Czy troska musi być heroiczna, by była widzialna? W rozmowie o pracy opiekuńczej, codziennych gestach i niewidzialnych sieciach wsparcia spotykają się perspektywy sztuki, reportażu i badań społecznych. To opowieść o banalności, która okazuje się polityczna, o uważności jako praktyce oporu i o współzależności, bez której nie da się dziś myśleć ani o pracy, ani o wspólnocie. Rozmowa odbyła się w ramach „Spraw wspólnych” — cyklu spotkań poświęconych współczesnej Polsce, widzianej przez pryzmat literatury, sztuki i codziennych doświadczeń.
Aleksandra Dulas: Powiem szczerze, że z pewną nieśmiałością przygotowywałam się do tego spotkania. Z jednej strony mam poczucie, że temat pracy opiekuńczej i troski poruszacie z ogromną wnikliwością i osobistym zaangażowaniem, z drugiej – obawiałam się banału. Bo praca opiekuńcza bywa postrzegana jako coś oczywistego, codziennego, a przez to niewidzialnego. Chciałabym zapytać was właśnie o ten lęk przed banalnością.
Elżbieta Jabłońska: Reaguję na to bardzo żywo, bo mam wrażenie, że banał jest z nami stale i nie powinniśmy się go obawiać. Wręcz przeciwnie – to kategoria, którą można twórczo wykorzystać. W mojej praktyce artystycznej często operuję banałem świadomie. Pracuję bardzo sytuacyjnie, odnosząc się do konkretnego miejsca, kontekstu, relacji. Każdy projekt dotyczy innego obszaru, innego doświadczenia.
... moje doświadczenie badawcze opiera się raczej na praktyce artystycznej niż na teorii. Ale właśnie dlatego banał mnie nie odstrasza. Codzienność jest dla mnie pełnoprawnym polem namysłu
Zastanawiając się nad tą rozmową, miałam poczucie, że nie jestem osobą „predestynowaną” do fachowego mówienia o pracy opiekuńczej – moje doświadczenie badawcze opiera się raczej na praktyce artystycznej niż na teorii. Ale właśnie dlatego banał mnie nie odstrasza. Codzienność jest dla mnie pełnoprawnym polem namysłu.
Olga Gitkiewicz: Dla mnie banał jest wręcz obiecujący. Troska – rozumiana szerzej niż tylko praca opiekuńcza – jest doświadczeniem codzienności. W mojej pracy badawczej zajmuję się troską w kontekście pracy zawodowej, zwłaszcza w tzw. trudnych branżach: gastronomii, hotelarstwie i handlu detalicznym. Interesuje mnie to, jak ludzie w wymagających warunkach pracy wytwarzają wzajemne wsparcie: skąd biorą się dyspozycje do troski, solidarności, empatii. Książa eseistyczna „Szyjąc” jest raczej miniaturą – zbiorem refleksji o różnych wcieleniach troski, nie tylko tej reprodukcyjnej czy opiekuńczej, ale też o drobnych, codziennych gestach. I mam wrażenie, że właśnie w tej zwyczajności kryje się jej siła.
Kiedy przygotowywałam się do rozmowy, miałam poczucie niemal medytacyjne. Troska jako coś, co wymaga zatrzymania, uważności. Może banał nie tyle spłaszcza, co właśnie zmusza do zauważenia?
Elżbieta Jabłońska: Uważność jest tu kluczowa – zarówno wobec świata, jak i wobec siebie. Czasem zachęcam do prostych ćwiczeń uważności, na przykład obserwowania codziennych czynności, takich jak zmywanie naczyń. Efektem tej czynności jest choćby to, co zostaje w sitku zlewu. Przez pewien czas dokumentowałam te resztki – powstała seria 365 fotografii sitek. Po powiększeniu okazały się zaskakująco atrakcyjne wizualnie.
W momencie, gdy zrezygnowałam z artystycznych projektów opartych na „pomaganiu”, by opiekować się bliską osobą w chorobie, te drobne praktyki trzymały mnie przy życiu. Troska przeniesiona z pola sztuki do sfery prywatnej nie zniknęła – zmieniła tylko formę.
Pisanie w takich warunkach to ciągłe negocjowanie. Dziecko czeka, rodzice dzwonią, dom domaga się uwagi. I bardzo długo irytowało mnie zdziwienie kolegów po fachu: jak to — zabierasz dzieci na spotkania autorskie?
Olga Gitkiewicz: Pisanie w takich warunkach to ciągłe negocjowanie. Dziecko czeka, rodzice dzwonią, dom domaga się uwagi. I bardzo długo irytowało mnie zdziwienie kolegów po fachu: jak to — zabierasz dzieci na spotkania autorskie? Albo na research, w teren. Praca opiekuńcza była zawsze obok mojej pracy. I jest do dziś. Ale staram się patrzeć szerzej: jak inni sobie z tym radzą? Jak te strategie przechodzą z pokolenia na pokolenie? Jak robiła to moja babka, moja matka?
