W jaki sposób zabytkowa przestrzeń oddziałuje na koncepcję ekspozycji oraz jak wystawiać twórczość lokalnych artystów w kontekście rewitalizowanej kamienicy i szerzej pojętej zmiany. Rozmowa Anny Pajęckiej z Izą Robakowską, kuratorką wystawy "Obłoki srebrzyste" w Kamienicy Hilarego Majewskiego, siedzibie nowo powstałej instytucji inLodz21.

 

 

Jak pracuje się w takiej przestrzeni, jak Kamienica Majewskiego i jak ta przestrzeń wpłynęła na koncepcję wystawy – ułatwiała, utrudniała?

Każda przestrzeń coś znaczy. Ta konkretna przyniosła ze sobą bardzo silnie zarysowany charakter i całą sieć kontekstów. Nie chciałam działać wbrew Kamienicy ani jej zignorować. Wróciłam pamięcią do wystawy Anety Szyłak, „Palimpsest Muzeum”, którą kuratorowała w Pałacu Poznańskiego. Ona także pracowała tam z zastaną, zabytkową przestrzenią, w której nadpisywała treści i przenosiła akcenty. To mnie ośmieliło. Kategorie trudne, łatwe, chyba nie mają w tym przypadku zastosowania. To na pewno było bardzo ciekawe doświadczenie – praca z taką przestrzenią wymaga elastyczności, respektowania wymagań konserwatorskich. Wymusza pewne decyzje, nie można niczego powiesić na ścianach. Paradoksalnie te ograniczenia pozwoliły na wydobycie nieoczywistych potencjałów i powiązań istniejących wewnątrz, i pomiędzy zgromadzonymi dziełami. No i z pewnością, to dzięki kamienicy doszło do spotkania Tomasza Matuszaka, Karoliny Hałatek, Magdy Moskwy, Wojciecha Pusia i Józefa Robakowskiego.

 

 

W pewnym momencie stało się dla mnie jasne, że stworzenie wystawy wokół tematu szeroko rozumianej zmiany, będzie zupełnie naturalne, a zmiana, jaką przeszła sama kamienica, zasygnalizuje w tej wielowątkowej opowieści temat przestrzeni publicznej, prywatnej i miejskiej

 

 

Ale praca z taką przestrzenią jest na antypodach do białego kwadratu. Koncepcja narracyjna powstała z myślą o przestrzeni? Bo w narracji o wystawie pojawia się temat zmiany, a jednocześnie sama kamienica przeszła rewitalizację, pełną przemianę.

Zdecydowanie tak. Praca nad koncepcją przebiegała wielotorowo, rozgrywała się na wielu polach i kształtowała podczas wizyt w kamienicy, rozmów z artystami, wyobrażeń i negocjacji. W pewnym momencie stało się dla mnie jasne, że stworzenie wystawy wokół tematu szeroko rozumianej zmiany, będzie zupełnie naturalne, a zmiana, jaką przeszła sama kamienica, zasygnalizuje w tej wielowątkowej opowieści temat przestrzeni publicznej, prywatnej i miejskiej. A więc wątek rewitalizacji i przemiany kamienicy, który wspominasz, był oczywiście znaczący. Praca Tomka Matuszaka, która niejako otwiera wystawę, czyli „Burning structure” budziła, wśród wielu innych, skojarzenia z tym, jak kamienica wyglądała jeszcze przed chwilą, a podczas oprowadzania kuratorskiego padło pytanie, czy artysta rozważa rewitalizację swojej rzeźby. 

 

konferencja prasowa KHM fot. T. Ogrodowczyk2

 

Konferencja prasowa przed otwarciem wystawy "Obłoki srebrzyste" w inLodz21. Od lewej: Józef Robakowski, Iza Robakowska, Prezydent Hanna Zdanowska, fot. Tomek Ogrodowczyk

 

 

 

Pracując nad wystawą w tej konkretnej przestrzeni podjęłaś próbę wydobycia elementów kamienicy i wkomponowania ich w ekspozycję.

Wystawa miała swój specyficzny rytm i linię narracyjną – podróż widza/bohatera od rozpadu i grozy, ku sterylnej światłości. W momentach pauzy i wyciszenia narracji, grała sama kamienica, mazerunki, marmuryzacje, witraże, ornamenty. Jedna z prac Magdy Moskwy sprawiała wrażenie, jakby wyrastała ze ściany, tak mocno zatarły się granice, pomiędzy tym, co było właściwe dla budynku, a tym, co zostało do niego wprowadzone przez artystkę. Praca Karoliny Hałatek dosłownie pochłaniała i zwielokrotniała przestrzeń, która stała się immanentnym elementem dzieła. Film Wojtka Pusia rozpoczyna i kończy monolog, który mógłby opisywać kamienicę. Zacytowałam go w tekście kuratorskim.

