Co dzieje się, gdy język przestaje być narzędziem komunikacji, a zaczyna ujawniać relacje władzy, wpływać na tożsamość i wyznaczać granice między ludźmi? Palestyńska artystka Marah Haj Hussein w spektaklu „Language: no broblem” podejmuje temat zależności między językiem arabskim a hebrajskim, a także tego, co tracimy, gdy nie rozumiemy słów drugiego człowieka. W rozmowie z Małgorzatą Loeffler opowiada o sztuce, która pozwala doświadczyć niezrozumienia, o relacji między językiem a ciałem oraz o tym, dlaczego nie chce być postrzegana wyłącznie przez pryzmat swojej narodowości.

 

 

Kto opowiada historię miasta? Czyją pamięć uznajemy za wspólną, a czyje doświadczenia pozostają na uboczu? Łódź, której tożsamość przez pokolenia kształtowały różne społeczności, jest miejscem, w którym pytania te nabierają szczególnego znaczenia. Jej wielokulturowa przeszłość to nie tylko historia spotkania Polaków, Żydów, Niemców, Rosjan i innych grup, lecz także opowieść o konfliktach, wykluczeniu i utracie. Nie wszystkie historie przetrwały w zbiorowej pamięci. Nie wszystkie też znalazły miejsce w opowieści o mieście.

Do tych zagadnień powraca Festiwal Łódź Wielu Kultur. Tegoroczny program, odwołujący się do idei solidarności, obrony praw człowieka i sprzeciwu wobec przemocy, łączy historię Łodzi z doświadczeniami współczesności. Migracje, tożsamość i indywidualne losy stają się punktem wyjścia do refleksji nad tym, jak żyć razem mimo różnic. Wielokulturowość nie oznacza bowiem automatycznie równości. Znaczenie ma również to, kto może zabrać głos, czyje doświadczenia są słyszane i kto ma prawo współtworzyć wspólną opowieść.

Teatr może stać się przestrzenią, w której historie pomijane w dominujących narracjach odzyskują uwagę. Nie musi przy tym rozstrzygać sporów ani sprowadzać skomplikowanej przeszłości do jednej wersji wydarzeń. Może pokazywać sprzeczności, konfrontować widzów z nieznanymi doświadczeniami i pytać o to, jak opowiadać o własnym miejscu bez wykluczania innych. To ważne zarówno w odniesieniu do pamięci o dawnych mieszkańcach, jak i współczesnych osób, które przybywają do miasta i próbują znaleźć w nim swoje miejsce.

 

 

Jak odzyskiwać historie grup, których doświadczenia przez lata pomijano? Jak budować wspólną narrację bez zacierania różnic? I jaką rolę może odegrać teatr w mieście, którego tożsamość nieustannie kształtują kolejne pokolenia i nowi mieszkańcy?

 

 

Jednym z punktów programu festiwalu jest spektakl „Language: no broblem Marah” Haj Hussein. Palestyńska artystka przygląda się w nim relacjom między palestyńskim arabskim a hebrajskim, pokazując, jak historia i polityka wpływają na codzienną komunikację. Język nie jest tu neutralnym narzędziem porozumienia. Odsłania nierówności i zależności, a jego wzajemne oddziaływanie z innym językiem ujawnia relacje władzy.

Najciekawszy zabieg spektaklu polega na tym, że widz nie zawsze otrzymuje wszystkie informacje. Część wypowiedzi pozostaje nieprzetłumaczona, przez co odbiorcy muszą zmierzyć się z własną niewiedzą. Nie chodzi jedynie o brak zrozumienia słów, lecz także o reakcję na sytuację, w której nie wszystko jest dostępne i oczywiste. Czy próbujemy szukać znaczenia, czy wycofujemy się, gdy nie rozumiemy? Czy potrafimy zaakceptować, że druga osoba nie musi tłumaczyć nam wszystkiego?

