Marta Skłodowska

1
Realizacja Joanny Rajkowskiej „Diamenty dla Łodzi – Pasaż Róży” w czasie Festiwalu Dialogu Czterech Kultur.
Jedna z najważniejszych artystek zajmujących się sztuką w przestrzeni publicznej wyłożyła ściany kamienicy
w przelotowym podwórzu między ul. Piotrkowską 3 a Zachodnią mozaiką z potłuczonych luster. Otoczenie odbija się
w nich, ale wymusza zmianę percepcji. Rzeczywistość rozszczepia się, migocze i zmienia, ściany dematerializują.  Praca mimo że należy do sztuki publicznej, to została zbudowana w oparciu o to, co najbardziej prywatne
– o doświadczenie choroby córki Rajkowskiej, Róży, u której zdiagnozowano nowotwór oczu. Wyleczona już choroba stała się dla artystki źródłem refleksji nad sposobami widzenia i tym, w jaki sposób córka może postrzegać  świat.
Jest jeszcze jedna warstwa tej pracy, związana z diagnozą artystki dotyczącą współczesnej Łodzi: „Rozbicie
i niedopasowanie do siebie obrazów znanej rzeczywistości zakłada również konieczność podjęcia wysiłku złożenia
jej na nowo - trudu koniecznego dla przepracowania sytuacji kryzysowych czy traumatycznych”.
Cieszy też współpraca artystki z łódzką ASP, dająca studentom szansę na warsztaty z kimś, kto ma dużo do przekazania. Efektem tego spotkania była też kooperacja posługującej się białym głosem Oli Kozioł z łódzkiej ASP
z Joanną Rajkowską przy performance „Song from the Workhouse” prezentowanym w mieszczącym się w dawnym przytułku Vestry House Museum w Londynie.
 
2
Artystki, malarki… Małgorzata Kosiec, Marta Kunikowska-Mikulska i z pewnością także inne. Zdecydowały się żyć
nie rezygnując ze swojej pasji, mimo tego, że jest to zwłaszcza na samym początku pełen wyzwań sposób na życie. Abstrahując od sztuki, jaką tworzą, jej problematyki i rozwiązań formalnych – konsekwentnie idą wytyczoną sobie drogą. Pokazują, że talent i ciężka praca pozwalają na życie zgodne ze swoimi ideałami i udowadniają, że konsekwencją i wiarą we własną twórczość można dojść tam, gdzie czeka i osobista satysfakcja, i odbiorcy zainteresowani sztuką. Dziewczyny-malarki wypracowują sobie coraz lepszą pozycję na rynku sztuki, wciąż rozwijając i doskonaląc warsztat. Za ich patronkę czy też prekursorkę można uznać Magdalenę  Moskwę. Pokazują, że w Łodzi też można żyć zajmując się sztuką, a to inspiruje.
 
3
Wystawa Angeliki Markul „Wyzwolone siły demonizmu” w Muzeum Sztuki, której kuratorem był Jarosław Lubiak jako przykład wystawy, która równie dobrze mogła by się znaleźć w Paryżu czy Londynie. Za przekaz i siłę artystycznego wyrazu, ale i za mogącą stanowić wzór dla innych przedsięwzięć kulturalnych doskonałą produkcję i perfekcyjnie dopracowane  przekształcenie przestrzeni wystawienniczej w przestrzeń sztuki. Przy okazji nie można nie wspomnieć, że Muzeum Sztuki wciąż jest najjaśniejszym i najbardziej energetycznym punktem na artystycznej mapie Łodzi. Jest to w dużej mierze zasługą młodego zespołu kuratorskiego, wyznaczającego współczesne standardy profesjonalnej pracy na międzynarodowym poziomie: Aleksandry Jach, Jarosława Lubiaka, Daniela Muzyczuka, Pawła Polita, Katarzyny Słobody, Joanny Sokołowskiej i Magdaleny Ziółkowskiej. Co ważne, powoli wokół Muzeum Sztuki tworzy się grupa odbiorców nie związanych bezpośrednio z tzw. światem sztuki, ale wybierających kontakt ze sztuką jako jeden z alternatywnych sposobów spędzania wolnego czasu.
 
