Na przełomie lutego i marca miasto planuje ogłosić konkurs na dyrektora Teatru Powszechnego. Obecna szefowa teatru Ewa Pilawska chce dalej pełnić tę funkcję, ale w konkursie startować nie zamierza. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy prof. Tomasza Majewskiego.

 

Zostałem poproszony przez redakcję Miej Miejsce o krótki komentarz w sprawie decyzji o przeprowadzeniu konkursu na stanowisko dyrektora Teatru Powszechnego w Łodzi. Przyznaję, że nie chciałem tego robić zajęty pracą, ale gospodarz Miej Miejsce bardzo skuteczne mnie zachęcił, pokazując zamieszczone na jego stronie komentarze fanów dyrektor Pilawskiej.  

Skoro zabieram głos w tej sprawie to chciałbym na początku pogratulować Pani Prezydent Moskwie-Wodnickiej podjętej decyzji i życzyć dalszej konsekwencji we wprowadzaniu w czyn zasad transparentnych, rzetelnych konkursów na stanowiska dyrektorów we wszystkich miejskich instytucjach kultury.  Mogę ją zapewnić o poparciu w tych działaniach z mojej strony i twórców Manifest Wolnej Kultury Łodzi, którzy odnośnie zasad wyłaniania dyrektorów wypowiedzieli się jednoznacznie w liście otwartym do Prezydent Hanny Zdanowskiej jesienią ubiegłego roku. Trzymam również kciuki za Pan Dyrektora Jacka Grudnia, oby zachował odwagę cywilną, szczególnie wobec hejterów, którzy teraz wylewają pomyje na niego i na prezydent Wodnicką (oraz parę innych osób), tylko za to, że realizują zapisy Polityki Rozwoju Kultury 2020+ odnośnie konkursów.

Zgodnie z postulatami grupy inicjującej Manifest Wolnej Kultury Łodzi oraz wcześniejszej Polityki Rozwoju Kultury konkursy takie miały być w Łodzi rozwiązaniem standardowym, zwyczajnym a nie wyjątkowym.  Gwarantować miały to, by osoby przystępujące do rywalizacji konkurowały na wizje i programy rozwoju miejskich placówek.  W praktyce – jak wiemy – bywało z tym różnie.  Dlatego postulowaliśmy, aby warunkiem przystąpienia do konkursu było w Łodzi upublicznienie przez osoby kandydujące skróconego programu dla instytucji na  objętą konkursem kadencję. Postulowaliśmy także włączenie po stronie przedstawicieli Miasta jednego reprezentanta strony społecznej do składu konkursowego oraz – w najbliższej przyszłości – transmisję online przesłuchania konkursowego. 

Wbrew głosom, które wciąż słyszę nie podzielam opinii, że antidotum na brak transparentności przy konkursach byłoby zniesienie procedury konkursowej. Uznaniowość decyzji o mianowaniu bez konkursu jest zawsze większa i pozostaje poza jakąkolwiek społeczną kontrolą.  Również mandat i autorytet dyrektora, który wygra taki konkurs w oparciu o swoje kwalifikacje i program bywa większy – co przydaje się w ewentualnych sporach na linii: dyrektor i organizator instytucji kultury. Kto nie czuje się przekonany, niech rozważy z jednej strony przypadek wybranego ponownie w transparentnym konkursie na stanowisko dyrektora Muzeum Polin Dariusza Stolę, a z drugiej mianowanego przez ministra Piotra Glińskiego „bez procedury konkursowej” dyrektora Bernatowicza w CSW Zamek Ujazdowski.

 

Zapewniam zatem wszystkich, którzy jeszcze tego nigdy nie robili – w tym Panią Dyrektor Pilawską – że od stanięcia w konkursowe szranki nikomu korona z głowy nie spadła. A publiczność (nie tylko telewizyjnego „The Crown”, ale także teatru) pasjonuje się przecież troskami monarchów i niesprawiedliwością jaka ich spotyka.

