Czułość, która – parafrazując Herberta – nie chciała spać na dnie oka, na różne sposoby manifestuje się w fotografii. Prace Jana Bułhaka, Zofii Rydet, Evy Rubinstein, Romana Opałki czy Stefana Themersona tworzą historię tego medium opowiadaną przez wybitną kuratorkę i teoretyczkę Urszulę Czartoryską.

 

„Czułość dostrzega między nami więzi, podobieństwa i tożsamości. Jest tym trybem patrzenia, które ukazuje świat jako żywy, żyjący, powiązany ze sobą, współpracujący, i od siebie współzależny.” Od czasu wykładu noblowskiego Olgi Tokarczuk kategoria czułości – rozumianej jako postawa wobec rzeczywistości – wydaje się coraz mocniej rezonować w polskiej humanistyce i pojawiać w coraz to nowych kontekstach, choć nieraz bywa nadużywana. Tytuł wystawy przygotowanej przez Muzeum Sztuki w Łodzi we współpracy z Fotofestiwalem Czuła uwaga. Urszula Czartoryska wobec fotografii nie jest jednak wyrazem gonienia za modą, lecz świadomą decyzją umotywowaną wyjątkową osobowością i temperamentem bohaterki tego projektu, znakomitej kuratorki i historyczki sztuki.

 

Co znaczące, Tokarczuk rozpoczyna wspomniany wcześniej wywód od przywołania niepozornego rodzinnego zdjęcia, które stało się dla niej jako dziecka źródłem pierwszych refleksji na temat świata i miejsca, jakie w nim zajmuje. Tym samym daje do zrozumienia, jak zapładniający intelektualnie może być kontakt z fotografią, nawet amatorską. Na pewnym poziomie praca pisarki nie różni się wiele od pracy kuratorki czy badaczki. Jedna i druga stanowi próbę pozszywania fragmentów ludzkich doświadczeń, koncepcji, obserwacji w opowieść, uporządkowania ich i osadzenia w ramach, a także odnalezienia i scharakteryzowania powiązań między pozornie odległymi od siebie zjawiskami. To tworzenie swego rodzaju spójnego uniwersum, a w przypadku pracy kuratorskiej tym nowym światem bywa kolekcja lub wystawa.

 

21. J. Streit bez tytulu
Jindřich Štreit, „Bez tytułu”, 1980 r., fotografia czarno-biała, kolekcja Muzeum Sztuki, Łódź.

 

By powstała wartościowa kolekcja niezbędna jest najpierw czułość w oku artysty, a następnie – kuratorki.

 

 

Kuratorki wystawy w Muzeum Sztuki, Maria Franecka i Marta Szymańska, zaczerpnęły sformułowanie „czuła uwaga” z jednego z tekstów Urszuli Czartoryskiej, poświęconego pracy fotografów z agencji Magnum, opublikowanego w 1966 r. Pierwotnie odnoszące się do powojennego gatunku reportażu humanistycznego określenie można jednak pojmować szerzej. Można uznać je za luźną definicję zespołu cech, zawierającego z pewnością wrażliwość, otwartość, empatię i wnikliwość, niezbędnych artystkom i artystom, fotografikom i fotografom do obserwowania świata i wchodzenia w uczciwe relacje z bohaterami zdjęć, a także z odbiorcami ich twórczości.

 

By powstała wartościowa kolekcja niezbędna jest najpierw czułość w oku artysty, a następnie – kuratorki. Wyróżniała ona Urszulę Czartoryską, która przez znaczącą część swojego życia zawodowego była związana z Muzeum Sztuki w Łodzi, a od 1977 r. przewodziła budowaniu w tej instytucji pionierskiego Działu Fotografii i Technik Wizualnych, w ramach którego zgromadzono ponad 3000 dzieł z Polski i świata. Równolegle Czartoryska prowadziła działalność dydaktyczną, publikowała artykuły i książki, które, pozbawione ciężaru naukowej „nowomowy”, w nowatorski i śmiały sposób definiowały najważniejsze zjawiska sztuki współczesnej i fotografii, odgrywając do dziś istotną rolę w edukacji kolejnych pokoleń artystek i artystów, humanistek i humanistów.

