Trwa konkurs na dyrektora Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi - o jej dotychczasowe funkcjonowanie i jej przyszłość zapytaliśmy Jarosława Suchana, Joannę Ossowską-Struszczyk, Tomasza Załuskiego, Marcina Polaka oraz Konrada Kuzyszyna.

 

Jarosław Suchan - dyrektor Muzeum Sztuki w Łodzi.

Łódź nie ma zbyt wielu miejsc, w których regularnie byłaby pokazywana sztuka współczesna. Można powiedzieć, że jak na miasto tej skali, miejsc takich jest dramatycznie mało. Negatywne skutki tego stanu rzeczy są oczywiste. Przede wszystkim – mocno ograniczona możliwość kontaktu ze współczesną sztuką, co rzecz jasna przekłada się na stopień zainteresowania nią w lokalnej społeczności. Wiadomo: im więcej sposobności do oswajania się z tą sztuką, tym – potencjalnie – większa publiczność przygotowana do jej odbioru i chcąca uczestniczyć w związanych z nią wydarzeniach. Deficyt takich miejsc niekorzystnie wpływa też na rozwój środowiska artystycznego. Po pierwsze, sprawia, że młodzi artyści mają dość skromne szanse na prezentację swoich dokonań w kontekście, który mógłby im nadać odpowiednią rangę i znaczenie. Po drugie – pozbawia lokalne środowisko okazji do konfrontowania się z innymi środowiskami, wymiany doświadczeń i idei, a także do tego, by dawać się poznać artystom, kuratorom, krytykom spoza Łodzi.

Dlatego też kondycja Miejskiej Galerii Sztuki ma znaczenie strategiczne. Po Muzeum Sztuki, jest to druga co do wielkości instytucja zajmująca się sztuką współczesną w Łodzi. Jako galeria, jest przy tym bardziej nawet niż muzeum predystynowana do tego, by na bieżąco reagować na zmiany zachodzące w sztuce, by wprowadzać w obieg nowe zjawiska i nowe twórcze osobowości, wreszcie – by pełnić rolę promotora lokalnego środowiska. Galeria ma po temu odpowiednie zasoby – przestrzenie, ludzi, środki finansowe – i jestem przekonany, że ich odpowiednie wykorzystanie przyczyniłoby się do jakościowego skoku w życiu kulturalnym miasta.

By taką rolę mogła ta instytucja wypełniać, muszą być jednak spełnione pewne warunki. Po pierwsze, jej program winien się opierać na czytelnych i spójnych założeniach; wystawy w niej organizowane nie mogą robić wrażenia pochodnych przypadkowych i arbitralnych decyzji. Po drugie, galeria musi otworzyć się na szerszą współpracę zarówno z innymi instytucjami artystycznymi (zwłaszcza tymi o podobnym charakterze), jak i z kuratorami, krytykami, badaczami – także pozałódzkimi. Po trzecie, musi położyć większy nacisk na komunikowanie i promowanie swojej działalności, w mieście (po to, by poszerzać swoją lokalną publiczność) i w całym kraju (po to, by móc skutecznie wprowadzać w krajowy obieg łódzkich artystów). Po czwarte, musi uczynić działalność edukacyjną jednym ze swoich priorytetów. Upowszechnianie sztuki – a taka jest główna misja tego rodzaju instytucji – bez edukacji jest bowiem mrzonką.

Z tych wszystkich względów, dyrektorem Miejskiej Galerii Sztuki powinna zostać osoba, która posiada doświadczenie związane z funkcjonowaniem nowoczesnych instytucji artystycznych, obeznana ze współczesną produkcją artystyczną, ale także z aktualnymi koncepcjami kuratorskimi, strategiami instytucjonalnymi i praktykami edukacyjnymi, dobrze umocowana w środowisku polskiej sztuki a zarazem posiadająca dyspozycje pozwalające poruszać się w kontekście międzynarodowym. I przede wszystkim – posiadająca jasną wizję tego, czym ta galeria powinna być. Z instytucją kierowaną przez taką osobę, muzeum z wielką radością będzie współpracować.     

