Wystawa „Wiertło, Sadzawka i Struna” budowana jest wokół napięć i przesunięć, które wymykają się jednoznacznym porządkom i stabilnym znaczeniom. Artyści proponują doświadczenie oparte raczej na relacjach i rezonansach niż na spójnej narracji, pozostawiając odbiorcę w stanie czujnego zawieszenia. Natalia Królikowska o wystawie Dominiki Sadowskiej i Karola Stolarka w Galerii W Y.

 

 

„Wiertło, Sadzawka i Struna” to wystawa pomyślana jak układ napięć. Duet Dominika Sadowska i Karol Stolarek nie proponuje widzowi ani historii do prześledzenia, ani zestawu znaczeń do rozszyfrowania. Zamiast tego konstruuje sytuację – pole oddziaływań, w którym materia, dźwięk i czas funkcjonują na równych prawach. Wchodząc do Galeria WY, widz szybko orientuje się, że nie będzie tu ani narracji, ani bezpiecznej pozycji obserwatora. To raczej sytuacja – precyzyjnie skonstruowana, lecz otwarta – w której materia, dźwięk i napięcie współtworzą pole doświadczenia. To harmonia bez rozwiązania, oparta na dysonansie i równoczesności – bliska temu, co w sztuce ostatnich dekad określa się jako myślenie postmedialne: porzucenie autonomii dyscyplin na rzecz sytuacji, w których obraz, dźwięk, obiekt i przestrzeń funkcjonują na równych prawach.

 

Wchodząc do Galeria WY, widz szybko orientuje się, że nie będzie tu ani narracji, ani bezpiecznej pozycji obserwatora

 

 

 

W tym sensie wystawa lokuje się blisko praktyk site-specific rozumianych nie jako „dopasowanie” pracy do miejsca, lecz jako współpraca z jego warunkami – akustycznymi, materialnymi, czasowymi. Przestrzeń galerii WY nie zostaje estetycznie „zagospodarowana”; działa raczej jak pole testowe, w którym ujawniają się napięcia pomiędzy obecnością a potencjalnością zdarzeń.

 

Zdjęcie przedstawia grupę osób stojących w gęstej, białej mgle, z jasnym, pionowym obiektem w centrum. Postacie są słabo widoczne i w większości stanowią sylwetki z powodu słabego oświetlenia i dymu.

 

Otwarcie wystawy „Wiertło, Sadzawka i Struna”, fot. Weronika Biełuszka

 

 

Tytułowe obiekty pochodzą z różnych rejestrów: technicznego, organicznego i muzycznego. Wiertło, sadzawka i struna nie mają wspólnego źródła ani funkcji, a jednak zostają ze sobą zestawione, tworząc osobliwą, atonalną harmonię. To harmonia oparta na dysonansie, na współbrzmieniu elementów skrajnie różnych i pozornie sprzecznych. Atonalność staje się w takim układzie nie tylko metaforą estetyczną, lecz zasadą organizującą całość: sposobem myślenia o wystawie jako układzie relacji bez hierarchii i bez środka ciężkości.

 

 

 

Wszystkie te elementy tworzą układ permanentnie rozstrojony, utrzymujący siebie i widza w stanie hipnotyzującego napięcia

 

 

 

W praktyce Dominiki Sadowskiej ten sposób myślenia jest obecny od dawna. Jej realizacje często operują prostymi materiałami i precyzyjnie dobranymi interwencjami przestrzennymi, w których kluczową rolę odgrywa czas, fizyczność i relacja z miejscem. Sadowska konsekwentnie unika symbolicznej nadprodukcji – interesuje ją raczej redukcja, prostota i formalna oszczędność. To minimalizm „skażony”: podatny na zakłócenia, niedoskonałości i afekty. W „Wiertle, Sadzawce i Strunie” ta logika zostaje wyraźnie wyostrzona: obiekty nie są nośnikami znaczeń, lecz punktami, które organizują percepcję widza i zmuszają go do nieustannego „strojenia się” wobec sytuacji.

