Jedenaście lat po wydaniu Przewodnika kolekcjonera sztuki najnowszej jego autorzy, Piotr Bazylko i Krzysztof Masiewicz, napisali drugą część. O tym, czego nowego się z niej dowiemy, a także o tym, że kolekcjonowanie to więcej niż kupowanie sztuki, opowiada Marcie Czyż współautor książki, prywatny kolekcjoner Piotr Bazylko.

 

Marta Czyż: Jak wygląda historia waszego bloga ArtBazaar?

Piotr Bazylko: ArtBazaar  założyliśmy latem 2006 roku. Do dziś pamiętam, jak podczas Villi Warszawa rozdawaliśmy ulotki zachęcające do wejścia na bloga. Początkowo czytało nas kilkadziesiąt osób, później liczba czytelników systematycznie rosła i sięgała czasami do tysiąca wejść dziennie. Pisaliśmy często. W sumie, w co ciężko mi dziś uwierzyć, ukazało się ponad tysiąc napisanych przez nas informacji. Kontaktowaliśmy się z Krzyśkiem codziennie zastanawiając się, co dziś damy. Później powoli mieliśmy coraz mniej czasu, pisaliśmy coraz mniej. Teraz sporadycznie pojawiają się na nim pojedyncze wpisy. Nie wiem, czy dzisiaj byłaby potrzeba takiego bloga jak ArtBazaar.

 

Tych papierowych i internetowych magazynów o sztuce mamy cały czas bardzo mało.

Tak, ale to chyba efekt mediów społecznościowych, które przejęły zarówno rolę blogów, jak i krytyki. Tam na bieżąco trwają dyskusje, choć oczywiście z racji specyfiki tego medium, ograniczają się do naprawdę krótkich wpisów. No i jeszcze jest Instagram. Więc nie wiem, czy dzisiejszy czytelnik byłby w stanie skupić się na poważniejszych tekstach. 

 Zmieniło się na plus, choć zdecydowanie wolniej niż myśleliśmy 11 lat temu. W 2008 roku to było bardziej kółko kolekcjonerskie, a w tej chwili tych kolekcjonerów jest dużo więcej.


Jak Ci się pracowało z Krzysztofem nad książką?

Gdy już wiadomo było, że Fundacja Sztuki Polskiej ING i Fundacja Bęc Zmiana wydadzą książkę, usiedliśmy i zaczęliśmy się zastanawiać, jaką książkę chcielibyśmy napisać dziś. Zaczęliśmy ją pisać w lutym. Dzieliliśmy się robotą, poprawialiśmy po sobie, dopisywaliśmy. Goniliśmy się nawzajem, bo terminy były napięte. Myśleliśmy, że praca pójdzie nam łatwiej. Ale jak napisaliśmy pierwszą wersję, dałem ją do przeczytania mojej żonie, Alinie. Po jej uwagach musieliśmy wszystko wywrócić do góry nogami. Więc przerabialiśmy, to co napisaliśmy przez całe wakacje i wrzesień. Dlatego książka wyszła z drobnym poślizgiem. Ale też myślę, że dla takiej książki jak nasza każdy czas jest dobry na publikację. 

 

Pierwszego wydania już nie ma.

Tak. Dodatkowo, jak się pojawiało na Allegro, to kosztowało naprawdę spore pieniądze. Ale nie było sensu wznawiać tamtego wydania, bo wiele rzeczy się zmieniło, zdezaktualizowało. Napisaliśmy ją na nowo. A później cały czas ją aktualizowaliśmy, bo pojawiały się nowe galerie, nowe rekordy cenowe na aukcjach czy ciekawe dzieła. Bogna Świątkowska chyba trochę miała już dosyć moich mejli z ciągłymi zmianami. Aż na samym początku grudnia nadszedł moment, w którym musieliśmy powiedzieć stop. I książka poszła do druku.  

 

różowy obraz z napisem Pragnienie sukcesuJadwiga Sawicka, „Pragnienie sukcesu”, 2006, olej, akryl, płótno, 50 × 70 cm

 

Przewodnik kolekcjonowania sztuki najnowszej 2 bazuje na doświadczeniach kolekcjonerów – Twoich i Krzysztofa Masiewicza. Jak zmieniło się środowisko kolekcjonerów w Polsce, odkąd wydaliście pierwszą część?

