Obrazy wchodzą tu w przestrzeń, a przestrzeń zaczyna zachowywać się jak obraz. W Zachęcie prezentowana jest pierwsza w Polsce monograficzna wystawa Barbary Kasten, artystki, która od lat łączy fotografię, rzeźbę i architekturę w spójny system wizualnych eksperymentów, w którym światło, odbicie i konstrukcja nieustannie zmieniają sposób widzenia.
Nieprawdopodobne punkty widzenia
Wystawa „Barbara Kasten. Postabstrakcja" kuratorowana przez Agnieszka Pindera w Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki stanowi pierwszy monograficzny przegląd twórczości amerykańskiej artystki w Polsce i regionie. Sztuka Barbara Kasten koncentruje się wokół relacji pomiędzy obiektem artystycznym, odbiorcami i przestrzenią. Wśród ponad stu prac od lat siedemdziesiątych po dziś, znalazły się m.in. instalacje, wielkoformatowe Polaroidy, fotogramy czy rzeźba z sizalu. Ta ostatnia stanowi wprowadzenie do wystawy i jest efektem pobytu artystki na stypendium Fulbright-Hays (1971–72) w pracowni gobelinu Magdalena Abakanowicz w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (obecnie Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu). Polskie wątki w biografii Kasten dopełniają wystawy: w warszawskiej Galerii Rzeźby (1972), gdzie zaprezentowała prace z okresu poznańskiego, oraz w Łodzi (1982), gdzie prezentowała część serii Konstrukty.
Konstrukcje Kasten intrygująco łączą się także z tkanką Warszawy. Wychodząc z galerii w kierunku metra, pod odblaskowe wiaty w kształcie litery M, nietrudno oprzeć się wrażeniu, jakby estetyka artystki opuściła mury Zachęty, stając się integralnym elementem miejskiej codzienności
Prezentowany na wystawie rozwój procesu twórczego Kasten zorganizowany jest według logiki konstruowania obrazu: wczesne eksperymenty ze splotem i gobelinem przechodzą w fascynację techniczną siatką z włókna szklanego. Organiczny splot przerodził się z czasem w kontrolowany eksperyment z fotogramem. Ostatni natomiast stał się przyczynkiem do przemyślenia kwestii widzenia przestrzennego i badania relacji między fotografią a architekturą. Ekspozycja uwodzi zmysłowością, nasyconymi kolorami, lśniącym pleksi i przestrzenną iluzją. Choć wystawa opiera się na wątkach biograficznych, tożsamość Kasten jest tu traktowana ściśle artystycznie. Zarówno w doborze prac, jak i w tekstach kuratorskich, pojawia się silny nacisk na budowanie własnej, kobiecej genealogii sztuki – od Abakanowicz po artystki awangardowe, takie jak Florence Henri czy Lucia Moholy. Tytułowa postabstrakcja stawia kluczowe pytanie: jak język awangardy funkcjonuje dziś? W interpretacji Kasten tradycja ta jest wciąż żywym materiałem, który należy nieustannie przeformułowywać.
Dekonstrukcja rzeczywistości
Wchodząc po schodach na wystawę, przywitała mnie instalacja z żółtych, fluorescencyjnych, modułowych belek z pleksi – beams – przywołująca echa sztuki minimalistycznej i „L-Beams" Robert Morris czy „Rainbow Pickett" Judy Chicago, prezentowanych na wystawie „Primary Structures". Jednak o ile u Morrisa obiekty miały wchodzić w fizyczną interakcję z ciałem odbiorcy i redefiniować jego ruch w przestrzeni, w przypadku „Składanki" (2026) Kasten dialog ten zostaje zablokowany przez galeryjną linkę. Niemniej kontrast kolorowych elementów z klasycyzującym, białym wnętrzem klatki schodowej sprawia wrażenie starannie wyreżyserowanego kadru, gotowego na nasze spojrzenie i na spojrzenie aparatu.
Artystka od lat „koloruje” ikony modernizmu – m.in. Crown Hall Ludwig Mies van der Rohe czy Glass House Philip Johnson. W tych przeszklonych i surowych wnętrzach fluorescencyjne instalacje Kasten nie tylko pobudzają percepcję odbiorców, ale także dematerializują architekturę, nadając jej abstrakcyjnych właściwości. W Zachęcie strategia ta zyskuje nowy kontekst. Tutaj Kasten mierzy się z historyzującymi sztukateriami, reliefowymi gzymsami i kolumnadą, które – podobnie jak jej obiekty – są w gruncie rzeczy pozbawione funkcji nośnej. Jednak o ile detal architektoniczny trzyma się ścian, o tyle jaskrawe belki wychodzą w przestrzeń, wprowadzając rodzaj trójwymiarowego filtra, przez który oglądamy historyczny gmach. Konstrukcje Kasten intrygująco łączą się także z tkanką Warszawy. Wychodząc z galerii w kierunku metra, pod odblaskowe wiaty w kształcie litery M, nietrudno oprzeć się wrażeniu, jakby estetyka artystki opuściła mury Zachęty, stając się integralnym elementem miejskiej codzienności.