4
Takie inicjatywy jak zamieniająca tak liczne w Łodzi pustostany w miejsca prezentacji sztuki „Galeria Czynna” założona przez Marcina Polaka, Łukasza Ogórka i Tomasza Załuskiego (do tej pory wystawa obrazów i video Anny Bąk w bez problemu odnajdującym się jako galeria dawnym sklepie spożywczym przy ul. Sienkiewicza) , czy też akcja „wWystawach”, pozwalająca artystom na wykonanie dekoracji według własnego pomysłu wystaw sklepowych
w kilku punktach miasta.  To cenne wychodzenie sztuki poza mury instytucji i włączanie jej do krwiobiegu miasta, dosłowne przybliżanie jej mieszkańcom, oswajanie ich z nią. Może przyniesie rezultaty?

 
5
Coraz powszechniejszy crowfunding, czyli ciekawa alternatywa dla grantów, sponsorów i wniosków.
Tzw. finansowanie społecznościowe pozwala na wspieranie twórczości za pośrednictwem internetowych portali przez jej samych potencjalnych odbiorców - tych, którzy rzeczywiście uważają je za warte zaistnienia i chcą się do tego przyczynić. Mikrodotacje od znajomych, rodziny i tworzącej się wokół projektu społeczności internetowej razem potrafią stworzyć wystarczający do realizacji przedsięwzięcia, całkiem duży budżet. Dzięki portalom takim jak kickstarter.com, od którego wszystko się zaczęło, czy też jego polskie odpowiedniki takie jak platformy www.wspieramkulture.pl czy www.polakpotrafi.pl  każdy ma szansę zostać mecenasem sztuki, a na realizację mają szansę już nie tylko projekty, ale także pomysły, plany i marzenia. Czego wszystkim życzę w nowym, 2014 roku!

A na koniec cytat dotyczący pewnego miasta, który pokazuje, że zmiany są jak najbardziej możliwe:
“… Robert Mappletrope mógł o tym tylko pomarzyć jako dziecko robotniczego Queensu, wegetujące pośród nowojorskiej bohemy u boku Patti Smith w Nowym Jorku, który dodajmy, był podówczas niebezpiecznym miastem na skraju bankructwa, a nie metropolią glamour z „Seksu w Wielkim mieście”. (Jacek Dehnel, Dachowiec z Hasselbladem, Art & Business nr 11/2012).

 

 

JAROSŁAW SUCHAN

Lista najciekawszych, moim zdaniem, wydarzeń kulturalnych w Łodzi, bez uwzględnienia, oczywiście, działalności Muzeum Sztuki. Ogólnie rzecz biorąc, nie był to rok szczególnie imponujący. Wciąż brakuje w Łodzi wydarzeń o ponadlokalnej randze, wydarzeń oryginalnych, które pozwalałby Łodzi prezentować się jako znaczący producent kultury, nie zaś jako jej konsument. Z jednej strony mamy mainstreamowe imprezy, oparte na sprowadzanych gwiazdach (na ogół zresztą przebrzmiałych), imprezy, które w żaden sposób nie wyróżniają Łodzi
na tle innych miast. Z drugiej - bardzo lokalne przedsięwzięcia, które nie są w stanie przebić się i wzbudzić zainteresowania poza Łodzią.

Na tym tle wyróżnia się z pewnością Łódź Design Festiwal. Z edycji na edycję ma coraz dojrzalszą merytoryczną formułę i przyciąga coraz ciekawszych gości. Chociaż myślę, że byłoby jeszcze lepiej, gdyby miast na ilości wydarzeń
w ramach festiwalu, skupiono się na ich jakości i spójności z myślą przewodnią. 

Z pewnością spójności i konsekwencji nie brakuje natomiast Festiwalowi 4 Kultur pod nowym kierownictwem artystycznym. Dobrze byłoby jednak tę spójną koncepcję wypełnić mocną treścią. Tegoroczną edycję traktuję raczej jako zapowiedź, rodzaj wprawki do prawdziwego festiwalu.

Na pewno warto w tym kontekście wspomnieć również o spektaklu Mai Kleczewskiej "Podróż zimowa", wystawionym w Teatrze Powszechnym. Ciekawy koncept reżyserski, świeże podejście do tekstu Jelinek, zdyscyplinowana gra aktorska, oryginalna oprawa wizualna czynią z "Podroży zimowej" na pewno jedno
z ważniejszych wydarzeń teatralnych w Polsce.

Z muzycznych wydarzeń chciałbym zwrócić uwagę na program LDZ Aletrnativa Fabryki Sztuki. Oczywiście, w Polsce podobnych festiwali jest wiele, dobrze jednak, że tego rodzaju impreza odbywa się również w Łodzi. Dzięki niej mamy bowiem szansę posłuchać dobrych, niemainistreamowych wykonawców. A takich okazji w Łodzi zbyt wiele nie ma.

