Wystawy z programu głównego, zorientowanego wokół hasła „kolekcje”, otwierają przed nami drzwi do światów składających się z dziesiątków tysięcy elementów – ujmowanych w systemy, katalogowanych, poddawanych reżimom autorskich typologii. Joanna Glinkowska o XIX. edycji międzynarodowego festiwalu fotografii Fotofestiwal 2020.

 

Odbywający się już od prawie dwudziestu lat Fotofestiwal przyzwyczaił nas do prezentacji fotografii autorskiej, aktualnej, komentującej współczesne zjawiska, niejednokrotnie silnie zaangażowanej, będącej efektem długotrwałych artystycznych czy dokumentalnych projektów. Program tegorocznej edycji stawia to wszystko na głowie, zwacając się w stronę archiwów i proponując szersze spojrzenie na pojęcie autorskości. Pokazuje, że aktem twórczym, niemniej znaczącym od tworzenia fotograficznych obrazów, może być budowanie kolekcji, świadome gromadzenie i katalogowanie oparte na przyjętym przez kolekcjonera kluczu oraz praktyka kuratorska umożliwiająca budowanie narracji dzięki odpowiednio wyselekcjonowanym i skonfrontowanym ze sobą fotografiom.

skrzynia w dzugli
Duet Wąsowskie, projekt Waiting for the Snow

Dzisiaj, kiedy w każdej sekundzie powstaje niezliczona ilość nowych zdjęć, gest wyboru i określone zasady budowania zbiorów wydaje się mieć szczególne znaczenie.

Wystawy z programu głównego, zorientowanego wokół hasła „kolekcje”, otwierają przed nami drzwi do światów składających się z dziesiątków tysięcy elementów – ujmowanych w systemy, katalogowanych, poddawanych reżimom autorskich typologii. Każda z kolekcji to rodzaj osobistego muzeum, opowiadającego tyle o podejmowanych na fotografiach tematach, co o sylwetkach samych kolekcjonerów. Mimo że ich zbiory są zupełnie odrębne i różnorodne, łączy je obsesja gromadzenia, szaleństwo katalogowania, które Umberto Eco opisywał jako działanie towarzyszące człowiekowi od wieków, łączące się z poczuciem stabilności, określoności a jednocześnie oddalające niepokój związany z myślą o nieskończoności. Dzisiaj, kiedy w każdej sekundzie powstaje niezliczona ilość nowych zdjęć, gest wyboru i określone zasady budowania zbiorów wydaje się mieć szczególne znaczenie.

W centrum festiwalowym oglądać można trzy wystawy Programu Głównego oraz wystawę Programu Otwartego, niegdyś Grand Prix, skłądającą się z prac artystów z całego świata, wyłonionych przez międzynarodowe jury. Kolejna wystawa – „Płonący dom”, zbudowana na podstawie zbiorów galerzysty i kolekcjonera Antoine'a de Galberta otworzy się jesienią w Muzeum Sztuki w Łodzi.

portret Jorga Bush
Z kolekcji Antoine de Galberta, Jonathan Horowitz, Bush Portrait

 

Piątą natomiast można oglądać jedynie w wersji online. To zbiorowy projekt „Ciała obce/Some Bodies”, podejmujący temat ciała jako pośrednika w poznaniu między „ja” a „innym”. Jak zwykle na Fotofestiwalu, choć tym razem z oczywistych względów w mniejszej skali, możemy liczyć na wydarzenia i wystawy towarzyszące m.in. w Pracowni Portretu czy w galerii Ogrodowa 8. Niestety część wydarzeń, w tym świetne wystawy Programu Otwartego, dobiegło już końca. To chyba największy mankament tegorocznej edycji, bo właśnie prezentacje konkursowe były w tym roku jedynymi mocno osadzonymi w aktualnych realiach, czy wręcz przewidującymi możliwe scenariusze przyszłości. Tematy jakie podejmowały to – by wymienić kilka – indywidualizm w dobie globalnego kapitalizmu, problem stworzenia uniwersalnego systemu komunikowania zagrożeń związanych z odpadami promieniotwórczymi czy kreowanie swojego instagramowego wizerunku korzystając z usług fabryk selfie.

