Łódzka awangarda okresu międzywojnia i tutejszy punk. Filmy zapomnianych outsiderów oraz uznanych na świecie twórców kina. Łódzkie kolekcje sztuki i prace tworzone specjalnie na tę okazję. W czerwcu rusza 20. edycja Fotofestiwalu, której głównym kuratorem jest Józef Robakowski. Jubileuszowa edycja to coś znacznie więcej, niż festiwal fotografii – to multimedialny festiwal łódzkiej sztuki i kultury, we wszystkich jej przejawach. 

 

Marika Kuźmicz: W czerwcu odbędzie się w Łodzi 20. Międzynarodowy Festiwal Fotografii. Jest Pan głównym kuratorem tej edycji. Wydarzenie zapowiada się, że będzie w dużej skali: blisko 40 wystaw 150 artystek i artystów. Chciałabym, żebyśmy porozmawiali o głównych założeniach, które przyjął Pan z całym zespołem dla tego jubileuszowego Festiwalu…

Józef Robakowski: Rozmawiam teraz z artystami i organizatorami głównie o Festiwalu, bo wszystko jest jeszcze w ruchu, to spontaniczny ruch kulturowy, domykamy dużo jeszcze nie załatwionych do końca projektów. Pod względem finansowym jest to bardzo skromne spotkanie, ale mimo to udało się wyzwolić bardzo dużo energii w poderwanych do czynu ludziach. Postawiliśmy na nogi prawie na wszystkie łódzkie galerie i otwarte miejsca, muzea i inne organizacje kulturalne. Są też tacy, którzy weszli spontanicznie w nasze zamierzenie. Szkoła Filmowa, Akademia Sztuk Pięknych, Wytwórnia Filmów Oświatowych, lokalna telewizja, grupy muzyczne, performerzy, filmowcy. Wielu zdecydowało się działać własnym sumptem. Nie odmówili współpracy dyrektorzy Muzeum Sztuki czy Galerii Miejskich za co bardzo dziękujemy.

 

A kto zaproponował, żeby to Pan był odpowiedzialny za program głównej części Festiwalu? 

Te otwarte zdarzenie zaproponowali organizatorzy Fotofestiwalu, który odbywa się w Łodzi od 20 lat. Tym razem otwieramy jubileuszowe przedsięwzięcie na wszystkie możliwe media. Organizatorzy wytypowali mnie po środowiskowym zebraniu, z uwagi na to, jak dobrze znam historię i w związku z tym, że prowadzę wolnościową Galerię Wymiany. Niech to będzie wielka otwarta wymiana myśli artystycznej. Posłużyłem się hasłem wybitnego rosyjskiego awangardzisty z 1923 roku Michaiła Matiuszyna: „Sztuka TAK, ale życie jest najważniejsze!” Tak więc będzie to „operacja” na naszej aktualnej mentalności z uwzględnieniem niczym nieskrępowanych działań. Chcemy się wreszcie spotkać, by przypomnieć światu, że nasze miasto Łódź już od początku XX wieku stoi progresywną SZTUKĄ.

 Naszym celem jest pokazanie potęgi multimedialnej sztuki, tak charakterystycznej dla naszego miasta. Czy nam ten ryzykowny zamiar się uda zobaczymy? 


I z jakimi pomysłami przyszedł Pan na to spotkanie?

Zaczniemy od grupy Jung Idysz, grupy a.r., przez prezentację progresywnej działalności profesorów Akademii Sztuk Pięknych, Szkoły Filmowej, Muzeum Sztuki, Muzeum Włókiennictwa, grupy Warsztat Formy Filmowej, Łodzi Kaliskiej, Pomarańczowej Alternatywy, archiwum Galerii Wymiany, międzynarodowych zdarzeń jak Konstrukcja w Procesie. Liczymy też na mało odkrytą, alebardzo interesującą sztukę ludową naszego miasta, dlatego naszym patronem jest krawiec, ale i bardzo czynny artysta lumpenproletariusz Wacław Antczak, performer, muzyk, statysta filmowy i uczestnik wielu akcji Warsztatu Formy Filmowej. Organizację całości bierze na siebie Międzynarodowy Festiwal Fotografii. To właśnie ich roboczym potencjałem organizujemy nasze niecodzienne wydarzenie. Do tej pory miałem wrażenie, że po kolejnych edycjach Festiwalu właściwie niewiele zostaje. Tym razem postawiliśmy na trzy pokolenia. Każde ma tu swoją rolę. Naszym celem jest pokazanie potęgi multimedialnej sztuki, tak charakterystycznej dla naszego miasta. Czy nam ten ryzykowny zamiar się uda zobaczymy? 