 

14.Stankowski Na Jeziorze Zurychskim
Anton Stankowski, „Na Jeziorze Zurychskim”, 1930 r., kolekcja Muzeum Sztuki, Łódź.

 

Wystawa, stawiając w centrum postać kuratorki, zwraca szczególną uwagę na gest wyboru, selekcji, a tym samym przerzuca pomost pomiędzy tegoroczną edycją Fotofestiwalu, poświęconą Łodzi, a ubiegłoroczną, zogniskowaną wokół zagadnienia kolekcjonowania fotografii oraz kolekcji jako dzieła samego w sobie. Czartoryska pracowała w zmieniającym się na przestrzeni lat zespole, a ponadto zapewne była ograniczona wieloma ramami: instytucjonalnymi, finansowymi, a także realiami politycznymi PRL. Niemniej ukształtowany w ten sposób zbiór dzieł w dużym stopniu stanowił odzwierciedlenie jej gustu, światopoglądu, systemu wartości i temperamentu. Pozbawiona uprzedzeń, pełna ciekawości i otwarta badaczka potrafiła szybko reagować na rodzące się tendencje i zjawiska w sztuce współczesnej, a jej praca oparta była na osobistych, nierzadko przyjacielskich relacjach z twórczyniami i twórcami oraz dobrych kontaktach z zachodnimi środowiskami artystycznymi (możliwych po części dzięki jej arystokratycznemu pochodzeniu).

 

20. Ewa Rubinstein Dziewczyna w pociagu
Ewa Rubinstein, „Dziewczyna w pociągu”, 1969 r., kolekcja Muzeum Sztuki, Łódź.

 

Urszula Czartoryska z zespołem kuratorskim przez dekady pracy badawczej poświęcała uwagę dialogom, w jakie fotografia wchodziła z malarstwem, grafiką, rzeźbą, performance’m czy video artem.

 

O tworzonym przez siebie dziale Czartoryska pisała, że „z konieczności zajmuje się całą historią fotografii, lecz z zasady obserwuje przede wszystkim formy wypowiedzi, które umieszczają to medium w obszarze sztuki eksperymentującej.” Ten porządek znajduje odzwierciedlenie w 170 pracach prezentowanych na wystawie Czuła uwaga. Na ich podstawie można odtworzyć (choć niechronologicznie) ewolucję medium fotograficznego od narodzin w XIX w., kiedy głównym estetycznym punktem odniesienia było dla niego akademickie malarstwo, poprzez kolejne dekady, gdy wraz z upływem czasu i rozwojem technicznych możliwości fotografia zyskiwała artystyczną autonomię i na różne sposoby kształtowała własny język wypowiedzi. Szczególnie wiele miejsca na ekspozycji poświęcono dorobkowi międzywojennej pierwszej awangardy oraz jej spadkobierców z powojennej neoawangardy wraz z trwającymi do czasów współczesnych eksperymentami na styku fotografii i innych dziedzin sztuk wizualnych. Można odnieść wrażenie, że struktura tych zbiorów odwołuje się do leżącej u podstaw działalności Muzeum awangardowej idei partnerstwa sztuk. Urszula Czartoryska z zespołem kuratorskim przez dekady pracy badawczej poświęcała uwagę dialogom, w jakie fotografia wchodziła z malarstwem, grafiką, rzeźbą, performance’m czy video artem. Te analizy nie były jednak prowadzone w próżni. Wręcz przeciwnie – kluczową rolę w zrozumieniu przemian języka i tematów fotografii odgrywał szeroki kontekst społeczno-kulturowy, a oprócz tworzonych intencjonalnie dzieł sztuki w obszarze zainteresowania Muzeum znajdowała się fotografia dokumentalna, prasowa, reklamowa czy wernakularna i amatorska, traktowana z równą uwagą jak artystyczna. To właśnie proweniencja oraz charakter prac, a nie czas ich powstania, zadecydowały o ich układzie na wystawie Czuła uwaga. Franecka i Szymańska zorganizowały materiał wokół czerech głównych zagadnień, stanowiących przedmiot badań Czartoryskiej, określonych jako: Fotografia zakwestionowana, Prywatne, superprywatne, antyprywatne, Odkształcanie obrazów świata i Punkty styczności ze światem. Tytuły poszczególnych części ekspozycji stanowią cytaty z pism teoretycznych historyczki sztuki.