 

Joanna Ossowska-Struszczyk - historyk sztuki, absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego oraz Uniwersytetu Warszawskiego (Wydział Zrządzania). Pierwsza praca - Specjalista ds. organizacji wystaw w MGSŁ, obecnie - Zastępca dyrektora Teatru Lalek Arlekin w Łodzi. Pomiędzy, wiele innych.

Zadaniem Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi jest pokazywanie sztuki współczesnej, nie jest to instytucja tylko dla artystów i kuratorów lecz przede wszystkim publiczności, czyli ludzi różnie do jej odbioru przygotowanych. Jak sprawić by galeria stała się miejscem otwartym, przyciągającym ale nie upraszczającym sztukę? Może przez rezygnację z kilku charakterystycznych dla niej cech.

Pierwsza to przekaz wysyłany z galerii czyli informacja o organizowanych wydarzeniach. Galeria mówi do mnie w sposób uładzony, językiem poprawnej, grzecznej dziewczynki, dostaję informację o detalach, datach studiów i wystaw danego artysty a ja wolałabym aby mówiła do mnie dziewczyna bardziej zadziorna, poszukująca, przekonująca mnie do spraw, które wzięła na warsztat. Myślę, że warto zmienić język komunikacji z odbiorcą.

Drugi problem to znikoma ilość wydarzeń towarzyszących wystawom, podczas tygodni jej trwania. Właściwa dla Galerii jest głównie publiczność wernisażowa, często bardzo liczna, a także dziecięca, związana z edukacją. Tu trzeba zauważyć, że MGSŁ wprowadziła zajęcia warsztatowe, gdy w wielu instytucjach jeszcze nie słyszano o czymś takim, jak edukacja kulturalna, jednak teraz wymaga ona rozszerzenia. Wymaga działania programowego. Sztuka współczesna znajduje się w niszy edukacyjnej i ma zagwarantowaną nieobecność w świadomości społeczeństwa. To są problemy, które trzeba podjąć. Wszystkie zmierzają do intensywniejszego zajęcia się odbiorcą ponieważ nie przygotowują go prowadzone w szkołach lekcje wychowania artystycznego, nie przygotowują wernisaże ani sporadyczne warsztaty. Lata zmagań pokazują, że żadna instancja oświatowa tym się nie zajmie, trzeba przyjąć, że to zadanie instytucji dedykowanych sztuce.

Galeria pokazuje twórczość artystów funkcjonujących w środowisku i na tę twórczość nie można się obrażać. Problemem wg mnie jest monotonia wystaw jednego artysty, wyjętego ze swoją twórczością z pracowni i z kontekstów, jakie towarzyszyły powstaniu dzieł. No i ten wieczny schemat artysty milczącego, chowającego się za swoim dziełem, rzecz niespotykana w innych obszarach sztuki. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego artysta nie jest obecny podczas trwania wystawy, nie ma ochoty zaproponować działań z publicznością, włączyć się w program edukacyjny. Nie mówimy przecież o wystawach muzealnych.

Propozycje wystaw w MGSŁ pokazują aktualne realizacje artystyczne, ale nie mamy tu do czynienia z reakcją na aktualnie pojawiające się nurty, obecne w przestrzeni społecznej, podejmowane, dyskutowane i widoczne w innych miejscach. MGSŁ nie skupiła się na nich, wybrała inne, i w ten sposób zaczęła funkcjonować w separacji, obok zjawisk domagających się głosu i wypowiedzenia publicznego. Myślę m.in. o działaniach, które wykraczają poza przestrzeń galerii i są aktywne na rzecz mieszkańców miasta. Czyli brakuje mi w propozycji galerii projektu, który byłby rodzajem galerii zewnętrznej, nie na podobieństwo łódzkich murali lecz różnorodnych propozycji prowadzonych już w Polsce, np. przez Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia czy Pracownię Sztuki Zaangażowanej Społecznie „Rewiry”. Dziś na to w Łodzi jest najwyższy czas. Zawsze będzie mi brakować propozycji Cezarego Bodzianowskiego, i innych artystów, zbyt rzadko odzywających się w przestrzeni miejskiej. Wyobrażam sobie aktywność galerii, skupioną na prowadzeniu i promowaniu takich działań.

