Przygotowując "Rzeczy" pierwszy raz weszłaś w rolę kuratora. Co Cię do tego skłoniło i skąd pomysł na taką wystawę?

Pomysł aby stworzyć dużą wystawę grupową powstał parę lat temu, kiedy przez przypadek trafiłam do Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi i ta specyficzna przestrzeń mnie oczarowała. Byłam pod dużym wrażeniem niezwykłego klimatu tego miejsca, które jest całkowitym zaprzeczeniem współczesnego kanonu przestrzeni sztuki czyli aseptycznego white cuba. Szansa realizacji tego pomysłu pojawiła się dopiero w tym roku. Pracuję teraz jako asystent w Pracowni Fotografii i Działań Multimedialnych prowadzonej przez dr Artura Chrzanowskiego na Wydziale Sztuk Wizualnych ASP w Łodzi i w związku z tym, mogłam zaproponować studentom oryginalne ćwiczenie semestralne, czyli udział w wystawie "Rzeczy". Pomyślałam, że to byłoby ciekawe wyzwanie dla studenta Akademii Sztuk Pięknych stworzyć pracę, która dopełnia lub komentuje miejsce ekspozycji. Uznałam, że taka sytuacja rozwija rodzaj czujności i zarazem pokory wobec przestrzeni. Po pewnym czasie zrozumiałam, że przestrzeń muzeum jest ogromna i wystawa powinna być bardziej rozbudowana niż wstępnie zakładałam, więc zaprosiłam wybranych zaprzyjaźnionych artystów, których prace podziwiam.

 

27 1

Marta Pszonak, “Googol”, stal, 2015. fot. Agnieszka Chojnacka

 

Jak zareagowali na Twój pomysł?

Bardzo pozytywnie. To jest dość zaskakujące ze względu na fakt, że wystawa była z pierwotnego założenia wystawą studencką bez funduszy na realizację prac. Bałam się, że nikt nie będzie zainteresowany moją propozycją, czyli udziałem w projekcie, gdzie kurator nie ma doświadczenia, a udział jest bez żadnego wynagrodzenia finansowego.

 

03

Tomasz Sikorski „Korona”, banknoty, 1999,  fot. Agnieszka Chojnacka

 

A jak z tym zadaniem poradzili sobie studenci?

W wystawie bierze udział jedenastu studentów (wszyscy zresztą są z Pracowni Fotografii i Działań Multimedialnych), nie licząc chóru ASP. Jestem zadowolona z rezultatów jakie po wielu (czasami trudnych) korektach w pracowni się dokonały. Jednak oprócz czterech studentów, którzy od początku byli zaangażowani, reszta grupy była trochę ospała i musieliśmy się z Arturem bardzo napracować, żeby wykrzesać jakieś fajne propozycje na wystawę. Może to wynikać z faktu, że jednak taki typ pracy twórczej – czyli nacisk na realizację o charakterze kontekstualnym, gdzie praca powinna wynikać z miejsca ekspozycji, nie jest w szkole rozwijany. Studenci nie są przyzwyczajeni do solidnej pracy koncepcyjnej, która w tym przypadku była podstawą i obowiązkiem.

 

21

Konrad Kuzyszyn „Wylinka Kena”, latex, bawełna, gablota, 2016, fot. Agnieszka Chojnacka

 

W muzeum nie znalazła się żadna Twoja praca. Czy uważasz samą swoją koncepcję wystawy za rodzaj dzieła sztuki? Można odnieść takie wrażenie biorąc pod uwagę oryginalność pomysłu i spójność realizacji, w której znaczenia budują nie tyle poszczególne prace, co całość, jako artystyczna interwencja zamknięta w ramach stałej ekspozycji muzeum.

Trochę to dziwne, ale miałam podobne uczucie. Tak, jakbym realizowała swoją indywidualną wystawę. W wielu przypadkach mogłam wpływać na finalną realizację i decydować o miejscu ekspozycji. Rozmieszczenie wszystkich prac w tak dużej przestrzeni było niesamowitym wyzwaniem i fajną kreacyjną pracą. To był chyba mój ulubiony moment przy pracy nad wystawą.

 

14

Karolina Hałatek „Why There Is Something Rather Than Nothing”, instalacja, 2016, fot. Karolina Hałatek

 

Sztuka współczesna w muzeum archeologicznym to jak próba zmieszania wody i oleju. Nie tyle nawet jeśli chodzi o samą materię, co spotkanie ludzi z dwóch różnych światów. Domyślam się, że nie było łatwo...

Może to zabrzmi podejrzanie, ale współpraca przebiegała bardzo dobrze. To ogromna zasługa Kasi Dudkiewicz, która była koordynatorem wystawy ze strony Muzeum. Kasia skończyła ASP i dzięki jej wrażliwości artystycznej, mogłyśmy się łatwo porozumieć.