Dla mnie osobiście wydarzeniem był także koncert Stevena Bernsteina w ramach Festiwalu 4 Kultur. Lubię muzykę
z okolic wytwórni Tzadiki i żałuję, że w Łodzi tak rzadko zdarza się szansa, by ją posłuchać. Chociaż wydaje się, że ze względu na swoją awangardowo-żydowską przeszłość Łódź jest dla niej miejscem idealnym. 

A jeśli chodzi o sztuki wizualne, chciałbym zwrócić uwagę na twórczość Magdy Moskwy, łódzkiej malarki, która na scenie artystycznej jest obecna od wielu lat, ciągle jednak, moim zdaniem, niedostatecznie rozpoznana. Skromna wystawa w Galerii Opus zaprezentowała prace stworzone przez artystkę w ciągu ostatnich lat, z jednej strony bardziej oszczędne niż obrazy wcześniejsze, z drugiej jeszcze bardziej sensualne i w jeszcze ciekawszy sposób problematyzujące relacje łączące ciało z malarstwem.

 

 

ANNA NAWROT

1
Spektakle Festiwalu Czterech Kultur na łódzkich podwórkach
Do ubiegłorocznej edycji festiwalu włączono dwa przedsięwzięcia wchodzące w dialog z przestrzenią podwórek kamienic w centrum miasta. O ile reżysersko-dramatopisarski duet Krzysztof Garbaczewski Marcin Cecko z zespołem stworzyli wielogłosowy nieco bałaganiarski, w dużej mierze improwizowany spektakl o łódzkiej melancholii, Teatr Ósmego Dnia w bliskiej współpracy z mieszkańcami podwórka na Zgierskiej 38 pokazał doskonały przykład niemal terapeutycznej, poruszającej pracy z tożsamością i pamięcią.

2
Samuel Szczekacz w Atlasie Sztuki
We współpracy z berlińską Bernison Gallery pokazano pierwszą tak dużą wystawę bodaj najzdolniejszego ucznia Władysława Strzemińskiego i kontynuatora jego unizmu – Samuela Szczekacza. Twórczość patrona łódzkiej ASP jest w tym mieście odmieniana przez wszystkie przypadki, a przez to wydaje się nieatrakcyjna jak znoszona i sprana marynarka. Wystawa Szczekacza pokazała wdzięk jej kroju w świeży i przekonujący sposób.

3
Przyjdźcie, pokażemy wam, co robimy w Muzeum Sztuki ms2
Wystawa improwizacji ruchowej – dobre wprowadzenie do wiedzy o tańcu współczesnym, ale przede wszystkim interaktywny plac zabaw dla zwiedzających, na którym mój siostrzeniec w ferworze psot nabił sobie nieszkodliwego guza. Katarzyna Słoboda i Sonia Nieśpiałowska-Owczarek jako mężowie opatrznościowi przypominają nam, że mamy ciała i inspirują do zrobienia z nich użytku. Spontaniczne zabawy ruchowe pozwalają wczuć się w wymowę gestów
i przestrzeni, ale przede wszystkim poczuć w ciele radość dziecięcej zabawy – źródła wszelkiej kreatywności.

4
Wyzwolone siły. Angelika Markul i współczesny demonizm w Muzeum Sztuki ms
Bardzo dobra wystawa, której aranżacja czyniła z niej właściwie wielką instalację. Sztuka Markul pokazując świat natury, nad którym człowiek nie umie zapanować pozwala skonfrontować się z przerastającymi nas demonami – namiętnością, tajemnicami, lękiem przed śmiercią i przemijaniem. Wielki plus dla kuratora Jarosława Lubiaka za odnalezienie ramy, w której prace Angeliki Markul wybrzmią naprawdę wyraźnie.

5
Czytanie Tuwima
Być może to tylko moja słabość, ale potrzebowałam tego Roku Tuwimowskiego żeby przypomnieć sobie twórczość łódzkiego poety. Bardzo dużo zrobiła tutaj Krytyka Polityczna – patronami jej świetlicy od kilku dni jest rodzeństwo Tumiwów – film, akcje popularyzatorskie, naklejki z cytatami. Dodajmy do tego liczne profile fejsbukowe i naprawdę poezja pokazuje swoją aktualność.

