O spotkaniach fotografii drukowanej i wyświetlanej na ekranie, tradycyjnej oraz wchodzącej w dialog z innymi mediami, konceptualnej i reportażowej opowiadają twórcy magazynu TON - Michalina Kacperak, Marcela Paniak i Bartłomiej Talaga ze Szkoły Filmowej w Łodzi.

 

Porozmawiajmy o fotografii i o magazynie wydawanym w Szkole Filmowej, który tworzycie wspólnie ze studentami i studentkami. Podoba mi się ten pomysł, sam z własnej woli przyniosłem na zaliczenie w tej szkole zdjęcia w formie magazynu drukowanego w jednym egzemplarzu.

BT: Tworzymy ze studentami, dlatego zaprosiłem do tej rozmowy Michalinę Kacperak z III roku oraz doktorantkę i absolwentkę Marcelę Paniak.


Jaka jest różnica pomiędzy zdjęciem powieszonym na szkolnym korytarzu a zdjęciem wydrukowanym w magazynie? 

BT: Szkolny korytarz – z pewnymi wyjątkami – to nie jest najlepsze miejsce do wieszania zdjęć. Fotografie wydrukowane w magazynie są publikacją. To sprawa na serio, wyjście ze szkoły ze swoją twórczością, myślą, odczuciem – komunikatem wizualnym. 

MP: Fotografie powieszone na ścianach Szkoły czy jakiejkolwiek innej galerii (u nas działa też Galeria Szklarnia dla studentów i zaproszonych artystów) współdziałają z konkretnym miejscem, w którym są zaprezentowane. Liczy się sposób ekspozycji, wybór oświetlenia, dodatkowe elementy. Operuje się przestrzennością, w której fotografie stają się przedmiotem, lecz zwykle można oglądać je tylko w jakimś określonym czasie. Trochę inaczej jest z publikacją w magazynie. W tym przypadku fotografie są zawartością specjalnie zaprojektowanego pisma, które razem z tekstem i z innymi pracami tworzą spójny obiekt, bardziej intymny dla oglądającego. O wyjątkowości stanowi projekt, papier, druk oraz operowanie słowem i grafiką. W dodatku pozostaje na nieokreśloną ilość czasu. To coś, co zawsze możemy mieć pod ręką.

IMG 6229


     To taki wirtualny plener, na którym się gromadzimy i opowiadamy, jak to jest teraz, jak było kiedyś. Studenci, absolwenci i profesorowie oraz goście z innych uczelni artystycznych będą tworzyć społeczność wokół „TONu”


Skąd pomysł na magazyn?

BT: Pomysł na magazyn w mojej głowie rodził się w czasie studiów. Jednym z ważniejszych artystów jest dla mnie Minor White, współtwórca "Aperture", generalnie bardzo ciekawy artysta, w Polsce mało doceniany. Już na studiach w mojej grupie na jedne z zajęć przygotowaliśmy koncepcję wydawnictwa fotograficznego. Później, gdy zacząłem prowadzić zajęcia ze studentami na studiach doktoranckich, pomysł powrócił za sprawą propozycji prof. Marka Szyryka i z błogosławieństwem rektora prof. dr. hab. Mariusza Grzegorzka. Następnie wydawnictwo było wspierane dalej przez prof. Janusza Marię Tylmana. I tak od 2015 roku na każdym Fotofestiwalu, który jest naszym świętem fotografii, można oglądać „TON”. Już od pierwszego numeru interesowało nas swobodne łączenie zdjęć na zasadzie napięć i poszukiwania zestawień, zmieniających czy rozszerzających pierwotne konteksty obrazów. Ważna była wizualna narracja bez napięcia na temat czy koncept. Szukaliśmy brzmienia następujących po sobie fotografii wpisanych w grid (wspólny dla wszystkich roczników) – stąd właśnie tytułowy „TON”. Ważnym elementem było też stworzenie miejsca do pokazywania prac autorskich, a przez to promocji studentów jako młodych artystów, ich sposobów fotografowania (widzenia). Wydawnictwo ma też charakter praktyczny. Studenci mają okazję brać udział w przygotowaniu materiałów, selekcji zdjęć, wyborze osób, które zostaną nominowane do pokazania całości swoich działań. Wskazują się wzajemnie, dyskutując, co będzie ciekawsze do pokazania. Równocześnie ćwiczymy rzemieślnicze kwestie przygotowania plików i dalej produkcji magazynu – przełożenia wirtualu na rzeczywistość dotykalną (papier, raster, zapach farby). Co roku powstaje nowa redakcja, która pod moją opieką tworzy kolejny numer, jego klimat. Działamy kolektywnie bez podziału na funkcje czy hierarchie. Cele realizujemy zadaniowo i etapowo.   