 

Nie widzę powodu, aby pod wpływem „womitowania” hejterów (piszę to pod wpływem lektury anonimowych komentarzy na stronie Radia Łódź) i niedawnej medialnej „pantomimy i ekstazy” pewnych polityków, czynić wyjątek dla Ewy Pilawskiej, „nie przewietrzyć jej teatru” przynajmniej raz na dwadzieścia parę lat w ramach szranków o fotel dyrektorski. W normalnych warunkach stały kodeks postępowania prawnego, abstrakcyjny i zwarty, „wyprany z namiętności” – to znaczy dobra praktyka konkursu, nie mająca względu na osoby – mógłby stopniowo zmodyfikować niepisane reguły instytucji kultury. Na razie bowiem samo przygotowanie sobie dokumentacji do postępowania konkursowego jest tutaj najwyraźniej traktowane niczym zerwanie z ceremoniałem dworskim, obraźliwe zachowanie wobec księżniczki lub abdykacja królowej – wszystko to dopuszczalne, rzecz jasna, ale dla tych „pośledniejszych ludzi” z gminu.  Zapewniam zatem wszystkich, którzy jeszcze tego nigdy nie robili – w tym Panią Dyrektor Pilawską – że od stanięcia w konkursowe szranki nikomu korona z głowy nie spadła. A publiczność (nie tylko telewizyjnego „The Crown”, ale także teatru) pasjonuje się przecież troskami monarchów i niesprawiedliwością jaka ich spotyka.

 

P.S. Na koniec kieruję już prywatnie słowo do hejtera Anonima zamieszczającego całe sekwencję  komentarzy przeciw idei konkursu w Teatrze Powszechnym na portalu Radia Łódź. Zacznij, Drogi, samodzielnie myśleć i przetnij tę pępowinę (przerażenia i fascynacji Matką).  Jak pisała Julia  Kristeva psychicznie „inkorporować Matkę to spożywać substancje, które ją ukazują”. Cóż to to za substancje? Najpierw są to słowa, skoro każde wypowiedziane i napisane przez Ciebie słowo jest takie brudne, nienawistne, zużyte, sponiewierane i „rozbudzające gniew”. Nic dziwnego, bo inni „wyrzucają je już dawno pogryzione”. Nie myślisz przecież i nie mówisz niczego  po namyśle, samodzielnie, sam za siebie, mówisz nieustannie „w imieniu”.  A zdawałoby się, jak pisał Cioran, że przeżute przez kogoś jedzenie brzydzilibyśmy się połknąć … Ty chyba  się nie brzydzisz. Czas więc przypomnieć Tobie Pierwszą Regułę Womitowania, sformułowaną przez Ludwika Flaszena (kłaniam się drodzy ludzie teatru!): otóż „womituje się tym, co się zjadło”.  Stąd wniosek – jaką substancją siebie karmisz nietrudno po lekturze twoich komentarzy zgadnąć. Współczuję, bo przywołując regułę kolejną trudno przecież (jeśli to w ogóle wykonalne) womitować w sposób godny,  wykonując przy tym gest monumentalny i wzniosły.

 

___________________________________

 

Tomasz Majewski dr hab., prof. UJ. kulturoznawca i filmoznawca, związany z Katedrą Antropologii Literatury i Badań Kulturowych UJ. Laureat nagrody „Literatury na świecie" w kategorii „Nowy głos”. Autor książek „Dialektyczne feerie. Szkoła frankfurcka i kultura popularna” (2011), „Siła kształtująca” (2018). Redaktor tomów „Rekonfiguracje modernizmu. Nowoczesność i kultura popularna” (2009), „Memory of the Shoah” (2010), “Migracje modernizmu. Nowoczesność i uchodźcy” (2014), „Mit-religia- nowoczesność. Cena emancypacji’ (2019). Członek zespołu redakcyjnego „Kultury Współczesnej”, w latach 2016-2019 przewodniczący Rady Programowej Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Łodzi. Prezes Polskiego Towarzystwa Kulturoznawczego oraz członek Komitetu Nauk o Kulturze PAN od 2015 wybrany w b.r. na kolejną kadencję. 


___________________________________


 
ilustracja: GRA-FIKA