 

20. Markowski Nowa Huta przed Arka Pana 31.08.1983
Markowski Stanisław, „Nowa Huta przed Arką Pana, 31 VIII 1982”, 1983 r., kolekcja Muzeum Sztuki, Łódź.

 

Opowieść o Fotografii zakwestionowanej rozpoczyna się w latach 20. XX w., wraz z pierwszymi próbami zwrócenia uwagi na nieobiektywność obrazu fotograficznego i kreacyjny potencjał medium, pozwalający na wykroczenie poza wierną rejestrację rzeczywistości. Podejmowali je przede wszystkim twórcy i twórczynie związani z ruchami awangardowymi – na wystawie ilustrują je dynamiczne sceny uchwycone przez Edwarda Olszanieckiego czy Antona Stankowskiego, poszukiwanie wizualnych rytmów przez Kazimierza Lelewicza, a także gra z ptasią perspektywą i dużym kontrastem w wykonaniu Krystyny Gorazdowskiej. Wystawa podkreśla żywość tych zainteresowań także po II wojnie światowej, przywołując próby przezwyciężenia ograniczeń ludzkiej percepcji w pracach Ireneusza Pierzgalskiego i Janusza Bąkowskiego, czy refleksje na temat technicznych aspektów rejestracji i materialnego wymiaru zdjęć wyrażane przez Wojciecha Bruszewskiego i Józefa Robakowskiego. Istotny wątek stanowi tu intermedialność fotografii, która wychodząc poza tradycyjnie pojmowaną autonomię, zaczęła tworzyć sojusze z video, performance’m czy instalacją przestrzenną. Można zaobserwować, że awangardowe i neoawangardowe zawieszanie wiary w obiektywność medium nierzadko służyło poszukiwaniu prawdy wyższego rzędu i eksplorowaniu rzeczywistości z uwagą o wiele bardziej natężoną niż w codziennym doświadczeniu, tak aby ujawnić jej nowe, dotąd niedostrzegane aspekty. Stanowi to przeciwieństwo strategii realizowanej przez mass media i reklamę – zachowywania pozorów obiektywizmu i realizmu przy jednoczesnym niejawnym manipulowaniu obrazem świata. Jak przypominają kuratorki, Czartoryska już w latach 60. i 70. zwracała uwagę na konieczność krytycznej oceny otaczających nas na co dzień materiałów wizualnych i zachęcała do analizowania intencji ich autorów, stąd obecność w kolekcji słynnych prac inkorporujących język reklamy i popkultury, jak Sztuka konsumpcyjna Natalii LL czy Marylin Monroe Andy’ego Warhola. Kilkadziesiąt lat później nieufność wobec obrazu wydaje się uzasadniona bardziej niż kiedykolwiek, gdy celowe zakłamywanie rzeczywistości poprzez edytowanie materiałów fotograficznych i filmowych stało się codzienną praktyką nie tylko mniej lub bardziej zinstytucjonalizowanych nadawców masowych komunikatów, ale także milionów użytkowników internetu, kierowanych rozmaitymi motywacjami, od estetycznych, przez komercyjne, po polityczne.

 

5.Bakowski Stare Miasto
Janusz Bąkowski, „Stare Miasto”, 1973 r., kolekcja Muzeum Sztuki, Łódź.

