzyka: Łukasz z Bałut, występuje: Łukasz z Bałut
Wschód- muzyka: Derek Piotr Crofut, występuje: Michał Szufla
Walc Ogrodnika- muzyka: Omichese, występuje: Marcin Kosakowski
Tablice Ogłoszeń- muzyka: Łukasz Broda, występuje: Michał Szufla
Zakłócenia Radiowe- muzyka: Marcelo Zammenhoff, występuje: Kamil Rzeźnik
Tańczone Pszczołom- muzyka: Maciej Szczęsny, występuje: Marcin Kosakowski
Plony- muzyka: Konstanty Mierzejewski, występuje: Łukasz Broda
Pachta- muzyka: Kamil Rzeźnik, występuje: Rozalia Paszkiewicz
Ognisko- muzyka: Marcelo Zammenhoff, występuje: Kamil Rzeźnik
Komary- muzyka: Patryk Bychowski, występuje: Michał Szufla
Karmniki dla ptaków- muzyka: Derek Piotr Crofut, występuje: Rozalia Paszkiewicz
Hamak- muzyka: Omichese, występuje: Mikołaj Klejbach
Grill- muzyka: Konstanty Mierzejewski, występuje: Małgorzata Cebera
Furtkom- muzyka: Maciej Szczęsny, występuje: Michał Szufla
Dyskoteka- muzyka: Derek Piotr Crofut, występuje: Marcin Kosakowski
Dokąd odlatują ptaki podczas burzy?- muzyka: Szymon Domagała, występuje: Michał Szufla
Płyty CD jako straszak na ptaki- muzyka: Patryk Bychowski, występuje: Mikołaj Klejbach
Brama Główna- muzyka: Maciej Szczęsny, występuje: Maciej Szczęsny
Kurioza- muzyka: Derek Piotr Crofut, występuje: Michał Szufla
Rower- muzyka: Patryk Bychowski, występuje: Małgorzata Cebera
Szklarnia- muzyka: Maciej Szczęsny, występuje: Mikołaj Klejbach