Zmieniło się na plus, choć zdecydowanie wolniej niż myśleliśmy 11 lat temu. W 2008 roku to było bardziej kółko kolekcjonerskie, a w tej chwili tych kolekcjonerów jest dużo więcej. Widać to choćby na Instagramie, gdzie poszczególni kolekcjonerzy i kolekcjonerki chwalą się swoimi zakupami. Ale nadal jest to mikro rynek, choćby w porównaniu z liczbą prac sprzedanych na aukcjach młodej sztuki. W 2018 sprzedano na tych aukcjach ponad cztery i pół tysiąca prac. To wielokrotnie więcej niż liczba prac sprzedanych w galeriach związanych z Warsaw Galllery Weekend. Widać, że rynek aukcyjny zmienił się zdecydowanie szybciej niż galeryjny.

 

Mam wrażenie, czytając obie edycje i mając kontakt z kolekcjonerami, że nawet to mikro środowisko zaczęło mieć wpływ na rynek. Często wybory znanych kolekcjonerów rzutują na zakupy innych. Są artyści lubiani przez kolekcjonerów i to też świadczy często o ich powodzeniu. 

Tak, ale na świecie. Weźmy przykład z ostatniego czasu. Znakomici kolekcjonerzy, Mera i Don Rubell zaprosili do siebie do Miami na rezydencję Vaugha Spanna – artystę, który wcześniej nie miał żadnej wystawy indywidualnej. Ale ta rezydencja i obecność w Rubell Collection spowodowała wielkie zainteresowanie artystą i, co zwykle następuje w tej sytuacji, nagły wzrost cen. Wybory kolekcjonerów mają wpływ na rynek często na równi z wyborami galerzystów i muzeów. Wybory kolekcjonerów w Polsce do tej pory nie miały aż tak dużego znaczenia. 

 

Co się takiego zmieniło w sztuce w ciągu ostatnich 10-12 lat, że postanowiliście napisać drugi Przewodnik kolekcjonera?

Właściwie w sztuce to niewiele się zmieniło. Trochę się sprofesjonalizowała, trochę też mam wrażenie, że walczy z dosyć mocno ograniczonym rozwojem spowodowanym brakiem wystarczającej liczby kolekcjonerów, którzy mogliby zapewnić galeriom spokojną egzystencję. Dodatkowo galerie są podgryzane przez domy aukcyjne i aukcje młodej sztuki. Minęło jednak tyle czasu, weszło na rynek tylu ciekawych, nowych artystów i artystek i pojawiło się sporo ciekawych miejsc, że warto było książkę napisać na nowo. Przewodnik kolekcjonowania sztuki najnowszej 2 nie jest update'm tego, co zrobiliśmy w 2008, tylko to praktycznie napisana na nowo książka.

 Powoli zmienia też sprzedaż sztuki. Już dziś największe galerie na świecie tworzą w internecie tzw. viewing roomy, które są często osobnym bytem wystawowym. To nie są zdjęcia z wystaw w realu, tylko specjalnie tworzone do internetu wystawy


Książka ma podobną formułę, idziecie według podobnych zagadnień oraz artystek i artystów, które się powtarzają, są to nazwiska ukonstytuowane. Kanon kolekcjonerów.

W Przewodniku kolekcjonowania sztuki najnowszej 2  zrezygnowaliśmy z rozdziału pokazującego artystki i artystów, którzy nas inspirują, jak to było w pierwszej części. Uznaliśmy, że to, co tak naprawdę pozostaje nam w pamięci, to są poszczególne prace. Czasami ruszają nas prace wybitnych, znanych, drogich artystek i artystów, a czasami są to jednorazowe wystrzały lub też debiuty. Dlatego postanowiliśmy stworzyć nasz osobisty kanon dzieł stworzonych przez polskich artystów w XXI wieku. Formalnie powinniśmy wybierać prace powstałe od 2001 roku, ale dwie ciekawe prace powstały w 2000, a bardzo chcieliśmy je włączyć. To Bródno 2000 Pawła Althamera i ostatnia w muzealnych polskich zbiorach praca Romana Opałki, która jest w Muzeum Sztuki w Łodzi. Więc trochę nagięliśmy czasoprzestrzeń…

 

A co się jeszcze zmieniło? Ja zauważyłam brak czerwonej kropki przy sprzedanych pracach. Druga rzecz to popularność Instagrama i Facebooka. One rzeczywiście mają wpływ na dotarcie do artystów i artystek przed prezentacją w galerii.

