Gdy wolnomyślicielstwo i szczera autoekspresja nie są premiowane przez system edukacji, ważną rolę pełnią inkluzywne przestrzenie, w których dzieci mogą wyrażać siebie poprzez sztukę. Na wystawie Ziemia (p)oddana w Centralnym Muzeum Włókiennictwa bardzo młode twórczynie i twórcy mówią swoim głosem o kryzysie klimatycznym, a pomaga im w tym… tkanina artystyczna sprzed dekad.

 

W ostatnich tygodniach przekonaliśmy się, że młodzi, odważni i świadomi obywatele mogą zmieniać bieg historii, inspirując starszych do działania. Dlatego tak ważna jest dobra, wielokierunkowa edukacja, w tym nauka samodzielnego myślenia od najwcześniejszych lat życia. Przy różnych okazjach przypominamy na łamach Miej Miejsce o tym, jak niewiele uwagi poświęca się w polskiej szkole edukacji artystycznej i wiedzy o kulturze. Co gorsza, rzadko wykorzystuje się potencjał tych dziedzin jako narzędzi rozumienia i opisywania rzeczywistości. W ramach aktualnego ramowego planu nauczania uczniowie klas IV-VII szkół podstawowych mają po jednej godzinie plastyki i muzyki tygodniowo, w VIII jest ich zero, a licealiści kończą swój kontakt z tymi przedmiotami wyjątkowo szybko, bo już po I klasie, czyli w wieku 15 lat. Po ostatniej reformie z programu zniknęły przedmioty zawierające elementy historii sztuki i kultury, czyli wiedza o kulturze (w liceum) i sztuka (była w gimnazjum). Ciężar uzupełniania tych niedoborów i wyręczania systemu oświaty w jego obowiązkach od lat dźwigają instytucje kulturalne, głównie domy i ośrodki kultury, ale w coraz większym stopniu także muzea, teatry czy filharmonie. Miejsca te stały się inkubatorami nowatorskiej i niezależnej edukacji, która często umiejętnie wpleciona jest w szersze strategie partycypacji i współtworzenia oferty instytucji razem z lokalnymi społecznościami. Wystawa Ziemia (p)oddana w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi to próba przekazania dalej energii wygenerowanej przez dzieci i młodzież podczas procesu warsztatowego, tak by projekt edukacyjny nie kończył się na ostatnich zajęciach, lecz niósł ze sobą wartość dodaną, a jego efekty były dostępne także dla pozostałych odbiorców.

 HAWA7Z1A1388 3


     Ciężar uzupełniania edukacyjnych niedoborów i wyręczania systemu oświaty w jego obowiązkach od lat dźwigają instytucje kulturalne, głównie domy i ośrodki kultury, ale w coraz większym stopniu także muzea, teatry czy filharmonie.

Pierwsza wystawa otwarta w CMWŁ po wymuszonej przez pandemię przerwie wyrasta z poprzedniej, skróconej z powodu wiosennego lockdownu, czyli 16. Międzynarodowego Triennale Tkaniny. Przygotowanemu po raz pierwszy w nowej formule przeglądowi współczesnej tkaniny artystycznej z całego świata towarzyszył wówczas projekt Punkty Widzenia. Młodzi o Triennale, w ramach którego młodzi ludzie w wieku od 8 do 14 lat uczyli się wybierać, interpretować i fotografować dzieła sztuki na potrzeby opracowywanych przez siebie katalogów. Ziemia (p)oddana to kolejny etap tego przedsięwzięcia – zaproszenie tych samych dzieci, by po opanowaniu niezbędnych umiejętności wystąpiły w podwójnej roli kuratorów i artystów na stworzonej przez siebie wystawie, adresowanej zarówno do młodych, jak i dojrzalszych odbiorców. Nie jest to pomysł całkiem oryginalny, w Polsce w ostatnich latach podobne projekty realizowały ważne instytucje artystyczne, chociażby Muzeum Narodowe w Warszawie z wystawą W Muzeum wszystko wolno z 2016 r. czy Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, otwierając w lutym tego roku ekspozycję Co dwie sztuki to nie jedna przygotowaną przez artystki i artystów z ich dziećmi. To, co wyróżnia łódzką inicjatywę, to niełatwa w odbiorze i hermetyczna dziedzina twórczości, jaką eksplorowały dzieci. Błyskotliwy, choć nieco ryzykowny, pomysł zakładał, by urodzone w latach dwutysięcznych osoby zmierzyły się ze zgromadzonym w archiwach dziedzictwem 15 edycji organizowanego przez CMWŁ Triennale Tkaniny oraz innymi dziełami sztuki włókna z okresu od lat 50. XX w. do dziś, pochodzącymi z kolekcji Muzeum. 