 

 

Chciałam, żeby ta wystawa była takim punktem widokowym, jednym z wielu możliwych, punktem obserwacji obszarów w jakich lokuje się łódzka sztuka

 

 

Wspomniałaś o tym, że przestrzeń była kluczem do spotkania ze sobą artystów.

Tak. Program instytucji, która mieści się w kamienicy Majewskiego zakłada, że do czerwca 2024 roku będą prezentowani tam artyści i artystki z łódzkiego środowiska. Podejmując się kuratorowania ekspozycji, wiedziałam, że będę pracowała z lokalnymi artystami. Chciałam, żeby ta wystawa była takim punktem widokowym, jednym z wielu możliwych, punktem obserwacji obszarów w jakich lokuje się łódzka sztuka. A są to lokacje wyjątkowo różnorodne, dynamiczne i na wskroś współczesne.

Przestrzeń Kamienicy pozwoliła zestawić ze sobą bardzo wyrazistych i odmiennych twórców, działających w różnych mediach, a w ich twórczości rozpoznać wspólny motyw transformacji krajobrazu rozumianego w wymiarze cielesnym, politycznym, osobistym i duchowym.

 

dokumentacja wystawy 42

 

Wojciech Puś, "Queer Landscapes / Segues from Endless", film 60', 2023,  fot. Anna Zagrodzka

 

 

 

Przez „obłoki” w nazwie wystawa robi wrażenie lekkiej, ale wcale taka nie jest. Jest w niej dużo mroku. Już prawie na wejściu pojawia się praca Tomasza Matuszaka, i widz, który zawsze wnosi ze sobą na wystawę zewnętrzny świat, może łatwo odnieść ją do sytuacji operacji wojskowych Izraela w Strefie Gazy.

Tak, w momencie, w którym otworzyła się wystawa, wiele osób miało podobne skojarzenia. Trudno ich uniknąć. Natomiast, kiedy artysta tworzył pracę, nie myślał o konkretnym zdarzeniu. Sama praca przechodziła wielokrotną transformację. Na początku była strukturą gipsową, następnie artysta poddawał ją różnego rodzaju uszkodzeniom, by w końcu ją spalić.  Praca odnosi się do bardzo szeroko pojmowanego kryzysu, kryzysu tradycyjnych struktur politycznych i społecznych, które upadają, a nowe są w procesie kształtowania. Dotyczy to również takich obszarów jak język, którego przemianę obecnie obserwujemy i w której uczestniczymy.

Samo nawiązanie do sytuacji w Strefie Gazy znajduje się jeszcze piętro wyżej. Tam Wojtek Puś na jednej ze swoich kaset prezentuje rozdzierający dźwiękowy pejzaż bombardowania Gazy. Natomiast w swoim filmie Queer Landscapes dotyka tematu tożsamości i pokazuje mniej popową, pozbawioną brokatu, pogłębioną stronę queerowości. Wojtek Puś i Tomek Matuszak to osobowości zestrojone z pulsem świata, dlatego wydaje się zupełnie naturalnym, że to akurat z ich działań emanują te najbardziej aktualne wątki.

 

dokumentacja wystawy 41

 

 Tomasz Matuszak, "Burning Structure", 2020 - 2023,  fot. Anna Zagrodzka

 

 

 

Z innego porządku – praca Karoliny Hałatek powstała specjalnie na wystawę? To ten obiekt, który na całej ekspozycji najbardziej koresponduje z przestrzenią.

Bardzo zależało mi na obecności Karoliny, potrzebowałam jej światła. Instalacja musiała powstać specjalnie na wystawę, bo artystka pracuje w obszarze site-specific, nie ma swoich prac, które może przechowywać i przeznaczyć na ekspozycję. Pracując nad swoją instalacją, Karolina wielokrotnie odwiedzała Kamienicę. Praca została precyzyjnie wkomponowana w przestrzeń i powstała z myślą o niej.

 

 

Wydaje mi się, że praca Hałatek stała się taką „wizytówką” ekspozycji.

Ona jest szalenie fotogeniczna i stworzona do współdziałania. Na wystawie była takim punktem dosłownego olśnienia, wejścia w przestrzeń iluzji, multiplikacji i swoistego oczyszczenia.