 

Jakie wydarzenia się na to złożą?  

W Łodzi istnieje przecież wielka kolekcja fotografii skrupulatnie zbierana w Muzeum Sztuki przez historyczkę sztuki Urszulę Czartoryską. Do pracy zabrały się dwie kuratorki. Jedna z Muzeum a druga reprezentująca Fotofestiwal. Tytuł tego skomplikowanego przedsięwzięcia interesujący „Czuła uwaga. Urszula Czartoryska wobec fotografii”. Dwie kuratorki Maria Franecka i Marta Szymańska, pracowały długo i bardzo rzetelnie. Dobrze znam tę kolekcję, jest wspaniała, w dużym stopniu skoncentrowana na latach 70. XX w.  Pani Czartoryska była wówczas w bardzo dobrym kontakcie z poszukującym środowiskiem artystycznym, dlatego w Muzeum Sztuki jest reprezentatywny wybór konceptualnych i postkonceptualnych prac fotograficznych. Myślę, że ta wystawa będzie świetnym materiałem dla naukowej sesji, która jest także planowana w Muzeum Sztuki. Teraz, w maju, otworzyliśmy już przestrzeń Ośrodka Propagandy Sztuki z wystawą dziewięciorga artystów pt. „Obrazy cyfrowe”. Mamy spore tradycje w tej materii. 

W czerwcu nasz Festiwal rusza pełną parą. Główna wystawa w Art_Inkubatorze (Fabryka Sztuki) prezentująca bardzo dużą grupę artystów różnych mediów i pokoleń nosi tytuł REINKARNACJA. Wzięty on jest z absurdalnego wiersza zawodowego krawca Wacława Antczaka, łódzkiego lumpenproletariusza, etatowego statysty wielu filmów Marka Piwowskiego, ale też artysty performera bardzo czynnie działającego przy Szkole Filmowej w Warsztacie Formy Filmowej. 

 

BINARY small 20x26
Barbara Konopka Człowiek binarny", 1998

 

   

To nie jedyna kolekcja planowana w ramach Festiwalu.

Chcemy zbliżyć się naszą imprezę do zwykłych mieszkańców naszego miasta. Andrzej Różycki przeniesie ze swojego mieszkania olbrzymi, tworzony przez 50. Lat zbiór kulturowy, który systematycznie uzupełniał m.in. zakupami na Bałuckim Rynku. Kolejną superinteresującą kolekcję fotograficznych monideł przywozi absolwent Wydziału Operatorskiego Władysław Grochowski. Lokujemy tę wystawę w centrum miasta na ul. Piotrkowskiej 102. Łódzkie Towarzystwo Fotograficzne im. Eugeniusza Hanemana w latach 70. gościło już podobny zestaw, który wtedy wzbudził olbrzymie zainteresowanie naszych mieszczan i środowiska artystycznego. Teraz nie powinno być inaczej. Myślę, że potęgę łódzkiego kolekcjonerstwa godnie zaprezentuje zbiór  Pana Dariusza Bieńkowskiego. W pięknym secesyjnym pałacyku przy ulicy Wólczańskiej pokażemy najwyższej klasy prywatny multimedialny zestaw prac wielu wybitnych polskich artystów. Na tej wystawie będą też odkrycia, nie eksponowane do tej pory w tym zbiorze prace Sawickiej, Stażewskiego, Maziarskiej, Themersona, Szpakowskiego, Murak, Fangora, Winiarskiego, Bluma-Kwiatkowskiego, Lewczyńskiego, Dłubaka, Różyckiego, Rybczyńskiego i wielu innych. W Fundacji Signum na ul. Piotrkowskiej na kanwie portretu wielokrotnego Witkacego interesującą aranżację przygotowuje wybitny kurator Grzegorz Musiał. Pamiętamy o Magdzie Moskwie, która swoje wyjątkowo osobiste prace powierzyła na indywidualną ekspozycję prywatnej galerii Olimpus przy alei Tadeusza Kościuszki. 