To doświadczenie pozwala spojrzeć szerzej na sytuację ludzi, którzy na co dzień funkcjonują w języku większości lub są postrzegani przede wszystkim przez pryzmat swojego pochodzenia. Marah Haj Hussein podkreśla, że jej palestyńska tożsamość jest częścią jej twórczości, ale nie wyczerpuje tego, kim jest jako artystka. Nie chce reprezentować całej społeczności ani podporządkowywać swojej pracy oczekiwaniom związanym z narodowością. Jej spektakl przypomina, że za każdą zbiorową kategorią kryje się indywidualna historia, której nie da się sprowadzić do jednego doświadczenia.

 

Portret młodej kobiety i arabskich rysach twarzy, nastrojowe zdjęcie z w półmroku

 

Marah Haj Hussein, fot. Boris Breugel 

 

 

W „Language: no broblem” słowo spotyka się z ruchem, dźwiękiem i milczeniem. Ciało staje się kolejnym sposobem opowiadania tam, gdzie język nie wystarcza. Nie wszystko można przetłumaczyć, tak jak nie każdą różnicę da się usunąć przez rozmowę. Zrozumienie nie musi oznaczać pełnej wiedzy o drugim człowieku ani zgody z jego perspektywą. Może zaczynać się od uznania, że nie znamy wszystkich odpowiedzi.

W kontekście Festiwalu Łódź Wielu Kultur spektakl otwiera pytania istotne również dla lokalnej pamięci. Jak odzyskiwać historie grup, których doświadczenia przez lata pomijano? Jak budować wspólną narrację bez zacierania różnic? I jaką rolę może odegrać teatr w mieście, którego tożsamość nieustannie kształtują kolejne pokolenia i nowi mieszkańcy?

Być może wspólna opowieść nie wymaga, by wszyscy mówili tym samym językiem ani tak samo rozumieli przeszłość. Wymaga natomiast gotowości do słuchania i uznania, że nie każda historia musi zostać przełożona na język większości, by zasługiwała na uwagę. „Language: no broblem” przypomina, że prawo do własnej opowieści obejmuje również prawo do niejednoznaczności i do tego, by nie odpowiadać na wszystkie oczekiwania odbiorców. To ważny punkt wyjścia do rozmowy o teatrze, tożsamości i wspólnocie, która nie musi usuwać różnic, by mogła istnieć.

 

 

 

Chciałam też, żeby każdy widz choć przez chwilę doświadczył sytuacji, w której nie rozumie drugiej osoby

 

 

 

Małgorzata Loeffler: W 2013 roku poznałyśmy się w Łodzi podczas Brave Kids - międzynarodowego projektu, w którym dzieci i młodzież z różnych krajów wspólnie tworzą spektakle i poznają swoje kultury. Byłaś wtedy nastolatką, mieszkałaś u polskiej rodziny i pracowałaś nad przedstawieniem z młodymi ludźmi z różnych stron świata. Co najbardziej zapamiętałaś z tamtego czasu? Czy to doświadczenie wpłynęło na to, jak później zaczęłaś myśleć o sztuce i pracy z innymi?

Marah Haj Hussein: To był mój pierwszy tak długi pobyt za granicą, z dala od domu. Spotkałam ludzi z krajów, których języków nigdy wcześniej nie słyszałam, i po raz pierwszy na taką skalę mogłam doświadczyć, jak różne mogą być nasze kultury, zwyczaje i sposoby komunikowania się.

Bardzo ciekawiło mnie to, jak inni ludzie patrzą na świat, jak się porozumiewają i jak wyrażają siebie. Ten pobyt pozwolił mi spojrzeć na własne doświadczenia z innej perspektywy. Rozbudził moją ciekawość świata i chęć poznawania ludzi, których historie, języki i codzienność różnią się od moich.

 

 

W spektaklu „Language: no broblem”, który pokażesz w Łodzi podczas Festiwalu Łódź Wielu Kultur, przyglądasz się relacjom między palestyńskim arabskim a hebrajskim - językami, z którymi zetknęłaś się od dzieciństwa. Co sprawiło, że właśnie ten temat stał się dla Ciebie tak ważny?