Pierwsze numery tworzone były przez „znanych i lubianych”, m.in.: Roberta Mainkę, Łukasza Filaka, Alicję Kozak. Czy obecnie przygotowujecie magazyn tylko ze studentami i studentkami, czy współtworzący „TON” na studiach wracają później do magazynu, często już jako uznani artyści i artystki?

BT: W obecnej sytuacji, gdy duża część twórczości ma szansę zaistnieć jedynie online, zdecydowaliśmy się rozszerzyć również nasze działania o stronę ton-mag.pl. Wciąż co roku będzie ukazywała się wersja papierowa i równolegle pojawią się materiały multimedialne, które nie zmieściły się w numerze, bądź mają charakter niedrukowalny. Udało nam się dostać dofinansowanie w ramach zadania publicznego zleconego i współfinansowanego przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Powołana została stała redakcja pracująca nad stroną i dalszą strategią: Marcela Paniak (absolwentka, doktorantka), Dawid Szablewski (świeży absolwent), Agata Hejchman (studentka IV roku) oraz ja. Dodatkowo w selekcji open call pomaga nam redakcja artystyczna w składzie: Justyna Chrobot, Karolina Balke oraz wspomniani przez ciebie Łukasz Filak i Robert Mainka. Strona będzie dawała możliwość redagowania i publikacji materiałów z krótszym interwałem niż rok. Dodatkowo będzie też archiwum prac tworzonych przez studentów i absolwentów katedry Fotografii. Chcemy również poprosić artystów prowadzących zajęcia (nie będących absolwentami Szkoły Filmowej w Łodzi) o materiały do publikacji i tym samym dołączenie do wizualnej wspólnoty. 

Online ma dla nas sens, jeśli tworzy miejsce do wymiany energii twórczej i prowokuje realne spotkania obrazów. To taki wirtualny plener, na którym się gromadzimy i opowiadamy, jak to jest teraz, jak było kiedyś. Studenci, absolwenci i profesorowie oraz goście z innych uczelni artystycznych będą tworzyć społeczność wokół „TONu”. Istotnym elementem jest też dźwięk i multimedia czy dokumentacje instalacji oraz działań performatywnych – generalnie fotografia i jej peryferia, czyli pole sztuk. 

MP: Magazyn „TON” zrzesza nie tylko obecnych studentów Fotografii, ale również absolwentów i profesorów, oraz inne osoby związane ze Szkołą. Fajne jest to, że przy pracy nad magazynem każdy może wypróbować się w różnych rolach. Na to kształtowanie swojego miejsca w świecie artystycznym pozwala właśnie studiowanie w Szkole. Jak wspomniał Bartek, są osoby, które nie tylko pokazują swoje prace, ale już po skończeniu studiów z całym zdobytym doświadczeniem świetnie sprawdzają się jako współtwórcy publikacji. Ich bogaty sposób patrzenia za każdym razem wnosi jakąś kolejną wartość. Również ja swój pierwszy kontakt z magazynem miałam jako studentka publikująca własne fotografie, następnie współpracowałam przy edycji tekstów innych twórców, a teraz, po kilku latach, jestem bardzo szczęśliwa, że mogę być w gronie redakcyjnym. Jest to świetne doświadczenie, bo jak przez lata zmieniamy się jako ludzie, tak też zmienia się nasz sposób myślenia o fotografii. Różnorodność podejść doceniamy na tyle, że w tym roku zapraszamy również osoby z innych akademickich środowisk twórczych. 
IMG 6218


     Współcześnie coraz trudniej o dobre fotografie, bo w całej tej intensyfikacji świata wszystko przeżywamy mniej uważnie

Podoba mi się dział, w którym prezentujecie wystawy z wypowiedziami/odpowiedziami fotografów i fotografek, kuratorów i kuratorek na pytanie: czym jest dobra wystawa? „Dobre wystawy to takie, które wkurzają albo zachwycają.” „Dobra wystawa to globalna zmiana klimatu.” W takim razie, czym jest dobre zdjęcie?