 

262
Magdalena Moskwa, "Bez tytułu" , nr 66, 2011-2017

 

 

Muzeum Sztuki zorganizuje także osobliwą wystawę absolwentki Szkoły Filmowej, Agnieszki Kurant, która już od kilku lat odnosi bardzo znaczące  sukcesy zagraniczne, głównie w Stanach Zjednoczonych. Wyciągamy też ambitne polskie filmy o  awangardowej sztuce z archiwum Wytwórni Filmów Oświatowych oraz "podziemne" unikalne materiały z prywatnej Galerii Wymiany. Trudno wymienić wszystkie wystąpienia artystek i artystów związanych z naszym miastem zajmujących się po swojemu muzyką, filmem, plastyką, fotografią, ruchomym obrazem czy swego rodzaju działaniami akcyjnymi.

 

Ale Festiwal to nie tylko wystawy i pokazy filmowe. Wspomniał Pan, że zależało Panu przede wszystkim na tym, żeby po wydarzeniu coś pozostało. Zasadniczo taką rolę spełnia zwykle katalog, ale czy będą jakieś inne wydawnictwa związane z wydarzeniem?

Olbrzymi katalog przewidujemy jako tzw. miękki brulion. To ma być ŚMIETNIK, do którego losowo wrzucimy wszystko co dotyczy tych wielu intensywnych dni. To będzie najpełniejszy „zapis” naszej świadomości. Ciekawe, że może to być jeden obfity egzemplarz. Ale w tej chwili mamy, coś fantastycznego pt. Oi Oi Oi, książka o punku z miasta Łodzi. To książka kuriozum, z fenomenalnymi zdjęciami i karkołomną typografią. Jej promocja z pokazem klipów przewidziana jest na 26 czerwca jako oficjalne zakończenie naszego Festiwalu. Każdy będzie chciał mieć taki egzemplarz. Jestem bardzo szczęśliwy, że zawsze kochałem i kocham do tej pory taką energetyczną naturalną muzykę, którą robią to odlotowi fanatycy.  To „Prawdziwe brzmienie Łodzi”!!!

 

5 okl v20210521 2
Okładka wydawnictwa Oi!Oi!Oi!...", 2021

 

 

Poza tym swoje wydarzenia chcą zorganizować grupy: Artystki, występujące pod szyldem „Smutne Kobiety”, performerki, liczna FRAKCJA bardzo ambitnych kobiet.  Nie wiem, czy starczy nam czasu i sił, aby tę eksplozję energii twórczej zdrowo przeżyć. Bo jeszcze istnieją tu łódzkie skrajne indywidualności, krnąbrne i zawsze niespełnione jak Jerzy Zachara, Marcelo Zammenhoff czy Paweł Hajncel. Ale nie zapomnimy też o tych delikatnych, jak Barbara Konopka, Ola Kozioł czy Andrzej Miastkowski. W każdej chwili czekamy na kolejną propozycję, gdyż będziemy tratować otwarte artystyczne gesty jako przyjazne „podanie ręki” …Niewątpliwie trzeba te złogi prawdziwej sztuki wydobyć na powierzchnię, bo sztuka to życie jak to mówił już dawno Michaił Matiuszyn, mistrz ujawniania organicznych energii.