 

Porzucając na chwilę kategorię obiektywizmu, w części ekspozycji zatytułowanej Odkształcanie obrazów świata zagłębiamy się coraz bardziej w przestrzeń „plastycznych przygód fotografii.” Ten rozdział Czułej uwagi gromadzi XX-wieczne nurty kreacyjne, zestawiając ze sobą różne reprezentacje pejzaży wewnętrznych, intymne i emocjonalne opowieści, surrealistyczne gry. Powstałe w latach 40. na poły abstrakcyjne makrofotografie  organicznych form autorstwa Zbigniewa Dłubaka i Fortunaty Obrąpalskiej budzą trudny do uzasadnienia niepokój, w stopniu nie mniejszym niż palimpsestowa twarz ze zdjęcia Jerzego Wardaka. Rozbrzmiewa tu także polifoniczny głos wybitnych artystek –  Ewy Partum, Teresy Tyszkiewicz i Teresy Gierzyńskiej – które dzielą się osobistym, nie zawsze łatwym, doświadczeniem bycia w ciele. Na ich tle osobny wydaje się głos innej kobiety, Evy Rubinstein. Umieszczenie jej prac w tej części wystawy nie stanowi najbardziej oczywistego wyboru, gdyż w dorobku podróżującej po świecie fotografki przeważają intymne portrety, akty, sceny rodzajowe z ulic europejskich miast i nastrojowe zdjęcia pustych wnętrz. Niemniej całą jej twórczość przenika spokojna, uważna obecność i wyczucie harmonii, które zdają się być bardziej duchowymi kwalifikacjami autorki niż czynnikami pochodzącymi ze świata zewnętrznego.

 

9.Dlubak Dzieci snia o ptakach
Zbigniew Dłubak, „Dzieci śnią o ptakach”, 1948 r., kolekcja Muzeum Sztuki, Łódź.

 

Trzecia i czwarta część ekspozycji okazała się dla mnie o wiele większym zaskoczeniem niż dwie pierwsze, mocno osadzone w DNA Muzeum Sztuki. Przyznaję, nie zdawałam sobie sprawy, że MS przez lata zgromadziło tak rozbudowane zbiory zabytków fotografii z XIX i początku XX wieku, a także zdjęć dokumentalnych i reportażowych z okresu po II wojnie światowej. Prywatne, superprywatne, antyprywatne stanowi wyraz głębokiego zainteresowania Urszuli Czartoryskiej fotografią amatorską, wernakularną, którą ceniła nie tylko z uwagi na walory poznawcze, ale również za zdolność do ewokowania emocji, wynikających po części z przekraczania granic czyjegoś intymnego świata, a po części – uniwersalności ludzkiego doświadczenia. Faktycznie, te niewielkie, często zniszczone odbitki wywołują uczucia rozpięte na bardzo szerokiej skali. Budzące uśmiech zdjęcia Witkacego i Malewicza sąsiadują z mieszczańskimi „portretami rodziny we wnętrzu”, a te z anonimowymi stykówkami z łódzkiego getta, które zamykają przedwojenne historie bolesną puentą. W żadnej części wystawy materialny wymiar fotografii nie jest tak dotkliwie odczuwalny jak podczas zaglądania przez te małe okna na świat, którego już nie ma, co przypomina o ograniczonym wglądzie, jaki mamy w czas przeszły dokonany.

 

4. Fotografie z getta lodzkiego2
Autor nieznany, „Zespół fotografii dokumentacyjnych z getta łódzkiego”, ok. 1942 r., kolekcja Muzeum Sztuki, Łódź.

 

Stopklatki z życia zwykłych ludzi odnajdujemy także w rozdziale Punkty styczności ze światem, w którym najwyraźniej ujawnia się interwencyjny i społeczny nerw Czartoryskiej i Muzeum. Zróżnicowany i bogaty zbiór reportaży autorstwa najwybitniejszych polskich fotografów świadczy o potrzebie archiwizowania ważnych świadectw epoki, jak chociażby zdjęcia Eugeniusza Hanemana z powstania warszawskiego, a także chronienia dokumentacji działalności opozycyjnej, czego wyrazem jest włączenie fotografii Stanisława Markowskiego ze starć ulicznych w stanie wojennym. Obok, na marginesie wielkiej historii, tytułowa czułość manifestuje się w panoramie powszedniego życia Polski i bloku wschodniego, w kadrach, które zaludniają zwyczajni bohaterowie, słabo widoczni w dyskursach głównego nurtu. Odnaleźć ich można we fragmentach słynnego Zapisu socjologicznego Zofii Rydet, obyczajowych scenach Bogdana Dziworskiego i Jindřicha Štreita czy migawkach z przedwojennego Kazimierza nad Wisłą uchwyconych przez Benedykta Jerzego Dorysa.