5a
Jesień lewackich wystaw
Z etosem pracy nigdy nie było w tym kraju najlepiej, nawet w takim zapracowanym robotniczym mieście jak Łódź dlatego z entuzjazmem powitałam pojawienie się tego zagadnienia w dwóch jesiennych wystawach. Kobieta
z Marmuru w Galerii Manhattan nieco zawiodła pokładane w niej nadzieje, jednak samo już podjęcie tego tematu zasługuje na odnotowanie. W Muzeum Sztuki można było za to obejrzeć obszerną wystawę-podsumowanie udanego projektu Haruma Farockiego i Antje Ehmann Praca w jednym ujęciu pokazującą filmową ikonografię pracy w różnych fragmentach globu.

 


JACEK MICHALAK

W dziedzinie teatru wyróżniłbym dwa spektakle Teatru Jaracza  i jeden Teatru Wielkiego. 

1
"Marzenie Nataszy" w reżyserii Nikolaja Kolady (to wielki twórca i jego sprowadzenie do Łodzi warte jest odnotowania),

2
"Baba Chanel" też w reżyserii Nikolaja Kolady (spektakl o konieczności re-brandingu tak współcześnie oczekiwanego, w tym spektaklu jak i w "Marzeniu Nataszy" świetne było aktorstwo),

3
"Anna Bolena" w Teatrze Wielkim, dla mnie pierwsze przedstawienie tego teatru na europejskim poziomie,
z fantastyczną Joanną Woś - wielką solistką w tytułowej partii plus przepięknie kostiumy i niezwykle piękne sceny
jak malowane przez wielkiego malarza obrazy,

4
Wyróżniłbym "Idę" Pawlikowskiego z racji produkcji łódzkiego Opusu. Filmu nie widziałem ale rzadko łódzka produkcja jest dostrzegana ogólnopolsko, więc należy to docenić.

Z racji prowadzenia Atlasa Sztuki nie wskażę projektów z zakresu sztuk wizualnych, o projektach Atlasa Sztuki nie wypada samemu mówić.

 

 

WOJCIECH MAKOWSKI

1
Retrospektywa Cezarego Bodzianowskiego w Muzeum Sztuki
Bodzianowski swoimi programowo skromnymi "zdarzeniami" czyni świat fajniejszym już od wielu lat.
W międzyczasie stał się wziętym dobrem eksportowym, z najważniejszymi europejskimi galeriami w cv. Nareszcie doczekał się porządnej wystawy w swoim mieście. Można było zobaczyć między innymi jak dołącza do liści spadających z drzewa albo steruje moczeniem herbaty w torebce zawieszonej na klamce nad szklanką. Dla rzeszy wiernych fanów takich jak ja - wypas.

2
Obchody rocznicy rewolucji 1905 roku organizowane przez Świetlicę Krytyki Politycznej
Czerwone sztandary, barykady, wezwania do strajku powszechnego... po takiej identyfikacji wizualnej nikt już nie będzie mógł powiedzieć, że Krytyka Polityczna nie jest dostatecznie lewicowa - nawet dyżurni sceptycy z "Nowego Obywatela". Załoga Świetlicy powinna dostać jakąś nagrodę w kategorii "najbardziej subwersywne wykorzystanie dotacji na politykę historyczną".
A tak na serio: tegoroczne działania przypominające rewolucję w Łodzi powinny zawstydzić wszystkie instytucje miejskie, które "robią w branży pamięci". Jest ich przecież kilka. Rewolucja 1905 to kluczowy element naszej tożsamości - i to ten najbardziej "postępowy", a więc wciągający do refleksji o przyszłości, a nie tylko przeszłości, jak klasyczna martyrologia. Zapraszający do budowania wizji lepszego świata. Od lat jednak panowała zmowa milczenia wokół tego wydarzenia z naszej przeszłości. Tymczasem potencjał rewolucji 1905 roku do budowania narracji
o mieście, organizowania wycieczek, eventów kulturalnych itp. zmierza do nieskończoności. Tylko dlaczego musimy importować na takie okazje Krakowski Chór Rewolucyjny, a nie mamy swojego? Zadanie na 2014: zmienić to!

3
Premiera "Fire Followers" Karoliny Breguły w Atlasie Sztuki
OK, przyznam się: nie przeczytałem żadnych materiałów przed wejściem i z początku dałem się wkręcić. Pomyślałem, że Breguła naprawdę znalazła w Szwecji zjebów takich jak dyrektor lokalnego muzeum, który chce zmienić swoją instytucję na magazyn wszystkich dzieł sztuki z całego miasta, bo uważa, że mieszkańcy źle je przechowują. Dopiero kiedy absurd się zagęszczał i pokazano np. tresowanie psów do tropienia sztuki (wyczulonych na zapach terpentyny) zrozumiałem, że absolwentka łódzkiej Filmówki po prostu ordynarnie ciągnie moją nogę. Cudownie dowcipne, ale też cudownie złośliwe względem wszystkiego, co wokół sztuki się dzieje.

