Tegoroczny Festiwal Łódź Czterech Kultur będzie wydarzeniem, które z jednej strony działa jako producent wydarzeń, które mają mieć żywot także pozafestiwalowy, z drugiej będzie silnie ukierunkowany na gromadzenie możliwie szerokiej publiczności. Nie rezygnuje przy tym z pewnych ambicji. Nowością będzie posłużenie się kulinariami jako narzędziem do integrowania społeczności lokalnych. Nic dziwnego. Tegoroczne hasło to: „Bliscy”. O programie Festiwalu Łódź Czterech Kultur 2022 (9 – 17 września) pisze Łukasz Kaczyński.

 

Festiwal Łódź Czterech Kultur w liczbach to: 4 prapremiery spektakli w kooperacji z łódzkimi i pozałódzkimi scenami, 16 koncertów i widowisk z pogranicza muzyki i teatru, 1 międzynarodowa wystawa oparta na relacjach twórców z innymi osobami, kilkanaście wydarzeń z dziedziny edukacji kulturowej (warsztaty, lekcje dla szkół, spacery m.in. filozoficzne, rodzinny piknik). Rolę spajającą i animującą mają odegrać w tym roku między innymi… kulinaria. Co może nie dziwi, bo jeśli przejrzeć ostatni sezon w Centrum Dialogu im. M. Edelmana, które FŁ4K organizuje, to właśnie w kulinariach poszukiwano tu klucza do angażowania widza, poszukiwania nowych odbiorców, budowania chwilowych, jak i trwalszych wspólnot. Kierunek preferowanych wydarzeń festiwalowych jest dość jasny: dominują te, które albo zakładają dłuższe trwanie przygotowywanych produkcji – jak premiery teatralne, albo dają szansę zgromadzenia szerszej publiczności – jak wydarzenia muzyczne. Z tego powodu zwraca uwagę brak jakiegokolwiek wydarzenia związanego z literaturą. Hasło FŁ4K 2022 – „Bliscy” – jak zawsze odwołuje się do wielokulturowej historii Łodzi. Zawiera w sobie to, co w przeszłości miasta uchodzi za najbardziej chlubne i piękne, a przez to poddawane też nieco procesowi mitologizacji, z drugiej strony – proponuje jednak całkiem realistyczne podejście: bliskość nie musi od razu oznaczać wyidealizowanej bezproblemowej koegzystencji; oznacza natomiast postawę, pewien sposób patrzenia na innych, którą należy w sobie kultywować, aby koegzystencja była w ogóle możliwa. Nieco mniej wprost, ale stale, wskazuje na bardzo różne powody, które powodują, że jest się „bliskim” i „blisko” (siebie). Program wydarzeń podsuwa tu pewne tropy.

 

Przez reżim Łukaszenki działalność chóru została uznana za ekstremistyczną, jego koncerty są zakazane – artystom grozi nawet do 15 lat więzienia. Podczas dwóch lat działalności przez zespół przewinęły się ponad trzy setki artystów, a około 30 członków było zatrzymanych przez organy represji, ukarano ich grzywnami i więzieniem

 