 HAWA7Z1A1403

 

Nadia Burda, Apolonia Chętko, Hanna Czekalska, Michalina Kuśmierek, Lidia Strzelec i Franciszek Właziński w toku prac warsztatowych pod kierunkiem Magdaleny Gonery, pomysłodawczyni i koordynatorki przedsięwzięcia, zdecydowali o wyborze i zorganizowaniu prac wokół tematu relacji człowieka z naturą oraz kryzysu klimatycznego, uzupełniając kuratorską selekcję autorskimi obiektami i komentarzami. Ostatnie Triennale z łatwością obroniło tezę, że współczesna tkanina artystyczna może być nośnikiem zaangażowanych społecznie i politycznie treści, w tym refleksji dotyczącej nadmiernej eksploatacji planety oraz cierpienia zwierząt. Ziemia (p)oddana rozwija te wątki, ale idzie o krok dalej – przywołuje powstałe przed dekadami dzieła sztuki włókna, nierzadko stricte formalistyczne i neutralne światopoglądowo, po to, by osadzić je w nowym kontekście i wykorzystać jako komentarz do problemów, które dziś niepokoją bardzo młodych ludzi.

 HAWA7Z1A1460 2

 

W efekcie na wystawie znalazło się blisko 30 nieeksponowanych od dawna prac artystek i artystów z Polski i zagranicy, stanowiących przekrój różnych tendencji i kierunków artystycznych proponowanych przez dekady w obszarze tkaniny. To przedsięwzięcie wydaje się być kolejnym elementem konsekwentnie realizowanej przez Muzeum strategii twórczego czerpania z własnej historii i przywracania tkaninie artystycznej istotnego miejsca w obiegu sztuki współczesnej. O ile jednak 16. Triennale Tkaniny czy wcześniejsza wystawa Magdaleny Abakanowicz stanowiły pewne wyzwanie intelektualne, o tyle Ziemia (p)oddana w o wiele większym stopniu służy uprzystępnianiu i przybliżaniu tej swoistej i nieco zapomnianej dziedziny twórczości mniej przygotowanym odbiorcom. Sztuka włókna została wyjęta z jej naturalnego środowiska i oddana w ręce dzieci, które mogły z nią robić, co zechcą.

HAWA7Z1A1476 4
 
    Szkoła, w której nauczyciel każe malować niebo zawsze na niebiesko, nie wychowuje ani artystów, ani myślących obywateli.

Młodym twórczyniom i twórcom wystawy udało się wybrać zaskakująco wiele ciekawych prac odnoszących się bezpośrednio do relacji człowieka z naturą i opowiadających wprost lub metaforycznie o świecie przyrody. Było to zapewne  wymagające uwagi, ale nie niemożliwe zadanie, jako że eksperymentalna tkanina, szczególnie w latach 50. i 60., chętnie sięgała po organiczne, surowe formy inspirowane pierwotnymi siłami natury i kwestionujące prostą dekoracyjność. Eksponowane na wystawie dzieła opatrzone są komentarzami młodych kuratorek i kuratorów uzasadniającymi wybór i opisującymi towarzyszące mu emocje i refleksje. Znajdziemy tu wiele reprezentacji „ziemi jałowej”, przygnębiających wizji unicestwienia, które nadają ton części ekspozycji. Mroczny, reliefowy Pożar lasu Zofii Szwabowicz (1975) opatrzony jest komentarzem: „Musimy działać, bo niedługo będzie za późno”. O Spalonej planecie Zofii Tchorek (1968) pełen obaw dziecięcy głos mówi: „Na […] bardzo rozgrzanej planecie nie przeżyją rośliny, zwierzęta ani ludzie”. Monochromatyczne i pozbawione życia Drzewa Krystyny Wojtyny-Drouet (1965) przypominają ponurą przepowiednię, która budzi opór: „Nie chcę oglądać w przyszłości takich drzew – szarych, smutnych, wysuszonych.” Wkrótce po wejściu na wystawę gość przekracza bramę z podświetlanym na czerwono napisem WAR wykonanym z gałęzi jabłoni – wybór pracy Gyöngy Laky nie pozostawia złudzeń, co młodzi ludzie sądzą o charakterze stosunku dorosłych do przyrody. W tym kontekście mocno wybrzmiewa także obiekt Wojciecha Sadleya Sidła (2000-2001), delikatna konstrukcja z lnianych nici, z której sterczą krwistoczerwone pióra.