Ten spektakl nie jest opowieścią autobiograficzną ani historią mojej rodziny. Jego głównym tematem są język i wielojęzyczność. Zainteresowały mnie relacje między palestyńskim arabskim a hebrajskim oraz wzajemne przenikanie się tych języków, których używałam od dzieciństwa.
Zauważyłam, że język, którym posługują się Palestyńczycy żyjący w Izraelu, nieustannie zmienia się pod wpływem hebrajskiego. Znajomość tego języka jest często niezbędna, by znaleźć pracę i funkcjonować w wielu obszarach życia społecznego. W rezultacie oba języki wzajemnie na siebie oddziałują.

 

Scena w teatrze, kobieta siedzii po turecku na scenie, nastrojowe światło, w tle wyświetlają się niebieski napisy eyes

 

Marah Haj Hussein, fot. Boris Breugel 

 

 

W spektaklu słyszymy głosy Twoich bliskich. Jak wybierałaś fragmenty rozmów z członkami rodziny? Co było dla Ciebie najważniejsze przy podejmowaniu decyzji, które wypowiedzi znajdą się w przedstawieniu?

Podczas pracy nad spektaklem nagrałam rozmowy z ośmiorgiem członków mojej rodziny. Z tych nagrań powstała kompozycja dźwiękowa, którą połączyłam z opowieścią snutą przeze mnie na żywo na scenie. Zadawałam członkom rodziny dwa pytania: jaki mają stosunek do arabskiego i jaki do hebrajskiego. Wszystko, o czym opowiadali, odnosiło się do głównego tematu spektaklu i mojego pytania badawczego. Zależało mi na tym, by pokazać relacje między językami. Zawsze opowiadam swoją historię szczerze. Szczerość jest kluczowa dla autentyczności tej pracy. Do spektaklu wybrałam tylko te fragmenty, na których wykorzystanie rozmówcy wyrazili zgodę. Ważne było dla mnie, by pozostać wierną ich słowom i jednocześnie uszanować ich prywatność. Nagrania zachowują też coś, czego nie da się w pełni odtworzyć w zapisie: brzmienie głosu, tempo mówienia, pauzy i emocje. To właśnie te elementy sprawiają, że głosy moich bliskich są obecne na scenie nie tylko jako źródło informacji, ale również jako konkretna, słyszalna obecność.

 

 

Chciałam też, żeby każdy widz choć przez chwilę doświadczył sytuacji, w której nie rozumie drugiej osoby

 

 

W Twojej rodzinie mówi się po arabsku, ale spektakl trafia również do widzów, którzy nie znają tego języka. Część wypowiedzi po arabsku tłumaczysz na angielski, natomiast hebrajskie słowa pozostawiasz bez tłumaczenia. Co chciałaś osiągnąć tym zabiegiem? Czy są słowa, żarty lub rodzinne powiedzenia, które trudno oddać w innym języku?

To ważna część spektaklu. Wszystko, co słyszymy po arabsku, jest tłumaczone na angielski. Hebrajskie słowa, które często pojawiają się w rozmowach, pozostają natomiast w oryginale, bez tłumaczenia. Dzięki temu można zobaczyć, jak mocno hebrajski przenika język arabski i jaką pozycję zajmuje w tej relacji.

Chciałam też, żeby każdy widz choć przez chwilę doświadczył sytuacji, w której nie rozumie drugiej osoby. Kiedy ktoś mówi po arabsku, osoby znające ten język rozumieją wypowiedź, a pozostali nie. W innych momentach sytuacja się odwraca.
Nie chodzi tylko o to, że czegoś nie rozumiemy. Ważne jest również to, co wtedy robimy: czy pozostajemy otwarci i szukamy własnego sposobu na zrozumienie drugiego człowieka? Nie zawsze możemy otrzymać wszystkie informacje wprost. Widzowie muszą sami wypełniać luki w rozumieniu. Dzięki temu nie są jedynie odbiorcami, ale aktywnie uczestniczą w spektaklu, a ich doświadczenia składają się na wspólne przeżycie.