BT: Pomysł na wypowiedzi zgrał się z otwarciem Szkolnej Galerii Szklarnia, wyszedł od kuratorki tego miejsca Ani Kazimierczak. Dobre zdjęcie moim zdaniem to taki komunikat wizualny, który prowadzi cię do następnego. Powstaje seria, która cię zatrzymuje, nie pozwala przejść obojętnie, dobrze brzmi i dalej kieruje myśli w istotne obszary. To właśnie dobre zdjęcia budują dobre wystawy. 

MP: Właśnie, bo działanie studentów to nie tylko eksperymenty fotograficzne, jak by mogło się wydawać, ale też refleksje na temat samego medium. To są ważne pytania! A moja odpowiedź? Dobra fotografia (bo w tym przypadku wolę to określenie) to taka, która porusza emocje widza, nawet te indywidualne, którymi nie da się podzielić z innymi, a twórca w momencie fotografowania jest tej energii świadomy. Współcześnie coraz trudniej o dobre fotografie, bo w całej tej intensyfikacji świata wszystko przeżywamy mniej uważnie. A według mnie istotne są osobiste odczucia – i widza, i fotografa – czule przeżywane.
IMG 6223b5

 

Wybraliście formę magazynu do oglądania, co wydaje się dosyć zrozumiałe w przypadku publikacji o fotografii. Ale wracając do poprzedniego pytania, chociaż mówi się, że obraz to milion słów, wydaje mi się, że czasami słowo może zdziałać więcej niż obraz. Na przykład przywołane już zdanie: „Dobra wystawa to globalna zmiana klimatu.”

BT: Czasem sam dźwięk może zdziałać więcej niż słowo. 

MP: Moim zdaniem żadne medium nie jest równe innemu. Każde charakteryzuje się czymś innym. To, czego nie da się powiedzieć słowami, można pokazać za pomocą fotografii. To, czego nie da się zaprezentować fotograficznie, przekaże się słownie. I to jest super. Dlatego magazyn „TON” w wersji papierowej łączy fotografię ze słowem, a wersja cyfrowa dodatkowo wzbogaca publikację dźwiękiem, ruchomym obrazem, interaktywnością. Dla mnie nie ma lepszego i gorszego medium w takim ogólnym rozrachunku. Raczej myślę o nich komplementarnie. To też dla mnie jest jakąś częścią definicji współczesnego artysty.


Słowo odgrywa też istotną rolę w protestach Strajku Kobiet, hasła zbierane są już przez muzea, ale chyba to jednak fotografie mają więcej znaczeń. Są np. dowodami brutalności czy upolitycznienia policji, jak słynne zdjęcie fotografki Agaty Grzybowskiej (absolwentki naszej szkoły), która prowadzona przez policjantów pokazuje legitymacje prasową. Zdjęcie Moniki Dąbrowskiej stojącej bez koszulki na samochodzie z odpaloną racą podczas blokady Warszawy było pokazywane przez wiele agencji prasowych, stało się symbolem protestu.

BT: Za pomocą fotografii można rejestrować bieżące wydarzenia i wysyłać je w świat. Taka jest tradycja fotografii reportażowej. To, co obecnie się zmieniło, to fakt, iż każdy ma aparat w kieszeni i może zrobić „ikoniczne-aktualne” zdjęcie, bo jest we właściwym miejscu i we właściwym czasie z telefonem skierowanym na centrum wydarzeń. To, co charakteryzuje np. przywołaną Agatę Grzybowską, to całościowa postawa twórcza. Jako artystka i fotografka działa od dawna. Jej zdjęcia nie są tylko chwilowymi snapshotami – opublikowała piękną książkę 9 bram, z powrotem ani jednej wraz z Blow Up Press. To właśnie całościowe, przemyślane i wieloaspektowe projekty są dla nas ważne i takie chcemy publikować. Aktualne wydarzenia są bardzo istotne i trzeba o tym mówić. Są też miejsca, gdzie pojawiają się newsowe zdjęcia. Jestem przekonany, że Agatę zobaczymy na kolejnych demonstracjach i przywiezie ze sobą genialne zdjęcia komentujące sytuację. Bardziej natomiast nie mogę się doczekać kolejnej książki jej autorstwa. 

 

Chodzicie na protesty? Macie dobry materiał?

BT: Michalina, chodzicie? :-) Jak to wygląda w środowisku akademickim? 