 HAWA7Z1A1417

 

Największą wartością całego projektu wydaje się być wzbudzenie w dzieciach zapału do samodzielnego i swobodnego interpretowania sztuki współczesnej oraz tworzenia własnych prac. Jest to szczególnie ważne, gdy wspomniana wcześniej edukacja szkolna nierzadko sprowadza się do wpisywania w tabelki cech renesansu i baroku, a samodzielne myślenie i szczera autoekspresja nie są premiowane przez system. Szkoła, w której nauczyciel każe malować niebo zawsze na niebiesko, nie wychowuje ani artystów, ani myślących obywateli. Dlatego ogromnie istotne jest ciągłe funkcjonowanie dostępnych nieodpłatnie, inkluzywnych przestrzeni, w których dzieci, także te małe, uczą się rozumieć i doceniać kulturę, a przy tym podążać za własnymi intuicjami i emocjami, zastanawiać się, w jaki sposób dzieła sztuki z nimi rezonują. Twórczynie i twórcy Ziemi (p)oddanej podchodzą do tkaniny artystycznej z zaciekawieniem i odwagą, bez obaw, które często cechują starsze pokolenie. Wybierają zarówno dzieła wybitnych twórców, Sadleya czy Władysława Hasiora, jak i prace słabsze, co ujawnia z jednej strony brak uprzedzeń, a z drugiej – swoistą, utylitarną rolę sztuki z archiwów Muzeum na tej wystawie. Część dziecięcych interpretacji prawdopodobnie nieco mija się z pierwotnymi intencjami twórców, a część jest arbitralna i nadaje nowe sensy, zupełnie pomijając oryginalny kontekst powstania dzieła. I co z tego? Młode kuratorki i kuratorzy mają własne mocne zdanie i układają nową narrację. Są w wieku, w którym szuka się swojego głosu i miejsca w świecie, a odwaga nabyta w muzeum bardzo przyda się poza jego murami. Bez niej nie da się wywrócić do góry nogami istniejącego porządku społeczno-gospodarczego, a o tym marzą rewolucyjnie nastawione dzieci. Brawura i umiejętność samodzielnego myślenia będą potrzebne nie tylko do powstrzymania klimatycznej apokalipsy, ale także do stawienia oporu czekającej uczniów indoktrynacji serwowanej przez nowego Ministra Edukacji i Nauki.

 HAWA7Z1A1499



     Dojrzałość i rozwaga młodych ludzi zdumiewa, a zarazem boleśnie przypomina, że dorośli odebrali dzieciom beztroskę i prawo do życia tu i teraz, bez martwienia się o jutro.