Ścigani za śpiew

Jest się blisko kogoś innego, bo na przykład nie miało się innego wyjścia niż ucieczka. To właśnie spotkało członkinie i członków białoruskiego Volny Chor, który wystąpi na otwarcie FŁ4K w Parku Ocalałych. Jeśli spojrzeć na to, jak wygląda Białoruś dwa lata po głośnych protestach, dla których iskrą były sfałszowane przez reżim Aleksandra Łukaszenki wybory prezydenckie, to zewnętrzni obserwatorzy mówią wprost o tym, że powstał w Europie w XXI wieku kraj na wzór Korei Północnej. Do tego całkiem już bezwolny wobec Federacji Rosyjskiej. Walec represji nie omija nikogo, kto mógłby choćby śnić o wolności. Do więzienia na kilka lat można trafić za komentarze w internecie wpisywane… w 2020 roku. Wysoką grzywnę otrzymać za biało-czerwono-białe ornamenty, nawet te drobne, umieszczone na ubraniu, laptopie lub smartfonie. Policja korzysta z systemów rozpoznawania twarzy i wciąż analizuje dostępne obrazy z ówczesnych protestów. Narzędziem służącym do pozyskiwania dowodów są włamania służb do prywatnych mieszkań. Legitymizowane są kolejnymi represyjnymi ustawami, jak te o „przeciwdziałaniu ekstermizmowi”, „niedopuszczalności rehabilitacji nazizmu” i „bezpieczeństwie narodowym”. Jak wyliczał niedawno Rusłan Szoszyn, białoruski dziennikarz mieszkający w Polsce, liczba więźniów politycznych przekroczyła 1200 osób. Zamknięto niezależne media, wyłączono portale internetowe, jak Tut.by, z którego regularnie korzystało 60 proc. Białorusinów. Pewna część klasy średniej i kreatywnej uciekała do Polski. Dziennikarze i aktywiści, jak 24-letni Sciapan Puciła, współtwórca aktywnego dziś także w sprawach Ukrainy kanału Nexta, wyjechał do Warszawy.  W czerwcu 2021 roku osiadł tam także Volny Chor, który w trakcie protestów występował na ulicach Mińska i wspierał mieszkańców wspólnie z nimi śpiewając pieśni i hymny, w tym utwory kompozytorów represjonowanych przez reżim. Idea chóru wyszła od muzyków Białoruskiej Filharmonii Narodowej, ale dołączali do niego szybko muzycy innych mińskich zespołów, także bardowie, muzycy ludowi i zwykli mieszkańcy miasta. Organizowali flash moby w centrach handlowych, śpiewali w operze jak i metrze. Przez reżim Łukaszenki działalność chóru została uznana za ekstremistyczną, jego koncerty są zakazane – artystom grozi nawet do 15 lat więzienia. Podczas dwóch lat działalności przez zespół przewinęły się ponad trzy setki artystów, a około 30 członków było zatrzymanych przez organy represji, ukarano ich grzywnami i więzieniem. Nic dziwnego, że członkinie i członkowie chóru występują w maskach. Co znamienne, w kolorach przyjętych w 1918 roku jako oficjalne przez Białoruską Republikę Ludową, używanej krótko również w latach 90., które w 2020 roku powróciły jako barwy demokratycznej opozycji.

 photo 2022 05 21 00 47 09Volny Chor, fot. materiały organizatora

 


Podczas inauguracyjnego wieczoru FŁ4K w Parku Ocalałych wszyscy jego uczestnicy spotkają się przy jednym stole – zgodnie z przesłaniem: „Gdy masz więcej, niż potrzebujesz, zbuduj dłuższy stół, a nie wyższy płot”, autorstwa José Andrésa, założyciela World Central Kitchen, która zapewnia zdrową żywność dla rodzin i osób dotkniętych katastrofami. Zasada będzie prosta: wystarczy przynieść własną potrawę według zaproponowanego hasła (tym razem jest to: danie wielokulturowe), opisać jego skład (najlepiej nie tylko w języku polskim) i postawić na wspólnym stole.  Tło dla wydarzenia zapewni dj-ski set ukraińskiego Potoku Funka, mieszanka disco, funk, house i hip hopu. Wspólne jedzenie, rozmowa, wzajemna otwartość to ma zbudować więzi między uczestnikami – bez scenariusza i bez z góry opracowanego planu.

  

Trzy piętra sztuki

Z doświadczenia bliskości i poczucia wspólnoty zrodził się też główny (i niestety również jedyny w programie) projekt dotyczący sztuk wizualnych. Przez cały czas trwania festiwalu, na trzech piętrach kamienicy przy Piotrkowskiej 147 będzie prezentowana wystawa „Zbliżenia”, która powstała pod pieczą Artura Chrzanowskiego (to on dopełnia trio kuratorów festiwalu, rok temu i w poprzednich edycjach była to Agnieszka Zawadowska).