 

3. Haneman W zdobytej ciezarowce
Eugeniusz Haneman, „W zdobytej ciężarówce”, 1944/1980, fotografia, kolekcja Muzeum Sztuki, Łódź.

 

Ogromnie cieszy fakt, że Muzeum zdecydowało się przypomnieć i wyeksponować dorobek jednej z najważniejszych swoich kuratorek i badaczek, oddając sprawiedliwość jej kluczowej roli w kształtowaniu polskiej teorii i historii fotografii.

 

Kolejne działy wystawy płynnie przechodzą jeden w drugi i trudno oprzeć się wrażeniu, że arbitralne wytyczenie między nimi granic jest właściwie niemożliwe, ponieważ zdjęcia z różnych epok i porządków nieustannie ze sobą dialogują. Amatorskie materiały znalezione służą do komentowania zjawisk społecznych, eksperymenty wizualne bywają jednocześnie przyliterackie, a osobiste portrety artystów wpisują się w większe narracje. Czuła uwaga stanowi niewielki wycinek niezwykle wszechstronnego zbioru, ujawniający ogrom ambicji ewidencjonowania i porządkowania procesów artystycznych toczących się na oczach Czartoryskiej oraz zespołu kuratorek i kuratorów. Z perspektywy kilkudziesięciu lat uderza trafność ich wyborów, bo ta interpretacja historii fotografii składa się z niemalże samych momentów przełomowych i ikonicznych nazwisk. To budzi z jednej strony fascynację, a z drugiej  pewien niedosyt i chęć obejrzenia pozostałych blisko 3000 fotografii, na co dzień skrytych w magazynach.

 

Przeczytałam kiedyś wywiad, w którym angielska dziennikarka Penny Martin przywołuje interesującą wypowiedź na temat natury tworzenia kolekcji. Gitarzysta John Squire został zapytany o to, czy jego kolekcja winyli jest równie dobra jak ta, którą zgromadził Bobby Gillespie. Odpowiedział: „Wciąż mam wszystkie moje pomyłki.” Zbiory budowane przez dekady są nieuchronnie skazane na rozgałęzianie się w boczne ścieżki, na błędy, powtórzenia i ryzyka niespójności. Tego na wystawie trochę mi brakuje. Szkoda, że nie możemy zobaczyć szerszego kontekstu, dowiedzieć się więcej o wyzwaniach i trudnościach towarzyszących doborowi i zakupom prac, o relacjach z artystkami i artystami, o warsztacie kuratorki pracującej dla dużej instytucji w realiach PRL. Ale nawet bez tego przypisu Czuła uwaga jest cenną lekcją historii fotografii, szczególnie dla młodszych pokoleń. Ogromnie cieszy fakt, że Muzeum zdecydowało się przypomnieć i wyeksponować dorobek jednej z najważniejszych swoich kuratorek i badaczek, oddając sprawiedliwość jej kluczowej roli w kształtowaniu polskiej teorii i historii fotografii.

 

_

 

Karolina Maciejewska – absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim oraz studiów podyplomowych marketing kultury na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka artykułów poświęconych sztuce, fotografii, designowi i rozwojowi branży kultury. Zajmuje się tworzeniem i redagowaniem treści, public relations i promocją, prowadzeniem programów dotacyjnych i fundraisingiem w publicznych instytucjach kultury, NGO oraz dla klientów komercyjnych.



Czuła uwaga. Urszula Czartoryska wobec fotografii

_

zdjęcie główne: Teresa Gierzyńska, „Spokojna” z cyklu „O niej”, 1980 r., kolekcja
Muzeum Sztuki, Łódź.