ksiądz leży na wyschniętnej trawie
Jorge Fuembuena, projekt Inside Instects


Skupmy się jednak na centralnym wątku – kolekcjach. Za dziwnym tytułem „oo's & iii's” (czytane jako „ohz and eyes”) kryje się wybór prac z dwóch zbiorów nowojorskiego kolekcjonera W.M. Hunta. W kolekcji „Dancing Bear” Hunt gromadzi fotografie, na których powtarza się motyw oczu: dziwnych, zasłoniętych, zamkniętych. „Blind Pirate” to z kolei portrety wykonane w pierwszej połowie XX wieku, przedstawiające rozmaite grupy ludzi: cyrkowców, żołnierzy, robotników, sportowców, plażowiczów. Oparty na akumulacji powtarzających się motywów sposób budowania obu tych kolekcji prowadzi do depersonifikacji widniejących na nich osób, sprowadzonych do geometrycznych figur. Sposób prezentacji niechybnie przywodzi na myśl tablice z warburgowskiego Atlasu Mnemosyne. Pogrupowane i połączone na zasadzie asocjacji fotografie zyskują głos dopiero w ustalonych konfiguracjach. Hunt pokazuje motyw, raczej niż autora. Dlatego swobodnie zestawia fotografie takich twórców jak Robert Mapplethorpe, André Breton, Diane Arbus, Brassaï czy Gary Schneider z wyszperanymi na targach staroci zdjęciami wykonanymi przez „bezimiennych” pracowników zakładów fotograficznych.

tłum ludzi
Z kolekcji W.M. Hunta

 

        Wystawa została podzielona na kilkanaście, z pozoru dziwacznych, kategorii, jak „Biały miś”, „Nazi Cola” czy „Święte mięso”. Tym sposobem marginalne zjawiska stały się podstawą do ukazania uniwersalności doświadczania codziennego życia


Targi staroci i sklepy z bibelotami są także źródłem pozyskiwania prac do kolekcji dla Jeana-Marie Donata. Kolekcjoner, który podczas pobytu w Łodzi powiększył swoje zbiory o kilka nabytków z Bałuckiego Rynku, na Fotofestiwalu zaprezentował wystawę „Autoportret XX wieku”. Dupont kolekcjonuje amatorskie fotografie, które systematyzuje w kategorie odzwierciedlające różne aspekty życia codziennego. Tak powstałe kompilacje publikuje następnie w formie książek fotograficznych. Wystawa została podzielona na kilkanaście, z pozoru dziwacznych, kategorii, jak „Biały miś”, „Nazi Cola” czy „Święte mięso”. Tym sposobem marginalne zjawiska stały się podstawą do ukazania uniwersalności doświadczania codziennego życia. Jednocześnie wystawa ujawnia konwencjonalność fotografii amatorskiej. Wskazuje na tematy i sytuacje prowokujące do naciśnięcia spustu migawki i obnaża to, jak mało oryginalni jesteśmy w swoich koncepcjach uwieczniania codzienności. Opisy towarzyszące każdej z sekcji „Autoportretu XX wieku” są trafnym pogłębieniem poruszanych wątków – sytuują poszczególne z tematów w odpowiednim kontekście: politycznym, historycznym, postkolonialnym, popkulturowym czy feministycznym. Jednak, co charakterystyczne dla większości fotofestiwalowych prezentacji, zapoznanie się z nimi nie jest koniecznym warunkiem docenienia wystawy. Być może dlatego Fotofestiwal od lat jest wydarzeniem otwartym zarówno na pasjonatów spędzających długie godziny przemierzając sale ekspozycyjne, jak i osoby traktujące oglądanie wystaw jak miłą i niewymagającą rozrywkę porównywalną do spaceru w parku.

kobieta i mężczyzna z dorysowaną czerwoną żabą
Z kolekcji Jean-Marie Donata, autor nieznany

Mowa o stworzonej przez Miklósa Tamásiego, węgierskiej kolekcji fotografii wernakularnej Fortepan, która zrodziła się z przypadkowego wyszperania starych fotografii w jednym z budapesztańskich śmietników.