Nie wystarczy już dziś pokazywanie wyabstrahowanej sztuki współczesnej, bez uwzględnienia jej kontekstu i z zarzuconym procesem sprzyjającym przyswajaniu idei, problemów i rozwiązań właściwych dla danej twórczości.

 

Tomasz Załuski - historyk sztuki zajmujący się sztuką nowoczesną i współczesną, wykładowca akademicki.

Swoją krytyczną ocenę działalności Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi prezentowałem wielokrotnie, ostatnio tutaj (http://www.dwutygodnik.com/artykul/7520-tam-sie-po-prostu-nie-chodzi.html). Nie będę więc jej szczegółowo rekonstruował. Powiem tylko, że zwyczajnie szkoda mi tych ostatnich kilkunastu lat, gdy dyrektorką galerii była Elżbieta Fuchs. MGSŁ mogła być żywym miejscem, aktywnie wspierającym i stymulującym rozwój sztuki współczesnej, prowadzącym kompleksowe, różnorodne działania edukacyjno-społeczne i będącym ważnym punktem na artystycznej mapie Polski, a dzięki temu – promującym nasze miasto. Mogła być – ale nie była. Dlatego cieszę się, że ogłoszono otwarty konkurs na stanowisko dyrektora MGS. Najwyraźniej łódzki magistrat podziela krytyczną ocenę działalności galerii i także uważa, że może ona funkcjonować zdecydowanie lepiej. Choć w praktyce z takimi konkursami bywa różnie, to zasadniczo jestem ich zwolennikiem. Bardzo liczę więc na to, że komisja dokona merytorycznego wyboru i nastąpi nowe otwarcie w działalności galerii.

 Co powinno przynieść to nowe otwarcie?

 - sensowny pomysł na zróżnicowanie i sprecyzowanie funkcji każdej z czterech odrębnych przestrzeni, jakimi dysponuje MGSŁ (Ośrodek Propagandy Sztuki, Galerie: Willa, Bałucka, Re:Medium) oraz nacisk na rozwój zespołu galerii

 - różnorodne inicjatywy własne galerii i otwartość na inicjatywy zewnętrzne w zakresie wystaw i działań artystycznych: wystawy tematyczne, zbiorowe i indywidualne, wychwytujące i współtworzące nowe zjawiska sztuki aktualnej, lokalne i ogólnopolskie – ale też wystawy historyczne, odkrywające zjawiska zapomniane lub marginalizowane; wystawy i działania prezentujące sztukę w szerszym kontekście kulturowo-społecznym; przemyślany program wspierania i promocji młodych twórców, ale też realizacja premierowych projektów twórców uznanych; wreszcie – przedsięwzięcia interdyscyplinarne, łączące elementy artystyczne z naukowymi i społecznymi

- otwartość na eksperyment i poszukiwanie – będące jednymi z głównych wartości dziedzictwa kultury awangardowej, które wyznacza historyczną tożsamość tej galerii

- odejście od prymatu wystawy jako wyłącznego czy nawet głównego formatu działania – wystawa powinna stanowić punkt wyjścia i materiał dla obszernego, gęstego programu działań artystycznych i artystyczno-społecznych, popularyzatorskich, z zakresu animacji i edukacji kulturowej

- rozwój galerii jako żywego miejsca dla społeczności: metodyczna praca nad angażowaniem różnorodnej publiczności i kształtowaniem jej zainteresowań, czyli spotkania z artystami i artystkami, warsztaty, dyskusje, performansy, koncerty, projekcje filmów, wejście w przestrzeń miejską, budowanie współpracy z otoczeniem instytucjonalno-społecznym w Łodzi, włączenie się w proces rewitalizacji miasta

- praca nad budowaniem ogólnopolskiej pozycji galerii, w tym nawiązanie współpracy z innymi instytucjami z Polski i zagranicy, projekty wspólne, wymiana wystaw itp.