 

Chciałem połączyć bardzo różne środowiska i różnych twórców, w tym takich, którzy działają głównie poza Akademią, w innych kontekstach, na przykład przez ingerencje w przestrzeń miejską – przyznaje Artur Chrzanowski

 

– Zaproponowano mi zaopiekowanie się sztukami wizualnymi, ale inaczej wyobrażałem sobie ten blok wydarzeń na samym początku, jeszcze przed wszelkimi decyzjami organizacyjnymi. W tej pierwszej fazie przyglądałem się również, jak podczas poprzednich edycji programowano i prezentowano sztuki wizualne i spostrzegłem, że nie zajmowano się zbyt mocno tymi twórcami, którzy albo tutaj, w Łodzi, mieszkają, albo stąd pochodzą, albo wyjechali z miasta, ale wciąż pozostają z nim w pewnych związkach. Uznałem, że to ciekawe: ów brak, jak i fakt, że można po nich sięgnąć dziś – przyznaje Artur Chrzanowski. Wystawa pomyślana została tak, żeby była wyrazem twórczego zbliżenia twórców i twórczyń różnych narodowości, środowisk i pokoleń. – Wywodzę się z Akademii Sztuk Pięknych i z nią jestem głównie związany, a jednak zależało mi, aby wśród zaproszonych artystów znaleźli się także ci, którzy z uczelnią tą nie są kojarzeni lub nie mają z nią związków. Chciałem połączyć bardzo różne środowiska i różnych twórców, w tym takich, którzy działają głównie poza Akademią, w innych kontekstach, na przykład przez ingerencje w przestrzeń miejską – przyznaje Artur Chrzanowski. – Założenie było takie, aby ci artyści rozpoczęli prace dzięki kontaktom z innymi osobami, tymi, które niekoniecznie zajmują się na co dzień sztuką. Te „związki” można podzielić na kilka najczęściej powtarzających się. Pierwsza to wspólna realizacja pracy czy działania, także w sferze wykonawczej. Druga polegała na zweryfikowaniu przez twórców kręgu własnych znajomych i odnalezieniu wśród nich osób, których temat naszej wystawy dotyka lub dla których nie jest obcy. Czasem, żeby takie osoby „namierzyć” należało udać się do przysłowiowego hinduskiej knajpy. Trzeci wreszcie to już nie tyle bezpośrednie spotkania z konkretnymi osobami, co zawierzenie wyczuciu twórców empatycznych i współodczuwających, którzy wiedzą do jakich problemów czy zagadnień chcą się zbliżyć.

 

IMG 20220902 175055Instalacja pracy Zbigniewa Olszyny „W przybliżeniu”, fot. Artur Chrzanowski

 


Większość prac powstała od zera z myślą o tej właśnie wystawie. Ale gdy Artur Chrzanowski zaczął je układać w wystawę, czyli pełnić rolę stricte kuratorską, potwierdziło się, że będzie to prezentacja wielowątkowa i wielogłosowa. Taka jaka jest łódzka historia. – Uznałem, że będę dla tych prac potrzebował „pokoju polskiego” jako swoistego wstępu, preludium i kontrapunktu. Tak sięgnąłem po jedną z gotowych już prac, obraz polskiego malarza, który powstał w czasie, gdy w sferze publicznej zaczęto wykorzystywać idee przedmurza, którym jakoby byśmy byli, które broni reszty świata – przyznaje Artur Chrzanowski. I prosi, aby nie wymieniać w tekście kilku twórców, bo będzie to ich „faworyzować”, a chodzi o skupienie się na wymowie całej ekspozycji. Co więcej, festiwalowy grafik został poproszony również o przygotowanie dodatkowych wersji plakatu wystawy, w tym takiej, na której pojawi się tytuł „zbliżenia” w językach wszystkich osób, które były zaangażowane w powstanie ekspozycji.