Świadomość zagrożeń i niepewnej przyszłości wybrzmiewa donośnie, wzmocniona wzbudzonymi przez pandemię niepokojami towarzyszącymi procesowi twórczemu, niemniej tonacja Ziemi (p)oddanej nie jest całkiem defetystyczna. Nadzieję budzi stopień zaangażowania młodego pokolenia w obronę wyższych wartości i jego pozbawiona egoizmu postawa. Kto z nas nie pamięta siebie z dzieciństwa, stojącego pod kioskiem wypełnionym plastikową tandetą i płaczącego, bo mama nie chce kupić zabawki? W 2020 r. rówieśnicy nas z tamtych czasów zachęcają gości Muzeum do ograniczenia konsumpcji, naprawiania rzeczy i cyrkularnej ekonomii. Mądrze korzystają z szerokiego dostępu do informacji, a oprócz ekspresji złości i lęku proponują konstruktywne rozwiązania. W centralnej części ekspozycji znajdują się stworzone przez dzieci obiekty, stanowiące wariację na temat oswojonego, codziennego środowiska życia i zabawy, ale podbite nutą niepokoju. Dziecięcy basen ogrodowy nie służy wesołej kąpieli, bo taflę wody pokrywa gruba warstwa plastikowych odpadów. W domowej kuchni nieomal wszystkie przedmioty opatrzone są przygotowanymi przez młodych twórców radami i instrukcjami: „Zanim otworzysz lodówkę, pomyśl, co chcesz wyjąć”, „Sprawdzaj, czy z kranu nie kapie woda” czy „Staraj się kupować warzywa i owoce luzem”. Kto jest adresatem tych słów? Tylko rówieśnicy autorek i autorów, czy może także rodzice? Dojrzałość i rozwaga młodych ludzi zdumiewa, a zarazem boleśnie przypomina, że dorośli odebrali dzieciom beztroskę i prawo do życia tu i teraz, bez martwienia się o jutro. Czy proste słowa napisane niewyrobioną jeszcze ręką poruszą starsze pokolenie bardziej niż eleganckie zdania siwowłosych ekspertów?

 HAWA7Z1A1447


Warto docenić spójność działań organizacyjnych z główną ideą wystawy. Większość elementów użytych do budowy ekspozycji pochodzi z odzysku lub darów, zrezygnowano także z druków promocyjnych, a plakaty zostały wykonane przez dzieci na odwrocie starych. To bardzo dobry kierunek na przyszłość. Choć branża kultury ma na sumieniu niewielkie grzechy przeciw ekologii w porównaniu do wielu innych dziedzin gospodarki, to każdy, kto od lat uczestniczy w wydarzeniach artystycznych i konferencjach, zapewne zgromadził już w domu pokaźne stosy notesów, teczek, niedorzecznych smyczy i pendrive’ów. Te gadżety, nawet jeśli dobrze zaprojektowane, często są tandetnie i nieetycznie wyprodukowane w Azji, a to za sprawą obowiązujących instytucje procedur przetargowych i premiowanego kryterium najniższej ceny.

 

Choć branża kultury ma na sumieniu niewielkie grzechy przeciw ekologii w porównaniu do wielu innych dziedzin gospodarki, to każdy, kto od lat uczestniczy w wydarzeniach artystycznych i konferencjach, zapewne zgromadził już w domu pokaźne stosy notesów, teczek, niedorzecznych smyczy i pendrive’ów.

 

Droga przez Ziemię (p)oddaną znajduje finał w tajemniczym ogrodzie, wypełnionym żywymi roślinami, a umieszczony na końcu Sztandar błękitnej nadziei Władysława Hasiora (1972) ze swoim totemicznym charakterem wydaje się stanowić hołd złożony potędze przyrody. Centralne Muzeum Włókiennictwa znalazło interesujący sposób na rewizję własnej historii, udowadniając, że to, co wydawało się zapomniane i nieco przestarzałe, może być źródłem krytycznej refleksji o współczesnym świecie, zwłaszcza gdy trafi w ręce odważnych i myślących dzieci.

 

Nie zapomnijcie o tej wystawie, gdy kontakt ze sztuką będzie z powrotem legalny.

 

___________________________________   

 

Karolina Maciejewska – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim oraz studiów podyplomowych marketing kultury na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka artykułów poświęconych sztuce, fotografii, designowi i rozwojowi branży kultury. Zajmuje się tworzeniem i redagowaniem treści, public relations i promocją, prowadzeniem programów dotacyjnych i fundraisingiem w publicznych instytucjach kultury, NGO oraz dla klientów komercyjnych.

 ___________________________________   

 

zdjęcia: HaWa