Historię łódzkiej progresywnej kultury opowiemy licznymi filmami, dokumentacjami wielu zdarzeń. Żadne w Polsce środowisko nie ma takiej obfitej dokumentacji. Uruchomimy tanim kosztem przepastne archiwa Łódzkiej Telewizji, Wytwórni Filmów Oświatowych, Szkoły Filmowej, Galerii Wymiany oraz wielu innych miejsc w których takie materiały się znajdują. 

 

Będą też spotkania? 

Oczywiście. Na zakończenie Festiwalu będę miał bezpośrednie spotkanie z Mariuszem Wilczyńskim. Chcę z nim porozmawiać o tym, w jaki sposób Mariusz doszedł do „własnego kina” jakie robi obecnie. Zabij to i wyjedź z tego miasta jest przecież takim „kinem własnym”, zrobionym na kompletnie osobistych warunkach. On jest po Akademii Sztuk Pięknych, nie jest klasycznym filmowcem, mianuje się amatorem, ja też nim byłem przez kilka lat, kiedy robiłem moje pierwsze filmy w okresie działalności toruńskiej grupy Zero-61. Chcę go zapytać o inspiracje, bo sądzę, że nie może być to obojętne, że on funkcjonował, kształtował się w łódzkim środowisku. Widać, że tutejsza odjazdowa estetyka miała na niego wpływ. Spytam Go czy ma awangardowe ambicje.  Wiem, że kiedyś miał wraz ze swoimi kolegami różne pretensje do tzw. „warsztatowców” ze Szkoły Filmowej. Może być to gorąca rozmowa. Przecież świetnie umie swoimi filmami nazwać, celnie zanalizować środowisko twórcze w naszym mieście. Będąc w kinie na jego ostatnim filmie odkryłem, że jest bardzo sentymentalny, tak ja bym nie był. Czuli widzowie na jego projekcji płaczą a u mnie się wkurzają jak im „walę” światłem w oczy. Ta operacja na ludzkiej mentalności jest przecież sensem Jego działań. Jest trochę ponury, trochę surrealistyczny, trochę sentymentalny i bardzo czuły dla widza i siebie.  Ale jest z krwi kości, genialny.  Ten film niesie Jego wyjątkowość, ale też „aktorów”, których zaprosił. Niesamowity jest u Niego udział Andrzeja Wajdy, którego znamy jako wybitnego reżysera, a tu dzięki bardzo osobistej interpretacji tekstu staje się fantastycznym człowieko-aktorem. Najpierw będzie zatem pokaz filmu, a potem nasza rozmowa, tylko we dwójkę. Zależy mi na tym, żeby te spotkania w czasie Festiwalu były właśnie spotkaniami, a nie panelami. Dwoje ludzi rozmawia i nic więcej. Dwóch starych „życiowych cwaniaków” porozmawia o tym, jak się robi żarliwe „własne kino”, jak się robi własny film, bez całej tej wielkiej kinematograficznej technologii. 

 

Młodzi, którzy mnie zaprosili do współpracy prosili, żeby też koniecznie uwzględnić w tym projekcie tzw. szajbę Łodzi. Będzie i ona.

 

Zaplanowaliśmy też takie bardzo szczególne „wycieczki”. Odwiedziłem kiedyś Andrzeja Miastkowskiego z Wspólnoty Leeeżeć. Byłem oczarowany miejscem. Rozmawialiśmy i pomyślałem, że Andrzej wspaniale opowiada tym „Jego” czasie w Łodzi. Bo to był już inny czas niż mój, inny niż czas Łodzi Kaliskiej. Koniec lat 80., początek lat 90., nadal jest mało rozpoznany a Miastkowski świetnie umie go opisać. Zaproponowałem mu spotkanie, z pokazem filmów, ale zależy mi bardzo na tym, żeby móc też zaprosić ludzi do jego domu. Zgodził się.  Ma zupełnie niesamowity dom, w którym wskrzesił własny ogród w formie…no takiej tajemniczej energetycznej jamy. Chcemy otworzyć kilka prywatnych domów, oczywiście w tym również Galerię Wymiany przy ul. Józefa Piłsudskiego. Z tej okazji przygotuję projekcję autentycznej sztuki podziemnej. Szkoda, że dzisiaj może być na takim spotkaniu tylko ok.  20 osób. Może namówię także Andrzeja Walczaka, żeby zdradził swe plany i pokazał nam swoje niesamowite przyszłościowe zamierzenie na ul. Włókienniczej. Wojciech Puś też myśli o swoim własnym miejscu dla sztuki. Niech nam przedstawi ten bardzo interesujący plan w ramach Festiwalu. 