Nie wszystko da się też przetłumaczyć. Są słowa, znaczenia i odczucia związane z danym językiem, które trudno przekazać osobom, które go nie znają. Dlatego w spektaklu pojawiają się elementy oddziałujące na zmysły, między innymi gotowanie i zapachy. Zależało mi na tym, by widz nie otrzymywał wszystkich znaczeń w gotowej formie. W codziennym życiu również często znajdujemy się w sytuacji na podstawie fragmentów rozmowy, tonu głosu czy kontekstu. Spektakl przenosi to doświadczenie do teatru i pozwala zauważyć, jak różnie reagujemy na brak pełnej informacji.

 

 

W swojej twórczości łączysz słowo, ruch i dźwięk. Jak zmienia się Twoja praca, kiedy punktem wyjścia jest tekst, a jak wtedy, gdy zaczynasz od ciała?

Relacja między ruchem a tekstem jest zawsze obecna w mojej pracy. W przypadku „Language: no broblem” od początku wiedziałam, że najważniejsze będą język, tekst i tłumaczenie. Byłam gotowa na to, że w spektaklu może nie być tańca. Nie chciałam wprowadzać go na siłę, jeśli nie było dla niego miejsca. Pracowałam długo wyłącznie z tekstem. W końcu doszłam do momentu, w którym nie było już nic więcej do powiedzenia słowami. Wtedy pojawiło się ciało. Teatr i taniec pozostają w mojej twórczości w nieustannym dialogu. Spotykają się, ponieważ wzajemnie się uzupełniają. Nigdy nie czuję, że muszę wybierać między jednym a drugim. Ciało pojawiło się więc nie jako ilustracja tekstu, ale jako kolejny sposób prowadzenia opowieści. Ruch może ujawnić napięcie albo wątpliwość, których nie da się łatwo nazwać. W tym sensie nie zastępuje słów - pozwala dotknąć tego, co pozostaje poza nimi.

 

Zdjęcie kobiety na balkonie na scenie, smutna mina, arabskie rysy twarzy, kręcone, czarne włosy, jasny strój

 

Marah Haj Hussein, fot. Boris Breugel 

 

 

Kiedy mówimy o palestyńskiej tożsamości, często od razu myślimy o polityce i konflikcie. Czy masz poczucie, że publiczność oczekuje od Ciebie właśnie takich opowieści? Czy trudno jest pokazać swoją twórczość poza tym kontekstem?

W moim przypadku palestyńska tożsamość i bycie artystką są nierozłączne. Jako twórczyni nie interesuje mnie tworzenie politycznych obrazów ani reprezentowanie jakiejś grupy. Moja praca nie jest po prostu dziełem palestyńskiej artystki, ale przede wszystkim dziełem artystki. Oczywiście moja palestyńska tożsamość towarzyszy mi we wszystkim, co robię, ale tożsamość każdego człowieka jest znacznie bardziej złożona niż sama narodowość. Nie jesteśmy wyłącznie przedstawicielami kraju czy określonej społeczności. Każdy z nas ma własną historię, doświadczenia i sposób patrzenia na świat. W „Language: no broblem” ważne jest dla mnie to, że każdy widz może odnieść poruszane w spektaklu tematy do własnych doświadczeń. Spotkałam osoby, które porównywały relacje między arabskim i hebrajskim do historii relacji między społecznościami flamandzko- i francuskojęzycznymi w Belgii. Osoby pochodzące z Indonezji opowiadały mi z kolei o językach rdzennych mieszkańców swojego kraju i o języku niderlandzkim.

To właśnie specyfika tych języków i sposób, w jaki podejmuję ten temat  w spektaklu, pozwalają widzom odnaleźć własne punkty odniesienia. Dzięki temu „Language: no broblem” może być odbierany jako coś więcej niż dzieło wpisujące się w konkretną interpretację polityczną. Może przemawiać do publiczności w różnych krajach, ponieważ ludzie odnajdują w nim to, co rezonuje z ich własnymi doświadczeniami. Liczy się to, by zaprosić widzów do zaangażowania się w pytanie, które stawiam w swojej pracy, i do wspólnego namysłu nad nim.