Elżbieta Jabłońska: W sztukach wizualnych bywa łatwiej. Włączałam macierzyństwo w praktykę artystyczną, pracowałam z synami. To czyniło mnie może bardziej „wiarygodną”. Ale nie mitologizujmy - bez wsparcia innych wiele rzeczy by się nie wydarzyło. To, co mnie najbardziej interesuje, to współzależność. Doświadczam jej codziennie. Nie istnieje żadna autonomia bez zaplecza troski. Nikt z nas nie funkcjonuje w próżni. Możliwość bycia tu i teraz, podróżowania, pracy – wszystko to jest możliwe dzięki sieci relacji, często niewidzialnych.
Czy uważacie, że jest to doświadczenie specyficznie kobiece czy nie ma ono płci?
Olga Gitkiewicz: Nie powiedziałabym, że wyłącznie. Oczywiście, badania pokazują, że od kobiet częściej oczekuje się świadczenia pracy opiekuńczej. Ale z moich obserwacji wynika, że praktyki troski w miejscu pracy bardzo często realizują także mężczyźni – bariści, kelnerzy, sprzedawcy. W trudnych warunkach pracy wypracowują strategie wzajemnego wsparcia. To było dla mnie zaskakujące.
W sztuce nastąpiło ogromne przesunięcie. Coraz więcej osób podejmuje temat pracy opiekuńczej, etyki troski, pracy reprodukcyjnej
Elżbieta Jabłońska: W sztuce nastąpiło ogromne przesunięcie. Coraz więcej osób podejmuje temat pracy opiekuńczej, etyki troski, pracy reprodukcyjnej. W latach 90. nie było dla tych tematów zaplecza teoretycznego ani widoczności. Zmieniło się też myślenie o dobrostanie, o dbaniu o siebie. Jednocześnie troska została sprywatyzowana – państwo i instytucje coraz częściej wycofują się z odpowiedzialności, przerzucając ją na jednostki i społeczeństwo obywatelskie.
Olga Gitkiewicz: Widać to było wyraźnie w sytuacjach kryzysowych, takich jak pandemia, czy wybuch pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Oddolna mobilizacja działała błyskawicznie - poza systemem. Państwo stało z boku. Jeden z bohaterów mojej książki powiedział mi: kiedy jest ciepło, ludzie stoją na przystanku daleko od siebie. Kiedy jest mróz - wszyscy są blisko. To dobra metafora troski: uruchamia się w zagrożeniu, ale nie jest trwała. Prywatyzacja troski ma też inne realne konsekwencje: przeciążenie opiekunów, problemy zdrowotne, depresje. To nie jest rozwiązanie ani humanitarne, ani jak wykazują liczne analizy - ekonomiczne.
Elżbieta Jabłońska: W sztuce wciąż brakuje mi też uwagi skierowanej na osoby pracujące „w tle”: techników, wykonawców, pracowników fizycznych. Bez nich wystawy, wydarzenia, instytucje nie mogłyby funkcjonować. Dlatego twórczość może być pewnym laboratorium troski. Projekty wspólnotowe, mikrowspólnoty, nawet chwilowe - wytwarzają zdolność bycia razem. Czasem wystarczy tydzień wspólnego działania.
Olga Gitkiewicz: Myślę o mojej babci i jej koleżankach siedzących na ławce przed blokiem. Jako dziecko uważałam je za wścibskie. Dziś widzę, że uprawiały zaawansowaną formę sąsiedzkiej troski. Wiedziały, komu trzeba pomóc. Dziś tej ławki nie ma, a zamiast niej jest parking.
Jeśli coś nas porusza, jest szansa na zmianę. Oczywiście, marzymy o rozwiązaniach systemowych, ale one zaczynają się od uwrażliwienia
Na koniec: czy rozmowa coś zmienia?
Elżbieta Jabłońska: Troska może dotyczyć ludzi, miejsc, relacji, a nawet bytów pozaludzkich. Jest praktyką wymagającą uważności i czasu. I choć nie rozwiążemy wszystkiego rozmową, to bez rozmowy – i bez sztuki – zmiana w ogóle nie będzie możliwa.
Olga: Pozwalajmy, aby emocje – jak wspomniany przez Ciebie, Aleksandro na początku lęk – stawały się punktem wyjścia rozmowy. Jeśli coś nas porusza, jest szansa na zmianę. Oczywiście, marzymy o rozwiązaniach systemowych, ale one zaczynają się od uwrażliwienia.
____________________
Olga Gitkiewicz – reporterka i autorka książek „Nie hańbi", „Nie zdążę" oraz „Szyjąc”, w których z empatią i precyzją opisuje świat pracy i wykluczenia.
Elżbieta Jabłońska – artystka i badaczka, autorka innowacyjnych projektów łączących sztukę i społeczeństwo, której praktyka od lat skupia się na tematach troski, relacji i codziennych gestów wspólnoty.
Aleksandra Dulas – socjolożka, trenerka, działaczka społeczna, inicjatorka działań na rzecz równości i wzmacniania więzi międzyludzkich.
____________________
____________________