Internet bardzo zmienił nasze postrzeganie sztuki. Powoli zmienia też sprzedaż sztuki. Już dziś największe galerie na świecie tworzą w internecie tzw. viewing roomy, które są często osobnym bytem wystawowym. To nie są zdjęcia z wystaw w realu, tylko specjalnie tworzone do internetu wystawy. Pokazywane tylko w sieci, z cenami widocznymi po zalogowaniu. I te prace są też sprzedawane właśnie on-line. Pierwszy viewing room stworzyła galeria David Zwirner i teraz już kolejne galerie tworzą takie projekty. Bardzo jestem ciekaw, jak ta sytuacja się rozwinie – za rok, za dwa lata. Nie pisaliśmy o tym w książce, bo na polskim rynku jest to rzecz jeszcze nieistniejąca, ale na świecie już widoczna. Więc internet nie tylko zmienił sposób relacji z targów, wystaw i wernisaży, ale może w końcu zmienić też sprzedaż.

 

Myślisz, że to osłabi siłę targów sztuki?

To dziś jest robione obok obecności na targach realu, więc ciężko jest powiedzieć. Próby wirtualnych targów w internecie już były, targi nazywały się Red Dot, ale po dwóch edycjach organizatorzy się wycofali z tego pomysłu. Jest też Artsy, które przy okazji targów w realu pokazuje na swojej stronie ofertę galerii biorących w nich udział. 

 

Targi nadal mają silny czynnik towarzyski. Świat sztuki opiera się na networkingu, kontaktach, spotkaniach.

Też nie uważam, że dziś internet zastąpi sprzedaż na targach. Ale viewing roomy na razie ewidentnie są sukcesem, bo galeria po galerii zaczynają tworzyć te projekty. Ciekawe, kiedy polska galeria zdecyduje się zrobić coś takiego. I która to będzie galeria?  

 

obraz przedstawia młodych ludzi ubranych na sportowo oraz napis Młodzi nie chcąMarcin Maciejowski, „Młodzi nie chcą się uczyć ani pracować”, 2000, olej, płótno, 112,5 × 125,5 cm

 


Gdzie kupujesz, w galeriach, na targach?

Wszędzie. W galeriach, na targach sztuki, na aukcjach, w internecie, od innych kolekcjonerów, od artystów, jeśli nie są reprezentowani przez galerię. Źródło zakupu nie jest ważne. Ważne są konkretne prace, które chcę pozyskać. 

 

Jakbyś dzisiaj miał określić profil swojej kolekcji?

Moja kolekcja cały czas się zmienia, jest efektem pewnego procesu. Jest to kolekcja sztuki najnowszej. Starsi artyści, którzy się w niej pojawiają, są raczej punktami odniesienia dla artystów sztuki aktualnej. Nie mam ambicji tworzenia kolekcji blue chipów, raczej interesuje mnie sztuka tworzona dziś. Ale przecież sztuka tworzona dziś ma punkty odniesienia w przeszłości. Artyści tworzący kiedyś też są dla mnie ważni, jeśli są ważni dla artystów, którzy mnie interesują. Tak jest na przykład z Jerzym Lewczyńskim, Andrzejem Wróblewskim, Marią Anto czy Erną Rosenstein. Moja kolekcja to też głównie sztuka polska, gdzie jakieś 10-15 procent to artystki i artyści zagraniczni. Na początku to były prace artystów z Europy Środkowo-Wschodniej, co wynikało też ze znajomości z galerzystami z Czech, Słowenii, Litwy czy z Rumunii. Ale dziś to już są też artystki i artyści ze świata zachodniego.

