Murale zaatakowały polskie miasta. Nie sposób uciec od wielkoformatowych malowideł panoszących się na ścianach kamienic i bloków. Powszechny aplauz dla murali płynie z szeroko podzielanego przeświadczenia, że kiedyś (dawno) było szaro i smutno, wobec czego teraz ma być kolorowo. I Polska stała się kolorowa. Twórczość radosna kwitnie przy ogólnej aprobacie odbiorców i nielicznych głosach krytycznych wygłaszanych przez malkontentów. Wraz z wszechobecną, natarczywą reklamą uliczną murale definiują przestrzeń miejską, która nie pozwala odpocząć naszym przebodźcowanym zmysłom.

 

Wśród wielu murali, które znalazły swe miejsce w polskich miastach, trudno znaleźć obrazy zharmonizowane z otoczeniem, szanujące lokalny kontekst kulturowy, historyczny i estetyczny. Na ogół mamy do czynienia ze swobodną ekspresją artysty, który cieszy się tym, że ma do dyspozycji płótno o wyjątkowych gabarytach i pokrywa je twórczością w duchu pop artu lub odwołującą się do konwencji komiksu. Liczne przykłady takiej postawy można napotkać na zniszczonych ścianach łódzkich kamienic i bloków, ale i na świeżo wyremontowanych budynkach. Nie korespondują z przestrzenią, w której zaistniały, odnoszą się same do siebie.

 

W trakcie Festiwalu Łódź Czterech Kultur zakończonego 17 września 2017 roku odsłonięto sześć nowych murali, które z założenia miały się wiązać z Łodzią i jej dziedzictwem. Część z nich rzeczywiście nawiązuje dialog z miejscem i jego historią, na przykład mural „Łódzkie totemy”, którego autorka Kasia Breska na pionowych, kolorowych pasach spadających między oknami kamienicy jak tkaniny w fabryce umieściła proste znaki i symbole odnoszące się do wielokulturowej przeszłości i przemysłowej historii miasta.

 

Tą drogą poszedł też włoski artysta Opiemme, który dostrzegł potencjał tkwiący w budynku Szkoły Podstawowej nr 45 przy ulicy Bojowników Getta Warszawskiego 3. Szkoła wybudowana została na przełomie lat 50. i 60. XX wieku w miejscu naznaczonym przez historię, na terenach łódzkiego getta. Końcem długiego skrzydła bryła szkoły wcina się w obszar, gdzie mieściła się ortodoksyjna synagoga  Altshtot, zniszczona w trakcie II wojny światowej. Budynek szkoły w niczym nie przypomina późniejszych, podobnych do siebie „tysiąclatek”: ma wysokie pionowe okna, cokół, gzyms i szeroki portyk z kolumnami.
DSCF4872

Opiemme wykorzystał zastane elementy architektoniczne, tworząc całość zanurzoną w kulturze europejskiej. Równoległe pionowe przestrzenie międzyokienne wypełnił kaligraficznymi pasami, gdzie na ciemnym tle kompozycje tworzą gęsto splecione litery alfabetu zaprojektowanego przez Strzemińskiego. Poziome pasy z liter przebiegają po stopniach schodów wiodących do szkolnych drzwi. Rozproszone elementy typografii Strzemińskiego „leżą” na płytach chodnikowych przed fasadą. Litery tworzą też ramę i budują wizerunek umieszczonej w ramie ryby, którą włoski artysta namalował na tylnej ścianie szkoły w miejscu, gdzie przed wojną stała synagoga. Nieopodal społeczność żydowska prowadziła handel śledziami, a perspektywę ulicy zamyka obecnie pomnik Mojżesza. Rama jest niepełna, niedomknięta lub przerwana, a przez tę lukę wypływają w przestrzeń pojedyncze litery tworzące rybę, dając wiele możliwości kulturowych i historycznych interpretacji.

DSCF4886 1Na fasadzie budynku ornament utworzony z równoległych pasków o dwóch długościach zdobi górną część cokołu i fryz pod wysuniętym gzymsem. Opiemme przywołuje tu bogatą spuściznę secesji wiedeńskiej z jej zgometryzowanymi dekoracjami w postaci pionowych lub poziomych pasów ornamentu, stosowanych na płaskich fasadach, zwłaszcza w późnej twórczości Otto Wagnera. Wrażenie to podkreśla umieszczenie w dolnej części cokołu prostokątnych symboli twarzy (masek?), zbudowanych z elementów alfabetu Strzemińskiego w układzie szachownicowym, charakterystycznym dla późnej secesji. Tu mamy wykorzystane szablony, przed stu laty była to ceramika. Podkreślone czernią cztery kolumny przy wejściu do szkoły wydzielają dwa białe pola, na których wyeksponowano duże medaliony, także namalowane z szablonu, a dawniej wykonywane z metalu lub z kamienia. Pod oknami i na chodniku pojawiają się promieniste koła jako archetypiczny obraz słońca. Znaki wewnątrz kół i medalionów to kolejna kompilacja z liter Strzemińskiego. Opiemme puszcza do nas oko, pokrywając złotem barierki przy balkonikach nad czarnym portykiem, bo wiemy, że secesja wiedeńska kochała mosiężne ozdoby architektoniczne. Asymetrię fasady artysta poprawił stopniowo rozjaśniając czerń pasów po jej lewej, szerszej stronie. 

DSCF4855 1

Wszystko się ze sobą łączy – wyraźna fascynacja artysty kaligrafią i europejskim liternictwem, inspiracja grafiką i wzorami tkanin z Wiener Werkstätte w koegzystencji z pamięcią miejsca. Włosi tę zdolność mają chyba w genach.

DSCF4864

Właściwe trudno tu mówić o muralu. Nie jest to malarski lub graficzny obraz pokrywający ogromną płaszczyznę ślepej ściany, a coś więcej. To świadome i konsekwentne opracowanie dekoracji fasady i bocznych ścian budynku użyteczności publicznej, zrealizowane z ukłonem w stronę przeszłości, ale i z dowcipną interpretacją historii sztuki europejskiej i tradycji łódzkiej awangardy. Jedno miejsce scala trzy różne dekady sztuki XX wieku we współczesnej realizacji. Dekoracja została wykonana technikami właściwymi dla murali, częściowo na zniszczonym tynku, co zakłada tymczasowość malatury. A szkoda, bo projekt zasługuje na odwzorowanie na elewacji szkoły przy użyciu szlachetnych i trwałych materiałów wykończeniowych. 

 

Mariola Kolasińska - absolwentka kulturoznawstwa, animatorka kultury, zajmuje się edukacją i aktywizacją osób starszych.

 

fot. Karolina Maciejewska