 

Można się domyśleć, że Festiwal w tym roku sięga do łódzkich źródeł i to tych bardzo szczególnych źródeł – na plakatach, identyfikacja wizualna oparta jest m.in. o wizerunki Pana Wacka Antczaka. 

Autorką oprawy graficznej głównej wystawy REINKARNACJA jest Agnieszka Ziemiszewska, która ma międzynarodową renomę. Obecnie wykłada na warszawskiej ASP, ale jest absolwentką łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. W jej niecodziennych projektach dominuje agresywna czerwień i czerń. Pan Wacław jako patron naszej wystawy występuje tu w bardzo wielu postaciach. Jego zdjęcia będą w wielkiej ilości zamieszczone na specjalnym boksie, który będzie znamionował swego rodzaju pomnik naszego „mistrza”, zawodowego krawca, ale też performera, muzyka, statysty, poety i przyjaciela artystów. W naszym mieście wiele akcji artystycznych dzieje się na pograniczu tandetnej grafomani i skrajnej sztuki racjonalnej. Młodzi, którzy mnie zaprosili do współpracy prosili, żeby też koniecznie uwzględnić w tym projekcie tzw. szajbę Łodzi. Będzie i ona. Czasami jest bardzo twórcza, a właśnie taki świat podpowiadał mnie i moim kolegom krawiec Wacław Antczak. Swoimi absurdalnymi zachowaniami i projektami zwalniał nas często z racjonalnych (artystowskich) gestów. Nieograniczona fantazja tego krawca/artysty twórczo udzielała się nam, ale i Jego odbiorcom. Dlatego absurdalny wiersz pt. REINKARNACJA jest manifestem naszej głównej wystawy na ul. Tymienieckiego 3.

Prezentować też będziemy Jego książkę, w której jest bohaterem Powstania Warszawskiego jako Antek Rozpylacz. Wstęp do tej książki napisała dr Elżbieta Janicka, której bardzo szczególne zdjęcia będą eksponowane na naszej wystawie.

6 2
Agnieszka Ziemiszewska, Baner-identyfikacja Fotofestiwalu, 2020

 

  

Oprócz tego, że robicie festiwal sztuki, to tak naprawdę będzie festiwal miasta, festiwal Łodzi.

Taki jest nasz zamiar. Festiwal kultury miasta. Nie dostaliśmy jakiegoś szczególnego wsparcia finansowego. Każda wystawa jest na finansach danej instytucji. Mimo to rozmach Festiwalu jest ogromny. Nikt nam niczego nie odmówił. To fenomenalna mobilizacja prawie całego środowiska. W dzisiejszych trudnych czasach tylko wspólnie możemy coś ważnego zrobić. Chcemy przedstawić środowisko progresywne, poszukujące swojego miejsca w tej społeczno-politycznej niepewnej okoliczności.

Umożliwiamy też wystąpienia naszych krnąbrnych wojujących politycznie artystów, których na ogół unikają klasyczni kuratorzy. Człowiek Motyl (Paweł Hajncel, MK) ma na wystawie olbrzymią ścianę ze swoimi maleńkimi bardzo interesującymi dziełkami, które są kroniką Jego i przy okazji naszego życia. 

 

7 4
Ryszard Waśko „Ulica Makowa” (Marsz Głodnych na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi), 1981


      Jak się wielokrotnie okazało, tylko tu w tym szalonym mieście można skrzyknąć pod istotnym hasłem wielu entuzjastów, by osiągnąć coś pięknie bezinteresownego w postaci czystej szlachetnej sztuki.