Wystawa będzie pokazywana na trzech piętrach kamienicy przy Piotrkowskiej 147. – Stało się to możliwe dzięki przychylności obecnego właściciela i użyczenia wnętrza, za co bardzo dziękuję – mówi Chrzanowski. To dawne lokale Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Jest tu wiele pokoi, niemal każdy artysta dostanie własną przestrzeń. Jedno z pięter, środkowe – choć początkowo pomysł kuratorski zakłada odejście od tworzenia takiej jednej wydzielonej przestrzeni – będzie w przeważającej mierze „ukraińskie”. To znaczy zajadą się tu prace twórców z Ukrainy, odwołujące się do ukraińskich tradycji wizualnych i zainspirowane spotkaniami ze społecznością ukraińską. Opisy prac na całej wystawie, na wszystkich trzech piętrach, będą dostępne także w języku ukraińskim.

  

Na życzenie i na gorąco

W czwartek 15 września z okna bloku przy ul. Eljasza Chaima Majzela 8 zaśpiewa Symcha Keller, kantor i działacz społeczności żydowskiej, a swego czasu także rockman, jeszcze kilka lat temu mocno związany z Łodzią, obecnie w Lublinie. Miejsce nie jest przypadkowe. Przed wojną widać było stąd główną synagogę łódzkiej gminy żydowskiej, Alte Szil (obecnie stoi tu przedstawiający Mojżesza Pomnik Dekalogu autorstwa Gustawa Zemły). Wspomnieniem o żydowskiej społeczności Łodzi będzie także „Hojf na Zgierskiej” zaplanowany na sobotę 17 września. W podwórku przy Zgierskiej 38 (mieszkał tu bohater wydanej przez Centrum Dialogu książki Ariego Aksztajna „Ciotka Ester”) pokazany zostanie inspirowany nią spektakl narracyjny „Widziałem płaczącego konia” Ady Słowikowskiej i Oli Wielemborek, Izabella Goldstein wykona set złożony z piosenek żydowskich złodziei i prostytutek przedwojennej Łodzi i Warszawy, a Maja Luxenberg i Łai Szkło materiał, który nagrały w ramach projektu muzycznego Di Liebe brent wi a nase Szmate, zwanego też queerową kapelą podwórkową.

 

majaMaja Luxenberg, fot. materiały organizatora

 

Od kilku lat kuratorem programu muzycznego FŁ4K jest Marcin Tercjak: – Przede wszystkim chcę, aby ten zestaw wydarzeń był artystycznie intrygujący


Program muzyczny FŁ4K to nie tylko wydarzenia obliczone na „przypominanie” przeszłości. Ma również zapewniać solidną rozrywkę oraz – w aspekcie najbardziej ambitnym – prezentować w twórców i twórczynie pokoleniowo młodszych, o których za chwilę będzie głośno. Od kilku lat kuratorem programu muzycznego FŁ4K jest Marcin Tercjak: – Przede wszystkim chcę, aby ten zestaw wydarzeń był artystycznie intrygujący. Jest tu kilkoro artystów. których uwielbiam. Pierwszy taki domagający się pokazania szerzej talent, moim zdaniem tej samej rangi co Hania Rani, to Yumi Ito, polsko-japońska artystka, która mieszka na stałe w Szwajcarii. Wyszła ze szkoły Bobby Mcferrina i łączy współczesny jazz, muzykę klasyczną i tematy etniczne, wokalnie jest bardzo progresywna. Chwilę po niej wystąpi Pantha Du Prince, przedstawiciel młodej niemieckiej elektroniki. Będzie to pierwsze w ogóle wykonanie materiałów z albumu „Garden Gaia”, który ukazał się kilka dnia temu. Te parę łączą idee ekologiczne, które od pewnego czasu podkreślane są w naszym festiwalu. Oboje wystąpią podczas „Alternatywnego muzycznego piątku” w Fabryce Sztuki.