Powstała w efekcie fikcyjna architektura przypomina z jednej strony nowojorskie wieżowce, z drugiej – stykówki filmu analogowego
Siatka / grid
Centralnym punktem wystawy jest „Forma siedząca żółta" z 1972, powstała w pracowni gobelinu Abakanowicz. Rzeźba z ręcznie plecionego sizalu, przyoblekająca krzesło Thonet, nawiązuje do kształtu kobiecego ciała, wydatnych bioder i pośladków. Zarówno kolor zgaszonej żółcieni, jak i naturalny materiał obiektu kontrastują z fluorescencyjnymi belkami umieszczonymi w oknach, które są przedłużeniem „Składanki". Zestawienie to zręcznie łączy ówczesne poszukiwania sztuki ciała i materialności rzeźby z echami minimalizmu. Samo krzesło, wyniesione na niski podest, anektuje prawo zwykłego mebla do stania na podłodze – ta rzeźbiarsko-cielesno-designerska hybryda staje się figurą-matką, płodzącą nowe eksperymenty artystyczne Kasten.
W sąsiadującej serii „Figura/Krzesło" z 1973 roku dochodzi do przełożenia haptycznej cielesności obiektu na język fotogramu, inspirowany tradycją cyjanotypii oraz Bauhausowskimi eksperymentami Lucia Moholy oraz László Moholy-Nagy. Fragmentaryczne ujęcia ciała nagiej kobiety, pozującej z krzesłem, wpisane zostały w rygor siatki/grid (za Rosalind Krauss), przypominającej rysunek architektoniczny. Poprzez operowanie negatywem, pozytywem oraz multiplikacją odbić artystka dekonstruuje tożsamość modelki na rzecz badawczej obserwacji formy. W efekcie erotyczny i fetyszyzujący wymiar przedstawienia nie wynika z samej nagości, lecz z precyzji kadrowania, która zamienia ciało w element geometrycznej struktury, zwiastując późniejszą fascynację Kasten architektonicznym wymiarem obrazu.
Motyw siatki/grid powraca na wystawie jeszcze w kilku miejscach, a najwyraźniej w seriach „Plan" z 2022 roku, „Tarcza" z 2022 roku oraz miejscami w serii „Konstrukty" z 1984 roku. Te pierwsze w znaczący sposób podejmują dialog z tradycją konstruktywizmu, przedstawiając fotografie pofragmentowanych szkieletowych konstrukcji. Powstała w efekcie fikcyjna architektura przypomina z jednej strony nowojorskie wieżowce, z drugiej – stykówki filmu analogowego.
W serii „Tarcz" Kasten wychodzi poza płaszczyznowość siatki, zestawiając błękit cyjanotypii z rysunkiem i fizyczną, stalową kratownicą. Powstały w ten sposób efekt nakładających się obrazów – zarówno materialnych, jak i niematerialnych (cień) – tworzy gęstą strukturę. Tytułowa „tarcza” to także czytelny gest w stronę Jasper Johns i jego poszukiwań obiektu, który jest jednocześnie obrazem i rzeczą. U Kasten tarcza nie służy jednak do obrony – jest fizycznym przedłużeniem jej fotografii.
Seria „Konstrukty" na swój sposób także burzy porządek i płaszczyznowość siatki, uprzestrzenniając i koloryzując modułowe realizacje. Wykonywane w latach 80. wielkoformatowe Polaroidy (20 × 24 cale) to efekt wieloletniej współpracy artystki z Massachusetts Institute of Technology. Kasten często aranżowała swoje kompozycje w skali 1:1, nierzadko bezpośrednio w przestrzeniach galeryjnych, traktując je niczym gigantyczne atelier. Używając luster i odbić, składała hołd Florence Henri, jednak z jednym znaczącym wyjątkiem: z jej kadrów znika figura ludzka.
Dziś kwestia siatki nabiera zupełnie nowego znaczenia, przenosząc akcent na sferę social mediów i instagramowych kafelków, preferujących wertykalność. Kasten, dekonstruując grid w swoich kolorowych fotografiach z lat 80., zdaje się wyprzedzać ten moment: pokazuje, że każda struktura jest tymczasowym filtrem nałożonym na naszą percepcję.