MK: Wydarzenia z ostatniego miesiąca niewątpliwie wpływały na nastroje w środowisku akademickim. Wielu studentów to osoby wyczulone na bieżące problemy społeczne, więc gdy protesty wyszły na ulice, wyszliśmy i my. Manifestacje uliczne to jedne z trudniejszych tematów do fotografowania, z wielu powodów. Wiążą się z dużym wysiłkiem fizycznym i psychicznym. Pod presją bardzo dynamicznej i intensywnej atmosfery trzeba szukać ciekawych kadrów i jednocześnie dbać o swoje bezpieczeństwo. Oczywiście to, co ma miejsce od wielu tygodni, to sytuacja, którą trudno porównać do jakichkolwiek innych wydarzeń ostatnich dziesięcioleci, jeśli w ogóle można ją do czegoś porównać. Mimo przekonania wielu fotografów o konieczności zachowania bezstronności, większość z nas fotografowała i fotografuje, nie pozostając obojętnymi na to, co widzi. Studenci jednocześnie dokumentują i są uczestnikami demonstracji. Prawie każdego dnia powstaje wiele zdjęć, a wśród nich niektóre bardzo emocjonalne. Należy jeszcze wspomnieć o tym, że aktualne wydarzenia wzbudzają wśród studentów dyskusję na temat tego, jakie formy protestu są odpowiednie, do czego można się posunąć, jak wyrazić sprzeciw. Nie każdy czuje się na siłach, żeby wychodzić na ulice. Nie wszyscy też dokumentują. Nie znam jednak spośród studentów nikogo, kto nie popierałby trwających strajków.

MP: Fotografia w takich przypadkach bardzo się sprawdza. Z aparatem fotograficznym można działać bardzo sprawnie, szczególnie podczas wydarzeń publicznych. Również rozpowszechnianie relacji fotograficznych dzieje się za pomocą internetu w sekundę. Zdecydowanie jesteśmy konsumentami kultury wizualnej i to jest podstawowe narzędzie komunikacji, nie tylko wśród fotografów.

IMG 6238.b

 

W Szkole Filmowej coraz częstsze jest myślenie o fotografii jako filozofii działania – pozyskiwane obrazy są jakby obok, stanowią dopowiedzenie czy ilustrację

 

Papierowy „TON” ukazuje się raz na rok, w związku z tym trudno mówić za pomocą fotografii o sprawach aktualnych. Czy wraz z przejściem do internetu myślicie o pokazywaniu się z większą częstotliwością? 

BT: Odpowiedziałem na to częściowo wcześniej. Na pewno planujemy więcej open call oraz chcemy zaangażować też bardziej wykładowców, aby wysyłali do nas studentów z całościowymi projektami – własnymi pełnymi wypowiedziami artystycznymi. Myślę, że w tym momencie zależy nam na stworzeniu mechanizmu gromadzenia archiwum, o którym wspominałem. Aktualne sprawy jak najbardziej nas interesują. Niewątpliwie platforma online daje możliwość natychmiastowej publikacji. Widać to dobrze na instagramowym profilu palarniasztuki, który powstał z inicjatywy studentów Fotografii (również związanych z „TONem”).

MP: „TON” papierowy jest pracą roczną, która uwzględnia wszystkie etapy tworzenia publikacji, czyli od samego projektu, przez edycję tekstów i grafik, aż do produkcji w druku czy w sieci. Jest to proces, który wymaga czasu, aby każdemu etapowi pracy poświęcić uwagę. Jak wspomniał Bartek, „TON” internetowy jest tworzony bardziej swobodnie, bo publikacja odbywa się na zasadzie samodzielnej pracy autora. Każda osoba związana z Fotografią z naszej Szkoły może zarejestrować się na stronie internetowej ton-mag.pl i w dowolnym momencie zaprojektować to, co chce opublikować. Grono redakcyjne weryfikuje projekty i publikuje w sieci. To pozwala na spontaniczność.

 

Ilustrujecie dźwiękiem obraz i słowo. 

BT: Muzyka na stronie pełni rolę tła, ale też przenosi widza w miejsca, gdzie prezentujemy twórczość dźwiękową studentów Fotografii. Dźwięk jest nieprzedstawiający i intuicja podpowiada mi, że wielu twórców wizualnych potrzebuje tego medium. Czasami dla siebie jako odskoczni, a czasami jako dopowiedzenia, uzupełnienia materiału o aspekty, których statyczny, dwuwymiarowy obraz nie przenosi. Wśród absolwentek mamy zdolną w tej materii Olę Chciuk, która w bardzo ciekawy sposób łączy doświadczenia fotograficzne (multimedialne) i dźwiękowe. 