 

Przeglądając Twoją kolekcję, stwierdziłeś, że wiele Twoich prac to są portrety.

Nie interesuje mnie bardzo abstrakcja. Zdecydowanie wolę malarstwo figuratywne, duża część z nich to są portrety i autoportrety.

 

Prawie w ogóle w kolekcjach nie pojawiają się nadal inne media jak performans czy instalacja.

To jest bardzo trudne do kolekcjonowania dla kolekcjonerów prywatnych. Mam prace wideo i nawet nie wiem, jak miałbym je pokazywać. Z takimi pracami jest fajnie, że je masz, ale na tym przebywanie z tymi pracami się kończy. A ja lubię bardzo przebywać wśród sztuki, którą sam wybrałem. 

 W kolekcjonowaniu sztuki najnowszej to jest właśnie super, że masz możliwość poznania niesamowitych ludzi – artystów, galerzystów i innych kolekcjonerów. Od każdego można się czegoś nauczyć, tylko trzeba umieć słuchać. 


Jakimi pracami otaczasz się na co dzień?

Głównie chyba malarstwem. Ale jest też rzeźba, fotografia, zapisy performance’u. Są prace, które u nas w domu mają swoje miejsce od początku i pewnie jeszcze długo będą miały. Na przykład pejzaż zimowy z Misia Uszatka Roberta Maciejuka czy obrazy Tomka Kowalskiego i Jakuba Juliana Ziółkowskiego. Jest pokój z pracami na papierze Andrzeja Wróblewskiego. Powiesiliśmy je tam, jak się wprowadziliśmy do domu i chyba na zawsze tam pozostaną. Wyjeżdżają tylko na wystawy i wtedy ten pokój robi się bardzo smutny.

 

Czy Twoja pasja kolekcjonowania przenosi się na inne dziedziny: design, meble, szkło, książki?

Design traktuję użytecznie – więc jeśli kupuję obiekty designu, to po to, by ich używać. Poza kolekcjonowaniem sztuki najnowszej, kolekcjonuję też artist records, czyli płyty artystów sztuk wizualnych. Chodzi mi zarówno płyty, kasety czy CD, jak i okładki tworzone przez nich. To jest taki trochę offspin tej kolekcji.

 

Masz jeszcze prace w swoim biurze?

Tak, w domu mamy około setki prac, w biurze około 60, a reszta w magazynie. Taki jest los kolekcji z małą przestrzenią do ekspozycji. 

 

Jeszcze a propos Waszych początków, pamiętam jak z Krzysztofem opowiadaliście, że ta pierwsza kupiona praca jest często chybiona, jest niewypałem. Jaka była Twoja pierwsza praca?

Tak naprawdę moja pierwsza praca w pełni świadoma to było Mauzoleum Galii Placydii Marka Sobczyka z 1990 roku. Tę pracę nadal mam i też cenię ją jako pierwszą, natomiast jest jedną z tych prac, które na razie leżą w magazynie. 

 

Jakie masz autorytety w sztuce, na przykład przy wyborze prac, z kim lubisz rozmawiać o sztuce?

W kolekcjonowaniu sztuki najnowszej to jest właśnie super, że masz możliwość poznania niesamowitych ludzi – artystów, galerzystów i innych kolekcjonerów. Od każdego można się czegoś nauczyć, tylko trzeba umieć słuchać. 

 

Czy nadal interesuje Cię szukanie debiutujących artystów?

Tak, bardzo.  Kilka lat temu miałem wrażenie, że polska sztuka przeżywa słabszy okres i ciekawych debiutów było naprawdę mało. Ale ostatni okres to wręcz eksplozja ciekawych debiutów artystek i artystów. Mam nadzieję, że wystawa Farba znaczy krew  w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie dla wielu artystek będzie ważnym punktem odniesienia w przyszłości. Myślę, że artystki biorące udział w tej wystawie odcisną piętno na polskiej sztuce w przyszłości. Więc znów wróciłem do odkrywania debiutantek i debiutantów. 