 

301692768 491484299650034 1972554593970336193 nYumi Ito, fot. materiały organizatora

 


Jak dodaje Tercjak, nie zawsze wszystkie wydarzenia są obmyślane i rezerwowane dla festiwalu już po decyzji dotyczącej głównego hasła czy tematu festiwalu. Ważne jest, aby korespondowały one z jego ideą, ale czasem ograniczeniem jest terminarz artysty. – Postanowiliśmy, że pojawią się nie tylko tacy artyści, którzy dosłownie odnoszą się do naszego hasła, ale również tacy, którzy po prostu są nam bliscy, którzy stali się tacy dzięki swojej obecności na festiwalu – przyznaje Tercjak. Tak jak na przykład Hania Rani, która występowała już na FŁ4K w 2019 roku, ale razem z Christianem Löfflerem. Publiczność świetnie przyjęła jej koncert i domagała się powrotu artystki. Swoim talentem łączy ona bardzo różnych odbiorców, różną publiczność, co należy uznać tylko za wartość, nie tylko w programie, którego temat to „Bliscy”. Tym razem wystąpi z Dobrawą Czocher jako najmłodszy duet wydany przez wytwórnię Deutsche Grammophon, w całej historii tego labelu. Wydany w październiku 2021 roku album „Inner Symphonies” jest ich pierwszym złożonym w całości z autorskich utworów.

 

Tak, to swego rodzaju pauza. Wszyscy wiemy o toczących się dyskusjach o tym, czy dziś powinno zapraszać się rosyjskich twórców, sportowców etc. Nie podejmujego tego wątku wprost, nie dyskutujemy o tym. Ale ten brak jest jakoś znaczący

 

– Również burleskowy zespół Dakh Daughters już był w Łodzi, ale po 24 lutego stał się nam jeszcze bliższy. Gdy wtedy dziewczyny występowały na scenie Teatru Nowego, sytuacja we wschodniej Ukrainie już była trudna. Liczymy, że w tym kontekście tegoroczne wydarzenie odbędzie się również z istotnym udziałem ukraińskiej publicznością – przyznaje Marcin Tercjak.  – Białoruski Volny Chor nie był moim pomysłem, ale został kolektywnie przedyskutowany, to całkiem dobry pomysł na rozpoczęcie festiwalu. Tegoroczna edycja pokazuje, że role kuratorów poszczególnych dziedzin sztuki nieco się rozmywają. Widać to w informacjach towarzyszących festiwalowi, gdzie przedstawieni jesteśmy jako zespół merytoryczny – przyznaje Marcin Tercjak. – Brak rosyjskich artystów? Tak, to swego rodzaju pauza. Wszyscy wiemy o toczących się dyskusjach o tym, czy dziś powinno zapraszać się rosyjskich twórców, sportowców etc. Nie podejmujego tego wątku wprost, nie dyskutujemy o tym. Ale ten brak jest jakoś znaczący. Ale powiem również tak: wśród artystów, z którymi mamy kontakt, wielu dziś zamilkło. Wiemy, że nie jest im po drodze z wojenną polityką Kremla i wciąż mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś w Łodzi z Super Alisą czy zespołem Shortparis.

 

Credit Tetiana VasylenkodakhdaughterDakh Daughters, fot. materiały organizatora

 


Co poza tym? W niedzielę 11 września w Parku Ocalałych odbędzie się „Piknik dla bliskich”, w podczas niego: koncert piosenek z tekstami Jana Brzechwy w wykonaniu artystów Fundacji Mikro Teatr, koncert zespołu L.Stadt i Rity Pax – grupy stworzonej przez Paulinę Przybysz w ramach projektu „Piękno. Tribute to Breakout” z materiałem właśnie zespołu Tadeusza Nalepy. 