 

dokumentacja wystawy 6

 

 Karolina Hałatek, "Double Parallel", 2023,  fot. Anna Zagrodzka

 

 

 

Miałam także wrażenie, że prace Karoliny Hałatek i Józefa Robakowskiego w pewien sposób odbijają pozostałe obiekty, przez inną siłę energetyczną, którą mają. Mówiąc najprościej – rozbijają mrok. Natomiast nie ułożyłam sobie w głowie jaka może tu być rola Magdy Moskwy.

Ta polaryzacja mrok-światło jest mocno zaznaczona, ale równie ważne są strefy półcienia. W pracach Magdy Moskwy sterylność formy bliska sterylności światła Karoliny Hałatek, kryje głębie psychologicznego portretu. Niektóre z nich na pierwszy rzut oka stanowią kontynuację myślenia awangardowego, ale wynikają z zupełnie innego porządku. Magda Moskwa nie identyfikuje się z żadną tradycją, jest wizjonerką. Często punktem wyjścia dla jej obiektów przestrzennych są formy, które w przeszłości pojawiały się w jej malarstwie. Artystka wyciąga je z obrazów i usamodzielnia. Inne są w ciągłym procesie, jak Szkic do rzeźby, a jeszcze inne są wynikiem intuicyjnego podążania za formą, którego sens objawia się w trakcie działania, i ten sposób myślenia jest mi bardzo bliski. O części ekspozycji znajdującej się na drugim piętrze myślałam, aby tworzyła przestrzeń kontemplacyjną, zmysłową. Olfaktoryczny obiekt Magdy Moskwy angażuje zmysł węchu, a kolejny, tak zwane Czarne Węże zaciera granice pomiędzy tym, co jest wystawą, a co przestrzenią kamienicy i dosłownie unaocznia ten charakterystyczny dla artystki gest wyciągnięcia i usamodzielnienia obiektu.  Jeśli chodzi o Józefa Robakowskiego, to, co jest bardzo ciekawe, to że prezentowane prace stworzył w oparciu o swoje pierwsze gesty. I tutaj warto uchwycić wątek zmian i budowania oraz nadbudowywania znaczeń, który na wystawie jest maksymalnie spiętrzony oraz powracający w obrębie samych dzieł. Zarówno Magda Moskwa, jak i Józef Robakowski, Wojciech Puś i Tomasz Matuszak poruszają się w obszarze found-footage, gdzie znaleziony materiał lokuje się w ich własnej twórczości. Queer Landscapes Wojtka Pusia, to swego rodzaju odprysk z tworzonego od siedmiu lat fabularnego filmu Endless.

 

dokumentacja wystawy 10

 

Magda Moskwa, "Bez tytułu nr 95", 2019 fot. Anna Zagrodzka

 

 

 

Wspomniałaś o pierwszych gestach. To istotny dla ciebie temat? Kojarzę, że robiłaś już wystawę związaną z tym tematem „Kwiatki, bratki i stokrotki”.

Ciekawe, że przywołujesz tę wystawę, rzeczywiście ten wątek pierwszych gestów powraca w pracy Józefa Robakowskiego, być może to znak, że ten temat jest we mnie wciąż żywy. W przypadku prac Robakowskiego niezwykle poruszające jest to, że te pierwsze gesty powracają po sześciu dekadach twórczej pracy jako wciąż aktualne w formie auto archeologii.

 

 

Do czerwca cały program ma być poświęcony łódzkiemu środowisku i jestem przekonana, że to jest dobry start dla instytucji, bo łódzkie środowisko artystyczne zdecydowanie zasługuje na uwagę

 

 

 

W Wojciechem Pusiem połączyło cię zamiłowanie do sfery audialnej sztuki?

Wojtek od lat zajmuje się dźwiękiem i to on zaproponował, żeby do wystawy włączyć ten obszar jego twórczości. Złapałam ten trop natychmiast. W dźwięku pociąga mnie jego bezkonturowość, lekkość i siła oddziaływania. To bardzo wdzięczne medium. Przy okazji cała ekspozycja stała się bardziej dynamiczna i zmienna, poszerzona też o energię innych artystów, ponieważ Wojtek często współpracuje z innymi twórcami.

 

dokumentacja wystawy 23

 

Wojciech Puś , "Głęboki odsłuch", płyty winylowe, kasety magnetofonowe, 2009-2023,  fot. Anna Zagrodzka

 

 

 

Jednym z założeń wystawy zdawało się być wytworzenie sytuacji, w której prace będą oddziaływać aktywnie na widza, pobudzać go. Jakich zabiegów kuratorskich trzeba użyć, aby to osiągnąć?