 

obraz przedstawiający kolorowe oczy dwóch osóbKarolina Jabłońska, „Oczy”, 2017, olej, płótno, 160 × 190 cm

 


Antyprzewodnik, czyli jak nie kolekcjonować sztuki. Gdybyś mógł wypisać błędy kolekcjonera, na co nie powinno się zwracać uwagi, kogo nie słuchać. Jakbyś tutaj w kilku punktach wypisał swoje przemyślenia na ten temat.

 

  1. Nie kupuj nazwisk tylko konkretne prace. Sztuka to nie nazwiska tylko pojedyncze dzieła. 

  2. Kupuj oczami, a nie uszami. Słuchaj, co mówią inni, ale ostatecznego wyboru dokonuj na podstawie własnych preferencji. Bo koniec końców – dzieło, które kupisz, będzie z Tobą na długo.

  3. Nie kieruj się modami. 

  4. Kupuj zawsze dzieła wybitne, ważne dla artystki czy artysty. 

  5. Nie zastanawiaj się, gdzie powiesisz obraz, tylko czy będziesz chciał/chciała z nim żyć przez długi czas i odkrywać go na nowo. 

  6. Nie patrz na medium użyte przez artystkę czy artystę, tylko zastanów się, czy to dzieło do Ciebie przemawia.

  7. Jeśli nie stać Cię na kupno unikatowych dzieł sztuki ulubionej artystki czy artysty, to zobacz, czy nie stworzyli oni ciekawych prac w edycji. 

 

Dziękuję za rozmowę


___________________________________

 

Dokładnie 11 lat po ukazaniu się bardzo cenionego Przewodnika kolekcjonera sztuki najnowszej Piotra Bazylko i Krzysztofa Masiewicza, ukazuje się nowa wersja tej książki. Przewodnik kolekcjonowania sztuki najnowszej 2 już w tytule podkreśla zmiany w sposobie nazywania świata i zjawisk, które zaszły w czasie minionej dekady. To jasne, że zarówno w Polsce, jak i na świecie, jest nie tylko wielu kolekcjonerów, ale również kolekcjonerek sztuki najnowszej. 

„Publikacja ma zachęcić do kolekcjonowania sztuki najnowszej i pokazać, że nie jest to takie trudne, a na pewno jest fascynujące. Przewodnik w znakomitej większości opiera się na naszych osobistych doświadczeniach. Nie jest to książka napisana przez stojących z boku obserwatorów polskiego czy międzynarodowego rynku sztuki, ale przez osoby, które od prawie dwóch dekad współtworzą go i na nim działają” – piszą we wstępie autorzy książki.

Piotr Bazylko i Krzysztof Masiewicz aktywnie kolekcjonują sztukę najnowszą od blisko 20 lat. Od wielu lat propagują również kolekcjonowanie sztuki najnowszej. Najpierw, od 2006 roku, jako autorzy bloga ArtBazaar, a później jako autorzy książek o sztuce i kolekcjonowania sztuki.  

przewodnik 2 2

 

Wydawca: Fundacja Sztuki Polskiej ING, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2019

Autorzy: Piotr Bazylko, Krzysztof Masiewicz

 

 ___________________________________   

Marta Czyż  Historyczka sztuki, kuratorka, autorka tekstów o sztuce współczesnej. Kuratorowała wystawy w Kordegardzie, BWA Zielona Góra, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek U-jazdowski. Wspólnie z Julią Wielgus wydała książki „D.O.M. Polski” (z galerią Raster i BWA Zielona Góra) oraz „W ramach wystawy – rozmowy z kuratorami”, która została uznana przez portal culture.pl za jedną z dziesięciu najważniejszych książek o sztuce 2015 roku. Obecnie pracuje nad publikacją analizującą najważniejsze wystawy w historii polskiej sztuki w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz jako kuratorka pracuję nad Triennale Młodych w Orońsku.


 ___________________________________   

Zdjęcie główne: Wilhelm Sasnal, bez tytułu”, 1999, olej, płótno, 60 × 80 cm.

Wszystkie  prezentowane prace pochodzą z  kolekcji Fundacji Sztuki Polskiej ING.