 

Zdjęcie przedstawia osobę w wannie lub basenie w bardzo słabym oświetleniu, z pojedynczym, jasnym źródłem światła odbijającym się od wody

 

Otwarcie wystawy „Wiertło, Sadzawka i Struna”, fot. Weronika Biełuszka

 

 

Z kolei praktyka Karola Stolarka sytuująca się na przecięciu sound artu, performansu audiowizualnego i rozszerzonego pola muzyki eksperymentalnej,  wnosi do wystawy doświadczenie pracy z dźwiękiem, rytmem i performatywnością. Jako artysta działający na styku obrazu i dźwięku – kompozytor, twórca projektów muzycznych, autor wizualizacji i realizacji site-specific – Stolarek od lat bada możliwości unifikowania różnych mediów w jeden, multisensoryczny komunikat. Wystawa w Galerii WY nie jest jednak ilustracją jego muzycznych projektów, lecz raczej ich artystycznym przetworzeniem i rozwinięciem: zamiast utworu mamy układ napięć, zamiast piosenki – drganie, zamiast narracji – rozproszoną strukturę afektywną.

 

Zdjęcie przedstawia zbliżenie na dwie ludzkie ręce, prawdopodobnie kobiece, zanurzone w nieprzezroczystym, białym lub jasnoszarym płynie, który może być pianą lub mlekiem.

Zdjęcie przedstawia ludzi stojących w słabo oświetlonym pomieszczeniu, oświetlonym pojedynczym, jasnym snopem światła.

 

Otwarcie wystawy „Wiertło, Sadzawka i Struna”, fot. Weronika Biełuszka

 

 

To właśnie w tym miejscu metafora atonalności nabiera pełnej mocy. Jak w muzyce atonalnej nie istnieje jeden punkt odniesienia, tak i tutaj widz nie dostaje „tonu podstawowego”, który porządkowałby odbiór. Zamiast tego zmuszony jest do nieustannej rekalibracji percepcji: każde przejście w przestrzeni galerii uruchamia inny układ napięć, inny zestaw relacji pomiędzy materią, dźwiękiem i ciszą. To doświadczenie fragmentaryczne, rozproszone, a przez to intensywne, multisensoryczne i synestetyczne.

Woda nie symbolizuje tu ani oczyszczenia, ani kontemplacji; funkcjonuje jako medium spowolnienia i absorpcji. Struna nie jest instrumentem, lecz potencjałem dźwięku, który może, ale nie musi się wydarzyć. Wiertło nie służy pracy – jest raczej figurą ingerencji, która pozostaje zawieszona. Wszystkie te elementy tworzą układ permanentnie rozstrojony, utrzymujący siebie i widza w stanie hipnotyzującego napięcia.

 

 

Wydaje się to być świadomą autorską decyzją duetu Sadowska-Stolarek - by nie domykać sensów, nie wygładzać dysonansów, nie oferować widzowi komfortu interpretacyjnego

 

 

 

Każdy element brzmi osobno, a jednocześnie pozostaje w relacji z innymi – relacji chwiejnej, tymczasowej, podatnej na zakłócenia. Wydaje się to być świadomą autorską decyzją duetu Sadowska-Stolarek - by nie domykać sensów, nie wygładzać dysonansów, nie oferować widzowi komfortu interpretacyjnego. W zamian podarować mu doświadczenie intensywne, cielesne, chwilami niewygodne – wymagające czasu i uwagi, ale nagradzające całkiem przyjemnym poczuciem deprywacji, oddzieleniem od bodźców świata zewnętrznego i możliwością chwilowego przeniesienia się w przestrzeń sensorycznie odległą od codziennego doświadczenia.

 

Na niewyraźnym, słabo oświetlonym zdjęciu widoczne są zarysy kilku osób stojących obok siebie w zamglonym lub zadymionym pomieszczeniu.

 

Otwarcie wystawy „Wiertło, Sadzawka i Struna”, fot. Weronika Biełuszka

 

 

 

„Wiertło, Sadzawka i Struna” pozostawia widza w przyjemnym rozedrganiu – fizycznym i poznawczym – oraz z poczuciem, że sens nie został odnaleziony, lecz wprawiony w ruch. To propozycja wymagająca, ale konsekwentna: afirmująca dysonans jako pełnoprawny sposób myślenia o sztuce i doświadczeniu.

 

 

„Wiertło, Sadzawka i Struna”, Dominika Sadowska, Karol Stolarek

19.12.2025

Galeria W Y

 

 

___________________

 


Natalia Królikowska – łodzianka, dra nauk humanistycznych, producentka wydarzeń kulturalnych, aktywistka literacka, kierowniczka działu komunikacji w Muzeum Sztuki w Łodzi.

 

___________________

 

 

 

 

___________________

 

 

Zdjęcie główne: otwarcie wystawy „Wiertło, Sadzawka i Struna”, fot. Weronika Biełuszka

 

 

Patronite