- płacenie honorariów artystom i artystom (oraz innym osobom z zewnątrz współpracującym z galerią), choćby miało to się wiązać ze zorganizowaniem kilku ewentów mniej w skali roku

 

Marcin Polak - artysta, prowadzi portal Miej Miejsce.

Miejska Galeria Sztuki w Łodzi z mojej perspektywy jest po prostu kolejną galerią ASP, która służy głównie środowisku związanemu z uczelnią, przede wszystkim grafikom. Oczywiście grafika też jest dziedziną sztuki, ale odnoszę wrażenie, że proporcje są tutaj zachwiane, a sztuki wizualne zepchnięte na boczny tor. ASP ma swoje galerie na terenie uczelni, także poza, problem w tym, że u siebie nie można zdobyć punktów potrzebnych do rozwoju naukowego, dlatego w Galerii Miejskiej możemy głównie oglądać wystawy pracowników uczelni, a przecież galeria powinna służyć nie tylko jednemu, określonemu środowisku.

W praktyce program tej instytucji wygląda mniej więcej tak: wystawa profesora, kolegów profesorów z innego miasta, w mniejszych galeriach wystawa adiunktów, jubileusz 70 lat związku XXX, wystawa X – rzeźba i rysunek, wystawa X - obrazy i projekty z lat 50. minionego wieku itd. Itp. Kuratorem większości wystaw jest\była sama pani dyrektor.

Całość działalności galerii wydaje się bardzo anachroniczna i archaiczna - objawia się to na różnych poziomach: zarówno jeśli chodzi o poziom artystyczny i merytoryczny wystaw, jak i sposób promocji poszczególnych wydarzeń. Papierowe zaproszenia? Bardzo proszę, ale żyjemy juz w trochę innych czasach. Katalogi wystaw? Ważna rzecz, tylko pytanie jakim kosztem. Być może honorariów dla artystów, bo wygląda na to, że galeria to właśnie im nie płaci... domyślam się, że grafikom jednak tak, a dodatkowo są podobno zatrudnieni na etacie w galerii, i do tego dochodzą jeszcze ci zatrudnieni na zlecenia.

Galeria Miejska w Łodzi to dość rozbudowana instytucja, z czterema siedzibami (!) i wieloma pracownikami zatrudnionymi na etatach. Większość sporego budżetu jest wydawana na utrzymanie obiektów i pensje pracowników. Trzeba by się zastanowić na sensem utrzymana niektórych oddziałów, chociażby Re:Medium, które powstało na czas remontu siedziby Galerii Willa. Skoro jednak już istnieje, do tego w tak dobrej lokalizacji - warto by się jednak zastanowić nad zmianą programu i przewartościowaniem tego co ma się dziać w tym miejscu. To samo dotyczy Galerii Bałuckiej, która znajduje się w miejscu, które aż się prosi o więcej działań społecznych – także poza siedzibą, w obrębie okolic galerii.

Czego oczekiwałbym po nowym otwarciu i nowej dyrekcji MGSŁ? Stworzenia zespołu kuratorskiego, współpracy z kuratorami zewnętrznymi, otwarcia się na współpracę z zewnętrznymi środowiskami, zarówno lokalnymi jak i tymi spoza Łodzi i Polski. Poza tym otwartości na eksperyment i poszukiwanie, oprowadzań kuratorskich, większej ilości działań artystyczno-społecznych, pracy z publicznością, warsztatów, spotkań z artystami i nie tylko, dyskusji, koncertów, projekcji filmów, i oczywiście honorariów dla artystów. Również zaangażowania galerii w procesy, które dokonują się w mieście - mam tu na myśli samo działanie jak i udział w dyskusji o rewitalizacji Łodzi, szczególnie tej społecznej. Główna siedziba galerii czyli Ośrodek Propagandy Sztuki znajduje się w pięknym parku - aż się prosi o organizację koncertów, pokazów filmowych, spektakli, plenerów plastycznych, warsztatów. Pokazy filmów  o sztuce w porozumieniu z Polówką? Sukces gwarantowany!
Jak widać moja lista jest długa, dlatego uważam podjęcie dyskusji w środowisku i mediach na temat przyszłości MGSŁ za konieczne.