 

O ukraińskim doświadczeniu ostatnich miesięcy i przedwojennej ukraińskich rzeczywistości mówić rapuje Alyona.  W swoją twórczość włącza własne doświadczenia: po rosyjskim ataku na Ukrainę została wolontariuszką, a dzięki międzynarodowym kontaktom i zasięgom, jakie ma w sieci mediów społecznościowych pomagała organizować pomoc humanitarną

 

Festiwal zamknie „Ukraińska sobota” z folkiem i rapem. Folkowe nuty ukraińskie i bałkańskie zabrzmią dzięki muzyce zespołu Yagody, który tworzą aktorki ukraińskich teatrów. O ukraińskim doświadczeniu ostatnich miesięcy i przedwojennej ukraińskich rzeczywistości mówić rapuje Alyona. W swoją twórczość włącza własne doświadczenia: po rosyjskim ataku na Ukrainę została wolontariuszką, a dzięki międzynarodowym kontaktom i zasięgom, jakie ma w sieci mediów społecznościowych pomagała organizować pomoc humanitarną, transporty leków i plotła siatki maskujące dla wojska. Z Półwyspu Krymskiego pochodzi Zoi Michailova (Facheroia) DJ-ką i artystką dźwiękową, której styl opiera się bardziej na narracji niż gatunkach muzycznych. 

 

Facheroia5Zoi Michailova (Facheroia), fot. materiały organizatora 

 

Nie tylko przez ciało

Producencki charakter Festiwalu Łódź Czterech Kultury widać zwłaszcza w programie teatralnym, któremu takie charakter nadaje od kilku edycji reżyser Piotr Ratajczak. 

– Zależy mi na tym, żeby Festiwal Łódź Czterech Kultur nie był tylko festiwalowym przeglądem zapraszanych przedstawień, ale również generatorem nowych artystycznych propozycji. Takich, które będą nie tylko produkcjami specjalnie przygotowanymi na festiwal, ale również trwałym elementem pozostającym na dłużej w łódzkiej kulturze – mówi Piotr Ratajczak. – Dlatego z jednej strony zapraszamy do koprodukcji teatry z Polski, a  z drugiej inwestujemy w łódzką kulturę na stałe współpracując z Teatrem Nowym i Teatrem Arlekin.

Początkiem jest jednak zawsze zaproszenie konkretnych artystek i artystów, z którymi Ratajczak chciałby współpracować. – Dlatego bardzo cieszę się, że zaproszenie przyjęły Agnieszka Jakimiak, której autorskie spojrzenie na rzeczywistość bardzo cenię, oraz Gosia Dębska, która komunikatywnym, wizualnym językiem dociera zarówno do widzów dorosłych jak i dzieci – mówi. – Później staramy się porozumieć z wybranymi teatrami. Tym razem są to: niezwykle obecnie ceniony Teatr im. Fredry w Gnieźnie, Teatr Ochoty w Warszawie, z którym ja mam przyjemność realizować koprodukcję oraz łódzki Teatr Lalek „Arlekin” (tu reżyseruje Gosia Dębska) i tradycyjnie już inwestujący w młodych reżyserów Teatr Nowy z Wojtkiem Rodakiem.

 

W Teatrze Ochoty Piotr Ratajczak wyreżyseruje „Fanatyków prawdy”. – Ta realizacja to z mojej strony rodzaj kuratorskiego zobowiązania. W spektaklu przyglądamy się teoriom spiskowym, których popularność znajduje się w jakimś niezwykłym rozkwicie. Lęk, niepokój o przyszłość, pandemia, kryzys klimatyczny i ekonomiczny, a teraz wojna powodują, że duża część społeczeństwa, nie mając zaufania do instytucji, rzuciła się do sieci, żeby próbować zrozumieć otaczający świat. Internet gwarantuje dostęp do setek teorii, które dostarczają gotowych rozwiązań globalnych problemów, a także obnażają specyficzny porządek świata: jakąś władze, która panuje nad światem – iluminatów, kosmitów, lobby pedofilskie, rząd światowy itd.…Te teorie, nawet drastyczne w jakimś sensie, uspakajają, bo wprowadzają pewien „ład” i „logikę” do złożonej rzeczywistości oraz znajdują mnóstwo wyznawców – mówi Piotr Ratajczak. – W spektaklu poddajemy analizie zarazem „producentów owych teorii”, mistrzów duchowych, dziennikarzy, celebrytów, jak i ich wyznawców: ludzi z różnych lokalnych społeczności. Inspirujemy się reportażami, dokumentami, a także autorami, którzy mają doskonałą wiedzę w temacie spiskowych teorii, jak Tomasz Stawiszyński, Łukasz Lamża, Marcin Napiórkowski.