  

Czy Pan uważa, że można stwierdzić, iż to jest jakaś osobna wartość na tle polskiej sztuki?

Tak! To bardzo interesujące połączenie tzw. swojskości z intelektualnym wyrafinowaniem.  Nie jestem pewien czy ten skomplikowany problem jest tu powszechnie uświadomiony? To właśnie w Łodzi Katarzyna Kobro i Strzemiński mogli się mimo wielu oporów miejscowego środowiska w pełni zrealizować. Tylko tu mógł w Polsce powstać poszukujący, jedyny w swoim rodzaju film Rysopis Jerzego Skolimowskiego i zdroworozsądkowy analityczny Warsztat Formy Filmowej. Też tu przecież powstało genialne „Tango” Zbyszka Rybczyńskiego i dzisiejszy fantastyczny ostatni film Mariusza Wilczyńskiego. Tylko z Łodzi mógł wyjechać jako „przekaz osobowościowy w 5 mediach” zwyczajny krawiec z „drewniaka” położonego na ul. Wróblewskiego Pan Wacław Antczak sugestywnie przedstawiony przez nas w Sau Paulo na światowym XII Biennale Sztuki w 1973 roku. Tu w tym biednym zaniedbanym mieście garstka entuzjastów współczesnej sztuki pod wodzą Ryszarda Waśki zorganizowała olbrzymią międzynarodową wystawę „Konstrukcja w Procesie” w 1981 roku. Jak się wielokrotnie okazało, tylko tu w tym szalonym mieście można skrzyknąć pod istotnym hasłem wielu entuzjastów, by osiągnąć coś pięknie bezinteresownego w postaci czystej szlachetnej sztuki.

 

Wróćmy do Festiwalu. Jak na razie mogłam zobaczyć tylko wystawę „Obrazy cyfrowe” i przyznaję, zdziwiła mnie ona. O ile rozumiem na niej obecność Pana prac czy Barbary Konopki, o tyle na przykład prace Roberta Mainki, cóż, mówiąc delikatnie…

Och ten facet to genialny artysta!

 

Czyżby?

On perfidnie gra tą konwencją, ale ma fantastycznie opanowaną cyfrową technikę i rozmyślnie używa tej tandetnej konwencji.

W Łodzi mieszka jeszcze inny ekscentryczny twórca, dość trudny w obcowaniu człowiek o nazwisku Jerzy Zachara. Pracuje po swojemu już ok. 30 lat. Jest erudytą, wydawał przez wiele lat jedno kartkowe bardzo interesujące rozdawane czasopismo. Miałem przy okazji spotkania w Muzeum Sztuki Jerzego Opałki z publicznością nagrać na wideo długi spór intelektualny Zachary z Opałką. Nasz kolega usiadł perfidnie naprzeciwko „mistrza”. I się zaczęło. Zadawał artyście bardzo skomplikowane liczne pytania. Opałka chciał być dla niego przyjazny i długo psychicznie wytrzymywał ten natarczywy atak. Ten wyjątkowy zapis trawa prawie godzinę. „Mistrz” poległ, bo się piekielnie zdenerwował. Jerzy Zachara natarczywy jest też w wysyłaniu licznych pocztowych przesyłek. Mam ich chyba ok. 100. W każdej jest rodzaj gazetki, ale też płyty DVD z nagraniem ok. 2 godzin. Są to zwierzenia artysty z własnych przemyśleń na temat życia i sztuki. Trudno to wszystko sobie przyswoić z powodu długości tych osobistych nagrań. Kiedyś Iza Robakowska zorganizowała mu indywidualną wystawę w maleńkiej łódzkiej galerii. Zachara zgromadził w niej olbrzymią ilość materiałów w różnej postaci. Zainteresowanych nie było wielu, ale Iza obejrzała prawie wszystko. Wykryła w Jego archiwum bardzo interesujące prace. Ja też odnalazłem coś dla siebie, genialny zapis wideo pt. Blow up. Trwa przeszło dwie godziny. To praca wymagająca wyjątkowego skupienia. Precyzyjnie zmontowana w jeden przepływ często niewyraźnych obrazów i fantastycznych dźwięków. W naszej historii wideo nie ma takiej drugiej pracy. Ogląda się te ruchome obrazy z ogromnym zaciekawieniem. Te smugowo-migotliwe sekwencje mówią o życiu w naszym mieście, które jest pięknie pokazane wraz z wieloma ciekawymi dziewczynami o bardzo oryginalnej urodzie. „Muli” się ten obraz z bardzo oryginalnym dźwiękiem aż dwie godziny i dziesięć minut. Ja obejrzałem to absolutne nieujawnione dzieło z wielkim zainteresowaniem i podziwem dla jego twórcy. Widocznie oprócz Izy i mnie nikt nie miał czasu dla pracy Jerzego. Też to wideo nie przeszło selekcji na naszym Festiwalu. Może znajdę jednak osobne miejsce na takie właśnie odrzucone prace i pokażę to wszystko co zdaniem „znawców” nie pasuje do dzisiejszych czasów. Mam taką świetną METĘ u Pani Danusi, w środowiskowej świetlicy, dla zwykłych ludzi. Tam, na ul. Ogrodowej – moim zdaniem – odkryjemy wspólnie łódzkie artystyczne podziemie. 