 

„TON” w internecie można oglądać tylko po zmroku. Dlaczego? 

BT: „TON” w internecie po zmroku to była koncepcja zanim powstała strona ton-mag.pl. Chodziło o to, że mogłeś pobrać PDF z „TONem” nr 1-4, ale tylko po zmroku. Gdy wchodziłeś na stronę, wyświetlał ci się zegar, który odliczał (zgodnie z twoją strefą czasową), kiedy będziesz miał dostęp do multimedialnej wersji PDF’a z danego numeru, rozszerzonej o wideo i dźwięk. O świcie dostęp był blokowany i musiałeś poczekać do kolejnego zmroku, jeśli się spóźniłeś. Zabieg ten miał podkreślać odwieczny problem z dystrybucją obrazów. Trochę inaczej doświadczasz zdjęć, gdy widzisz je jako emisja/projekcja na ekranie, niż gdy trzymasz w ręku obiekt – książkę. Papier oglądamy za dnia w odpowiednim świetle unaocznia całą rzemieślniczo wypracowaną tonalność wydrukowanych zdjęć. Nocą zaś w klimacie ulubionych dźwięków możesz zatopić się w szerokim gamucie kolorów swojego wyświetlacza. Zapraszaliśmy też przed monitory wszystkich, którzy nie mieli dostępu do wersji papierowej, a chcieli zobaczyć, co dzieje się w fotografii Szkoły Filmowej w Łodzi.

MP: To był pomysł, który miał podkreślić inny rodzaj doświadczania fotografii na papierze i fotografii na ekranie. Fotografia wydrukowana oddziałuje na nasz wzrok poprzez światło odbite. Najlepiej jest ją oglądać za dnia, przy naturalnym słonecznym świetle. Zupełnie inaczej działa fotografia wyświetlana przez piksele. To emitowane światło podkreśla barwy, kontrast, ostrość. Ten efekt jest jeszcze wyraźniejszy właśnie przy zgaszonym świetle. Teraz stronę ton-mag.pl można oglądać o dowolnej porze dnia, tak samo jak papierowy magazyn! Zachęcamy!

IMG 6248.bc

 

Czy fotografia sama w sobie jest wystarczającym medium do ukazywania rzeczywistości lub nierzeczywistości? Wciąż chyba dużo jest konserwatywnego podejścia do fotografii, mniej konceptualnych działań, wykorzystujących instalację fotograficzną i wideo. Jak to wygląda w Szkole i czy myślicie o tym, tworząc magazyn?

MP: Fotografia jest jakimś sposobem na komentowanie rzeczywistości albo przedstawiania swojego własnego punktu widzenia wobec otaczającego nas świata. W mojej opinii studenci korzystają z tego medium dość różnorodnie - są osoby, które specjalizują się w eksplorowaniu materii fotografii, inni skupiają swoją uwagę na obrazowaniu otoczenia. Są projekty wynikające z jakiegoś stanu ducha albo takie, które są próbą podzielenia się historią. Jedni korzystają z tradycyjnych metod fotografowania, ale nie brakuje również osób wykorzystujących potencjał obrazu cyfrowego. Różne podejścia są u nas obecne, ale mam wrażenie, że w centrum uwagi studentów naszej Szkoły zawsze jest fotografia. Zdarza się, że aby dowiedzieć się czegoś więcej o niej samej, wychodzi się poza jej granice. Takie projekty są również u nas realizowane. To, w jaki sposób pracujemy przy magazynie TON, sprawdza się w tej sytuacji. Wersja papierowa jest okazją, aby potraktować fotografię jako obraz i materię, zestawione ze słowiem, natomiast wersja internetowa stwarza warunki, aby używać innych mediów cyfrowych. Intermedialność współcześnie jest bardzo naturalnym sposobem na wyrażanie siebie wśród całej różnorodności mediów.

BT: Jednym z pierwszych tekstów, który ukazał się w „TONie” był esej „Jak wyszedłem z masarni” Łukasza Filaka. Nie bez powodu poprosiłem właśnie Łukasza jako pierwszego o jego słowo. Często fotografia – to na co patrzysz – dzieje się gdzieś obok, wcale nie jest najważniejsza i nie musi być docelowym efektem. 