Jak podaje Alex Klein, Kasten nabierała doświadczenia jako stylistka i dekoratorka witryn w domu towarowym, zręcznie „komponując obiekty za szklaną taflą”. Sekcja Sztuka plastyczna czy prace „Dyptyk I 84 (Konstrukt XXVI)" z 1984 roku w sposób szczególny wydają się nawiązywać do tego doświadczenia
Spojrzenie przez szybę
Lśniące powierzchnie przedstawianych na fotografiach obiektów oraz instalacji z pleksi przywodzą na myśl kwestię fetyszyzacji towaru czy komercjalizacji doświadczenia sztuki, charakterystyczne dla subwersywnych działań artystów m.in. z The Pictures Generation. Choć twórczość Kasten powstawała równolegle, można zauważyć, iż w mniejszym stopniu interesowała ją krytyka utowarowienia, co zapożyczenie jej estetycznego języka. Jak podaje Alex Klein, Kasten nabierała doświadczenia jako stylistka i dekoratorka witryn w domu towarowym, zręcznie „komponując obiekty za szklaną taflą”. Sekcja Sztuka plastyczna czy prace „Dyptyk I 84 (Konstrukt XXVI)" z 1984 roku w sposób szczególny wydają się nawiązywać do tego doświadczenia. Nakładające się na siebie obrazy, kolory załamywane przez światło przypominają moment spojrzenia na witrynę sklepową: symultaniczną obserwację starannie ułożonych obiektów i nieokiełznanych odbić.
Istotnym elementem wystawy jest przemyślenie kwestii inscenizacji w twórczości Kasten. Pośrodku jednej z sal wyrasta labirynt kolorowych paneli na ciężkich, metalowych stelażach. Ich intensywne barwy – fuksja, czerwień, połyskliwe róże – odbijają się na podłodze, tworząc efemeryczną choreografię świateł. Te rzeźbiarskie konstrukcje stanowią przestrzenną manifestację napięcia między obrazem a architekturą, dzięki której możemy poczuć się, jakbyśmy weszli do jednej z kolorowych fotografii Kasten.
W tym „gabinecie luster” jedynym elementem przypadkowym staje się sam odbiorca, którego pofragmentowana sylwetka odbija się w barwnych taflach. Co ciekawe, ta monumentalna konstrukcja budzi dalekie echa jej wczesnej pracy „Carcass (Truchło)" z 1970/71 roku. O ile jednak tamto wnętrze, do którego można było wejść, miało organiczny, niemal rozrodczy charakter, o tyle współczesna instalacja Kasten łączy ciężkie, budowlane konstrukcje z kolorowym, seksi połyskiem, rzucającym nam neonowe spojrzenia.
Każda z towarzyszących instalacji wielkoformatowych fotografii jest efektem miesięcy przygotowań – reżyserowanych sesji z udziałem ekip filmowych, gdzie światło i lustrzane odbicia mają nęcić i oszukiwać oko. Ta gra z percepcją przywodzi na myśl strategie Paul Mpagi Sepuya, gdzie szczegółowo zainscenizowana przestrzeń studia fotograficznego jednocześnie uwodzi i dezorientuje odbiorców. Kasten także projektuje obrazy „pod spojrzenie” – nie tylko ludzkie, ale przede wszystkim obiektywu.
Wystawa „Barbara Kasten. Postabstrakcja" zręcznie unika pułapki linearnej biografii, proponując zamiast niej strukturę problemową, w której poszczególne serie i media wchodzą ze sobą w dialog. Dzięki temu można odnieść wrażenie uczestniczenia w dynamicznym procesie ciągłego przeformułowywania języka abstrakcji. Siłą wystawy jest jej materialność oraz budowane napięcie między obrazem, odbiciem a przestrzenią. Artystka nieustannie testuje granice percepcji, zmuszając nas do pytania, czy patrzymy na rzecz, jej obraz, czy jedynie na odbicie naszego własnego spojrzenia.
„Barbara Kasten. Postabstrakcja”
Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
13.03–07.06.2026
Kuratorka: Agnieszka Pindera
___________________
___________________
Julia Stachura jest historyczką sztuki, niezależną kuratorką i ambasadorką programu Fulbright. W 2025 roku ukończyła studia doktoranckie na Wydziale Nauk o Sztuce Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W latach 2023–24 była stypendystką programu Fulbright Junior Research Award w NYU Tisch School of the Arts. Była kuratorką wystaw w Polsce i Stanach Zjednoczonych, współpracując z instytucjami artystycznymi i organizacjami pozarządowymi. Jej badania i praktyka kuratorska koncentrują się na fotografii artystek BIPOC oraz artystek z Europy Środkowej i Wschodniej, a także na niewidzialności struktur władzy i namacalności pamięci.
____________________
____________________