Czasami niektóre prace budziły niepokój czy wątpliwości pracowników muzeum, ale Kasia za każdym razem była w stanie wybronić projekty i przekonać odpowiednie osoby. Wykonała niesamowitą pracę. Najbardziej stresujący był dla mnie przeddzień wernisażu, kiedy pojawiło się zagrożenie zdjęcia pracy Konrada Kuzyszyna z ekspozycji. Jeden z pracowników działu etnograficznego poczuł się urażony zestawieniem miejsca z pracą. Dwie realizacje Konrada były pomiędzy świętymi obrazami w scenie oczepin. Konrad przyjechał do Muzeum, żebyśmy razem mogli omówić problem z osobą urażoną. To było ciężkie doświadczenie - czyli przechodzenie różnych nieprzyjemnych rozmów w momencie, kiedy powinnam się zajmować finalnym montażem prac. Ogromny stres. Jednak jakimś cudem, rano przed wernisażem Kasia przekonała Pana Dyrektora Muzeum do pozostawienia pracy na wystawie. Poza tym incydentem wielu pracowników było bardzo życzliwych i naprawdę miło wspominam współpracę. Pan Dominik z działu archeologii zgodził się na wszystkie nasze "podejrzane" interwencje w gabloty, panowie techniczni zamontowali wszystko tak jak ich poprosiliśmy, a panie pilnujące bez problemu opanowały obsługę projektorów i innych dziwności elektronicznych. Artyści, którzy pracowali przy montażu również potwierdzają ciepłe przyjęcie ze strony muzeum.

 

 Na otwarciu tłumy. Publiczność różnorodna. Jak reagowali ci, którym bliżej do archeologii niż do sztuki?

 Nie wiem. Panie pilnujące ekspozycje powiedziały mi, że najbardziej podoba się dzieciom.

 

 A jak wystawę przyjął „świat sztuki?”

Myślę, że było duże zainteresowanie, co wnioskuję z wysokiej frekwencji na wernisażu. Bardzo pozytywnie byłam zaskoczona, że było paru kuratorów z Muzeum Sztuki w Łodzi wraz z Dyrektorem Jarosławem Suchanem. To była bardzo miła niespodzianka.

 

Stworzenie wystawy grupowej to dla Ciebie jednorazowy eksperyment, po którym wrócisz do pracy artystycznej czy planujesz dalej działać w nowej roli?

Na razie nie planuję kolejnych projektów w roli kuratora. Wolę się skoncentrować na mojej własnej pracy twórczej.

 

Co było najtrudniejsze w pracy przy „Rzeczach”?

Chyba cały aspekt techniczno-logistyczny – czyli ogarnięcie umów, ubezpieczenia sprzętu, transportów, mapek, zgody techniczne Muzeum.. Poza tym najwięcej czasu zajmowało mi pisanie maili i ustalanie wielu spraw z artystami i muzeum. Trochę taka niekończąca się praca sekretarki.

 

10 

 Daniel Rumiancew "Druga Szansa", parafina, bawełna, 2016, fot. Agnieszka Chojnacka

 

Łatwiej być kuratorem czy artystą? Jakie są Twoje spostrzeżenia? Wydawałoby się, że będąc kuratorem jesteś na uprzywilejowanej pozycji – masz przywilej wyboru artystów do wystawy...

Zdecydowanie łatwiej być artystą, przynajmniej w tym określonym przypadku gdy wystawa liczy ponad trzydziestu uczestników.

 

Wracając do Twojej codzienności - jakie miejsce zajmuje w tym wszystkim praca na uczelni? Czy nie pochłania zbyt wiele czasu, który wykorzystałabyś na tworzenie sztuki?

W ASP pracuję dopiero drugi rok. Wcześniej byłam grafikiem komputerowym i muszę przyznać, że to było heroiczne zadanie aby połączyć twórczość artystyczną z regularną pracą biurową na cały etat. Zupełnie mi nie wychodziło. Praca na uczelni oczywiście wymaga czasu i samoorganizacji, ale równocześnie daje szanse na zajmowanie się swoim rozwojem twórczym. Rok temu sprzedałam nawet mieszkanie z kredytem hipotecznym, aby już nie dorabiać komercyjnymi zleceniami i zupełnie się skoncentrować na uczelni i pracy twórczej. Nie żałuję tej decyzji.

 

Studiowałaś u Konrada Kuzyszyna w słynnej Trzynastce, z której pochodzi wielu zdolnych artystów m.in Agata Bielska, Wiktor Polak, Ania Orlikowska, Łukasz Ogórek. Czy w Waszej pracowni prowadzonej wspólnie z Arturem Chrzanowskim jest podobnie ? Możemy liczyć na pojawianie się kolejnego pokolenia ciekawych artystów?

Mam taką nadzieję.

 

Agnieszka Chojnacka -Dyplom na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi otrzymała w 2004 r. Od 2014 r. asystentka
w Pracowni Fotografii i Działań Multimedialnych na Wydziale Sztuk Wizualnych. Zajmuje się wideo, instalacją oraz działaniami w przestrzeni miasta. Brała udział w m.in. w wystawach:“Korespondencje. Sztuka nowoczesna
a uniwersalizm” (2013r. w Muzeum Sztuki w Łodzi), “Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych” (2013r.
w Oberhausen, Niemcy), “Miasto Łódź” (2010r. Galeria Kordegarda, Warszawa), “Liverpool Biennale” (2008r. Garston, Liverpool, Anglia). Stypendystka Art Council England, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, Instytutu im. Adama Mickiewicza i Prezydenta Miasta Łodzi. Prace znajdują się w kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi. 

 

 

Zdjęcie główne: praca Moniki Gałaj, "Dom", drewno, 2016