Dla nas fotografia, co już podkreślałem, istnieje przede wszystkim jako obiekt (w moim odczuciu), efekt działania z jakiegoś konkretnego powodu lub ślad po spotkaniu kogoś lub czegoś. Dlatego tak ważna dla nas jest książka i jej materialna forma. Strona i rozszerzenie naszego działania jest związane z pokazywaniem całościowych projektów, zwartych myśli – wypowiedzi, które maja swoją wewnętrzną strukturę. W Szkole Filmowej coraz częstsze jest myślenie o fotografii jako filozofii działania – pozyskiwane obrazy są jakby obok, stanowią dopowiedzenie czy ilustrację. Pojawiają się działania performatywne, instalacje site specific oraz działania z dźwiękiem. Fotografia dla nas jest zestawem narzędzi, który można rozszerzać w dowolnym kierunku. Najciekawszy moim zdaniem jest azymut skierowany na działania w polu sztuki. Na koniec pozwolę sobie zacytować Łukasza Filaka z 2015 roku („Jak wyszedłem z masarni”) – słowa cały czas aktualne, choć w momencie ich pisania nie przez wszystkich zrozumiane. 

 Jeżeli zawierzać teorii mówiącej o tym, że sztuka jest wielopłaszczyznowym przekaźnikiem, możemy być pewni, że owe środowisko kiedyś się przekształci. Nie może być jednak narzędziem walki z technologią poprzez tworzenie anty-środowisk, tylko sposobem obserwacji i przewidywania zmian, jakie w niej zajdą. W swojej postawie nie optowałem za tym, żeby zupełnie porzucić materię fotografii. Postanowiłem się jej przyglądać, mając świadomość tendencji do zacierania granic między gatunkami i mediami w sztuce. Oczywistym jest, że pewne systemy zostały już sprawdzone i nie oddziałują jak dawniej. Jestem jednak zdania, że posługując się prostymi metodami, jak np. ready-made, możemy komentować współczesne media i technologie.

  

Magazyn TON

 

___________________________________  

dr Bartłomiej Talaga – wykładowca Szkoły Filmowej w Łodzi.  Artysta multimedialny, projektant książek fotograficznych, redaktor magazynu „TON”. W swojej pracy artystycznej posługuje się fotografią, dźwiękiem, wideo, instalacją – tworzy w wielu formach i konwencjach szukając intermedialnych połączeń i synchronizacji z przedmiotem aktualnie podejmowanych badań. 

___________________________________  

 

Marcela Paniak – doktorantka w Szkole Filmowej Łodzi. Realizuje pracę o tożsamości w kontekście fotografii rodzinnych. Zajmuje się również materiałami okołofilmowymi z polskich filmów jako archiwista digitalizujący w Filmotece Narodowej - Instytucie Audiowizualnym. Swoje doświadczenia łączy w projektach twórczych - kuratorskich, literackich, warsztatowych - sprawdzając, jak temat kultury obrazu jest rozumiany powszechnie we współczesnym społeczeństwie.

___________________________________  

Michalina Kacperak – fotografka działająca zarówno w obszarze dokumentu, jak i fotografii konceptualnej oraz kreacyjnej, nastawiona na długoterminowe realizacje łączące wiele technik obrazowania od fotografii cyfrowej i analogowej po kolaże oraz wykorzystywanie materiałów archiwalnych. Obecnie mieszka i pracuje w Łodzi, gdzie od 2018 roku studiuje fotografię w Łódzkiej Szkole Filmowej. W 2019 roku uzyskała tytuł magistra filozofii na Uniwersytecie Wrocławskim. Od 2020 roku członkini zespołu Fundacji Picture Doc, która w ramach swojej działalności tworzy interdyscyplinarne projekty dokumentalne, wystawy, reportaże, filmy dokumentalne, projekcje audiowizualne i wydaje książki. Jest autorką tekstów kuratorskich oraz wywiadów publikowanych przez Fundację Picture Doc. 

___________________________________  

Marcin Polak  – artysta i kurator poruszający się na styku działań artystycznych i społecznych. Inicjator działań z cyklu „Zawód Artysty”, mających wpłynąć na zmianę polityki kulturalnej. Założyciel i redaktor portalu „Miej Miejsce“. Współprowadzi latającą „Galerię Czynną“. Absolwent PWSFTViT w Łodzi. Stypendysta MKiDN. W 2016 został odznaczony honorową odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej“.

 

___________________________________  

 

Zdjęcia Magazynu Ton - Marcin Polak