W piątek rozstrzygnięcie konkursu na dyrektora MGSŁ. Bardzo dobrze, że konkurs w ogóle jest, pytanie tylko czy komisja wybierze kandydata, który będzie mógł sprostać niemałym przecież oczekiwaniom. Zapewne dla części środowiska dobrze byłoby tak jak jest czyli nijako, ale we własnym interesie. Moim zdaniem tę instytucję trzeba praktycznie zbudować od podstaw, z dala od środowiskowych układów - dlatego najlepszym kandydatem byłaby osoba z zewnątrz.

W poprzednich konkursach  na szefów miejskich instytucji kulturalnych startowali bardzo dobrzy kandydaci, mam tu na myśli Krzysztofa Candrowicza (Muzeum Włókiennictwa) i Leszka Karczewskiego (Muzeum Miasta Łodzi). Wielka szkoda, że się nie udało, chociaż w Muzeum Włókiennictwa w końcu wybrano odpowiedniego kandydata czyli Anetę Dalbiak, byłą pracownicę Muzeum Sztuki. 

Jak ważna jest osoba zarządzająca instytucją pokazuje przykład Muzeum Sztuki, które pod kierownictwem Jarosława Suchana stało się instytucją o międzynarodowym prestiżu - i nie chodzi mi tu o historię muzeum, jego kolekcja od początku miała międzynarodowy charakter. Od jakiegoś czasu łódzkie muzeum jest wręcz dostarczycielem kadr do uznanych instytucji kulturalnych w Polsce. Wspaniale by było gdyby za kilka lat MGSŁ zyskała taką samą rangę na arenie krajowej.

Powinniśmy być szczerzy – w tej chwili Miejska Galeria w Łodzi nie istnieje na kulturalnej, artystycznej mapie Polski, a jej działalność skierowana jest do bardzo wąskiego grona odbiorców i nie wnosi nic nowego w życie kulturalne miasta.

 

Konrad Kuzyszyn - profesor zwyczajny, wieloletni pedagog ASP w Łodzi, Krakowie, a obecnie w Poznaniu.

Pamiętam niedowierzanie i konsternację, gdy lata temu ogłoszono wynik nietransparentnego konkursu na stanowisko dyrektora Galerii Miejskiej w Łodzi. Te kilkanaście lat potwierdziło ówczesne obawy większości środowiska co do kompetencji pani Fuchs. Instytucja jest w stanie zapaści organizacyjnej i  merytorycznej, brak promocji, wystawiennicza bylejakość, prowincjonalny program, a właściwie jego brak, wycofany personel, zaś pani dyrektor przekonana o swoim niezastąpionym geniuszu świadczą o degradacji tej instytucji. Z mapy kulturalnej Łodzi zniknął Atlas Sztuki, zaś Galerię Manhattan zmarginalizowano banicją na obrzeża centrum. Galerie miejskie muszą stać się gorącymi punktami kontaktu z sztuką wizualną w mieście uniwersyteckim, uważanym za wznoszące. Dlatego konieczny jest transparentny konkurs poprzedzony szerokimi konsultacjami środowiskowymi. Istotną częścią komisji konkursowej powinni zostać przedstawiciele aktywnych artystów, a o stanowisko walczyć kandydaci z całego kraju. Dynamika zmian jakie zachodzą obecnie w kulturze wymaga od dyrektora takiej instytucji szerokich kompetencji, wizjonerskiej kreatywności, oraz odwagi by sprostać celom, jakie powinna realizować galeria współczesnej sztuki.