 

Reportaż i spektakl „Miła robótka. Polskie świerszczyki, harlekiny i porno z satelity” przyglądają się „inwazji” przemysłu erotycznego, który zmienia mentalność społeczeństwa epoki transformacji – mówi o założeniach spektaklu Piotr Ratajczak

 

Wspomniana wyżej Agnieszka Jakimiak przygotowała z Teatrem im. Fredry w Gnieźnie spektakl na podstawie książki Ewy Stusińskiej „Miła robótka. Polskie świerszczyki, harlekiny i porno z satelity”, która przyjrzała się temu, jak w latach 90. polskie społeczeństwo traktowało potrzeby seksualne i je artykułowało. 

– To ekscytująca propozycja teatralna, która pokazuje ten specyficzny dla naszej historii czas, gdzie kapitalizm, zachodnia popkultura i obyczajowość wkroczyły do Polski wielkimi krokami. Reportaż i spektakl przyglądają się „inwazji” przemysłu erotycznego, który zmienia mentalność społeczeństwa epoki transformacji – mówi o założeniach spektaklu Piotr Ratajczak. –Oficjalny obieg pornografii, otwieranie seks shopów, dostęp do niezliczonych gadżetów erotycznych powodują otwarcie się ludzi na nowe doświadczenia, zachęcają do mówienia wprost o swoich potrzebach seksualnych. W trudnym czasie przemian, gdzie zaradna jednostka buduje nowy świat, a część nieprzystosowana do zmian odpada w kapitalistycznym wyścigu, potrzeba bliskości, otwarcia na drugiego człowieka, również w dziedzinie seksualności, stają się czymś istotnym, koniecznością. Jestem bardzo ciekawy czy spektakl będzie miał jakąś hipotezę dotyczącą obyczajowego konserwatywnego zwrotu w Polsce w XXI wieku.

 Yuliya PostushnAktorzy i aktorki spektaklu "Miłe Robótki", fot. materiały organizatora 

 

 

Na Małej Scenie Teatru Nowego Wojtek Rodak, laureat tegorocznej Nagrody Debiut TR, zrealizuje we współpracy z osobami niewidomymi i niedowidzącymi „Praktykę widzenia”, spektakl inspirowany „Teorią widzenia” Władysława Strzemińskiego


Na deskach Teatru Lalek „Arlekin” zobaczymy zaś „Jedno oko na Maroko” w reżyserii Gosi Dębskiej. Spektakl inspirowany książką Tomasza Kwaśniewskiego ma być próbą znalezienia bezpiecznej przestrzeni do pytań np. o inność lub „dziwny” wygląd napotkanych osób, pytań, które często postrzegane są jako trudne lub krępujące, ale są niezbędne do zrozumienia różnorodności świata.

– Punktem wyjścia dla spektaklu jest łatwość i zdolność dziecka do zadawania dorosłym pytań wprost dotyczących odmienności innych ludzi.