4
"Artyści prowincjonalni" w Teatrze Powszechnym
Afabularny remiks "Aktorów prowincjonalnych" Holland sprawił mi najwięcej radości ze wszystkiego, co widziałem
w ubiegłym roku na łódzkich scenach. Rzecz zawiera rymy, fikołki, 4'33'' Cage'a, ale żaden z tych strzałów nie jest
na wiwat, wszystkie punktują równo krytyków, aktorów, reżyserów i publiczność. Chociaż nie wiem, czy łódzka publiczność pokumała, z części żartów śmialiśmy się tylko ja i Nawrot. No chyba że to my jesteśmy jacyś głupi
i reagujemy w niestosownych momentach.

5
Malarstwo na powierzchniach asfaltowych - ZDiT
Chcecie czy nie, ale to właśnie ta grupa dysponuje największym w Łodzi budżetem na farby. W swoich najnowszych pracach ZDiT, stosując prostą technikę nakładania na siebie znaków białych i żółtych (w szczególności strzałek) oraz celowo niedokładnego zacierania ich, skłania odbiorców do refleksji nad pytaniami o fundamentalnym znaczeniu.
Czy moje życie biegnie do przodu czy do tyłu? Jak bardzo ograniczony mam wybór, poruszając się po tym świecie?
Czy naprawdę jedyna dostępna możliwość to zawrócić, cofnąć się do przeszłości? A może ta ulica dziś służy do ruchu
w przeciwnym kierunku i zaraz wjedzie we mnie ciężarówka? whenigoforwardyougobackwardandsomewherewewillmeet.

 

 

JERZY GRZEGORSKI

1
”Themersonowie i awangarda”
Wystawa w ms2. Znakomicie przygotowana wystawa Stefana i Franciszki Themersonów, wiele prac zostało zaprezentowanych w Polsce po raz pierwszy. Na wystawie można było obejrzeć również ocalałe z wojny filmy: "Przygoda człowieka poczciwego" (1937), "Calling Mr. Smith" (1943), "Oko i ucho" (1944-45), obszerny zbiór związanych z filmem kolaży i fotogramów Stefana Themersona. Nie zabrakło prac rysunkowych i malarskich Franciszki Themerson. 

2
Muzeum Pałac Herbsta
XIX-wieczna fabrykancka rezydencja, która jest jednym z oddziałów Muzeum Sztuki w Łodzi. Pełna i z wyjątkowym pietyzmem przeprowadzona – trwająca dwa lata, renowacja jego wnętrz, elewacji i meble, detali architektonicznych, terenu ogrodu, a także powozowni, w której powstała Galeria Sztuki Dawnej. Pałac cieszy się wyjątkowym zainteresowaniem łodzian, o czym świadczą tłumy odwiedzające go w czasie weekendów i nie tylko.

3
Nowatorska realizacja projektu „ Podszepty”
Dzięki, któremu kompleks Pałacu Herbsta stał  się dostępny dla osób niewidomych i słabo widzących – dział edukacji Pałac Herbsta. Bardzo dobrze opracowana audio deskrypcja eksponowanych dzieł i system jej działania, dzięki któremu niewidomi maję chyba jedyną w Polsce szansę zwiedzania wystawy samodzielnie, bez pomocy przewodnika.

4
Wystawa przypominająca postać i twórczość  wybitnej malarki Teresy Tyszkiewicz – Galeria Atlas Sztuki (kurator Janusz Głowacki)
Pomysłodawcą wystawy w Atlasie Sztuki był prof. Stanisław Fijałkowski, który wielokrotnie w rozmowach podkreślał wyjątkowość artystki oraz jej istotny wpływ na kształtowanie się środowiska artystycznego w Łodzi. Teresa Tyszkiewicz to nie tylko artystka zajmująca się abstrakcją niegeometryczną, ale także osoba, która obok Władysława Strzemińskiego i Stefana Wegnera wywarła znaczący wpływ na kształt Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi.

5
Diamenty Psychocukier
Łódzka scena muzyczna coraz bardziej interesująca. Spośród wielu ciekawych zespołów wybieram największych rock'n'rollowców czyli Psychocukier. Płyta Diamenty - nie tylko łódzka płyta roku.