Wystawa rozgrywała się na dwóch piętrach, i chociaż zaprojektowałam porządek zwiedzania, to nie był on wymuszany, więc każdy mógł niejako montować swoje doświadczenie. Autonomiczne przestrzenie stworzone przez artystów zostały zestawione ze sobą jako światy równoległe, lub sekwencje opowieści. Podczas oprowadzań kuratorskich ujawniałam swoją opowieść, ale nie była ona akcentowana jako jedyna możliwa. Cały pokój Wojtka Pusia był pokojem „samoobsługowym”. To, w jaki sposób poruszali się widzowie i jaki dźwięk dobierali, wpływało na to jaki był stan przestrzeni w danym momencie. Także praca Karoliny Hałatek, będąca pracą, do której można wejść, można jej dotknąć, można z nią pobyć, jest momentem wystawy w którym bardzo wyraźnie dochodzi do wymiany energii widzów, dzieła i samej kamienicy. Również pokój Józefa Robakowskiego, a w nim transparentny „Obraz Dotykowy” stał się przestrzenią performatywnych eksperymentów fotograficznych.

 

dokumentacja wystawy 26

 

Józef Robakowski, "Konwersje cyfrowe", 1958-2023,  fot. Anna Zagrodzka

 

 

 

Poszukując twórców, których zaprosiłaś na wystawę, przyjrzałaś się łódzkiemu środowisku sztuki? Jaki obraz się twoim zdaniem z niego wyłania?

Łódzkie środowisko sztuki jest bardzo ciekawe, różnorodne, wielopokoleniowe, z ogromnymi tradycjami, które jednak go nie zdeterminowały. Ta różnorodność jest zachwycająca. Nie tylko w sferze klasycznie rozumianej sztuki wizualnej, ale także w modzie, w dźwięku. Myślę, że ta wystawa to zasygnalizowała.

 

 

Jak ta nowa przestrzeń ma szansę wpłynąć na lokalne środowisko sztuki?

Wypowiadam się przede wszystkim z perspektywy współpracy, która była bardzo udana. Także nietypowa jak na Łódź, bo z przyzwoitym budżetem. W tej przestrzeni mogłam fantazjować. Pracowałam z nowym zespołem, z ogromną energią i bez większych obciążeń. Myślę, że w instytucjach sztuki, to nie jest sytuacja na porządku dziennym. Widzę także jakie są dalsze plany. Kolejne wystawy stworzą łódzcy artyści: Maciej Walczak, Dominika Sadowska, Łukasz Ogórek, Wiktor Skok. Do czerwca cały program ma być poświęcony łódzkiemu środowisku i jestem przekonana, że to jest dobry start dla instytucji, bo łódzkie środowisko artystyczne zdecydowanie zasługuje na uwagę.

 

 

Inaugurowałaś to miejsce. Jak myślisz, jaką energię pozostawi tam twoja wystawa?

Myślę, że to było bardzo dobre otwarcie, zwłaszcza, że zaproponowana przez nas wystawa nie była żadnym statementem, nie miała pretensji, nie chciała nic udowodnić. Wydaje mi się, że połączyła wiele osób i wiele środowisk, które na co dzień niekoniecznie ze sobą współpracują. To było coś bardzo pozytywnego. 

 

 

_______

 

Iza Robakowska, artystka i kuratorka. Tworzy fotografie, filmy, obiekty i dźwięki. Współpracowała między innymi z Galerią Wschodnią, Galerią Wymiany, Muzeum Sztuki, Pracownią Portretu, Galerią WY, GSW Opole, Galerią LETO. Laureatka Stypendium Prezydent Miasta Łodzi dla osób zajmujących się twórczością artystyczną oraz upowszechnianiem i animacją kultury. Wraz z Joanną Szumacher tworzy legendarne, postnojzowe Smutne Kobiety, a z Moniką Kochanek zorientowane wokół kuchni i techno Thermomixes.

 

_______

 

Anna Pajęcka – krytyczka sztuki i teatru, redaktorka działu teatr i sekretarzyni redakcji w czasopiśmie „Dwutygodnik.com”. Publikuje w „Wysokich Obcasach”, "Dialogu" „Szumie”, „Czasie Kultury” i „Dwutygodniku”.

 

_______

  

Zdjęcie główne: Tomasz Matuszak, "Burning Structure", 2020 - 2023,  fot. Anna Zagrodzka

 

 

Patronite