Dyplomowy spektakl Klub, który powstał w murach warszawskiej Akademii Teatralnej podsumowuje w sposób dosadny przemoc w środowisku artystycznym, która była, jest i być może, także dzięki świadomości adeptek zawodu aktorskiego, stanie się niemożliwa. Klub w reżyserii Weroniki Szczawińskiej dobitnie pokazuje, że zmiana dzieje się teraz.

 

Tekst reportażu  Matildy Voss Gustavsson pt: Klub. Seksskandal w komitecie noblowskim" jest tylko punktem wyjścia do rozważań ogólnych na temat społecznego przyzwolenia na przemoc seksualną w środowisku artystycznym. Spektakl nie skupia się jedynie na przemocy seksualnej. W jednej ze scen aktorka pyta czy kiedyś będzie mogła wyjść na ulicę w kusej sukience bez podtekstów, wygłaszania krzywdzących opinii otoczenia, że prowokuje, że się prosi o kłopoty. Aktorki zwracają uwagę m.in. na absurd cenzurowania damskich sutków przestrzeni internetu podczas, gdy nikt nie dziwi się mężczyznom paradującym w upalny dzień bez koszulki po ulicach. Na scenie zobaczyłam mocne postaci, pewne siebie aktorki, silne osobowości. Chciałabym wierzyć w to, że te młode artystki wychodzą z Akademii Teatralnej gotowe do zawodowej pracy na swoich warunkach. Przygotowane i świadome, że warto od samego początku zawalczyć dla siebie i swoich koleżanek i kolegów o przestrzeń pozbawioną przemocy. Można śmiało powiedzieć, że sam spektakl, studentki dyplomowego roku Akademii Teatralnej w Warszawie same sobie wywalczyły. Kiedy zobaczyły, że w planowanym przez szkołę dyplomie dostały bardzo niewielkie role zareagowały. Julia Biesiada, Julia Borkowska, Maria Kozłowska,Katarzyna Lis, Adrianna Malecka, Magdalena Sildatk, Bernadetta Statkiewicz, Monika Szufladowicz, Helena Urbańska, Emilia Walus stanęły za sobą, zgłosiły się do rektora uczelni i dostały możliwość pracy z wybraną przez siebie reżyserką. Pracy nad dyplomem na swoich warunkach. Wybrały Weronikę Szczawińską oczywiście nieprzypadkowo.  W pracy zawodowej bardzo zwraca ona uwagę na wspólnotowość doświadczenia. I tę wspólnotę zobaczyłam na scenie/piwnicy Teatru Collegium Nobilium Akademii Teatralnej w Warszawie.

 

Na kanwie wstrząsającego reportażu o głośnej seksaferze w komitecie noblowskim, aktorki snują opowieść o tym jak wygląda mechanizm przemocy seksualnej i jak łatwo paść jego ofiarą. Szczególnie w środowisku artystycznym, gdzie tak wiele wciąż zależy od ludzi z dorobkiem i znanym nazwiskiem. Bo przecież nie tylko w Szwecji był jakiś demiurg sztuki, kulturprofilen, oni zdarzają się wszędzie. W spektaklu padają nazwiska z naszego podwórka, były dyrektor Teatru Bagatela, Jacek S., wobec którego toczy się właśnie proces sądowy, Paweł Passini czy Włodzimierz  Staniewski.

 

INTERNET 2000 FOT BARTEK WARZECHA e B1XT9799
fot. Bartek Warzecha

 

Tytułowy Klub był na mapie Sztokholmu miejscem szczególnym. Prowadzony przez Jean-Claude Arnaulta, męża poetki i członkini Akademii Szwedzkiej, Katariny Frostenson był dla wielu artystek przepustką do kariery. Reportaż Matildy Voss Gustavsson 4 lata temu ujawnił, że w elitarnej piwnicy przez 20 lat rządził mężczyzna, którego  o molestowanie i gwałty oskarżyło 18 kobiet. Aktorki w spektaklu nazwisko Arnaulta pomijają, wraca jako kulturprofilen. Jako celowy zabieg, aby przepadł w świadomości i pamięci na zawsze. Może tak samo powinni przepaść przemocowcy z polskiego podwórka? Nie dostawać kolejnych intratnych propozycji z teatrów? Ta zmiana ciągle jest przed nami. Jako widzowie spektaklu jesteśmy do tego Elitarnego" klubu zaproszeni, ale z minuty na minutę coraz mniej nam się ta przestrzeń podoba. Jesteśmy coraz bliżej ofiar, a poszczególne monologi pokazują tylko jak skuteczny jest ten mechanizm zła. Jak doskonale można go stworzyć i jak trudno jest z tej pułapki się uwolnić. Jedna z aktorek w trakcie wygłaszania osobistego monologu,  rozliczeniowego także z AT w Warszawie, mówi: Miała być kultura wysoka, a jest kultura gwałtu". Ten spektakl uruchamia w nas potrzebną niezgodę na przemoc. Budzi z wieloletniego letargu, kiedy tak wiele z nas nie miało siły, aby zareagować na przemoc. Przemoc w miejscu pracy, na uczelni czy na przemoc w relacji.

Spektakl kończy się symbolicznym stanięciem po stronie ofiar. Aktorki z dużą świadomością ciała i oddechu pracują, aby wydobyć z siebie potrzebne emocje. To z pewnością zasługa reżyserki, która zaprosiła do pracy Dobrawę Borkałę, która odpowiadała za współautorstwo koncepcji scenicznej, konsultacje terapeutyczne i pracę z oddechem . Ten oddech nas przeszywa, daje spektaklowi potrzebną energię emocjonalną. Ostatnia scena i wspólny krzyk ofiary gwałtu" wydobywający się z ciał Wszystkich aktorek grających w spektaklu paradoksalnie daje siłę do zmiany. Daje siłę do zrozumienia jak łatwo jest piękny świat sztuki zdewaluować przez ludzi, którzy nigdy nie powinni się nią zajmować.

 

_

Scenariusz i reżyseria: Weronika Szczawińska 

Współautorstwo koncepcji scenicznej, konsultacje terapeutyczne i praca z oddechem: Dobrawa Borkała

Muzyka: Teoniki Rożynek

Kostiumy, przestrzeń Marta Szypulska

Kierowniczka produkcji: Agnieszka Zajk-Tworkowska

Asystentka reżyserki: Marta Szlasa-Rokicka

 _

 

Weronika Szczawińska - reżyserka, dramaturżka i performerka, absolwentka warszawskiej Akademii Teatralnej, z doktoratem obronionym w Instytucie Sztuki PAN. Szczawińska jest też wykładowczynią Akademii Teatralnej, kuratorką sezonu w Komunie Warszawa i współzałożycielką kolektywu działającego w ramach Instytutu Sztuk Performatywnych.

_

Agata Całkowska: dziennikarka, dokumentalistka, wydawczyni telewizyjna i radiowa.

_

Zdjęcie główne Bartek Warzecha