Dzieci nie kategoryzują, nie chowają swoich intencji za żadną fasadą, za jakąś dorosłą poprawnością. To często jest trudne dla dorosłego, który nie ma narzędzi do poprawnego i ciekawego tłumaczenia inności. Często dochodzi wtedy do pomijania pytań, zbywanie dziecka, ignorowania jego ciekawości. Za tym idzie ograniczenie jego ciekawości, chęci zrozumienia otaczającego świata. Być może w ten sposób uczymy dzieci strategii ucieczki od trudnych tematów – przekonuje Piotr Ratajczak. – Gosia Dębska ma artystyczną umiejętność podejmowania takich tematów w sposób jednocześnie przejmujący i teatralnie atrakcyjny. 

 

Na Małej Scenie Teatru Nowego Wojtek Rodak, laureat tegorocznej Nagrody Debiut TR, zrealizuje we współpracy z osobami niewidomymi i niedowidzącymi „Praktykę widzenia”, spektakl inspirowany „Teorią widzenia” Władysława Strzemińskiego. Spektakl powstaje w cyklu „Młodzi i Nowy”, którego kuratorem jest Remigiusz Brzyk i jest wkładem Teatru Nowego do programu FŁ4K. Z kolei w Manufakturze i wespół z nią organizowany jest otwarty spektakl „Arka” Teatru Ósmego Dnia (premiera 2020 r.), który przypomina o tym, że żyjemy w epoce uciekinierów, wędrowców,  nomadów, „którzy, przemierzając kontynenty, ogrzewają dusze wspomnieniami duchowego czy etycznego, niebiańskiego czy geograficznego, prawdziwego czy urojonego domu”. Jego symbolem jest w spektaklu wielki uskrzydlony statek – ruchoma scena, kolejne wcielenia Arki Noego: łódź Eneasza, Mayflower czy skleconą z byle czego kubańska tratwa dryfującą ku brzegom Florydy.

 DSC00069sPróba spektaklu „Praktykę widzenia” w Teatrze Nowym. Fot. Anna Maria Wolniak

 


Program edukacyjny tworzą: warsztaty dla dzieci i dorosłych m.in. z kręgów naprawczych, praktykowania czułości w codzienności, kulinarne „kuchnia bliskości”; spacery po mieście – filozoficzne i pokazujące Łódź jako miasto, gdzie każdy jest skądś (z tłumaczeniem na język ukraiński) oraz lekcja dla szkół „Nowy początek (porządek) Łodzi” o tym jak pod wpływem przybywających tu sukienników miasto rosło i zmieniało się.  

Inaczej niż w kilku poprzednich edycjach program nie jest sygnowany przez trójkę kuratorów. Teraz oprócz nich (Piotr Ratajczak, Artur Chrzanowski, Marcin Tercjak) wskazany został Zespół Merytoryczny, który tworzyli również Kamila Golik (od siedmiu lat producentka festiwalu), Weronika Jóźwiak (główna koordynatorka) oraz Joanna Podolska – dyrektorka Centrum Dialogu im. Marka Edelmana, które FŁ4K organizuje. Autorem identyfikacji wizualnej imprezy jest Krzysztof Iwański. Wydarzenia finansowane są z dotacji celowej Urzędu Miasta Łodzi w wysokości 900 tysięcy złotych i środków przekazanych przez partnerów, program muzyczny został wsparty z Programów ministra kwotą 218 tys. zł. 

 

Program Festiwalu Łódź Czterech Kultur 

Łukasz Kaczyński - młodszy bibliotekarz w Bibliotece TUVIM gdzie odpowiada m.in. za program wydarzeń ukraińskich, redaktor naczelny czasopisma kulturalno-naukowego „Kalejdoskopu Kultury” i – od lutego 2017 do maja 2021 – magazynu „Kalejdoskop”; dziennikarz, recenzent teatralny i literacki, przez szereg lat redaktor i autor kwartalnika „Przekrój”, wieloletni członek i wiceprzewodniczący Sekcji Krytyków Teatralnych ZASP; współpracownik redakcji Więź.pl

 - 

 Na zdjęciu głównym Alyona, fot. materiały organizatora 

 

Patronite