 

 

      Dlatego w spektaklu pojawiają się elementy oddziałujące na zmysły, między innymi gotowanie i zapachy

 

 

 

Każdy widz przychodzi do teatru z własnymi doświadczeniami. Czy zdarzyło się, że ktoś zinterpretował Twój spektakl w zupełnie nieoczekiwany sposób? Czy taka reakcja pomogła Ci spojrzeć na własną pracę z nowej perspektywy?

Jestem otwarta na różne reakcje. Zdarzało się, że osoby o bardzo konkretnych przekonaniach nie rozumiały tego, o czym mówiłam. Każdy odbiera spektakl przez pryzmat własnych doświadczeń i historii. Te reakcje nie zmieniły mojego spojrzenia na przedstawienie, ponieważ dobrze wiem, co chciałam w nim zrobić i powiedzieć. Jednocześnie ciekawi mnie, co właściwie wywołuje tak silne reakcje po obejrzeniu tego spektaklu. Nie oczekuję, że wszyscy wyjdą ze spektaklu z takim samym wnioskiem. Bardziej interesuje mnie to, czy przedstawienie uruchamia pytania i czy widzowie są gotowi przyjrzeć się własnym założeniom. Czasem sama intensywność reakcji pokazuje, że dotknęliśmy tematu, wobec którego trudno pozostać obojętnym.

 

 

 

Kiedy spotkałyśmy się w Łodzi w 2013 roku, byłaś nastolatką, która dopiero poznawała świat. Dziś wracasz tu jako artystka ze swoim spektaklem. Gdybyś mogła porozmawiać z tamtą - piętnastoletnią dziewczyną, co chciałabyś jej powiedzieć?

Powiedziałabym jej, żeby się nie martwiła, bo przyjdzie moment, kiedy zobaczy wiele części świata i nauczy się różnych języków. Na razie niech cieszy się domem. Myślę, że skinęłaby głową i zgodziła się ze mną.

 

 

Spektakl „Language: no broblem” będzie można zobaczyć w Łodzi 14 listopada o godz. 18.00 w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana, w ramach Festiwalu Łódź Wielu Kultur. Po przedstawieniu odbędzie się spotkanie z publicznością

 

 

Dlaczego teatr się wtrąca? Cykl rozmów i recenzji teatralnych o tym, jak teatr wykorzystuje lokalne historie i tożsamości, opowiada o skomplikowanej przeszłości regionów i miast oraz buduje wspólnoty ponad podziałami. Opublikowano w ramach zadania „Miej Miejsce w kulturze 2026-2027" dofinansowanego z Programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Czasopisma" oraz z budżetu Miasta Łodzi w ramach Programu „Łódź pełna kultury".

 

 

_____________________

 

 

Marah Haj Hussein (ur. 1998) - palestyńska tancerka, aktorka i twórczyni pochodząca z Kafr Jasif w Izraelu, obecnie związana z Antwerpią. Łącząc w swojej twórczości taniec i teatr, podważa granicę między tekstem a ruchem i poszukuje sposobów ich współdziałania w przestrzeni performatywnej. W swoich pracach bada relacje władzy między językami w kontekstach kolonialnych, a także to, jak relacje władzy i doświadczenie kolonializmu zapisują się w ciele człowieka. Jest autorką spektakli „Language: no broblem” oraz „In relation to whom? (مرتاحة؟)”. Za „Language: no broblem” otrzymała w 2023 roku Roel Verniers Prize przyznawaną przez Het TheaterFestival, a w 2025 roku nagrodę sektorową dla najbardziej cenionego spektaklu twórców poniżej 35. roku życia.

 

 

_____________________

 

 

Małgorzata Loeffler – teatrolożka, redaktorka, autorka reportaży i wywiadów poświęconych kulturze, sztuce i współczesnym zjawiskom społecznym. Publikuje m.in. na łamach „Gazety Wyborczej”, IR2 oraz Fathers.

 

 

_____________________

 

 

 

_____________________

 

 

Marah Haj Hussein, fot. Boris Breugel