Program Główny dopełnia wystawa zdjęć z kolekcji zdecydowanie różniącej się od pozostałych. Jej wyjątkowość polega z jednej strony na kolektywnym wkładzie w jej budowanie, z drugiej – na powszechnej dostępności i możliwości bezpłatnego korzystania z jej zasobów. Mowa o stworzonej przez Miklósa Tamásiego, węgierskiej kolekcji fotografii wernakularnej Fortepan, która zrodziła się z przypadkowego wyszperania starych fotografii w jednym z budapesztańskich śmietników. Od dziesięciu lat kolekcja budowana jest dzięki darczyńcom przekazującym prywatne (bądź należące do różnego typu instytucji) zbiory. Tamási, kierując się znaną tylko jemu zasadą znaczącego obrazu, wybiera spośród nich te szczególnie wartościowe, które w postaci wysokiej jakości skanów, za pośrednictwem strony internetowej Fortepan.hu, trafiają do domeny publicznej. Dzięki mozolnej pracy wolontariuszy, fotografie są odpowiednio tagowane i opisywane, co niekiedy wymaga prowadzenia skomplikowanych dociekań przypominających policyjne śledztwa. Fortepan nie posiada materialnych archiwów – wszystkie odbitki i klisze oddawane są po digitalizacji darczyńcom bądź przekazywane w darze do odpowiednich instytucji. Na podstawie liczących prawie ćwierć miliona zdjęć zasobów, kurator István Virágvölgyi układa rozmaite narracje wystaw. Odsłona, którą możemy oglądać na Fotofestiwalu, została dopasowana do polskiego kontekstu. Obok fotografii ukazujących ducha kolekcji i odzwierciedlających sens tytułowego hasła „Przeszłość należy do Ciebie”, znajdziemy premierowo pokazywane zdjęcia Bogdana Celichowskiego – związanego z poznańskim Miastoprojektem architekta, którego talent fotograficzny został odkryty dopiero po przekazaniu zdjeć Celichowskiego do kolekcji Fortepan przez jego, mieszkającego na Węgrzech, syna. Drugim polskim akcentem są fotografie Zofii Rydet, przekazane do kolekcji Fortepan przez Fundację Zofii Rydet, a wykonane przez nią podczas jej pięciu wizyt na Węgrzech na przełomie lat 60. i 70.

Mężczyzna w namiocie na dachu samochodu
Z kolekcji Fortepan, autor nieznany


Pomimo okrojonej formy, twórcom Fotofestiwalu udało się po raz kolejny, w sposób niezwykle zręczny i przystępny, ująć złożony problem. Nie zabrakło też swobody i dowcipu, które w fotofestiwalowym wydaniu naturalnie łączą się z profesjonalizmem – tak jeśli chodzi o produkcję wydarzenia, jak i jego merytorykę. Udało się też po części sprostać wyzwaniom postawionych przez pandemię – powstał sprawnie działający system zakupu biletów przez internet, a wszystkie wystawy udostępnione zostały również, w miernym wykonaniu, ale jednak, w internecie. Tu wyjątkiem jest wystawa Some Bodies, której poświęcona została oddzielna strona internetowa, a jej zapośredniczone oglądanie nie jest tak boleśnie irytujące jak oglądanie online pozostałych ekspozycji. W obliczu nieprzewidzianych trudności powinniśmy jednak przymknąć oko na cyfrowe niedopracowania i, w miarę możliwości, skierować swoje kroki na Tymienieckiego 3.

 

___________________________________   

Joanna Glinkowska - absolwentka Kulturoznawstwa (specjalności: Nowe Media i Promocja Sztuki) oraz Międzynarodowych Studiów Kulturowych na Uniwersytecie Łódzkim. Prezeska Fundacji Obszar Wspólny. Publikowała teksty z zakresu współczesnej kultury i sztuki na łamach takich czasopism, jak m. in. „Notes na 6 Tygodni”, „Sztuka i Dokumentacja”, “Zoophilologica”. W piśmie „Kalejdoskop” prowadzi rubrykę poświęconą młodym artystom.


___________________________________   

Fotofestiwal 2020

6 sierpnia - 9 sierpnia

fotofestiwal.com/2020/


___________________________________   

 

Zdjęcie główne: z kolekcji Fortepan, autor nieznany