 

Psychoportret Podczas Cwiczen Z Calowania Z Fluorescencyjnym Pomrowem Na Pol 2
Robert Mainka, z cyklu: Psychoportrety..., 2021

 

 

Bardzo chcę zobaczyć tę pracę Zachary.

Zapraszam. Choćby miało obejrzeć tę projekcję dziesięć osób, to i tak razem w świetlicy Pani Danusi odkryjemy zakamuflowany do tej pory tajemniczy Blow up…

 

_

Józef Robakowski - artysta, historyk sztuki, autor filmów, cykli fotograficznych, zapisów video, rysunków, instalacji, obiektów, projektów konceptualnych oraz inicjator wielu ważnych zdarzeń i multimedialnych akcji artystycznych. Kurator i właściciel Galerii Wymiany. Urodził się 20 lutego 1939 roku w Poznaniu. Studiował na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu historię sztuki i muzealnictwo oraz na Wydziale Operatorskim PWSFTviT w Łodzi, gdzie w latach 1970 -1981 był wykładowcą i kierownikiem Zakładu Fotografii i Reklamy Wizualnej. W 1995 roku powrócił do pracy na tej uczelni, gdzie  prowadzi pracownię działań multimedialnych. Współzałożyciel grup artystycznych, podejmujących eksperymentalne działania, m.in.: OKO (1960), STKF PĘTLA (1960-1966), ZERO-61 (1961-1969), KRĄG (1965-1967) oraz powołanego w 1970 roku w Łodzi zespołu pn.: Warsztat Formy Filmowej i Telewizyjnej Grupy Twórczej Stacja Ł (1991-1992).

_

Marika Kuźmicz - historyczka sztuki (absolwentka IHS UW, doktorantka w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk, 2014). Założycielka Fundacji Arton, organizacji non-profit zajmującej się badaniem sztuki polskiej lat 60. i 70. Badawczo zajmuje się sztuką tego okresu, w szczególności sztuką nowych mediów. Autorka i redaktorka publikacji o sztuce tego okresu (m.in. monografii Warsztat Formy Filmowej, 2017, wspólnie z Ł. Rondudą), monografii Ludmiły Popiel i Jerzego Fedorowicza (wspólnie z Łukaszem Mojsakiem, 2019), Zdzisława Jurkiewicza (2019), Edwarda Hartwiga (2019), monografii Barbary Kozłowskiej (2020). Kuratorka licznych wystaw,   wiceredaktorka rocznika naukowego “Miejsce. Studia nad Sztuką i Architekturą Polską XX i XXI wieku”. Wykładowczyni Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, Uniwersytetu Warszawskiego i Collegium Civitas.

_

Fotofestiwal 2021

_

Zdjęcie główne: Wacław Antczak Gest do kamery", Galeria EL, 1973